Jordan Peterson przekonuje kobiety, że nie warto słuchać mediów, ekologów, a nawet przyjaciół, którzy próbują je zniechęcić do zakładania rodziny powtarzając, że dzieci mają negatywny wpływ na środowisko. „Wydaj dziecko na świat”, mówi Peterson. Podkreśla, że macierzyństwo jest niezwykłą przygodą, która napełnia kobietę wiarą w życie. Celem jest wychowanie dzieci, które będą napełniać świat dobrem. Cywilizacja, która widzi w dzieciach tylko „ślad węglowy”, a nie Boską iskrę, zapomniała, skąd pochodzi i dokąd zmierza. Cywilizacja bez dzieci nie ma ani nadziei, ani przyszłości.

Psycholog wypowiedział te słowa podczas rozmowy z biskupem Robertem Barronem. 1,5-godzinna rozmowa została opublikowana na YuoTube w zeszłym tygodniu.

Aktywiści grzmiący o potrzebie walki ze zmianami klimatu nazwali dzieci „węglowym dziedzictwem” i nawołują kobiety, by miały małe rodziny lub nawet by całkowicie zrezygnowały z posiadania dzieci w imię „ocalenia planety”. Cristina Richie w artykule opublikowanym w 2014 roku w Journal of Medical Ethics pisze, że na ślad węglowy wpływa ogólne korzystanie z bogactw naturalnych oraz indywidualna emisja węgla przez każdego człowieka w czasie jego życia. Gdy człowiek decyduje się na rozmnażanie, tworzy dziedzictwo węglowe. Wszyscy ludzie zostawiają po sobie ślad węglowy, ale ludzie mający biologiczne dzieci fundują ziemi całą węglową spuściznę. W 2017 roku dr Travis Reider z Berman Institute of Bioethics napisał artykuł do NBC, w którym zawarł myśl, że posiadanie dużej liczby dzieci jest złe, a co najmniej wątpliwe moralnie. Porównał rodziców dużych rodzin do wypuszczania morderców z więzienia.

W zeszłym roku New York Times opublikował raport o kobietach, które zdecydowały, że nie chcą mieć dzieci, bo wolą chronić środowisko. Niedawno też CBC pisało, że najlepszym sposobem, w jaki Kanadyjczycy mogą walczyć z kryzysem klimatycznym, jest rezygnacja z dużej rodziny.