W cza­sie pan­de­mii bada­nia ście­ków były cen­nym źró­dłem infor­ma­cji odno­śnie obec­no­ści i trans­mi­sji koro­na­wi­ru­sa w poszcze­gól­nych spo­łecz­no­ściach. Eks­per­ci ostrze­ga­ją jed­nak, że takie ana­li­zy mogą budzić wąt­pli­wo­ści doty­czą­ce ochro­ny pry­wat­no­ści, ponie­waż dane są zbie­ra­ne z publicz­nych źró­deł bez zgo­dy osób, od któ­rych pocho­dzą. Ste­ve Hru­dey, eme­ry­to­wa­ny pro­fe­sor wydzia­łu medy­cy­ny labo­ra­to­ryj­nej i pato­lo­gii z Uni­ver­si­ty of Alber­ta, zauwa­ża, że bada­nia zawsze powin­ny opie­rać się na świa­do­mej zgo­dzie bada­ne­go, a przy sto­so­wa­nej tech­ni­ce bada­nia ście­ków uzy­ska­nie takiej zgo­dy nie jest możliwe.

Hru­dey jest prze­wod­ni­czą­cym kra­jo­wej gru­py dorad­czej przy COVID-19 Waste­wa­ter Coali­tion, orga­ni­za­cji non-pro­fit zało­żo­nej wio­sną 2020 roku, któ­rej zada­niem jest koor­dy­na­cja i roz­po­wszech­nia­nie infor­ma­cji o moni­to­ro­wa­niu ście­ków. W publi­ka­cji z 2021 roku Hru­dey i sze­ściu innych naukow­ców reko­men­do­wa­ło sto­so­wa­nie się do 17 wytycz­nych WHO doty­czą­cych etycz­nych aspek­tów moni­to­rin­gu zagad­nień z zakre­su ochro­ny zdro­wia publicz­ne­go. Wytycz­ne te zale­ca­ją sto­so­wa­nie się do czte­rech głów­nych zasad: pra­cy dla dobra wspól­ne­go, rów­no­ści, sza­cun­ku dla oso­by i dobre­go zarzą­dza­nia. „Zyski wyni­ka­ją­ce z moni­to­ro­wa­nia ście­ków muszą bez­sprzecz­nie prze­wa­żać etycz­ne ryzy­ko dla spo­łe­czeń­stwa”, pisał Hrudey.

Mate­riał gene­tycz­ny wiru­sa SARS-CoV‑2 może być wyda­la­ny przez czło­wie­ka i moż­na go wykryć w ście­kach jesz­cze zanim zaka­żo­na oso­ba zacznie mieć obja­wy. Współ­za­ło­ży­ciel­ka fir­my Bio­bot Ana­ly­tics, New­sha Gha­eli, mówi, że sto­so­wa­na przez nią tech­no­lo­gia pozwa­la na wykry­cie koro­na­wi­ru­sa w prób­ce ście­ków pobra­nej od popu­la­cji 6500 osób. Eks­per­ci tacy jak Gha­eli pod­kre­śla­ją, że dane mogą być bar­dzo pre­cy­zyj­ne w sen­sie okre­śle­nia fak­tu wystą­pie­nia zaka­że­nia, ale nie ma moż­li­wo­ści ziden­ty­fi­ko­wa­nia kon­kret­nej oso­by, nawet jeśli wia­do­mo, że pozy­tyw­ny jest tyl­ko jeden przy­pa­dek. Mate­riał w ście­kach nie posia­da cech iden­ty­fi­ka­cyj­nych, takich jak np. odcisk palca.

Nie­moż­ność iden­ty­fi­ka­cji potwier­dza Kim Gil­bri­de, pro­fe­sor mikro­bio­lo­gii mole­ku­lar­nej w Toron­to Metro­po­li­tan Uni­ver­si­ty. Jej labo­ra­to­rium zaj­mu­je się ana­li­zą ście­ków z GTA – m.in. ze szpi­ta­li, domów opie­ki, czy Hum­ber Waste­wa­ter Tre­at­ment Plant. Prób­ki są wkła­da­ne do wirów­ki i po odwi­ro­wa­niu cały osad do ana­li­zy – z bada­ne­go obsza­ru – zbie­ra się w jed­nym miejscu.

Hru­dey mimo wszyst­ko nie jest prze­ko­na­ny. Tłu­ma­czy, że teo­re­tycz­nie moż­na pobrać prób­kę z wybra­ne­go odcin­ka sie­ci kana­li­za­cyj­nej, odpo­wia­da­ją­cej bar­dzo małe­mu obsza­ro­wi. Z jed­nej stro­ny wte­dy urzęd­ni­cy agen­cji zdro­wia publicz­ne­go mogą sku­pić wysił­ki na kon­kret­nej oko­li­cy, ale też może dojść do styg­ma­ty­za­cji. To oczy­wi­ście czy­sto teo­re­tycz­nie, doda­je, przy­po­mi­na­jąc jed­nak, że w Hong Kon­gu i Sin­ga­pu­rze moni­to­ring ście­ków sto­so­wa­no w apar­ta­men­tow­cach i urzęd­ni­cy byli w sta­nie dociec, z któ­rych loka­li pocho­dzą pozy­tyw­ne próbki.