Zacznij­my od spraw gospo­dar­czych. Pod­nie­sie­nie cen surow­ców ener­ge­tycz­nych to nie tyl­ko pre­zent dla Puti­na, ale rów­nież dla USA, któ­re są net­to pro­du­cen­tem nośni­ków ener­gii, ropy, i gazu, a w związ­ku z odcię­ciem Euro­py od rosyj­skich dostaw mogą je czę­ścio­wo zastąpić.

        Kolej­na rzecz to eks­port bro­ni, z powo­du woj­ny broń rosyj­ska ma gor­szą pra­sę i jest jej mniej na eks­port; ame­ry­kań­ska — wręcz prze­ciw­nie — choć przy­znać trze­ba, że rosyj­ską w dużej mie­rze zastę­pu­je obec­nie eks­port chiń­ski, a nie amerykański.

        Ponad­to kra­je NATO, któ­re z regu­ły kupu­ją broń ame­ry­kań­ską zapo­wie­dzia­ły zwięk­sze­nie zamó­wień — sło­wem jest popyt. A jest to dla USA „dobry” eks­port, ponie­waż pro­duk­cja w prze­my­śle zbro­je­nio­wym jest miej­sco­wa i wkład z impor­tu nie­wiel­ki, a przede wszyst­kim nie jest on chiński.

        Korzy­ści geo­po­li­tycz­ne z woj­ny są oczy­wi­ste — osła­bie­nie pozy­cji Europy/RFN i moż­li­wa zmia­na wła­dzy na Krem­lu na bar­dziej amerykańskolubną.

        To ostat­nie jest oczy­wi­ście grą obar­czo­ną dużym ryzy­kiem, ale USA nie mają wyj­ścia. Nadzie­ja tutaj jest taka, by poprzez prze­dłu­ża­ją­cy się kon­flikt i sank­cje pod­nieść koszt woj­ny dla Rosjan, by był on coraz bar­dziej odczu­wal­ny przez tam­tej­sze eli­ty. Sank­cje zachod­nie dzi­siaj nie są tak dotkli­we, jak nie­gdyś, bo na wscho­dzie jest nowy hege­mon, któ­ry zręcz­nie wyko­rzy­stu­je sytu­ację i może tę dotkli­wość wydat­nie ogra­ni­czać. Pro­blem dla Rosji poja­wia się w tym, że o ile Chiń­czy­cy (w prze­ci­wień­stwie do Ame­ry­ka­nów), nie oka­zu­ją na zewnątrz buty i nie upo­ka­rza­ją part­ne­rów to jed­nak twar­do nego­cju­ją w sytu­acji oczy­wi­stej prze­wa­gi, sło­wem trak­tu­ją Rosję, jak junior-part­ne­ra, ale ofi­cjal­nie nie dają tego odczuć.

        Woj­na odsu­wa Rosję od Euro­py i zwra­ca ku Azji, ale tam w sto­sun­kach z Chi­na­mi pozy­cja Krem­la jest o wie­le mniej rów­no­rzęd­na niż w sto­sun­kach z Niem­ca­mi czy UE. Dla­te­go jest to pozy­cja dla rosyj­skich elit nie­wy­god­na; o ile Rosja wspól­nie z nie­miec­ką Euro­pą (od Lizbo­ny do Wła­dy­wo­sto­ku) mia­ła potęż­ną siłę nego­cja­cyj­ną, to obec­nie wyglą­da na bied­niej­sze­go kuzyna.

        Dla­te­go Sta­ny Zjed­no­czo­ne mają nadzie­ję, że Rosja­nie będą usi­ło­wa­li to balan­so­wać. Jak się rze­czy roz­wi­ną trud­no powie­dzieć, bo mamy w tej ukła­dan­ce rów­nież Indie, Iran i wie­le innych państw. Świat dzie­li się według nowych linii na naszych oczach.

        Jest to koniecz­ne ponie­waż sta­ry hege­mon, jeśli nie prze­tnie obec­nych łań­cu­chów dostaw i sie­ci zależ­no­ści, wkrót­ce zosta­nie chiń­skim junior partnerem.

        Woj­na na Ukra­inie pozwo­li­ła więc osła­bić Euro­pę tak, by na razie wybić jej z gło­wy pla­ny pan­kon­ty­nen­tal­ne­go soju­szu z ChRL, a tak­że osła­bić Rosję pogar­sza­jąc jej pozy­cję w rela­cjach z Chi­na­mi. Chi­ny od daw­na widzą w Rosji,  zwłasz­cza na Sybe­rii,  swo­je kon­ty­nen­tal­ne zaple­cze surow­co­we, dzia­ła­ły tam wie­lo­płasz­czy­zno­wo m.in. na pozio­mie guber­na­to­rów i goto­we są do dużych inwe­sty­cji, co w oczy­wi­sty spo­sób pocią­gnie za sobą cią­że­nie tych tere­nów ku Peki­no­wi i osła­bie­nie rela­cji z Moskwą.

