Czy Polacy pozwolą się okraść z bogactw naturalnych?

275

Z Krzysztofem Tytko, członkiem Obywatelskiego Komitetu Obrony Polskich Zasobów Naturalnych, byłym dyrektorem kopalni Czeczott rozmawia Andrzej Kumor

Goniec: Panie Krzysztofie, walczy Pan o to żeby Polacy uświadomili sobie, że są dziedzicami bogatego kraju, a polskie bogactwa naturalne to jest coś wyjątkowego, z czego wielu ludzi w Polsce nie zdaje sobie sprawy. Jak Pan uważa czy polityka obecnego rządu polskiego zmierza do tego, żeby te bogactwa zostały właściwie wykorzystane? 

Krzysztof Tytko: W okresie trzydziestoletniej transformacji naszego ustroju zostaliśmy wywłaszczeni z kluczowego majątku, który jest na powierzchni, mówimy tutaj o bankach, o całym systemie związanym z handlem, o kluczowych przedsiębiorstwach. Różnie eksperci oceniają wartość tego wywłaszczenia – na 5 może 8 bilionów złotych.

        Teraz jesteśmy na 2. etapie wywłaszczenia, bardziej zasadniczego, związanego z próbą przejęcia kontroli nad naszymi zasobami naturalnymi. Zasoby naturalne są własnością skarbu państwa i poprzez tak zwaną własność górniczą skarb państwa sprawuje nad tym kontrolę, ale gdybyśmy sobie uzmysłowili, że przez ostatnie 30 lat ministrowie odpowiedzialni za majątek skarbu państwa doprowadzili do wywłaszczenia nas, to dzisiaj musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy oni nie zrobią tego samego z tym co mamy pod ziemią.

Różnica tylko jest taka, że ten majątek jest kilkaset razy większy. My wstępnie oceniamy że majątek, który jest na terytorium Polski pod ziemią, mówimy o wycenie w złożu, jest warty setki bilionów złotych. I o tym wiedzą wszyscy możni tego świata.

 – Skąd te szacunki, skąd te kwoty które Pan podaje?

Od 45. roku do roku 90. czyli przez te 45 lat PRL-u państwo polskie wykonało około 40 000 otworów geologicznych. Większość z nich była do głębokości około 1200 m. To było około 30 000 i około 7000 otworów głębokich. Mamy przecież próbki geologiczne z tych otworów, które są w archiwum geologicznym. I na podstawie tego mówi o tym główny geolog kraju pan profesor Orion Jędrysek, który przecież był głównym geologiem kraju również w latach 2006 – 2007 kiedy PiS był u władzy. To nie kto inny jak on właśnie mówi, że Polska jest najbogatszym krajem Unii Europejskiej; że jesteśmy unikatowym krajem, który posiada, a właściwie łatwiej mówić czego my nie posiadamy, bo mamy całą „tablicę Mendelejewa” i o tym mówi główny geolog kraju i on o tym komunikuje, Różnica polega na tym że on o tym komunikuje polskiemu społeczeństwu głównie na miesiąc przed wyborami w 2011 r. i na miesiąc przed wyborami w 2015 r. czyli chcąc przekonać potencjalnych wyborców, mówi jaki potencjał tkwi w polskiej ziemi, a jak dochodzi do władzy to jakby o tym zapomina.

To o co mamy pretensje jako obywatele to, że główny geolog kraju przez ostatnie 3 lata nie komunikuje społeczeństwo co mamy pod ziemią. Bo przecież na bazie tych dokonanych otworów wiertniczych, które wykonał Polski Instytut Geologiczny i Polski Instytut Badawczy powinien on w pierwszym rzędzie dokonać wyceny, czyli co mamy, ile mamy i porównać to z dzisiejszymi cenami światowymi na giełdzie londyńskiej i powiedzieć – mamy taki majątek.

