Krót­ka nauka o Majo­wem Nabo­żeń­stwie (Usta­no­wio­ne zosta­ło na począt­ku XIX wieku)

        Głów­nem, a wła­ści­wie jedy­nem nabo­żeń­stwem pozo­sta­nie Msza świę­ta, któ­ra sama jed­na wię­cej zna­czy, ani­że­li tysiąc innych nabo­żeństw, jak powia­da jeden z Ojców Kościo­ła. Jed­nak­że ser­ca ludz­kie prze­peł­nio­ne miło­ścią do Maryi, umia­ły sobie obrać i dobrać roz­ma­ite spo­so­by nabo­żeń­stwa, któ­re szcze­rze i poboż­nie odpra­wio­ne, nigdy nie są bez obfi­tych łask i dobrodziejstw.

        Po Bogu odbie­ra Naj­święt­sza Marya Pan­na cześć naj­wyż­szą, i z tego powo­du wła­śnie owych róż­nych nabo­żeństw i poboż­nych ćwi­czeń ku Jej chwa­le jest naj­wię­cej, jako to: Róża­niec św., Koron­ki, Godzin­ki, Nowen­ny i inne. Na cześć Maryi Pan­ny poświę­co­nym też był już w pierw­szych wie­kach jeden dzień w tygo­dniu, to jest sobota.

        Zda­wa­ło się jed­nak­że przod­kom naszym za słusz­ne, aby czci Naj­święt­szej Mary Pan­ny poświę­cić cały jeden mie­siąc w roku. I któ­ryż­by to mie­siąc był naj­od­po­wied­niej­szym, najstosowniejszym?

Reklama

        Nabo­żeń­stwo do Najśw. Pan­ny nigdy się bez kwia­tów nie odby­wa. Czy to latem, czy zimo­wą porą sta­ra­ją się wier­ne dzie­ci Maryi obraz swej Mat­ki, swej Kró­lo­wej według moż­no­ści uwień­czyć. Naj­sto­sow­niej­szą jed­nak­że porą jest maj, kie­dy z roz­wi­nię­ciem się wio­sny roz­kwi­ta­ją drze­wa i kwia­ty, a mia­no­wi­cie w cie­plej­szych stro­nach. Ten mie­siąc kwie­cia i woni, mie­siąc uśmiech­nię­tej i oży­wio­nej natu­ry obra­no za „mie­siąc Maryi“, a sto­sow­ne nabo­żeń­stwo zowie się „Nabo­żeń­stwem Majowem.“

        Pew­ną jest też rze­czą, że Nabo­żeń­stwo Majo­we ma swój począ­tek w ser­cu całe­go chrze­ści­jań­stwa, to jest w Rzy­mie. Zapro­wa­dze­nie zaś tego nabo­żeń­stwa przy­pi­su­ją świę­te­mu Nere­uszo­wi, za któ­re­go cza­sów ist­nia­ły w Mie­ście wiecz­nem zabyt­ki pogań­skie zwa­ne igrzy­ska­mi wio­sen­nem, w rodza­ju dzi­siej­szych zapust. Były to bale, hulan­ki, tań­ce i inne zaba­wy, w któ­rych szcze­gól­niej mło­dzież bra­ła udział. Że na takich igrzy­skach nie odby­wa­ło się jak w domu lub w koście­le i że o nabo­żeń­stwie tam mowy nie było, łatwo sobie moż­na wystawić.

        Gor­li­wy o zba­wie­nie dusz i dobre oby­cza­je Kościół, odby­wał pod­czas trwa­nia igrzysk nabo­żeń­stwo i gro­ma­dził koło sie­bie mło­dzież, chro­niąc ją od zepsu­cia i zagła­dy moral­nej. Całe zaś ono poboż­ne przed­się­wzię­cie, oraz wszyst­kich, któ­rzy w jego nabo­żeń­stwie bra­li udział, oddał pod opie­kę Naj­święt­szej Maryi Panny.

Kró­lo­wa mie­sią­ca Maja.

        Nabo­żeń­stwo to przy­pa­dło wła­śnie na czas, kie­dy w innych kra­jach nastą­pi­ło nie­szczę­sne roz­dwo­je­nie reli­gij­ne, tak zwa­na refor­ma­cya. Wie­le dzie­ci Maryi utra­ci­ło wia­rę, czyż nie trze­ba było zatem nowych dzie­ci do Niej dopro­wa­dzić, a daw­ne utrzy­mać i zacho­wać w wierności?

        Widocz­nie Panu Bogu i Jego Mat­ce podo­ba­ło się to nabo­żeń­stwo, gdyż wnet poka­za­ły się bło­gie jego skut­ki. Wszyst­ko bowiem, zamiast brać udział w sza­lo­nych zaba­wach, gar­nę­ło się do świą­tyń, stro­iło ołta­rze Boga­ro­dzi­cy i śpie­wa­ło naboż­ne pieśni.

