Roz­ma­wia­my z Panią Mał­go­rza­tą z Mis­sis­sau­gi, któ­rej bli­ski przy­ja­ciel doznał wyle­wu pod­czas jaz­dy samo­cho­dem do pra­cy. Poli­cja zablo­ko­wa­ła samo­chód, zatrzy­ma­ła go i sku­ła zakła­da­jąc, że jest pija­ny. Zamiast do szpi­ta­la prze­wie­zio­no go na komi­sa­riat, gdzie prze­trzy­my­wa­no przez bli­sko 3 godzi­ny nie udzie­la­jąc żad­nej pomocy.

            Męż­czy­zna prze­by­wa w szpi­ta­lu od 8 tygodni.

GONIEC: — Pani Mał­go­rza­to Pani jest świad­kiem sytu­acji, któ­ra jest bar­dzo przy­kra, a któ­ra się zakoń­czy­ła tak, że Pani przy­ja­ciel jest w tym momen­cie w szpitalu.

reklama

Pani Mał­go­rza­ta: — Jest od 8 tygo­dni, a na pew­no jesz­cze będzie 2, ze szpi­ta­la ma wyjść 22 lipca.

            — A wszyst­ko to zaczę­ło się od wypad­ku na drodze?

- Zaczę­ło się  od tego że jechał do pra­cy, czuł się dobrze jechał na Dun­das i potem skrę­cił w Caw­th­ra i tak z jego rela­cji wyni­ka, że jak prze­je­chał Queen­sway, to  ten wylew już się zaczynał.

            — To było rano?

- 7. 30 rano, po pro­stu utra­cił już kon­tro­lę nad kie­row­ni­cą,   już ta ręka była bez­wład­na  i go nie słuchała.

            — Wje­chał w poli­cyj­ny radio­wóz, tak?

- Wyda­je mi się, że poli­cja go już namie­rzy­ła, że ma ruchy nie­kon­tro­lo­wa­ne i to im się wyda­ło podej­rza­ne, może to wyglą­da­ło, tak na pozór, jak czło­wiek, któ­ry jest po alko­ho­lu. Mówił mi, że jeden wóz poli­cyj­ny były za nim, tak jak gdy­by go namie­rzył, a poli­cjan­ci w któ­rych wła­ści­wie ude­rzył zablo­ko­wa­li mu dro­gę to było pra­wie już przy zjeź­dzie na 401.

            — Oni go zatrzy­ma­li blo­ku­jąc mu drogę?

- Tak myślę, tak to moż­na powie­dzieć, kaza­li mu wyjść z tego samo­cho­du, po pro­stu od razu było powie­dzia­ne, że on jest pija­ny i od razu zaku­li go w kaj­dan­ki, rzu­ci­li  na chod­nik, nawet miał takie róż­ne spostrzeżenia…

            — A był świadomy?

- Tak wła­ści­wie świa­do­mość była do koń­ca i praw­do­po­dob­nie dali znać para­me­dy­kom, któ­rzy przy­je­cha­li do tego wezwa­nia. Trud­no powie­dzieć skąd byli ci para­me­dy­cy — ci pierw­si — bo potem byli jesz­cze następ­ni, więc przy­je­cha­li. I ja nie wiem jak to się wła­ści­wie sta­ło, bo uwa­żam że to powin­ni być pro­fe­sjo­na­li­ści;  poświe­ci­li mu latar­ką w oczy, tak jak gdy­by uchwy­cić reak­cję źre­nic i…  odje­cha­li, roz­ma­wia­jąc też wcze­śniej z poli­cją. Praw­do­po­dob­nie ta suge­stia poli­cji spo­wo­do­wa­ła, że uzna­li, iż on jest pod wpły­wem alko­ho­lu i nie potrze­bu­je pomocy.

            — Czy zba­da­no mu krew?

- Wie pan, to jest wła­śnie następ­na spra­wa;  bo jeże­li ktoś jest posą­dza­ny o to, że pro­wa­dzi samo­chód pod wpły­wem alko­ho­lu to powi­nien mieć zba­da­ną krew ale tutaj takiej dia­gno­zy nie było, oni raczej z tego zacho­wa­nia  wywnio­sko­wa­li, czy też od począt­ku zało­ży­li, że mają do czy­nie­nia z pija­nym kie­row­cą, a to był wylew.

