Przy oka­zji nie­daw­ne­go loso­wa­nia mer­ce­de­sa przez Doma­tor Team roz­ma­wia­li­śmy z Mać­kiem Cza­pliń­skim i Doro­tą Szapowałow

Goniec: — Mać­ku jak oce­niasz nasz rynek nieruchomości?

Maciek Cza­pliń­ski: — Za każ­dym razem, kie­dy roz­ma­wia­my, mówię: dziw­ny jest ten rynek. Rynek nie­ru­cho­mo­ści nigdy nie jest sta­ły; zawsze kie­ru­je się róż­ny­mi pra­wa­mi i zawsze są sytu­acje zwią­za­ne z gospo­dar­ką zarów­no kana­dyj­ską, jak i światową.

        — Ty zawsze idziesz „ za ludź­mi”; tam gdzie chcą kupo­wać domy, gdy ludzie idą na eme­ry­tu­rę, sprze­da­jesz im domy na eme­ry­tu­rę, poza Toron­to, robisz down­si­ze­ing; teraz sprze­da­jesz dużo kon­do­mi­niów w cen­trum mia­sta w tych nowych pro­jek­tach; powsta­je pyta­nie czy to nie zmie­ni cha­rak­te­ru nasze­go mia­sta? Czy nadal to będą miesz­ka­nia, gdzie ludzie będą chcie­li miesz­kać, w tych zagęsz­czo­nych centrach?

- Zada­łeś mi kil­ka pytań, na któ­re posta­ram się odpo­wie­dzieć; rze­czy­wi­ście Mis­sis­sau­ga roz­wi­ja się bar­dzo dyna­micz­nie. Toron­to jest już tak zapcha­ne, że wła­ści­wie budu­je się tyl­ko takie malut­kie plom­by. Rze­czy­wi­ście, ten głów­ny plan cen­trum Mis­sis­sau­gi jest nie­praw­do­po­dob­nie impo­nu­ją­cy; powsta­nie 10 — 12 nowych wie­żow­ców, któ­re oczy­wi­ście, zmie­nią dyna­mi­kę mia­sta. Ale może na dobre! Do tej pory Mis­sis­sau­ga była takim mia­stem „dziu­ra­wym”, tutaj stał domek, tam stał domek; duże prze­strze­nie, bez samo­cho­du nie moż­na żyć. W tej chwi­li to się zagęsz­cza. Jeże­li Pań­stwo sobie przy­po­mi­na­ją Cele­bra­tions Squ­are, któ­ry powstał może 3–4 lata temu, to była taka pusta prze­strzeń, tam się nic nie dzia­ło, a teraz co chwi­lę jest jakaś impre­za, co chwi­lę jakieś spotkania.

W samym cen­trum mia­sta, jeże­li będzie tam odpo­wied­nia licz­ba ludzi, będzie ta „masa kry­tycz­na”, któ­ra spo­wo­du­je że ludzie będą chcie­li cho­dzić pie­szo, że będą par­ki, że będą malut­kie prze­strze­nie, restau­ra­cje, to wów­czas mia­sto żyje i to chy­ba będzie lepiej. Poza tym wyda­je mi się, że gdy Mis­sis­sau­ga zro­bi się mia­stem bar­dziej zagęsz­czo­nym to będzie ścią­ga­ła bar­dzo wie­le ludzi, któ­rzy są sfru­stro­wa­ni życiem w Toron­to. Bo Toron­to jest wiel­ką sypial­nią;  kil­ka klu­bów, ale trud­no się w nim poru­szać, nato­miast Mis­sis­sau­ga ma bar­dzo dużo dobrych stron jest mia­stem now­szym, z lep­szą infra­struk­tu­rą z więk­szym zaple­czem finan­so­wym, z lep­szym mana­ge­men­tem i wyda­je mi się że to może być wła­śnie takie nowe „Toron­to” i może będzie się w przy­szło­ści mówi­ło, miesz­kam w Toron­to koło Mis­sis­sau­gi, bo Mis­sis­sau­ga przej­mie tę rolę główną.


Reklama

        — Czy­li uwa­żasz, że to na pew­no nie będzie inwe­sty­cja, na któ­rej stra­ci­my? Taka jest konkluzja?

- Nie myślę, popatrz, do Toron­to, do Kana­dy do Mis­sis­sau­gi przy­jeż­dża­ją set­ki tysię­cy ludzi i nie ma odwro­tu, to mia­sto nadal będzie się roz­wi­ja­ło, oczy­wi­ście bazu­jąc na imi­gran­tach. Wia­do­mo, że te ceny nie są niskie, ale jeże­li kupu­ją to ludzie na inwe­sty­cje, to się opła­ca, bo są wyso­kie czyn­sze; jeże­li ludzie kupu­ją dla sie­bie, żeby miesz­kać opła­ca się, bo ina­czej musie­li­by pła­cić ogrom­ne czyn­sze; to jest w ogó­le głu­po­ta, żeby pła­cić czynsz, a nie mieć cze­goś wła­sne­go. To będzie się krę­ci­ło, a czy to będzie szło tak dyna­micz­nie w górę jeśli cho­dzi o ceny? Nie myślę, bo ten wzrost cen, w ostat­nich latach był cho­ry, to był wzrost 20 – 25% rocz­nie, tego nie jest w sta­nie nikt wytrzy­mać, ale te 2, 3%,  tro­szecz­kę powy­żej infla­cji to jest bar­dzo dobry zwrot.

