Sytu­acja przy­po­mi­na cyrk na kół­kach i dla­te­go mimo, że jest o to dość łatwo, nie daj­my się zwa­rio­wać.  Poja­wia­ją się róż­ne cie­ka­we opo­wie­ści o egze­ku­cji obec­nych prze­pi­sów doty­czą­cych pasz­por­tów szcze­pion­ko­wych; wie­le osób roz­my­śla w kąci­ku nad  pra­wi­dło­wą implementacją.

        Oto mamy wła­ści­cie­la restau­ra­cji, któ­re­mu „kon­tro­la” tłu­ma­czy, że jeże­li oso­ba z zewnątrz popro­si o sko­rzy­sta­nie z toa­le­ty, to owszem może ją wpu­ścić bez pasz­por­tu szcze­pion­ko­we­go, ale tyl­ko na 15 minut. A co będzie jeśli ten czas będzie się prze­dłu­żał? Czy wła­ści­ciel powi­nien inter­we­nio­wać w ubi­ka­cji? Spraw­dzać? Wypy­ty­wać? Wypro­sić? Wezwać poli­cję? A jeśli jest to dam­ska toa­le­ta i nie ma odpo­wied­nie­go per­so­ne­lu?  Ponoć jeże­li ktoś prze­dłu­ży pobyt w ubi­ka­cji restau­ra­cja powin­na zostać opróż­nio­na, aby nie nara­żać klien­tów na kon­takt z nie­zasz­cze­pio­nym paria­sem roz­no­szą­cym groź­ne patogeny.

        Ponad­to poja­wia się kil­ka innych pytań. Jeże­li oso­ba wej­dzie do ubi­ka­cji, wyj­dzie, a następ­nie wró­ci, czy przy­słu­gu­je jej kolej­ne 15 minut? Czy też wyczer­pa­ła już limit? A jeśli wyczer­pa­ła, to kie­dy odno­wi się pula? Czy jest to 15 minut w cią­gu godzi­ny? Czy też 15 minut w cią­gu jed­ne­go dnia?

        Są to wszyst­ko pyta­nia i pro­ble­my przed któ­ry­mi sta­je­my dzi­siaj w całej ich zło­żo­no­ści. Wyobraź­my sobie wspo­mnia­ne­go wła­ści­cie­la restau­ra­cji, któ­ry bie­ga do kibla za każ­dym kto ma sracz­kę i wymu­sza opusz­cze­nie loka­lu. Rze­czy­wi­stość prze­ra­sta kaba­ret i to bar­dzo szybko.

        Innym pro­ble­mem są dono­sy, ludzie lubią  przy­po­do­bać się wła­dzy; nie ma to jak uprzej­mie donieść, że Kowal­ski wła­śnie prze­dłu­ża pobyt w toa­le­cie, albo ma pasz­port covi­do­wy odbi­ty na xero.

        Poważ­nie zaś mówiąc, pro­szę nie dać się zwa­rio­wać. Nie daj­my się! My, Pola­cy miesz­ka­ją­cy tutaj,  nie poni­żaj­my sie­bie samych do pozio­mu donosicielstwa.

        Sza­nuj­my sie­bie nawza­jem, sza­nuj­my swo­je opi­nie. Ze smut­kiem słu­cham rela­cji, jak to ludzie się szcze­pią, pomi­mo tego że nie są prze­ko­na­ni, iż powin­ni, „no ale wie pan, cór­ka jedzie na uni­wer­sy­tet, syn musi pra­co­wać, ja nie mogę sobie pozwo­lić…”. Sło­wem „peł­na dobro­wol­ność”. Nie wyma­gaj­my od tych ludzi hero­izmu, nie oce­niaj­my, ludzie nadal chcą nor­mal­nie żyć i nie­wie­lu jest takich, któ­rzy mają ocho­tę się stawiać.

Nie wywyż­szaj­my się, że my nie poszli­śmy na kom­pro­mis. Każ­dy ma swój rozum, swo­je życie i swój poziom „złam­li­wo­ści”. Ape­lu­ję też gorą­co do tych, któ­rzy są zaszcze­pie­ni, mają te pasz­por­ty, wyko­nu­ją posłusz­nie pole­ce­nia władz, aby ujmo­wa­li się za tymi,  któ­rzy z róż­nych powo­dów tego nie robią. Sza­nu­jąc się wza­jem­nie może­my szu­kać wspól­ne­go grun­tu, może­my coś zro­bić ina­czej, by nie dać się w tak bez­par­do­no­wy i cham­ski spo­sób napusz­czać na siebie.

        Jeste­śmy świad­ka­mi olbrzy­miej pola­ry­za­cji, olbrzy­mie­go szczu­cia jed­nych na dru­gich. A prze­cież do nie­daw­na Kana­da to był taki tole­ran­cyj­ny kraj? Cóż to się nagle sta­ło, że mamy dzi­siaj kasty? Jak­że łatwo zje­chać po rów­ni pochy­łej do tota­lu. Jak to ujął świet­nie były pre­mier Kolum­bii Bry­tyj­skiej Bill Van­der Zalm, nie da się budo­wać glo­bal­ne­go rzą­du na demo­kra­cji; to będzie albo komu­nizm albo faszyzm.

        Zacho­wuj­my się god­nie i soli­dar­nie, my Pola­cy w Kana­dzie, i my Kana­dyj­czy­cy, któ­rzy pamię­ta­ją czym Kana­da kie­dyś była i czym być powin­na. Jed­nocz­my się ponad szcze­pion­ka­mi, ponad maska­mi i ponad dra­koń­ski­mi roz­po­rzą­dze­nia­mi. Broń­my wol­no­ści. Szczu­cie jed­nych na dru­gich jest meto­dą dyk­ta­to­rów, a więc nie dono­si­my, poma­ga­my sobie, sza­nu­je­my się i trzy­ma­my szta­mę. Wszyst­kim nam to wyj­dzie na dobre.

Andrzej Kumor