            — Pro­szę powie­dzieć co było dalej, jak to się dalej poto­czy­ło —  pani przy­ja­ciel leży na chod­ni­ku sku­ty, co dalej?

- Przy­je­cha­ła karet­ka i odje­cha­ła nie udzie­la­jąc mu pomo­cy, czy­li było to zanie­dba­nie no i poli­cja go wło­ży­ła do swo­je­go samo­cho­du i zawio­zła do 12 komi­sa­ria­tu tam go wyję­to z tego radio­wo­zu, a on już nie mógł iść. Bo przy tym ude­rze­niu jesz­cze dodat­ko­wo jego noga zosta­ła zła­ma­na na wyso­ko­ści kost­ki, a więc było ogra­ni­cze­nie cho­dze­nia  po pierw­sze dla­te­go że był wylew, a po dru­gie, wyni­ka­ło to z tego zła­ma­nia. I on nawet mówił do tych poli­cjan­tów że nie ma czu­cia w ręce, ani w nodze, ale nikt się tym bar­dzo nie przejął.

            — Pani przy­ja­ciel mówi po angielsku?

- Wie pan co, angiel­ski powiedz­my taki śred­ni, poza tym też mowa była już zde­for­mo­wa­na; był ten wylew tak że ta mowa jest nie­wy­raź­na, a jesz­cze docho­dzi obcy język, to jest wiel­ka trud­ność. Tak że tam spę­dził ponad 2 godziny.

            — Nie zba­da­no mu krwi?

- Potem już, po jakimś cza­sie pod koniec wresz­cie mu zba­da­no i wyszło, że jest 0 alko­ho­lu; to zna­czy przez ten czas dwóch godzin nagle z tego sta­nu pijań­stwa z tej opi­nii, że jest pija­ny, cał­ko­wi­cie we krwi nie było alkoholu.

            — Kto w koń­cu stwier­dził, że to jest co innego?

- No były obja­wy, obja­wy poka­za­ły, że nie ma obja­wów czło­wie­ka pija­ne­go, no oczy­wi­ście, przy stwier­dze­niu, że jest zero alko­ho­lu, wia­do­mo że to wresz­cie zosta­ło wyklu­czo­ne, więc stwier­dzi­li, że coś jest nie tak i wte­dy wezwa­no ponow­nie para­me­dy­ków i zabra­no go do szpi­ta­la, w któ­rym jest do tej pory ósmy tydzień.

            — Czy­li, eki­pa pierw­szej karet­ki nie stwier­dzi­ła że ma wylew, poli­cjan­ci z góry zało­ży­li, że jest pija­ny w związ­ku z czym trak­to­wa­li go jak pija­ne­go, zaku­li w kaj­dan­ki pomi­mo tego że nie sta­wiał opo­ru; czy poli­cja po tym jak już się to oka­za­ło skon­tak­to­wa­ła się z nim czy z panią? Przeprosiła?

- Abso­lut­nie nie.

            — Bo to jest, łagod­nie mówiąc, zanie­dba­nie pro­fe­sjo­nal­nych czyn­no­ści, któ­re poli­cja powin­na pod­jąć w takim wypadku.

- To jest rzecz, jeże­li cho­dzi o poli­cję, a poza tym, wie Pan, jestem w szo­ku bo myślę, że para­me­dy­cy powin­ni być pro­fe­sjo­na­li­sta­mi, powin­ni umieć stwier­dzić, odróż­nić nawet po tym, jak poli­cja mówi, że on jest pija­ny, a on nie był, że to są obja­wy typo­we dla wyle­wu. Ja jestem napraw­dę zdzi­wio­na. Nie wiem kto był w tym skła­dzie tych para­me­dy­ków, ale to dla mnie jest to po pro­stu poraż­ka jeże­li tacy ludzie pra­cu­ją jako sani­ta­riu­sze. Tak mi się wydaje.

            — Czy­li zawio­dły pro­ce­du­ry, bo ci wszy­scy ludzie; i poli­cjan­ci i para­me­dy­cy powin­ni być wyszkoleni.