        — Mówi­ło się rów­nież, że te ceny są napę­dza­ne przez inwe­sty­cje zagra­nicz­ne; przez kapi­tał, któ­ry spły­wa tutaj do Kana­dy z róż­nych kra­jów czy spły­wał rów­nież z Pol­ski? Czy masz sygna­ły, że boga­ci ludzie z  Pol­ski  kupu­ją tutaj nie­ru­cho­mo­ści na inwe­sty­cje? Czy może domy dla siebie?

- Nie, nie mam zbyt dużo takich przy­pad­ków. Wyda­je mi się, że Pola­cy, któ­rzy miesz­ka­ją w Pol­sce i mają pie­nią­dze to inwe­stu­ją albo w Pol­sce w swo­je pała­ce, albo kupu­ją domy w Unii Euro­pej­skiej, w Hisz­pa­nii, bo mają bli­żej, prze­pi­sy bar­dziej przy­ja­zne. Dla­te­go takich klien­tów nie widzę.

Rze­czy­wi­ście, przez pewien czas była duża licz­ba ludzi, któ­rzy inwe­sto­wa­li z zagra­ni­cy, głów­nie z Chin, bo na przy­kład w takiej Kolum­bii Bry­tyj­skiej zosta­ło w ub. roku prze­pra­ne 5 mld dol. To są pie­nią­dze, któ­re są zauwa­żal­ne, ale ja takie­go ruchu tutaj nie czu­ję w Toron­to, czy w Mississaudze.

        — To raczej my kupu­je­my w Polsce?

- Jest gru­pa ludzi, któ­ra się prze­no­si do Pol­ski, ale jest rów­nież duża gru­pa, któ­ra się prze­nio­sła i wra­ca z powro­tem, bo jed­nak po 30 latach życia w Kana­dzie to musi­my się przy­zwy­cza­ić do nowe­go stan­dar­du życia w Pol­sce, do nowych pomy­słów zaczy­na nas po pro­stu wku­rzać cza­sa­mi pol­ska biurokracja.

        — Co inne­go jak się jedzie na urlop?

- Co inne­go jak się jedzie na urlop, ale oczy­wi­ście nie będę o tym dys­ku­to­wał, bo każ­dy wybie­ra to, co lubi, ja nie będę mówił o frak­cjach poli­tycz­nych, bo to jest kwe­stia indy­wi­du­al­ne­go wyboru.

        — Dzi­siaj widać, że mnó­stwo ludzi sko­rzy­sta­ło z Two­ich usług…

- Nie tyl­ko z moich, ale z całe­go teamu i rze­czy­wi­ście jesz­cze raz muszę podzię­ko­wać wszyst­kim naszym Klien­tom, bo dzię­ki Pań­stwu odno­si­my jakiś tam suk­ces zawo­do­wy; suk­ces towa­rzy­ski i rów­nież dzię­ki temu że Pań­stwo z nami kupu­ją, może­my wspie­rać pol­ską kul­tu­rę, bo jeste­śmy sta­ły­mi spon­so­ra­mi pol­skiej kul­tu­ry prak­tycz­nie rzecz bio­rąc od począt­ku naszej dzia­łal­no­ści w Kanadzie.


Wyda­je mi się, że nie tyl­ko ci, któ­rzy wygra­ją ten samo­chód są zwy­cięz­ca­mi, bo jeśli popa­trzy­my z per­spek­ty­wy cza­su, to oka­że się że więk­szość z Pań­stwa, któ­rzy kupi­li te domy na prze­strze­ni minio­nych 2 lat już i tak na ten samo­chód zaro­bi­ła, bo te miesz­ka­nia poszły w górę.

        No wła­śnie, chy­ba nie­ru­cho­mo­ści to jest ta dzie­dzi­na gospo­dar­ki, dzię­ki któ­rej to nasze poko­le­nie emi­gra­cji po pro­stu zapew­ni­ło sobie  nie­za­leż­ność finan­so­wą i eme­ry­tu­ry. Dzi­siaj nie ma świad­czeń socjal­nych tak jak daw­niej; nie ma dobrych sta­no­wisk pra­cy w fabry­kach, któ­re dają eme­ry­tu­ry i wła­śnie ten dom, któ­ry się spła­cił przez te lata; któ­re­go war­tość poszła w górę to jest zabez­pie­cze­nie na sta­rość dla wie­lu ludzi.