        Nie mia­ło ato­li nabo­żeń­stwo to pozo­stać tyl­ko w samym Rzy­mie, owszem roz­sze­rzy­ło się po wszyst­kich krań­cach zie­mi. Mia­no­wi­cie w koń­cu zeszłe­go stu­le­cia, kie­dy prze­wrot­ność filo­zo­fów wywo­ła­ła nie­wia­rę i bez­boż­ność, a za nią w śla­dy roz­ru­chy w Euro­pie, wte­dy Nabo­żeń­stwo Majo­we opa­no­wa­ło wszyst­kie kościo­ły, kapli­ce i poje­dyn­cze figu­ry Naj­święt­szej Pan­ny. Skut­ki wnet nastą­pi­ły, bo Euro­pa się uspo­ko­iła, a cześć Maryi rosła coraz wię­cej i do dziś rośnie.

         Nabo­żeń­stwo Majo­we nie pole­ga na żad­nych pew­nych for­mach nabo­żeń­stwa, ani żad­nych sta­łych obrząd­kach, tyl­ko ma się zasa­dzać na szcze­gól­nem uczcze­niu Maryi w tym mie­sią­cu. Kto może, powi­nien dzien­nie odwie­dzać kościół i być przy­tom­nym wspól­ne­mu Majo­we­mu Nabo­żeń­stwu, jak je kapłan miej­sco­wy odpra­wia; ale moż­na też i w swej cichej izdeb­ce uczcić szcze­gól­nie Maryę inne­mi poboż­ne­mi ćwi­cze­nia­mi i uczyn­ka­mi, na jakie czas, stan i moż­ność pozwa­la. Nie jest jesz­cze poboż­no­ścią, jeśli kto porzu­ca swe obo­wiąz­ki, śpie­szy pomię­dzy dru­gich, tam modli się z nie­uwa­gą, a potem wró­ciw­szy do domu, zapo­mi­na o wszyst­kiem. Gdzie brak­nie praw­dzi­wej szcze­ro­ści, tam i naj­więk­sze pokło­ny Bogu i Naj­święt­szej Pan­nie na nic się zda­dzą. Bóg i Marya Pan­na wyma­ga­ją ser­ca praw­dzi­we­go, chcą być chwa­lo­ny­mi w duchu i praw­dzie, a nie usty tyl­ko i zewnętrznie.

        Kto regu­lar­nie odwie­dza w maju kościół, ten od swe­go kapła­na już wie, jak szcze­gól­nie będzie się odby­wa­ło nabo­żeń­stwo na cześć Maryi. Kto tego nie może, ten niech się zasto­su­je do nastę­pu­ją­cych wskazówek.

        Nie podob­na przy­pu­ścić, aby jaki kato­lik nie miał w domu obra­zu Najśw. Pan­ny. Otóż jeśli ten obraz ustro­isz w kwia­ty i zmó­wisz przed nim sam, lub gdy masz rodzi­nę, to z nią razem, Róża­niec świę­ty i Lita­nię Lore­tań­ską, to już zjed­nasz sobie łaskę Boga i Naj­święt­szej Maryi Panny.

        Dla wszyst­kich zaś w ogól­no­ści, któ­rzy mie­siąc maj Kró­lo­wej Nie­bios chcą poświę­cić, nie­chaj nastę­pu­ją­ce prze­pi­sy posłużą:

        1) Każ­de­go rana ofia­ruj­my wszyst­kie swe uczyn­ki dnia tego dzie­wi­czej Mat­ce, a przez Nią Syno­wi Boże­mu, i posta­nów­my swe uczyn­ki zasto­so­wać do woli Bożej.

         2) Jeśli moż­na, bywaj­my dzien­nie na Mszy św. i na Majo­wem publicz­nem Nabo­żeń­stwie, jako też połącz­my się z wier­ny­mi całe­go Kościo­ła w dobrych i poboż­nych uczyn­kach na cześć Prze­czy­stej Bogarodzicy.

        3) Odma­wiaj­my ze swą rodzi­ną lub też sami dla sie­bie Róża­niec świę­ty, i to czę­sto, a jeśli moż­li­we nawet codziennie.

        4) Roz­pocz­nij­my i zakończ­my Majo­we Nabo­żeń­stwo przy­stą­pie­niem do Sakra­men­tów Św.; w każ­dym razie nie­chaj mie­siąc maj nie minie, abyś choć­by tyl­ko raz nie przy­stą­pił do Komu­nii świętej.