- Ja tak myślę, nawet w tele­wi­zji poka­zu­ją, uczu­la­ją jakie są obja­wy przy wyle­wie, jakie są przy zawa­le, tak że laicy, ludzie, któ­rzy w ogó­le nie są w tema­cie, są w sta­nie to odróż­nić. Poza tym to zanie­dba­nie też wyni­ka z tego, że oni go trzy­ma­li tyle cza­su, a przy wyle­wie każ­da sekun­da się liczy

            — Mówi się o tej „zło­tej godzinie”.

- Dokład­nie i dla­te­go gdy­by ta pomoc była od tego momen­tu, gdy on ude­rzył w ten samo­chód i ci para­me­dy­cy przy­je­cha­li,  gdy­by go od razu zabra­li, to na pew­no nie był­by tyle tygo­dni w tym szpi­ta­lu, jestem pew­na. To są kolej­ne kon­se­kwen­cje tego całe­go pro­ce­su, bo wyda­je mi się, że ktoś powi­nien za to ponieść odpowiedzialność.

            — No i też jest w tym ta spra­wa sys­te­mo­wa, to zna­czy wła­śnie dla­cze­go poli­cja nie jest na tyle wyszko­lo­na, żeby zakła­dać róż­ne ewen­tu­al­no­ści, a nie od razu sądzić że ma do czy­nie­nia z pija­kiem, chy­ba że pija­nych jest tak dużo…

- No wie pan, na pew­no się zda­rza­ją, kie­row­cy któ­rzy jadą do pra­cy i  są pod­pi­ci, ja nie mówię, że tak nie jest, ale nie moż­na gene­ral­nie pod­cią­gać pod to.

            — I jest wła­śnie kwe­stia zba­da­nia krwi.

- Tak to powin­no być natych­miast, ten czło­wiek nie miał szans, żeby zdia­gno­zo­wa­li czy on jest pija­ny czy nie, bo każ­de­mu moż­na powie­dzieć, że „wyglą­da na pija­ne­go”, a nie jest pijany.

            — Pani Mał­go­rza­to co pań­stwo będą z tym robić dalej, gdzie się skarżyć?

- Jeże­li cho­dzi o stro­nę praw­ną, to zosta­wi­łam to w rękach dwóch synów moje­go przy­ja­cie­la, po pro­stu, spra­wa jest w ręku praw­ni­ka, wiem że zosta­ło to przekazane.

            — I to jest spra­wa, któ­rą powin­ni się zająć ludzie odpo­wie­dzial­ni za poli­cję, za szko­le­nie poli­cji, może lokal­ni poli­ty­cy, bo jest to spra­wa, któ­ra zawa­ży­ła na życiu  i na zdro­wiu tego człowieka.

- Teraz mają go wypi­sać 22 lip­ca, ale ta rekon­wa­le­scen­cja będzie jesz­cze trwa­ła bar­dzo dłu­go, a ten cały pro­ces docho­dze­nia do zdro­wia opóź­nił się trosz­kę z powo­du zła­ma­nia tej nogi, ale przede wszyst­kim gdy­by ta pomoc była natych­mia­sto­wa, na pew­no by nie było tych kon­se­kwen­cji, nie prze­cią­ga­ło­by się to tak w cza­sie, bo to jest kosz­mar, jesz­cze trze­ba brać pod uwa­gę to, że szpi­ta­le są zamknię­te, więc kon­takt z nim jest żaden, tyl­ko roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne i wię­cej nic, a  jeże­li czło­wiek jest zamknię­ty, jak pod klo­szem, to jego psy­chi­ka,  jest po pro­stu zde­wa­sto­wa­na, on jest zagu­bio­ny, pierw­sze tygo­dnie jak z nim roz­ma­wia­łam to widać było, że on ma depre­sję i ja się wca­le nie dzi­wię. Szok.

            — Pani Mał­go­rza­to,  dzię­ku­ję że pani zechcia­ła się podzie­lić całą histo­rią, bo rze­czy­wi­ście jest bulwersująca.

- Dzię­ku­ję i pro­szę sobie wyobra­zić, że do tej pory jesz­cze nie ma rapor­tu z poli­cji, jest tyl­ko taka notat­ka  że on jest zatrzy­ma­ny po pija­ne­mu — to było zazna­czo­ne od razu, jak ten samo­chód został odho­lo­wa­ny, ale rapor­tu do tej pory nie ma, po pro­stu nie ma.…

(ak)