Byliśmy świadkami zakończenia największej kolarskiej imprezy na świecie oraz … połowy sezonu w F1. Zacznę od Tour de France. Wyścig, jak zwykle, zakończył się na ulicach Paryża. Ostatni, 21. etap, z metą na Polach Elizejskich w Paryżu, wygrał Holender Mathieu van de Poel, o centymetry przed kolegą z ekipy Belgiem Jasperem Philipsenem (Alpecin-Premier Tech) i Duńczykiem Madsem Pedersenem (Lidl-Trek) — wszyscy w tym samym czasie 1:58.49.

Największy faworyt, również „jak zwykle”, na ostatnim etapie się nie ‘szarpał”. Tradycją bowiem jest, że wyścig kończy się praktycznie w sobotę poprzedzającą. Ostatni etap jest faktycznie symboliczny i „ku uciesze masom”. Mistrzem w 2026 roku został Tadej Pogacar z ekipy UAE Team Emirates-XRG. Phgacar pochodzi ze Słowenii i zwyciężył w tej imprezie po raz piąty. Drugi był Belg Remco Evenepoel (Red Bull-Bora-hansgrohe), a trzeci Meksykanin Isaac del Toro, kolega triumfatora z ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. .

Jest to niebywałe osiągnięcie. Dlaczego?

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Pogacar wyrównał rekord Francuzów Jacques’a Anquetila i Bernarda Hinaulta, Belga Eddy’ego Merckxa i Hiszpana Miguela Induraina, którzy triumfowali w “Wielkiej Pętli” pięć razy w karierze.
Nie należy jednak zapominać o innym niesamowitym kolarzu.
W przeszłości siedem triumfów w “Wielkiej Pętli” odnotował Amerykanin Lance Armstrong, ale ze względu na przyznanie się do stosowania dopingu, jego zwycięstwa w latach 1999-2005 zostały anulowane.

Nie ma co tu ukrywać. Kolarstwo jest „najczarniejszym” sportem, jeśli chodzi o dopingowe skandale.

Oczywiście – jakość rowerów zmienia się z roku na rok, ale najważniejszym czynnikiem w wygrywaniu czegokolwiek w kolarstwie jest moc, wykładnia siły i szybkość, z jaką kolarze naciskają pedały, plus wytrzymałość, czyli czas wykonywania takiego wysiłku. Mamy tu na myśli specyficzne wjazdy na strome wzniesienia.

Osaiagniecia Pogacara i drugiego najlepszego kolarza na świecie, Duńczyka Jonasa Vingeggarda budzą jednak podejrzenia.

Takie wątpliwości musiały kierować sędzią francuskiego sądu, który zgodził się na nocne kontrole podczas tegorocznego wyścigu. Między 14. a 15. etapem TdF kontrolerzy odwiedzili Vingegaarda o 2 w nocy, a Pogacara trzy godziny później. Kontrole jednak się odbyły.

Przeprowadzanie takich drastycznych testów nie jest normalne ani popularne.
Międzynarodowa Agencja ds. Testów (ITA) musiała wystąpić o zgodę na taką kontrolę do francuskiego sądu. Musiał przy tym zweryfikować, czy istnieją “poważne i spójne podejrzenia”, że kolarz, którego dotyczy sprawa, mógł naruszyć przepisy antydopingowe lub zamierza to zrobić i istnieją okoliczności sprawiające, że istnieje “ryzyko utraty dowodów”. Nigdzie nie pojawił się wprost żaden zarzut, ale wiadomo, że chodzi o tzw. mikrodawki zabronionych substancji, które znikają z organizmu po kilku godzinach. Jak dotąd jednak nie wydarzyło się w tej sprawie nic więcej, a sam Tadej śmiał się, że w dniu wczesnej kontroli on sam wypił po prostu wcześniej kawę.

Ciekawostką jednakowoż jest fakt, że zaraz potem, na 15. etapie Duńczyk upadł i skończył jazdę w wyścigu.
Wtajemniczeni mówią, że Pogacar jest najbardziej testowanym kolarzem na świecie i nigdy na niczym nie został złapany. Podobnie zresztą było z Lance’em Armstrongiem i gdyby sam się nie przyznał do dopingu, nikt nigdy niczego mu nie udowodnił.
Interesujący fakt: kiedy spojrzymy na jego ekipę Pogacara, czyli UAE Emirates XRG, rodzą się kolejne podejrzenia.

„Szef ekipy, czyli Mauro Gianetti, to wicemistrz świata z 1996 r. Dwa lata później zasłabł na trasie Tour de Romandie. Lekarze twierdzili,że z powodu fluorokarbonu, który przyswaja więcej tlenu niż krew. Włoch się wyparł, ostatnio mówił nawet, że był “ofiarą”, ale to on, już jako dyrektor sportowy, stał za Ibanem Mayo, który wpadł na EPO w 1997 r., a także za Riccardo Ricco i Leonardem Piepolim, których złapano na stosowaniu preparatu Cera.”  (Przegląd Sportowy).

www.bogdanpoprawski.com