-  Jak naj­bar­dziej. Rze­czy­wi­ście domy są naszą naj­więk­szą inwe­sty­cją życio­wą, a jeże­li nam się uda kupić go w takim okre­sie, że on pój­dzie w górę, przy­ro­śnie na war­to­ści i nie musi­my go spła­cać, bo ze spła­tą  domów któ­re są teraz po milio­nie było­by cięż­ka, ale jak kupo­wa­li­śmy je za 300 — 350 tysię­cy, a one war­te są teraz milion  to są rze­czy­wi­ście duże pie­nią­dze. Mówi­łeś, że poma­gam ludziom prze­no­sić się na eme­ry­tu­rę; że to jest to wyczu­cie ryn­ku. W pew­nym sen­sie tak, dla­te­go że to jest ide­al­na sytu­acja; kupi­li­śmy coś za 300 tys. to jest war­te milion; sprze­da­je­my za milion i  kupu­je­my za 300 tys. i prze­no­si­my się do mniej­szej miej­sco­wo­ści, spo­koj­niej­szej, może bar­dziej czy­stej  jak cho­ciaż­by Wasa­ga Beach czy Nia­ga­ra-on-the-Lake mając 700 tys. dol. w kie­sze­ni, któ­re może­my prze­zna­czyć na podró­że, na wyjazd do Pol­ski na przyjemności.

        — Bo inwe­sty­cja w nie­ru­cho­mo­ści nie wyma­ga wiel­kie­go wykształ­ce­nia, nie wyma­ga nawet zna­jo­mo­ści języ­ka kra­ju osie­dle­nie jest dostęp­na prak­tycz­nie  dla każ­de­go czło­wie­ka, któ­ry ma tro­chę ole­ju w głowie?

- Oczy­wi­ście, wia­do­mo że obec­nie będzie to tro­chę trud­niej, dla­te­go że ceny poszły w górę i mło­de poko­le­nie ma zde­cy­do­wa­nie trud­niej­szą sytu­ację niż myśmy mie­li;  trud­no mi sobie wyobra­zić żeby te domy, któ­re teraz kosz­tu­ją milion były za 5 lat war­te 2 mln, tak nie będzie, ale z dru­giej stro­ny, jeże­li popa­trzy­my na domy jako na taką skar­bon­kę, na coś, co nam pozwa­la oszczę­dzać zmu­sza nas do dys­cy­pli­ny oszczę­dza­nia to wów­czas to jest ide­al­ne rozwiązanie.

A domy,  histo­rycz­nie rzecz bio­rąc idą przy­naj­mniej o 2 – 3% w ska­li roku w górę, czy­li jeże­li kupu­je­my coś dzi­siaj jeste­śmy to w sta­nie utrzy­mać te 10 lat to przy­naj­mniej mamy zabez­pie­cze­nie przed inflacją.

•••


Goniec: — Jaki to był rok w real estate?

Doro­ta Sza­po­wa­łow: — Trud­ny dla kupu­ją­cych i dla sprzedających.

        — Czy dla­te­go że trud­no dostać pożycz­kę na takie wyso­kie ceny?

- Pozmie­nia­ło się, bar­dzo dużo szcze­gól­nie, jeże­li cho­dzi o mort­ga­ge, co bar­dzo utrud­ni­ło ludziom kupowanie.

        — To jak dzi­siaj ludzie kupu­ją? Rodzi­ce poma­ga­ją młodym?

- Rów­nież.

        — Trze­ba wyna­jąć tro­chę domu czy bejsment?

- Bar­dzo róż­nie, bar­dzo róż­ne kom­bi­na­cje się robi.  Szko­da mi mło­de­go poko­le­nia, któ­re na razie, jak­by nie może wejść w ten rynek nie­ru­cho­mo­ści, ponie­waż nie­ste­ty ceny są w dal­szym cią­gu bar­dzo wysokie.

        — Zapo­ro­we dla mło­dych ludzi?

- Nie­ste­ty, ale robi­my wszyst­ko, żeby jed­nak, jak ktoś chce coś kupić to żeby pomóc coś znaleźć.

        — To od cze­go Pani by radzi­ła zacząć?

- Od kon­do­mi­nium to jest pierw­szy pod­sta­wo­wy pro­dukt, któ­ry naj­bar­dziej pracuje.

        — I jest dostęp­ny w zasię­gu ceno­wym w któ­rym kie­dyś były domy?

- Zga­dza się no teraz mło­dzi ludzie zara­bia­ją trosz­kę wię­cej więc w dal­szym cią­gu na to jed­no­sy­pial­nio­we kon­do­mi­nium jesz­cze dal­szym cią­gu jest ich stać.

        — Bar­dzo dzię­ku­ję za rozmowę.