Były premier i były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej stwierdził, że temat wejścia Polski do strefy euro stał się w kraju politycznym tabu. Jego zdaniem jedynie poważny kryzys gospodarczy mógłby skłonić Polaków do zmiany nastawienia wobec wspólnej waluty.
W rozmowie opublikowanej 8 sierpnia 2026 r. Belka ocenił, że kwestia przyjęcia euro została „na tyle obrzydzona przez propagandę PiS”, że dziś nawet proeuropejscy politycy boją się o niej głośno mówić. – W rezultacie nawet proeuropejski rząd Donalda Tuska traktuje tę kwestię jak gorący kartofel, bojąc się spadku w sondażach. A wybory przecież za pasem – powiedział.
Według byłego szefa NBP około 60–70 proc. Polaków sprzeciwia się rezygnacji ze złotego. Belka uważa, że przygotowanie referendum i kampanii informacyjnej wymagałoby dużo czasu, którego rządzący zwykle nie mają. Dlatego – jak stwierdził – „tylko jakiś potężny kryzys gospodarczy mógłby wpłynąć na zmianę nastawienia Polaków do euro”. Jednocześnie zastrzegł: „Choć jestem zwolennikiem euro, o taki kryzys oczywiście się nie modlę”.
Reakcja w mediach społecznościowych
Wypowiedź Belki szybko stała się tematem komentarzy w sieci. Konto Tusk Vision Network (@TuskVisionNet) opublikowało 9 sierpnia zrzut ekranu artykułu money.pl z tytułem „Belka: Tylko potężny kryzys przekona Polaków do euro” i dodało komentarz:
„To już wiecie po co Donald Tusk zaciąga pożyczki za granicą i uchwala budżety z rekordowym deficytem!”
Post szybko zyskał duży zasięg. W komentarzach pojawiały się tezy, że wysoki deficyt budżetowy i zadłużenie mogą być świadomym narzędziem prowadzącym do sytuacji, w której Polska zostanie „przymuszona” do przyjęcia euro. Pojawiały się też głosy o ryzyku utraty kontroli nad polityką pieniężną i rezerwami złota.
Kontekst gospodarczy
Polska od lat nie spełnia kryteriów konwergencji z Maastricht, a deficyt sektora finansów publicznych pozostaje wysoki. W projekcie budżetu na 2026 rok zapisano deficyt na poziomie 271,7 mld zł. Rząd wskazuje na konieczność zwiększenia wydatków obronnych w związku z sytuacją za wschodnią granicą. Belka w wywiadzie przyznał, że chciałby mieć pewność, iż „te ogromne wydatki zbrojeniowe są robione z głową”, ale takiej pewności – jak stwierdził – nie ma.
Były prezes NBP od lat konsekwentnie opowiada się za wejściem Polski do strefy euro, argumentując, że koszty utrzymania własnej waluty (w tym wysokie rezerwy) są zbędne, a wspólna waluta obniżyłaby koszty obsługi długu i stabilizowała ceny. Jednocześnie przyznaje, że w obecnej atmosferze politycznej temat jest praktycznie nierozwiązywalny bez wstrząsu.
































































