Urzęd­ni­cy z toron­toń­skie­go ratu­sza pró­bu­ją prze­ko­nać sto­la­rza, któ­ry zajął się budo­wą mobil­nych schro­nień na zimę dla bez­dom­nych, by zaprze­stał takiej dzia­łal­no­ści. Ratusz ostrze­ga, że jeśli struk­tu­ry będą sta­ły na tere­nach nale­żą­cych do mia­sta, spra­wa może skoń­czyć się w sądzie.

Kha­le­el Seivw­ri­ght, 28 l., ze Scar­bo­ro­ugh mówi, że mimo wszyst­ko będzie budo­wał dalej. Obmy­ślił plan awa­ryj­ny by unik­nąć kon­flik­tu z mia­stem. Jego kolej­ne Toron­to Tiny Shel­ters będą usta­wia­ne na tere­nach pry­wat­nych. Ma już zgło­sze­nia od kościo­łów, któ­re uży­czą miej­sca na swo­jej dział­ce. Doda­je, że bez­dom­ni potrze­bu­ją jego domów, nie­za­leż­nie od tego, co mia­sto o tym sądzi.

Na począt­ku, gdy Seivw­ri­ght zaczął roz­mo­wy z mia­stem na temat moż­li­wej współ­pra­cy, nasta­wie­nie do jego pomy­słu nawet było pozy­tyw­ne. Póź­niej jed­nak męż­czy­zna dostał list wysła­ny 19 listo­pa­da przez Janie Romoff, głów­ną mene­dżer wydzia­łu par­ków i rekre­acji. Romoff pisze, że na tere­nach sta­no­wią­cych wła­sność mia­sta stoi 10 mobil­nych schro­nień zbu­do­wa­nych przez Seivw­ri­gh­ta. Mia­sto nie wysta­wi­ło jed­nak zezwo­leń na umiesz­cze­nie ich w tych miej­scach ani w żaden inny spo­sób nie wyra­zi­ło na to zgo­dy. Dla­te­go teraz żąda, by Seivw­ri­ght „natych­miast zaprze­stał pro­duk­cji, dys­try­bu­cji, dostaw i insta­la­cji schro­nień na tere­nie sta­no­wią­cych wła­sność mia­sta”. W razie nie­do­sto­so­wa­nia się do żądań, Seivw­ri­ght ma być, mię­dzy inny­mi, obcią­żo­ny kosz­ta­mi usu­nię­cia ich. Romoff tłu­ma­czy, że sta­wia­nie dodat­ko­wych schro­nień na zimę prze­szka­dza mia­stu w reali­za­cji dzia­łań mają­cych na celu prze­no­sze­nie ludzi z uli­cy do miej­skich schro­nisk i miesz­kań tym­cza­so­wych. Mobil­ne dom­ki Seivw­ri­gh­ta mogą sta­no­wić zachę­tę dla bez­dom­nych do pozo­sta­wa­nia na uli­cy, a do tego warun­ki w nich panu­ją­ce mogą zagra­żać zdro­wiu i bezpieczeństwu.

Seivw­ri­ght mówi, że jego schro­nie­nia są bez­piecz­ne. Są wypo­sa­żo­ne w detek­to­ry cza­du i dymu. Ścia­ny dom­ków są wyło­żo­ne gru­bą war­stwą tka­ni­ny z włók­na szkla­ne­go uży­wa­ne­go pod­czas budo­wy domów miesz­kal­nych. Domek ma drzwi, małe okno i czte­ry obro­to­we koła na rogach pod­sta­wy. Całość kosz­tu­je oko­ło 1000 dola­rów, a budo­wa jed­ne­go schro­nu zaj­mu­je sto­la­rzo­wi osiem godzin.

Zda­niem Seivw­ri­gh­ta takie dom­ki mogą być tym­cza­so­wą alter­na­ty­wą dla osób, któ­re w prze­ciw­nym razie musia­ły­by spać w namio­tach lub pod plan­de­ka­mi. Kosz­ty pro­jek­tu są pokry­wa­ne w więk­szo­ści z pie­nię­dzy zebra­nych dzię­ki kam­pa­nii na GoFund­Me. Na razie wpły­nę­ło 129 700 dolarów.

Obec­nie w cza­sie pan­de­mii na uli­cach Toron­to śpi oko­ło 1000 osób.