Pętam się po sieci i nagle napotykam obraz, którego nigdy wcześniej nie widziałem, ale który wydaje się znajomy. Nie poprzez szczegóły, ale bardziej przez technikę, a także tematykę krajobrazową. „Sommernatt” Haralda Sohlberga, który powstał w 1899 roku to Norwegia z jej oczywistą surowością krajobrazu. Pewna, swoista monochromatyczność i oszczędność koloru oraz unikalna technika kładzenia pędzlem plam. Tak malowała tylko jedna znana mi szkoła – „The Group of Seven”. Szukam dalej i okazuje się, że w 1912-13, Buffalo i Nowy York gościły wystawę skandynawskich malarzy, którą zobaczyli Tom Thomson i koledzy. Wśród wystawianych artystów był Sohlberg czy Thorolf Holmboe i kilku innych, których maniera krajobrazowa stała się inspiracją dla słynnej kanadyjskiej szkoły.
Letnie noce się już skończyły, ale obdarzani jesteśmy ostatnio ciągiem pięknych dni i wieczorów, a niebo po zachodzie słońca przypomina kolorami właśnie „Sommernatt” Haralda Sohlberga.
***
Pani Magda Ogórek nie zaprzestaje nagłaśniać tematu dzieł sztuki zagrabionych przez hitlerowskie Niemcy.
Otóż w Sulisławicach w powiecie ząbkowickim na Dolnym Śląsku otworzyła „Muzeum Sztuki Zagrabionej”. Budynek o powierzchni ok. 500 m2 ma wygląd i charakter dworku. Całość przedsięwzięcia sfinansowana została przez jej fundację korzystającą ze środków własnych, od prywatnych darczyńców jak i z dotacji Fundacji (KGHM, Orlen i Energa).
Za muzeum wzięły się Onet i Gazeta Wyborcza. Myślę też, że ten pomysł musiał komuś bardzo przeszkadzać, bo gdy w 2025 muzeum było praktycznie gotowe do otwarcia, Krajowa Administracja Skarbowa złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w zakresie wykorzystania dotowanych funduszy. Od końca 2025 Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi śledztwo w tej sprawie z dwóch artykułów kodeksu karnego: 286 paragraf 1 (oszustwo) i 294 paragraf 1 (mienie o znacznej wartości). Drugi artykuł podwyższa górną granicę kary za oszustwo do 10 lat więzienia.
Dodam, że metody użyte przeciw Pani Ogórek przypominają sposoby w jakimi rozprawiono się z księdzem Michałem Olszewskim SCJ, i jego fundacją „Profeto”. Pani Magda zaznacza, że procedowania administracyjno – policyjne były do tego stopnia stresujące, że trafiła na szpitalny wydział ratunkowy.
Wiadomości z ostatniej chwili są jednak optymistyczniejsze. 4-go października, czyli kilka dni temu, muzeum jednak otworzyło podwoje. Pracuje na razie w ograniczonych godzinach, ale Pani Prezes organizuję obsługę, który będzie w stanie oprowadzać zwiedzających. Zarówno śledztwo, jak i Kontrola Urzędu celno-Skarbowego, rozpoczęta jeszcze trzy i pół roku temu nie zostały zakończone.
Większość mych informacji pochodzi z Press.pl i Wrocławskich Faktów.
Ja Premiera tu nawet rozumiem. Wszystko w tych sprawach zostało uporządkowane jeszcze w 2024 a tu taka wpadka, mało tego, ta lokalizacja, w zasadzie pod nosem sąsiadów! Przecież po wznowieniu kontaktów ministerialnych nowego rządu na linii Berlin – Warszawa, zlikwidowano samodzielny dotychczas „Departament Restytucji Dóbr Kultury” i przeniesiono do „Departamentu Dziedzictwa Kulturowego” jako jeden z podwydziałów. Niby nic się nie zmieniło, ale departament zyskał dodatkowego dyrektora w pionie. Poprzednia dyrektor departamentu, Elżbieta Rogowska została, siłą rzeczy, zastępczynią dyrektora, czyli cała placówka straciła na autorytecie i spowolniono impet jej działania.
Niemcy dokonali też zmian po swojej stronie. Z jednej strony dali jakieś gwarancje rozpatrywania spraw dotyczących dzieł sztuki w obszarze państwowych zbiorów, z drugiej pozbawili polskie jednostki, jak rzeczony Departament, prawa do bezpośredniego kontaktu z muzeami. Jedyny kanał wiedzie przez Ministerstwo Kultury i Sztuki.
