Dolar kanadyjski spadł w poniedziałek do poziomu najniższego od sześciu dni w stosunku do dolara USD, ponieważ rosnące infekcje COVID-19 i niepewne perspektywy pomocy fiskalnej w USA zaważyły ​​na nastrojach, a inwestorzy oczekiwali  na mającą nastąpić w tym tygodniu decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych.

Kanada jest głównym producentem surowców w tym ropy, więc inwestorzy są zazwyczaj wrażliwi na globalne perspektywy gospodarcze.

Kurs dolara kanadyjskiego CAD = był  na poziomie 1,3185 za dolara USD, czyli 75,84 centów amerykańskich. Waluta Kanady osiągnęła w poniedziałek swój najsłabszy poziom od ubiegłego wtorku.

Spekulanci podnieśli swoje niedźwiedzie zakłady na dolara kanadyjskiego do najwyższych od siedmiu tygodni, jak pokazały w piątek dane amerykańskiej Komisji ds. Handlu Kontraktami Terminowymi na Towarach. Na dzień 20 października krótkie pozycje netto

Bank Kanady ma w środę podjąć decyzję w sprawie stóp procentowych i zaktualizować swoje prognozy gospodarcze. Bank centralny zapowiedział już, że pozostawi stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie 0,25%, dopóki  2% cel inflacyjny nie zostanie osiągnięty w sposób trwały, czego nie oczekuje przez co najmniej dwa lata.


COVID-19 ma spory wpływ na inflację, zarówno w Kanadzie, jak i w Stanach Zjednoczonych, potwierdzają Statistics Canada i Bank Centralny. Obie instytucje, po analizie danych z marca, kwietnia i maja, stwierdzają, że wydatki Kanadyjczyków zmieniły się tak, że wskaźnik cen konsumenckich (CPI, Consumer Price Index) nijak się ma do obecnej rzeczywistości. Wskaźnik jest aktualizowany zawsze co dwa lata.

Przykładowo ceny hoteli są uwzględniane w CPI, a w lipcu spadły o 27 proc. Podobnie wskaźnik jest zaniżany przez ceny benzyny i biletów lotniczych – czyli generalnie przez towary i usługi, które tanieją, bo nie ma na nie popytu.

Luba Petersen z Simon Fraser University w Kolumbii Brytyjskiej, która zajmowała się znalizami dla banku centralnego, mówi, że inflacja i prognozy podwyżek cen mają wpływ na wybory konsumentów. „Ludzie zmieniają swoje strategie inwestycyjne w zależności od oczekiwań dotyczących inflacji”. Dlatego może się zdarzyć, że zmiany zachowań konsumenckich będące odpowiedzią na nieprzystające do rzeczywistości prognozy okażą się zgubne dla niektórych rynków. Trudno jednak określić, jak duży to może być wpływ.

Ekonomistka Statistics Canada, Taylor Mitchell, zauważa z kolei, że CPI spełnia swoją rolę – czyli pokazuje zmiany konkretnego zestawu towarów i usług na przestrzeni czasu. Składniki koszyka są regularnie aktualizowane. Przykładowo 35 lat temu nie było w nim telefonów komórkowych.

Niestety wskaźnik nie przewiduje sytuacji zmiany preferencji konsumentów, którzy w tym samym czasie na dużą skalę odchodzą od określonych wydatków. Dlatego Mitchell i jej zespół opracowali zmieniony wskaźnik CPI przystosowany do nowej rzeczywistości. Jednym z ważniejszych składników, który się zmienił, były ceny biletów lotniczych i mały popyt na loty. Okazało się jednak, że całkowity wskaźnik wiele się nie zmienił.

Z analizy przeprowadzonej przez Statistics Canada wynika, że analityczny wskaźnik cen bazujący na zaktualizowanym CPI w kwietniu był tylko o 0,2 punktu procentowego wyższy niż liczony w odniesieniu do oficjalnego CPI. W maju różnica wyniosła 0,3 punktu proc. Zdaniem Mitchell różnica jest niewielka, bo konsumenci po prostu przenieśli swoje wydatki z tego, czego nie mogli kupić, na to, co mogli dostać.

Na razie nie ma planów oficjalnej wcześniejszej aktualizacji CPI. Zdaniem analityków ważniejsze jest utrzymanie spójności kalkulacji i trzymanie się międzynarodowej konwencji niż przystosowanie do niecodziennych zmian, takich jak pandemia.

Bank centralny opublikuje swój kolejny raport o polityce monetarnej 28 października.