        Jak widać, USA woj­ną na Ukra­inie zali­cy­to­wa­ły wysoko.

        Jakaś for­ma klę­ski Rosji będzie tak­że z korzy­ścią geo­po­li­tycz­ną dla Waszyng­to­nu w odle­głych zakąt­kach glo­bu; w Ame­ry­ce Połu­dnio­wej, Afry­ce, czy na Bli­skim Wscho­dzie, gdzie Rosja za Puti­na powró­ci­ła do aktyw­nej roli, jak w Syrii, blo­ku­jąc pro­jekt USA i Izra­ela czy w Wenezueli.

        Ponad­to woj­na, co widać z narze­kań byłe­go sze­fa wojsk doniec­kich Gir­ki­na obna­ży­ła korup­cję woj­ska i patiom­ki­now­ski cha­rak­ter wie­lu jed­no­stek armii, któ­ra nadal mimo pro­pa­gan­dy i licz­nych nowo­cze­snych sys­te­mów bro­ni tkwi noga­mi w beto­nie sta­re­go sys­te­mu. Oczy­wi­ście, Rosja­nie to inte­li­gent­ni ludzie i potra­fią wycią­gać wnio­ski, ale Gir­kin uwa­ża, że w Moskwie jest tzw. „par­tia poko­ju”, czy­li część elit, któ­re rade były­by zakoń­czyć kon­flikt, choć­by speł­nia­jąc jakieś życze­nia Ame­ry­ka­nów. W koń­cu bycie paria­sem w Euro­pie wie­lu rosyj­skim boga­czom mało się podoba.

        A  pro­pos Gir­ki­na, pole­cam kanał YouTu­bo­wy Andro­me­da, gdzie z pierw­szej ręki moż­na dowie­dzieć się wie­lu cie­ka­wych rze­czy o armii rosyj­skiej i Rosji w tłu­ma­cze­niu na język pol­ski. Sam Gir­kin był nie­gdyś głów­no­do­wo­dzą­cym pro­ro­syj­skich sepa­ra­ty­stów w Doniec­ku (Samo­obro­ny Doniec­kiej Repu­bli­ki Ludo­wej) oraz do 14 sierp­nia 2014 mini­strem obro­ny Doniec­kiej Repu­bli­ki Ludo­wej.  Kie­ro­wał dzia­ła­nia­mi spe­cjal­ny­mi, w tym akcją zaj­mo­wa­nia budyn­ków ukra­iń­skiej admi­ni­stra­cji w Sło­wiań­sku czy Kra­ma­tor­sku,  odpo­wia­da za porwa­nie obser­wa­to­rów OBWE, jest monar­chi­stą, a 19 czerw­ca 2019 holen­der­ska pro­ku­ra­tu­ra zarzu­ci­ła mu zestrze­le­nie samo­lo­tu Malay­sia Air­li­nes i wyda­ła mię­dzy­na­ro­do­wy nakaz aresztowania.

        To tak gwo­li infor­ma­cji, bo zawsze war­to wie­dzieć z kim mamy do czy­nie­nia słu­cha­jąc czy­ichś opinii.

        Pod­su­mo­wu­jąc, moż­na powie­dzieć, że naj­gor­szym prze­gra­nym są w tej woj­nie Ukra­iń­cy, oni pono­szą głów­ny cię­żar walk, stra­ty mate­rial­ne, oni też stra­cić mogą pokaź­ny obszar wła­sne­go tery­to­rium, ten naj­bar­dziej uprze­my­sło­wio­ny i zasob­ny w bogac­twa natu­ral­ne kawałek.

        Ich prze­gra­na pozy­cja pole­ga też na tym, że wal­czą ”na kro­plów­ce” z zagra­ni­cy i to nie oni decy­du­ją o eska­la­cji i deeska­la­cji; sło­wem rozejm może być osią­gnię­ty na warun­kach złych dla Ukra­iny, ale dobrych czy też wystar­cza­ją­cych dla USA, jak też woj­na może być wpi­sa­na w ame­ry­kań­skie kal­ku­la­cje na dłu­go, co czy­ni z Ukra­iny pań­stwo kadłu­bo­we pod­trzy­my­wa­ne z zewnątrz (w tym na koszt pol­skie­go podat­ni­ka), z ponad pół­mi­lio­no­wą armią, ale o bar­dzo wie­lu pro­ble­mach wewnętrz­nych wyni­ka­ją­cych z korup­cyj­nej prze­szło­ści i róż­nic narodowościowych.

        Jed­nak w Waszyng­to­nie tro­ska o dobro­byt ludzi zamiesz­ku­ją­cych w gra­ni­cach ukra­iń­skie­go pań­stwa sta­no­wi naj­mniej­sze zmartwienie.

Andrzej Kumor