Było, z tego powodu nawet trochę jazgotu ze strony prawicowej opozycji, były bezpośrednie pytania w Sejmie, na które nie udzielono odpowiedzi, powołując się na poufność rozmów ze stroną niemiecką!! (Interesujące, że strona niemiecka także miała jakieś poufne ustalenia, które, podobnie, nie zostały przedstawione na forum Bundestagu) ale to jakoś przeszło. A teraz taki numer, no i żeby nie dać sobie rady z jedną blondynką?
Na dodatek, europosłowie Arkadiusz Mularczyk i Jacek Ozdoba, zorganizowali w kuluarach Parlamentu Europejskiego wystawę poświęconą dziełom sztuki zrabowanym przez Niemców w latach 1939-1945.
Warto przypomnieć, że Polsce do dziś nie zwrócono ponad 517 tysięcy dzieł sztuki i artefaktów; tyle zdołano skatalogować.
Kanalizując wszelkie roszczenia drogą ministerialną, niemiecki rząd uzyskał wyłączną kontrolę nad restytucją dzieł sztuki, co pozwala z tego uczynić narzędzie polityczne, gdy zajdzie stosowna okoliczność. Taka okoliczność już się kroi; AfD, której sukcesy tak co niektórych kręcą, już złożyła w Bundestagu interpelację, sugerując, że w zamian za zwrot zagrabionych dzieł sztuki, Polska powinna zwrócić niemiecki majątek pozostały na Ziemiach Odzyskanych. Arogancja AfD powinna nam dać przedsmak tego co nas czeka.
***
Pytanie za milion złotych; co wspólnego mają z sobą: Fundacja im. Heinricha Bölla, Fundacja im. Friedricha Eberta i Fundacja Konrada Adenauera? Ano, są niemieckie, ponadto są w całości lub w większości finansowane z budżetu federalnego Niemiec.
Ale co jeszcze? Ano, wszystkie sponsorują „Campus Polska” Trzaskowskiego. Fundacje te pokrywają całe spektrum niemieckich interesów partyjnych; kolejno, Zielonych, CDU i SPD. Wielkości dotacji są przy tym starannie ukrywane, ale, o ile dobrze rozumiem, to nie są tylko dotacje, to również aktywne uczestniczenie delegatów partyjnych w panelach dyskusyjnych i warsztatach. Nasi sąsiedzi chcą, aby młodzi Polacy wystarczająco popierali koncepcję społeczeństwa obywatelskiego, a przede wszystkim integrację europejską. Niemcy upewniają się, że wizja Europy młodych Polaków jest zgodna z jedynie słuszną niemiecką wizją.
Integrację trzeba będzie doprowadzić do tego stopnia, aby rozmyć poczucie własności, narodowości i granic. A jak już wszystko stanie się tak bardzo wspólne, że aż niczyje, trzeba to będzie ponownie ukierunkować i zintegrować według jedynego słusznego klucza. Tu zostawiam czytelników z pytaniem o to jak to będzie wyglądało potem?
Jeszcze dodam, że każda z powyższych fundacji ma w Warszawie swoje stałe przedstawicielstwo, które aktywnie pracuje na rzecz świetlanej przyszłości polskiego społeczeństwa obywatelskiego.
To, że się to udaje mieliśmy okazję doświadczyć szereg razy w ramach kontaktów prywatnych. Wiele osób z dumą mówi o byciu wpierw Europejczykami, spychając paszport i narodowość na dalszy plan.
Jednak nie tylko Niemcy przejawiają objawy serdecznej troski o rozwój demokracji w Polsce. Robią to też np. International Republican Institute z USA, czy dobrze znana, założona przez George’a Sorosa sieć Open Society Foundations. To z Alexandrem, synem Sorosa spotykał się i fotografował parę lat temu pan Trzaskowski. O czym zacni panowie gawędzili wtedy w Warszawie, nie wiadomo, przynajmniej osobom z mego poziomu działania.
***
Przyglądam się bliżej Fundacji im. Friedricha Eberta (FES). Działa w Polsce od 1990, czyli zaraz od obrad Okrągłego Stołu – trudno o lepszą formę trzymania ręki na pulsie!
