Przez Euro­pę prze­cho­dzi dru­ga fala pan­de­mii koro­na­wi­ru­sa. W pra­wie wszyst­kich pań­stwach obo­wiąz­ko­we jest nosze­nie mase­czek. Za nie­prze­strze­ga­nie tego prze­pi­su gro­żą wyso­ki kary. Ich wyso­kość waha się od rów­no­war­to­ści 23 zł na Ukra­inie do ponad 6 tysię­cy fun­tów w Anglii. Od bra­ku osło­ny nosa i ust odstra­sza też kara więzienia.

 

W Hisz­pa­nii, pierw­szym euro­pej­skim pań­stwie, w któ­rym licz­ba osób zaka­żo­nych koro­na­wi­ru­sem prze­kro­czy­ła milion, nosze­nie mase­czek jest obo­wiąz­ko­we w zamknię­tej i otwar­tej prze­strze­ni publicz­nej. W więk­szo­ści regio­nów tego kra­ju za ich nie­za­kła­da­nie moż­na zostać uka­ra­nym man­da­tem w wyso­ko­ści do 100 euro. Od sierp­nia uka­ra­no w ten spo­sób kil­ka tysię­cy osób, z cze­go ponad 2 tys. w aglo­me­ra­cji Madrytu.

Za brak masecz­ki we Fran­cji, w któ­rej trze­ba ją nosić na tere­nie całe­go kra­ju w zamknię­tej prze­strze­ni publicz­nej, a w wie­lu miej­scach, np. w Pary­żu, Nicei czy Lyonie rów­nież na uli­cach, gro­zi kara 135 euro. W przy­pad­ku recy­dy­wy może ona wzro­snąć do 1500, a nawet 3750 euro i sze­ściu mie­się­cy wię­zie­nia, jeże­li ktoś będzie noto­rycz­nie łamać ten nakaz.

W całej Wiel­kiej Bry­ta­nii nosze­nie mase­czek jest obo­wiąz­ko­we w środ­kach trans­por­tu publicz­ne­go i skle­pach. Zakry­wa­nie nosa i ust jest rów­nież wyma­ga­ne w innych miej­scach publicz­nych, takich jak ban­ki, muzea, biblio­te­ki i świą­ty­nie, ale tutaj prze­pi­sy nie­znacz­nie róż­nią się mię­dzy regio­na­mi. Za nie­prze­strze­ga­nie tych reguł moż­na być uka­ra­nym man­da­tem w wyso­ko­ści 200 fun­tów w Anglii i 60 w Szko­cji, Walii i Irlan­dii Pół­noc­nej. Jeże­li ktoś po raz kolej­ny zła­mie te prze­pi­sy zapła­ci dwu­krot­ność poprzed­nie­go man­da­tu, aż do mak­sy­mal­nie 6400 funtów.

W Irlan­dii od śro­dy obo­wią­zu­je nie­mal cał­ko­wi­ty lockdown

Kary gro­żą też za nie­prze­strze­ga­nie innych ogra­ni­czeń zwią­za­nych z epi­de­mią. Za uczest­ni­cze­nie w spo­tka­niach więk­szych niż sze­ścio­oso­bo­we moż­na zostać uka­ra­nym 200-fun­to­wym man­da­tem. W regio­nach, w któ­rych obo­wią­zu­je wyż­szy sto­pień zagro­że­nia kara w wyso­ko­ści 100 fun­tów może zostać nało­żo­na za spo­ty­ka­nie się w zamknię­tych prze­strze­niach, takich jak pry­wat­ne domy czy restau­ra­cje, z oso­ba­mi, któ­re nie nale­żą do nasze­go gospo­dar­stwa domo­we­go. Do 10 tys. fun­tów zapła­cą zaś orga­ni­za­to­rzy zgro­ma­dzeń licz­niej­szych niż 30-oso­bo­we. Do 22 wrze­śnia w Anglii wyda­no 18 646 man­da­tów za łama­nie prze­pi­sów sani­tar­nych, z cze­go ponad poło­wa nie zosta­ła zapła­co­na, a spra­wy prze­ka­za­no sądom.

W Irlan­dii, w któ­rej od śro­dy obo­wią­zu­je nie­mal cał­ko­wi­ty lock­down, a masecz­ki trze­ba zakła­dać w środ­kach trans­por­tu zbio­ro­we­go, skle­pach i punk­tach usłu­go­wych, za nie­sto­so­wa­nie się do obostrzeń epi­de­micz­nych wpro­wa­dzo­ne zosta­ną nowe kary. Za brak masecz­ki będzie trze­ba zapła­cić do 500 euro, za orga­ni­zo­wa­nie lub uczest­nic­two w domo­wych impre­zach trze­ba się będzie liczyć z karą do 1000 euro i/lub mie­sią­cem pozba­wie­nia wolności.