        5) Przez cały mie­siąc maj bez­u­stan­nie pra­cuj­my nad tem, aby­śmy mogli się pozbyć jakie­go grzesz­ne­go nało­gu, a przy­swo­ić sobie potrzeb­ną cno­tę i sta­raj­my się szcze­gól­niej przy­po­do­bać Naj­czyst­szej Mat­ce przez czy­stość swe­go serca.

        6) Roz­pa­mię­ty­waj­my lub czy­taj­my codzien­nie ustę­py z życia Naj­święt­szej Panny.

         7) Sta­raj­my się o sze­rze­nie czci Maryi pomię­dzy drugimi.

         8) Aby­śmy wresz­cie tych i im podob­nych posta­no­wień wier­nie dopeł­ni­li, spisz­my je w począt­ku nabo­żeń­stwa na papie­rze i pismo to połóż­my przed usta­wio­ny w swej izbie obraz Mat­ki Boskiej, aby ono nam dzien­nie to posta­no­wie­nie przypominało.

         9) Odbądź­my piel­grzym­kę do któ­re­go z cudow­nych miejsc; jeśli nie moż­na w rze­czy­wi­sto­ści, to przy­naj­mniej w duchu, a Bóg, któ­ry szcze­rość serc ludz­kich widzi, poczy­ta nam to za dobry uczynek.

        Kościół świę­ty od same­go począt­ku pochwa­lił to nabo­żeń­stwo i wier­nym je zale­cił, a w roku 1815 Papież Pius VII nadał 300 dni odpu­stu za każ­dy dzień nabo­żeń­stwa wszyst­kim, któ­rzy w mie­sią­cu maju szcze­gól­nem nabo­żeń­stwem Naj­święt­szą Pan­nę uczczą. Odpu­stu zupeł­ne­go nato­miast dostą­pi każ­dy odpra­wia­ją­cy Nabo­żeń­stwo Majo­we w tym dniu mie­sią­ca maja, w któ­rym przy­stą­pi do Spo­wie­dzi i Komu­nii świę­tej. Odpust ten moż­na ofia­ro­wać tak­że za dusze w czyścu.

        Z powyż­sze­go prze­ko­nać się moż­na, że Nabo­żeń­stwo Majo­we jest Bogu i Naj­święt­szej Maryi Pan­nie miłem, a stąd dla nas wszyst­kich zba­wien­nem i sku­tecz­nem. Wij wian­ki, chrze­ści­jań­ska duszo, i kładź je u stóp Kró­lo­wej Nie­bios, a wtedy

        Ona cię weź­mie pod Swo­ją opiekę.

        Choć prze­ciw tobie cały świat powstanie,

        Otrze z łez gorz­kich wil­got­ną powiekę,

        A dusza życia praw­dą zmartwychwstanie.

Modli­twa codzien­na Majo­wa do Najśw. Maryi Panny.

        Nadzie­jo i uciecz­ko nasza, o Maryo prze­czy­sta, Mat­ko bied­nych grzesz­ni­ków, do kogoż będzie­my wołać na tej zie­mi wygna­nia, któż otrze łzy cier­pią­cym, bied­nych pora­tu­je? O Mat­ko! na usta nasze cią­gle Twe Imię powra­ca i cią­gle woła­my ku Tobie, o Maryo módl się, ach módl się za nami! O Mat­ko nasza nie opusz­czaj dzie­ci Twych, bo cóż się z nami sta­nie, gdy nas nie wysłuchasz?

        Teraz Twój mie­siąc bło­go­sła­wio­ny. Czas ten Imie­niem Twem Kościół Boży zdobi.

         Z naj­więk­szą ufno­ścią, żywą wia­rą i miło­ścią naj­go­ręt­szą wszy­scy się rzu­ca­my do nóg Two­ich, w nadziei, że lito­ści Two­jej nie będzie­my wzy­wać na próżno.

         O Maryo, Kró­lo­wo Nie­bios i zie­mi, Naj­święt­sza Mat­ko świa­ta, cały świat pole­ca­my Tobie, lecz nade­wszyst­ko bła­ga­my Cię, abyś raczy­ła wej­rzeć łaska­wie na Kościół Syna Two­je­go na zie­mi. Zasłoń go o Mat­ko, zasłoń Ser­cem Twojem.