Polsko – Niemieckie traktaty podpisano w latach 1989 -91 i jednym z elementów otwarcia na zachód pierwszego rządu III RP było właśnie pozwolenie na działalność niemieckim fundacjom. Jako że Fundacja Eberta jest tradycyjnie związana z ruchem związkowym w Niemczech i z SPD, ruch solidarności było oczywistym punktem zaczepienia. W kontekście politycznym FES była i jest pewnym wsparciem dla lewicy i centrum. Przez lata swej działalności finansowała stypendia, badania socjologiczne oraz publikacje na temat transformacji ustrojowej, polityki klimatycznej i bezpieczeństwa. Promuje równouprawnienie płci, sprawiedliwość społeczną oraz zrównoważony rozwój, czyli aktualną agendę unijną. Warto spojrzeć na kilka tytułów FES, aby lepiej zrozumieć jak głęboko penetrowana jest tkanka polskiego państwa, jego instytucji i polskiego społeczeństwa. Aż dziw bierze, po co im to wszystko wiedzieć? Aż dziw bierze, że nikogo w Polsce to nie interesuje ani nie niepokoi:
– Dwie transformacje; Współczesne przemiany regionów węglowych Polski i Niemiec.
– Sprawiedliwa polityka klimatyczna; Jak skutecznie komunikować tematy związane z transformacją energetyczną i jak zaangażować sceptyczne grupy społeczne w Polsce: Dokument programowy na podstawie badania społecznego przygotowanego dla Friedrich-Ebert-Stiftung. “Co ludzie naprawdę myślą o społeczno-ekologicznej transformacji”?
– Współpraca polsko-niemiecka w zakresie polityki bezpieczeństwa; Warunki, stanowiska, projekty: z serii “W polu oddziaływania niemieckich i polskich interesów”.
– Wstrząs w polityce wschodniej; Spojrzenie na Wschód z Warszawy i Berlina.
– Polacy i Ukraińcy w codziennych kontaktach
– Działanie dla klimatu; Jak mówić o społeczeństwie ekologicznym i sprawiedliwym?
– Liberalizacja i sekularyzacja społeczeństwa polskiego 1989-2020; Analiza socjologiczna.
Wszystkie cytowane publikacje i wiele innych znajdują się na stronie fundacji: https://polska.fes.de/pl/index.html
W Polsce działa całe spektrum fundacji zagranicznych. Jak przypomina Radio Maryja, nie ograniczają się one do działalności kulturalno – oświatowej. Rząd Federalny i inne rządy nie dają fundacjom pieniędzy za darmo, tylko w celu wykonania zadań, których wspólnym mianownikiem jest budowanie stref wpływów, kształcenie kadr przyjaznych Niemcom, USA i innym, itp. Ciekawe, że chociaż Ministerstwo Spraw Zagranicznych udziela tamtym fundacjom pozwoleń na działalność i chociaż rozliczają się one z polskim fiskusem, to nikt nie interesuje się stroną merytoryczną ich działalności.
***
„Pamiętając o przeszłości, żyjemy w teraźniejszości, planując przyszłość”. Ten wzniosły slogan, to motto na stronie Towarzystwa Benderowskiego, choć im bardziej o nim myślę, tym bardziej przechodzi po mnie dreszcze niepokoju.
Założone przez – zakładam – entuzjastów Wrocławia. Sama nazwa upamiętnia honorowego obywatela Wrocławia, wybitnego nadburmistrza Georga Bendera, który pełnił swą funkcję w latach 1891–1912. Tamte lata to zabór pruski. Wygląda na to, że Bender dobrze gospodarował we Wrocławiu. Skrobię się jednak w głowę widząc dzisiejszy zachwyt Wrocławian. To prawda, że gorliwie pracował dla swej pruskiej ojczyzny. Jako burmistrz miasta został członkiem pruskiej Izby Panów (myślę, że to byłby odpowiednik naszego Senatu). Był również zastępcą przewodniczącego Sejmiku Prowincjonalnego (niem. Provinziallandtag) prowincji śląskiej i zastępcą przewodniczącego Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczystej (niem. Schlesische Gesellschaft für vaterländische Kultur). Miał też inne znaczne osiągnięcia: Jeszcze jako burmistrz Torunia ustalił lokalizację kamienicy, w której ponoć mieszkał Kopernik – w niej do dziś znajduje się jego muzeum. O Koperniku napisał książkę Heimat und Volkstum der Familie Koppernigk, wydaną w 1920 i nie miał cienia wątpliwości, że wielki astronom był Niemcem. Polskie próby argumentacji w tej sprawie skwitował jednoznacznie twierdząc, że Polacy nie dali ludzkości żadnego wielkiego uczonego.
Widać, że Georg był porządnym pruskim patriotą i pewno Niemcy mogą go za to podziwiać, tylko dlaczego robią to Polacy?
Na szczęście, jak na razie, nie wszystko da się przewidzieć i zaprogramować, jak na przykład, tłumy witające niedawno Papieża na Champs Elysses, o których Macron mógłby tylko marzyć.
Leszek Dacko




































