Prak­tycz­nie wszę­dzie trze­ba też nosić masecz­kę we Wło­szech. Wyją­tek sta­no­wią sytu­acje, gdy ma się cał­ko­wi­tą pew­ność, że jest się w peł­ni odizo­lo­wa­nym od innych osób, np. w lasach czy na pustej pla­ży. Za zlek­ce­wa­że­nie tego obo­wiąz­ku gro­zi man­dat w wyso­ko­ści od 400 do 1000 euro. Nakaz nosze­nia mase­czek jest rygo­ry­stycz­nie egze­kwo­wa­ny, a funk­cjo­na­riu­sze sił porząd­ko­wych codzien­nie wysta­wia­ją set­ki man­da­tów w całym kraju.

Mię­dzy 120 a 350 euro kary za nie­prze­strze­ga­nie obo­wiąz­ku nosze­nia mase­czek gro­zi w Por­tu­ga­lii. Usta i nos trze­ba tam zakry­wać w zamknię­tych prze­strze­niach publicz­nych, a tak­że w otwar­tej prze­strze­ni, gdy nie moż­na zacho­wać pół­to­ra­me­tro­wej odle­gło­ści od innych osób. Za łama­nie tego prze­pi­su poli­cja uka­ra­ła ponad pół tysią­ca Portugalczyków.

W Bawa­rii stan­dar­do­wa staw­ka man­da­tu za nie­no­sze­nie masecz­ki w środ­kach trans­por­tu zbio­ro­we­go wyno­si 250 euro

W Niem­czech masecz­kę trze­ba zakła­dać w skle­pach i środ­kach komu­ni­ka­cji publicz­nej, a nie­mal w całym pań­stwie za nie­prze­strze­ga­nie tego naka­zu gro­zi co naj­mniej 50 euro kary. Wie­le kra­jów związ­ko­wych i miast wpro­wa­dzi­ło jed­nak ostrzej­sze regu­la­cje. I tak na przy­kład w Ber­li­nie, w któ­rym masecz­kę trze­ba rów­nież nosić na głów­nych uli­cach han­dlo­wych mia­sta, za jej brak w auto­bu­sach i pocią­gach gro­zi man­dat w wyso­ko­ści do 500 euro. Dodat­ko­wo do 5 tys. euro zapła­cą restau­ra­to­rzy, któ­rzy naru­sza­ją prze­pi­sy nie zbie­ra­jąc od swo­ich gości danych kon­tak­to­wych. Kara może rów­nież spo­tkać klien­tów poda­ją­cych nie­pra­wi­dło­we informacje.

W Bawa­rii stan­dar­do­wa staw­ka man­da­tu za nie­no­sze­nie masecz­ki w środ­kach trans­por­tu zbio­ro­we­go wyno­si 250 euro. Tyle samo gro­zi za poda­wa­nie fał­szy­wych danych w restau­ra­cjach. Za brak masecz­ki w miej­scach publicz­nych w Ham­bur­gu zapła­ci­my 80 euro, za poda­nie nie­pra­wi­dło­wych danych w barze czy restau­ra­cji — 150 euro.

W Cze­chach usta i nos trze­ba zakry­wać w zamknię­tej prze­strze­ni publicz­nej, a tak­że na świe­żym powie­trzu, gdy nie moż­na zacho­wać odle­gło­ści od innych osób. Zlek­ce­wa­że­nie tego naka­zu może się skoń­czyć nało­że­niem man­da­tu w wyso­ko­ści do 10 tys. koron cze­skich, czy­li ponad 1,6 tys. zł. Prze­strze­ga­nia prze­pi­su pil­nu­je poli­cja i straż miej­ska, ale zazwy­czaj koń­czy się na upo­mnie­niu. W Pra­dze pod­czas ostat­niej sobo­ty prze­pro­wa­dzo­no ponad 11 tys. kon­tro­li i stwier­dzo­no 369 wykro­czeń, wysta­wio­no 96 man­da­tów. Media sza­cu­ją, że ok. 20 proc. Cze­chów nie prze­strze­ga tego naka­zu. Za naru­sze­nia innych prze­pi­sów zwią­za­nych z epi­de­mią, np. otwar­cie restau­ra­cji mimo zaka­zu ich dzia­łal­no­ści, gro­żą wie­lo­krot­nie wyż­sze kary się­ga­ją­ce rów­no­war­to­ści pół mln zł.

Rów­nież na Sło­wa­cji nosze­nie mase­czek jest obo­wiąz­ko­we prak­tycz­nie w każ­dej sytu­acji, gdy prze­by­wa­my w prze­strze­ni publicz­nej. Za jej brak poli­cja może nało­żyć man­dat w wyso­ko­ści do 1000 euro. Media infor­mu­ją jed­nak, że od począt­ku epi­de­mii do poło­wy paź­dzier­ni­ka wysta­wio­no dwa tysią­ce man­da­tów za to wykroczenie.

