Jurij Mykołajowycz Syrotiuk (pseudonim wojskowy „Mamaj”), który w latach 2012–2014 był posłem do Rady Najwyższej z ramienia partii Swoboda (Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda”), pełnił funkcję rzecznika prasowego partii i zajmował się sprawami bezpieczeństwa narodowego, a obecnie służy w Siłach Zbrojnych Ukrainy jako główny sierżant batalionu systemów bezzałogowych 5. Samodzielnej Brygady Szturmowej w wywiadzie dla lwowskiego kanału NTA, wygłosił bezpośrednie groźby pod adresem Polski i Węgier.
„Po wojnie nie radziłbym naszym partnerom wysuwać roszczeń wobec Ukrainy. Chłopaki wrócą z wojny z załamaną psychiką. Jeśli jakiś Węgier powie coś niewłaściwego, nie przyjdzie do niego ambasador – przyjdzie [ukraiński żołnierz] i źle się to skończy.”
Następnie przeszedł do tematu Polski „Czy nasi sojusznicy naprawdę chcą zobaczyć naszych żołnierzy zamiast naszych pracowników?
Czy Polacy są teraz gotowi na wojnę z Ukraińcami? Czy Polacy są gotowi na ukraińskie drony latające nad ich miastami? Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli? Nie ustąpimy. Nie radziłbym im przekraczać czerwonej linii.”
Syrotiuk najwyraźniej odnosił się do możliwych polskich (i węgierskich) „roszczeń” historycznych lub politycznych wobec Ukrainy po zakończeniu wojny. Groźby padły w oficjalnej ukraińskiej telewizji. Osoba je wygłaszająca jest czynnym żołnierzem. Nie było natychmiastowego dementi czy komentarza ze strony ukraińskich władz.
Dla wielu komentatorów jest to przykład, jak radykalni ukraińscy nacjonaliści (obrońcy UPA) postrzegają Polskę — nie jako sojusznika, ale jako potencjalnego przeciwnika, który „przekracza czerwoną linię”, gdy broni swojej pamięci historycznej i interesów.
Tymczasem ukraińska dziennikarka Marta Hawryszko poinformowała na X o naszywce „Duma Wołynia. Dumni z Naszej Historii”. wydanej przez Reinshouse, wydawnictwo powiązane z Azowem, prowadzone przez Ołeksija „Reinsa” Konsula, oficera „elitarnej” Trzeciej Brygady Szturmowej.
Czy to ma być „trollowanie” Polski? Nóż? Wołyń? Mówisz serio?! To wszystko wskazuje na nowy międzynarodowy skandal. Czy żołnierze Trzeciej Brygady Szturmowej nie byli szkoleni i leczeni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak się odwdzięcza za to wsparcie? Jeśli ta naszywka ma być prowokacją, to jest nie tylko politycznie lekkomyślna, ale i strategicznie samobójcza. W czasach, gdy Ukraina jest zależna od międzynarodowej solidarności, celowe ponowne otwieranie jednej z najgłębszych ran historycznych w stosunkach polsko-ukraińskich to ostatnia rzecz, jaką ktokolwiek powinien robić. Hańba. – komentuje w poście Hawryszko.
































































