Znany autor powieści fantasy i SF Konrad Lewandowski pojechał po antypolskim pisarzu Szczepanie Twardochu „śląskim ciulu”, który wyciera sobie „gębę Polską”.

Konrad Lewandowski to postać kontrowersyjna. Eks protestant, dziś wyznawca przedchrześcijańskich słowiańskich wierzeń, a przy tym wielki polski patriota. W najnowszym wpisie na swoim blogu (przewodas.pl) pojechał po antypolskim pisarzu Szczepanie Twardochu. W pierwszych słowach swojego wpisu kierowanego do będącego zwolennikiem śląskiego separatyzmu Szczepana Twardocha Konrad Lewandowski stwierdził: „Ty śląski ciulu, przestań wycierać sobie gębę Polską!”

Konrad Lewandowski apelując do Twardocha, by nie wycierał sobie gęby Polską stwierdził – „Nawet nie wiesz co to jest. Wyjaśnię ci więc na początek. To idea wspólnotowa. Nie państwo bynajmniej, choć często ta idea wciela się w byt państwowy, ale bez niego też radzi sobie całkiem dobrze. Tym, czego niezbędnie potrzebuje są ludzie, którzy w nią wierzą, jak w piosence, którą może kiedyś słyszałeś: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!” Tak to z ideami bywa. Państwa natomiast mogą być różne, niektóre mogą podszywać się pod tę ideę wspólnotową z powodu jej nośności, inne nazywać się całkiem inaczej, np. Księstwo Warszawskie, czy Kraj Przywiślański, ale czy to będzie Polska decydują ludzie będący nosicielami tej idei, akceptując lub nie proponowany im byt państwowy. Dlatego idea Polski wymaga fundamentalnie drugiej bliźniaczej idei – wolności. Chwytasz, śląski ciulu?”.

Zdaniem Konrada Lewandowskiego „Co więc jest, jeśli tej wolności nie ma? Są powstania, albo konspira, albo ekstrakcja radu ze smółki uranowej, aż do czasu gdy nosiciele idei Polski będą mogli znów swobodnie umówić się, że teraz to będzie ten byt państwowy. Albo jakiś mocny gość ogłosi to w naszym imieniu, nie jesteśmy drobiazgowi, nie lubimy polityki i nie upieramy się przy demokracji, byle Polska była Polską, czyli na ten przykład, żebyśmy mogli opierdolić śląskiego ciula, kiedy uznamy za słuszne, albo poczytać dziecku „W pustyni i w puszczy”, albo iść sobie na Marsz Niepodległości, albo ulać miód na groby Przodków, albo napisać książkę, z której inni dowiedzą się co to jest Polska. Innymi słowy, robić rzeczy, które są realizacją idei Polski, niekoniecznie zaraz w demokracji, równie dobrze może być monarchia, a nawet dyktatura, byle tylko dyktator szczerze służył tej samej idei Polski. Zrozumiałeś, …? Wiesz już chyba kim jesteś, więc nie będę się powtarzać”.

Szkalującemu Polskę Twardochowi polski patriota Konrad Lewandowski przypomniał, że „To Polska dała Śląsku autonomię, której nie kwapiły się dać Prusy, upudrowane talkiem na zmiany kiłowe, pyłem spod Sedanu, czy cyklonem-B, za którymi twoje starziki w mundurach Wermachtu ronią sklerotyczne łzy, bo zapomnieli, że Ślązoki też byli nosicielami idei Polski, mógłbym tu przypomnieć parę zacnych nazwisk, ale w bluzgu nie uchodzi”.

Polski patriota Konrada Lewandowskiego śląskiemu separatyście Twardoch przypomniał, że „Ty zaś nie zapomniałeś, tylko się sprzedałeś, drożej niż Judasz, bo on za trzy dychy merca by nie kupił, ani nawet lepszego rydwanu, moje gratulacje! I teraz próbujesz ideę Polski zwalczać, nie rozumiejąc czym ona jest, co było nawet pocieszne samo w sobie, ale w końcu się przelało. Powozisz teraz tym mercem i cwaniakujesz w nim dla ludzi, którym idee Polski i wolności zawadzają ogromnie, próbując je rozjeżdżać, ale prędzej ci się uda zakonnicę w ciąży na pasach, zielonym świetle itd”.

Konrad Lewandowski separatyści Twardochowi przypomniał, że „Nie Polska autonomię śląską likwidowała i zakładała łagry dla folksdojczów, tylko obca przemoc, która nosicielom idei Polski przyłożyła sztyk do gardła, więc nie mieli do gadania nic poza dowcipami o Masztalskim, no ale tej polskiej zbrodni nie możemy sobie przepracować, bo musielibyśmy się napić piwa, a jak może pamiętasz, już naście lat nie pijemy ze sobą, odkąd zachowałeś się jak ciul, choć może jeszcze nie etniczny”.

Zdaniem Konrada Lewandowskiego „Śląsk to Polska, bo dużo Ślązaków tak chciało, kiedy mieli coś do gadania w tej mierze. Wyjątkowo barwna Polska, zamieszkała przez zajebistych ziomali mówiących kapitalną średniowieczną polszczyzną, naszpikowaną z historycznej konieczności germanizmami i francuszczyzmami, typu gruba i bifej. Polska, w której zostawiłem kawał serca i trochę innych płynów ustrojowych, gdzie fajnie było nawet być bęcwałem z Warszawy, który pomylił ulice Karola Miarki, bo wszędzie ich pełno (no chyba że to jedna i ta sama tak się tam wije…), że o Tyskim pod golonko z chrzanem nie wspomnę. Ale nie pora się rozczulać!”

Kończąc swój tekst skierowany do śląskiego separatysty, Konrad Lewandowski stwierdził, że – „Mam żal do mojego dziadka Zdzisława, żołnierza Września 1939, członka drużyny moździerza kal. 75 mm, że nie przypierdolił z tej rury w twojego dziadka, jak była po temu okazja. Nie musiałbym teraz podnosić sobie ciśnienia, a bez twojej prozy wszyscy byśmy świetnie się obyli, bo twoja „rozmyta tożsamość” jest całkiem jak „płynna rzeczywistość” Baumana, czyli myślową sraczką bez istotnej treści”.

Jan Bodakowski