W Rosji decy­zje o ogra­ni­cze­niach zwią­za­nych z epi­de­mią podej­mu­ją poszcze­gól­ne regio­ny. W Moskwie, w któ­rej jest naj­wię­cej zaka­żeń, od 12 maja w pojaz­dach komu­ni­ka­cji miej­skiej, a tak­że w skle­pach, apte­kach, szpi­ta­lach i innych miej­scach publicz­nych, wyma­ga­ne jest nosze­nie mase­czek oraz ręka­wi­czek ochron­nych. Za łama­nie tych zasad trze­ba zapła­cić od 4 do 5 tys. rubli (ok. 200–250 zł). Kary nakła­da­ne są rów­nież na insty­tu­cje, któ­re nie egze­kwu­ją prze­strze­ga­nia prze­pi­sów przez swo­ich klien­tów, np. na kina czy teatry. W Moskwie przez ostat­nie pięć mie­się­cy za brak środ­ków ochron­nych w komu­ni­ka­cji publicz­nej uka­ra­no pra­wie 100 tys. osób wysta­wia­jąc man­da­ty na ponad 479 mln rubli (ponad 24 mln zł).

W Szwe­cji nie ma obo­wiąz­ku ani zale­ce­nia uży­wa­nia masek

Na Ukra­inie masecz­ki trze­ba nosić w budyn­kach uży­tecz­no­ści publicz­nej oraz w środ­kach trans­por­tu. Za nie­sto­so­wa­nie się do tego obo­wiąz­ku moż­na zapła­cić od 170 do 255 hry­wien kary (ok. 23–35 zł). Wyso­kość man­da­tu zmniej­szo­no latem, wcze­śniej mogła wyno­sić nawet 17 tys. hry­wien (2,3 tys. zł), obec­nie wła­dze chcą znów pod­wyż­szyć tę karę.

Na Litwie masecz­ki trze­ba zakła­dać prze­by­wa­jąc w zamknię­tych prze­strze­niach publicz­nych. Za łama­nie tego naka­zu gro­zi od 500 do 1500 euro kary. Jak wyja­śni­ła PAP litew­ska poli­cja, w prak­ty­ce za pierw­sze naru­sze­nie tego prze­pi­su udzie­la­ne jest upo­mnie­nie, za następ­ne trze­ba zapła­cić poło­wę wymie­rzo­nej sumy, a dopie­ro przy kolej­nych przy­pad­kach — peł­ny wymiar kary. “Naszym zada­niem jest przy­wo­ły­wa­nie do porząd­ku, a nie kara­nie” — pod­kre­śla poli­cja tłu­ma­cząc, że man­da­ty wysta­wia się rzad­ko, gdy ktoś z pre­me­dy­ta­cją łamie prawo.

W Danii od 22 sierp­nia nosze­nie mase­czek jest obo­wiąz­ko­we w środ­kach trans­por­tu publicz­ne­go, a tak­że na przy­stan­kach i dwor­cach. Dodat­ko­wo usta i nos trze­ba rów­nież zakry­wać w restau­ra­cjach i barach, gdy nie sie­dzi się przy swo­im sto­li­ku. W kil­ku innych przy­pad­kach uży­wa­nie mase­czek jest zale­ca­ne. Za brak masecz­ki w pojaz­dach komu­ni­ka­cji zbio­ro­wej uka­ra­no dotych­czas 16 osób man­da­ta­mi w wyso­ko­ści 2,5 tys. koron duń­skich (ok. 1,5 tys. zł).

Wła­dze Fin­lan­dii zale­ca­ją sto­so­wa­nie mase­czek w pojaz­dach trans­por­tu publicz­ne­go, a tak­że, w zależ­no­ści od sytu­acji epi­de­micz­nej w regio­nie, w innych miej­scach, takich jak skle­py, urzę­dy, szko­ły czy kościoły.

W Szwe­cji nie ma obo­wiąz­ku ani zale­ce­nia uży­wa­nia mase­czek. Według głów­ne­go epi­de­mio­lo­ga kra­ju Ander­sa Tegnel­la nosze­nie masecz­ki “może dawać poczu­cie fał­szy­we­go bez­pie­czeń­stwa”, dla­te­go lepiej prze­strze­gać innych reko­men­da­cji — zacho­wy­wać bez­piecz­ną odle­głość i uni­kać tło­ku. W kra­ju toczy się jed­nak deba­ta na ten temat, a wie­lu eks­per­tów ape­lu­je o zasła­nia­nie twa­rzy w miej­scach, w któ­rych trud­no o unik­nię­cie bli­skich kontaktów.(PAP)