Kandydatka na liderkę Konserwatywnej Partii Kanady, Leslyn Lewis, zwraca uwagę na potrzebę prawdziwej dyskusji w sprawie aborcji i eutanazji – zwłaszcza wśród polityków. „Wierzę, że musimy rozmawiać o tym, jak traktujemy ludzi, którzy dopiero mają się narodzić lub są bliscy śmierci. Możemy to zrobić tylko wtedy, gdy szanujemy i uznajemy godność wszystkich ludzi”, napisała Lewis na swoim blogu. Dodaje, że jej zdaniem można w sposób kulturalny i z szacunkiem kwestionować opinie o tym, że życie przed narodzeniem nie ma znaczenia lub można je zakończyć, gdy jest to wygodne.

Lewis powtarza, że jest pro-life, wierzy w świętość życia i uważa, że każdego należy traktować tak samo – z szacunkiem i godnością.

Co do eutanazji, kandydatka podkreśla, że rząd uznał osoby niepełnosprawne i doświadczające bólu za niewygodne, których życie nie ma żadnej wartości. „W minionym roku równia pochyła eutanazji przekształciła się w stromy klif”, pisze Lewis, dodając, że teraz mamy mniej formalności, by kogoś uśmiercić, niż by zapewnić dach nad głową potrzebującym.

Lewis skrytykowała też polityków, którzy zasłaniają się stwierdzeniami o tym, że popierają „prawo wyboru kobiet”. Pisze, że przez kilkadziesiąt lat takimi hasłami uciszano ruchy pro-life. Jej zdaniem osoby, które tak mówią, nie przyznają przed wyborcami otwarcie, że popierają aborcję w dziewiątym miesiącu ciąży, która nie zagraża życiu matki. Nie mają odwagi, by się do końca określić po którejś stronie. A to powinien zrobić każdy polityk.

Pierre Poilievre, kontrkandydat Lewis, również twierdził, że jest za „wyborem” kobiet.

Lewis jest jedyną kandydatką na lidera CPC opowiadającą się za ochroną życia. Tylko jej kandydaturę popiera Campaign Life Coalition.