Wchodząć w arkana rzemiosła, czy zawodu przechodzi się przez poszczególne stopnie wtajemniczenia wiodącego do znajomości rzeczy.

W uproszczeniu, najpierw jest się uczeniem, potem czeladnikiem, a potem mistrzem. Każdy stopień jest długotrwały i wymaga przyswojenia określonego zasobu tajników wiedzy i umiejętności. Każde przejście do następnego etapu jest możliwe dopiero kiedy zda się egzamin i udokumentuje dostateczną znajomość i umiejętności tego co jest wymagane na danym etapie. Takie przechodzenie z klasy do klasy.

Tylko obecnie to przechodzenie jest inne niż kiedyś. Za moich czasów to taki Jorguś siedział w jednej klasie i trzy lata, bo nie umiał dostatecznie dużo, żeby przejść.

W naszym życiu społecznym i osobistym potrzebni są mistrzowie, od których można się uczyć i na których wzorować. Taki system zakłada, że są również uczniowie, którzy chcą się nauczyć, respektują wyższość następnego stopnia, i pnąc się do góry respektują zasady gry. Jeśli nie ma możliwości przejścia na wyższy stopień, to dochodzi do niepokojów społecznych. Opisał to w teorii krążenia elit  włoski socjolog Vilfredo Pareto.



Sami jesteśmy tego świadkami. W Polsce niektórzy nieresortowi byli dopuszczani do elity salonowej, ale tylko do roboty. Ci co się chcieli wedrzeć dzięki swoim zdolnościom, nawet jeśli byli wpuszczani, to tylko po to aby ich potem spektakularnie strącić w otchłań, jak przysłowiowego Ikara, który chciał dolecieć do słońca.

Czyli nasz polski salon, jest systemem klanowym, gdzie nie ma możliwości przebicia, albo jesteś ze swoich, albo won.  A do salonu to tylko ‘dobrze’ urodzeni, a co to znaczy to wszyscy wiemy. Napisałam ‘dobrze’, bo pisałam o tym już nie raz, że ja jestem bardzo dobrze urodzona, bo jestem z uczciwej, katolickiej i patriotycznej rodziny, która nigdy nikomu się nie wysługiwała.

Moja babcia w zaborze pruskim zaczynała dzień od śpiewu ‘Kiedy ranne wstają zorze’, i moja babcia mieszkająca pod zaborem ruskim, zaczynała dzień od śpiewania ‘Kiedy ranne wstają zorze’. I taką pozostanę, bo niczego ani ze mną, ani z moimi przodkami nie ma.

Marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński zrezygnował, bo z nim w samolocie służbowym leciała jego żona i córka. To, że nie jest to niezgodne z prawem, i że już pokrył koszta, nie ma znaczenia.

A z kim latał Tusk? A Radzio? Tak naprawdę to dalej nie wiem dlaczego marszałek Sejmu Marek Kuchciński podał się do dymisji. Ale widać on wie lepiej.

Marszałkiem została posłanka PiS Elżbieta Witek, bo ją wybrano. I naraz różne dziwne (bez)etosowe osoby (Nitras z PO, Kamysz-Kosiński z PSL), zaczęły ją obrzucać błotem,  pomimo tego, że jeszcze niczego jako marszałek Sejmu RP nie zdążyła zrobić.

Fajnie, nie? Jak w Polonii. Tak jakby kopanie po kostkach i krytyka za wszystko było częścią szkoły rzemieślniczej. Tylko od jakich mistrzów? Ostatnio tym mistrzom tego kopania po kostkach jakoś tak za dobrze nie idzie.

Trudno im żyć w prawdzie. Wymagana jest strategia i plan, a nie nawalanka na każdym kroku. Dość procesów prowokowanych przez tych, którzy chcą Polonię osłabić. Jak się tak przyjrzycie, to istna wojna hybrydowa nas dotknęła i trwa. Celem jest słabsza i bardziej podzielona Polonia. Dla kogo? – pytam.

I jeszcze ten resortowy z resortowych synalek, a nasz premier kanadyjski, maszerujący z flagą Kanady z doszytą tęczową wstążką. Toć ta flaga to jest nasze święte godło. Tego bezcześcić nie wolno. Czy go ktoś pociągnie do odpowiedzialności prawnej, za bezczeszczenie narodowych barw Kanady? Wątpię, że będzie ktoś taki odważny.

No a na drugim końcu Elizabeth May liderka Zielonych (Green Party of Canada) jednoosobowo reprezentująca Partię Zielonych w parlamencie Kanady uważa, że jest tak ważna, i ma absolutną rację, że wysyła pracowników z sektora wydobycia ropy z Alberty na okres przejściowy, żeby się przyuczyli do nowego zawodu. Uszczęśliwianie innych. Skąd my to znamy?

Szkoda, że nie przyszło jej do głowy, aby zapytać tych pracowników z Alberty co myślą o jej pomyśle. Ona wie lepiej czego im potrzeba. A jak nie, to zobaczycie!

Podobnie posłowie Sławomir Nitras (PO), i Kosiniak-Kamysz (SLD) grożą, że z tą nowo wybraną marszałek Sejmu Elżbietą Witek to zobaczycie! Straszą nas, bo oni wiedzą lepiej jak mamy żyć i co jest dla nas dobre. Przerabialiśmy to nieraz, i nie damy się. My mamy swoich mistrzów i wiemy co dla nas dobre, bo ich naśladujemy. I nie potrzebujemy aby inni decydowali za nas jak mamy żyć. Sami dajemy sobie świetnie radę.

Alicja Farmus