         Wyjed­naj u Syna Twe­go, aby na całej zie­mi, wśród wszyst­kich naro­dów zakwitł pokój brat­ni i zgo­da świę­ta. My wszy­scy Two­im ludem jeste­śmy; o Kró­lo­wo Nie­bios zasłoń nas od wszyst­kie­go złe­go i wspie­raj nie­ustan­nie opie­ką Two­ją.  O prze­cud­na Mat­ko Boża, Kró­lo­wo świa­ta, nie­wy­sło­wio­na Pocie­szy­ciel­ko nasza! U stóp Two­ich skła­da­my krze­wy zie­lo­no­ści i bukie­ty z róż­nych naj­pięk­niej­szych kwia­tów, aby one były bar­wą, wonią, ozdo­bą serc i myśli naszych. Astry niech będą wzo­rem praw­dy, blusz­cze ozna­ką cier­pli­wo­ści, fioł­ki przy­kła­dem skrom­no­ści, lilie sym­bo­lem nie­win­no­ści, nie­za­po­mi­naj­ki dowo­dem ser­decz­nej o Tobie pamię­ci, a naj­won­niej­sze róże odbi­ciem gorą­co­ści uczuć naszych dla Cie­bie, Najśw. Pani, i dla Twe­go Boskie­go Syna.

        Tyś tak pięk­na, tak czy­sta, w Tobie zma­zy nie­ma naj­mniej­szej. Tyś Mat­ką Chry­stu­sa Pana i Oblu­bie­ni­cą. Jezus nie­za­wod­nie wysłu­cha Cie­bie o Maryo, o jasny księ­ży­cu, o Gwiaz­do prze­ślicz­na, przy­świe­ca­ją­ca nam w ciem­no­ściach tego życia. Roz­grzej ser­ca nasze, wia­rę Two­ich dzie­ci, a tych, któ­rzy dale­ko odbie­gli od Syna Twe­go, racz do Nie­go przy­pro­wa­dzić, jako mar­no­traw­ne dziatki.

        Racz bied­nym grzesz­ni­kom łzy poku­ty wyjed­nać, cho­rych uzdro­wić, stra­pio­nych pocie­szyć. Spraw, iżby ten Twój mie­siąc, w któ­rym wszel­kie odży­wia się stwo­rze­nie, był tak­że dla nas cza­sem odro­dze­nia się w Bogu.

        O Rodzi­ciel­ko Boża, o Maryo bez grze­chu poczę­ta, racz spoj­rzeć teraz na mnie nędz­ne­go grzesz­ni­ka, i nie odrzu­caj proś­by, jaką skła­dam u stóp Two­ich, pro­sząc o łaski potrzeb­ne do zbawienia.

        O Kró­lo­wo miło­sier­dzia, o Mat­ko miło­ści, patrz przy Two­ich nogach leży nędz­ne ser­ce moje zwią­za­ne namięt­no­ścia­mi, skrę­po­wa­ne nało­ga­mi grzesz­ny­mi, któ­re do Cie­bie jęcząc i pła­cząc wzdy­cha, bo w Tobie, o Mat­ko grzesz­ni­ków, swo­ją poło­ży­ło nadzie­ję. Zwróć Twe oczy miło­sier­ne na mnie, jed­no Two­je spoj­rze­nie może mnie ule­czyć, uzdro­wić i uszczęśliwić.

        O do kogoż mam się udać, jeże­li nie do Cie­bie. Powiedz Maryo, kto nad Cie­bie lito­ściw­szy, u kogo mam szu­kać lekar­stwa i spo­ko­ju na rany duszy mojej, kie­dy tyl­ko u Cie­bie, o Mat­ko, może dziec­ko swo­je szczę­ście znaleźć.

        Gdy ode­rwa­ło się ser­ce moje od Cie­bie, gdy błą­dzi­ło dale­ko po manow­cach występ­ku i grze­chu, odtąd ani jed­nej chwi­li spo­ko­ju nie zna­la­zło. Dusza moja, sumie­nie moje, cią­gle mnie pyta­ło, gdzie jest two­ja Marya!

        Dziś więc idę do Cie­bie, gonić Cię oczy­ma i ser­cem mojem, jedy­ny Skar­bie mój; a gdy Cię znaj­dę, gdy się przy­tu­lę do ser­ca Two­je­go, o Mat­ko, nie odrzu­cisz wyrod­ne­go dziec­ka. Wten­czas Cię już nigdy nie odstą­pię i nie opuszczę.

        Odda­ję Ci duszę i cia­ło moje. Bła­gam Cię dla miło­ści Syna Two­je­go, a Boga moje­go, wyjed­naj mi praw­dzi­we nawró­ce­nie. Z miło­ści i wdzięcz­no­ści ku Tobie, obie­ram Cie­bie za Kró­lo­wę i Panią ser­ca moje­go, za Mat­kę moją naj­mil­szą. Całe życie będę wysła­wiać Two­je miło­sier­dzie, a w wiecz­no­ści, całe wie­ki dzię­ko­wać będę Tobie, o łaska­wa, o lito­ści­wa, o słod­ka Pan­no Maryo!   za Żywo­ty Świętych