Jeśli chodzi o organizacje polonijne, jestem „minimalistą”, to znaczy nie mam wielkich oczekiwań; dobrze, że w ogóle są; dobrze, że w ogóle uczestniczą w jakichś imprezach, organizują obchody, i tak dalej i tak dalej.

        Zresztą zazwyczaj, jeśli ktokolwiek podejmował się publicznej krytyki tychże od razu padały zarzuty, że przecież ludzie się „tak poświęcają”; „tak mało ludzi udziela się społecznie”, że nie warto krytykować, bo zniechęci się tych, którzy jednak coś robią.

        Z drugiej strony, organizacje polonijne mają swoje za uszami i wiele w nich jest rzeczy, które może nie nadają się od razu do prokuratora, ale na pewno powinny być wyświetlone – w rodzaju – „gdzie są te pieniądze?”. Mówię o sprzedaży nieruchomości,  bo to wzbudza największe emocje.

        Od pewnego czasu nasza „Republika”  zaktywizowała się, jeśli chodzi o organizacje Polonii po tej stronie Atlantyku i  więcej jest pieniędzy, które Warszawa daje na tak zwaną działalność polonijną, częściej też zaprasza  w delegacje do „starego kraju”.

        Piszę o tym wszystkim, bo właśnie odbył się kolejny zjazd Kongresu Polonii Kanadyjskiej, na którym się od nowa powybierano, przy okazji dowiedzieliśmy się ze stron KPK na Facebooku, że Kongres podjął jedną uchwałę. Delegaci jednogłośnie przyjęli Uchwałę Zjazdową wyrażająca pełne poparcie dla Raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945 opracowanego przez parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w Trakcie II wojny światowej i opublikowanego w dniu 1 września 2022 r.

        Trochę to dziwne, że kongres wyraża „pełne poparcie” dla raportu, a nie na przykład  dla starań Polski o niemieckie reparacje wojenne. Chyba o to, by tutaj chodziło, bo to czy jakiś dokument jest „godzien poparcia”; to dziwna kwestia.

        Chciałoby się by organizacje polonijne  działały z rozmachem, były bardziej, jak to się mówi, asertywne.

        Jeśli już jesteśmy przy uchwałach, to  może lepiej byłoby gdyby kongres zajął się tym, co dzieje się na naszym kanadyjskim podwórku, choćby w kwestii oświaty i wychowania; wyrażał opinię w sprawie różnych dziwacznych postulatów, czy  dziwacznych projektów ustaw federalnych, tak jak to robią inne „kongresy”; może zająłby się antypolonizmem, który jest zauważalny, może wystosowałby jakieś monity, zajął wspólne stanowisko w sprawie niesławnej ustawy C-11, która ogranicza wolność słowa w tym kraju, czy w sprawie innych propozycji ustawodawczych; w końcu nie trzeba do tego wiele środków, wystarczy  śledzić prace kanadyjskiego parlamentu.

        Kongres ukraiński wydaje się być o wiele bardziej rozgarnięty w swoich poczynaniach, ostatnio nawet posunął się do tego, że pozwał władze Kanady do sądu, gdy te zawiesiły antyrosyjskie sankcje, by odesłać  do Europy turbinę będącą w remoncie w Montrealu. Podobnie rzecz się miała z innymi kwestiami, które żywotnie interesują ukraińską diasporę.

        Czy kongres Polonii kanadyjskiej równie aktywnie występował choćby zgłaszając zastrzeżenia w naszych sprawach? Jest wiele rzeczy, które niepokoją, jest wiele rzeczy, gdzie głos polskiej społeczności powinien być zjednoczony i głośny.

        Oczywiście, takich życzeń pod adresem KPK można mieć wiele. Słabość organizacji polonijnych to jest słabość naszego środowiska; w końcu nie tak trudno do nich się zapisać, nie tak trudno w nich działać. A to, że działają w nich od lat  te same osoby świadczy jedynie o tym, jak mało dbamy o dobro wspólne.

        Może więc dobrze by się stało by państwo pomyśleli o dodatkowym zajęciu społecznym na te lata, gdy blisko nam do emerytury, a dzieci już wyszły z domu. Być może dla wielu ludzi będzie to również możliwość  nawiązania nowych kontaktów i miłego spędzenia czasu.

        A że jest wiele metod, którymi można działać, to chyba nie ulega wątpliwości, wystarczy popatrzeć, jak działają inni.

        Mówiłem o pieniądzach, które daje Republika, ale może zamiast brać pieniądze z Polski można by było pozyskać środki od władz kanadyjskich, przecież to nasze pieniądze z naszych podatków? Można znaleźć źródła grantów, by działać z więskzym rozmachem, trzeba tylko wiedzieć gdzie, do kogo i jak o te granty pisać.

        Jest więc wiele rzeczy do zrobienia i dlatego zachęcam Państwa do gremialnego szturmu organizacji polonijnych. Trzeba przełamać ich klubowy charakter, trzeba zacząć działać na szerszą skalę, a nie tylko tak, by wszystkim dookoła móc się przypodobać.

Andrzej Kumor