Jack Fairweather przedstawił 500-stronowego “Woluntariusza” niedawno w konsulacie polskim w Toronto; spotkanie przeciągnęło się mocno, bo podpisujący książkę był bardzo chętny do rozmów. Ta książka jest niewątpliwie kontrowersyjna, bo wzbudza emocje pro i kontra. Ten niezwykły autor i jego przełomowa książka jest oceniana poniżej pod kątem zarówno emocjonalnym jak i racjonalnym. Na zdjęciu Marek Probosz grający Pileckiego na Broadwayu.

EMOCJONALNIE

Fairweather przedstawia osobistą tragedię niezłomnego człowieka, którego zasady moralne i etyczne wyróżniały  się w okresie zagłady. Pileckiego dręczyły zarówno brak zrozumienia sensu niemieckich zbrodni, jak i poczucie winy, że nie jest w stanie nikogo przekonać o konieczności akcji. Pilecki zginął wiedząc, że nie potrafił zapobiec tej części zagłady, której planował i miał szansę zapobiec.

Pilecki to jeden przeciwko wszystkim, Gary Cooper w “W samo południe” (“High Noon”), kultowy film pokazujący, że silna jednostka może pokonać zarówno wrogów jak i wrogość obojętnych i “przyjaciół”. Musiał jednak przegrać, bo potęga nie ludzi, ale zaangażowanych państw, była nie do pokonania.

Wytrwałe badania, które obejmowały nawet wywiady z innymi więźniami, zapewniają wgląd w jego charakter, emocje, decyzje i działanie. Już w październiku 1940 r., kiedy torturowani i mordowani byli głównie Polacy, pisze: “Na miłość boską, zbombardujcie ten obóz. Nawet jeśli wszyscy zostaniemy w nim zabici, to będzie tego warte”.  Przeczytali to dowódcy sojuszników. Minęły trzy lata, zanim po raz pierwszy publicznie uznali rolę obozu.

Dodatek do Auschwitz, Birkenau miał być przeznaczony dla sowieckich jeńców wojennych, którzy nigdy nie przybyli (skuteczniej było ich mordować na miejscu, głodem i mrozem). Parę tysięcy przybyło po napadzie Niemców na ZSRR w 1941 i stało się głównym obiektem mordowania włącznie z prototypowym użyciem Cyklonu B do masowego zagazowywania. Auschwitz pojawił się jako scena holokaustu Żydów dopiero po decyzji o “ostatecznym rozwiązaniu” w styczniu 1942 r. na konferencji w Wannsee.



Kiedy po ucieczce z obozu, z powrotem w Warszawie, jego córka przyłapuje go na majstrowaniu przy czymś w kieszeni, Pilecki ujawnia, że ​​to kawałek chleba. Wspomnienie głodu z wczesnych miesięcy w obozie było tak silne, że zawsze nosił ze sobą kawałek chleba. Pilecki po aresztowaniu po wojnie poddany jest nieludzkim torturom. W czasie krótkiego widzenia mówi “Oświęcim (Auschwitz) w porównaniu  tym tutaj był igraszką”.

Zarzucanie Polakom (na kilku stronach) antysemityzmu i mordowania Żydów, np. bardzo wyraźnie na stronach 8 i 9. może wywołać emocje. Zdaniem autora nie warte jest to komentarza, bo na ogół te materiały cytowane są z od dawna znanych antynarodowych źródeł, czyli antypolonizmu niczym nie odróżniającego się od antysemityzmu.

RACJONALNIE

Fairweather “odkrywa” Pileckiego, który mimo tortur, bicia, tyfusu i głodzenia, zmontował polską sieć podziemną do nie tylko przemycenia prawdy, ale też przygotowania powstania w obozie. Przemycania prawdy o tym, co działo się w Auschwitz do podziemnych przywódców w Warszawie, którzy byli w stanie przekazać to rządowi polskiemu na wygnaniu, a tym samym Churchillowi w 1942 r. i administracji Roosevelta w Waszyngtonie, odraczającej wszelkie decyzje dotyczące pomocy Żydom. Polityka Departamentu Stanu w tamtych czasach jawnie antysemicka. Ameryka i Anglia postrzegali informacje Pileckiego jako odwrócenie uwagi od głównego wysiłku wojennego.

Fairweather śledzi podróż Pileckiego ze spokojnego życia rodzinnego do doświadczenia Auschwitz, ucieczki i udziale w Powstaniu Warszawskim, konspiracji antykomunistycznej, męki i śmierci. Podziwia metodologię organizacji podziemnej sieci, strategię przemytu informacji, przygotowania tysiąca więźniów do powstania w obozie, oraz sposobów, w jaki próbował przekonać przełożonych o znaczeniu powstania w obozie i zniszczenia Auschwitz, jako miejsca masowej eksterminacji Żydów, a także Polaków, Rosjan, i innych narodowości.

Fairweather nie waha się pokazać, do czego potrafi się wznieść człowiek w obliczu niewyobrażalnego Zła. Jego książka jest niezwykłą kontrybucją do lepszego zrozumienia drugiej wojny światowej i nadal ukrywanych działań zakulisowych, które ją wywołały. Przypomina też, że celowymi ofiarami pierwszej wojny światowej byli walczący, a drugiej ludność cywilna.

Jan Jekiełek, Sierpień 2019



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here