Ja sobie pozwoliłem – ponieważ jestem byłym dyrektorem kopalni – zrobić taką analizę dotyczącą węgla kamiennego. Tylko tego jednego pierwiastka i stwierdzam, że te zasoby węgla kamiennego do głębokości 5000 metrów – mamy ich około 500 mld t. Dzisiejsza technika górnicza wydobywania węgla metodą klasyczną głębinową jest opłacalna do głębokości około 1200 – 1300 m. Do tej głębokości mamy tylko około 60 mld t. Ale z tych 60 mld t opłacalnie można wydobyć tylko 4 – 5 mld. Reszta to są zasoby albo zalegające w bardzo cienkich pokładach, albo pokładach zaburzonych tektonicznie, albo w filarach ochronnych, albo o zbyt dużym nachyleniu, albo zbyt zawodnionych itd. Tak że z tego można tylko wydobyć 4 – 5 mld t.

Ale gdyby zastosowano nową technologię podziemnego zgazowania węgla, która jest już technologią prawie dopracowaną na skalę przemysłową; robią to Kanadyjczycy, robią to Amerykanie, robią to Chińczycy, robią to Australijczycy, ale robią to również Polacy – trwa na świecie wyścig kto pierwszy dopracuje na skalę przemysłową tę technologię.

Mogę tutaj tylko wspomnieć że 4 lata temu na kopalni Wieczorek w Polsce konsorcjum złożone z samych tuzów badawczo-rozwojowych, czyli z  Krajowego Instytutu Górnictwa, z Akademii Górniczo Hutniczej, Politechniki Śląskiej, z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla wsparte Narodowym Centrum Badań i Rozwoju przeprowadziło taką próbę podziemnego zgazowania węgla na kopalni, gdzie obok w czynnej kopalni pracowali górnicy i ta metoda okazała się bardzo skuteczna. Oczywiście, było to przeprowadzone na małą skalę.

Po tej próbie Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała zasadność przeprowadzenia tej inwestycji i wręcz zasugerowała, że rząd Polski powinien tę pracę kontynuować, ale prace zatrzymano.

Można sobie postawić pytanie dlaczego? Bo gdyby w 2015 r. rozpoczęto po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość gdyby próby były kontynuowane to prawdopodobnie dzisiaj mielibyśmy wybudowaną instalację demonstracyjną na skalę przemysłową i by się jeszcze bardziej okazało, że ta technologia jest technologią przyszłości.

Problem jest taki, że w przemyśle górniczym jest obecnie zatrudnionych bardzo wiele ludzi i przestawienie tej technologii na nową, która jest bezzałogowa, bo technologia podziemnego zgazowania węgla polega na tym że tam nie ma udziału człowieka, że ten pokład pod ziemią na głębokości do 4 kilometrów zostaje zgazowany.

 – To kto to będzie w Polsce to robił? Czy nie wygląda to tak, że podobnie, jak bogactwa naziemne, Polacy dadzą sobie również bardzo prosto odebrać te bogactwa pod ziemią? Pod koniec ubiegłego roku odbyła się konferencja zorganizowana przez panią minister Anders o wspólnym amerykańsko polskim „zagospodarowaniu” bogactw naturalnych w Przesmyku Suwalskim, gdzie jest mowa o pierwiastkach ziem rzadkich, gdzie jest mowa właśnie o surowcach wykorzystywanych przez najnowocześniejsze technologie. Czy Pan nie obawia się, że nasze obecne władze polskie nie mówią o tym bogactwie dlatego, że pod stołem zrobiono już jakiś deal? 

– Generalnie mogę stwierdzić tak, że rząd o tym potencjale zdecydowanie wie; wiedzą o tym również możni tego świata, wiedzą o tym Niemcy, wiedzą o tym Rosjanie, Chińczycy, ale wie o tym również Ameryka i społeczność żydowska, która w jakiś sposób kontroluje Amerykę, w jakiś sposób chce przejąć kontrolę nad tymi zasobami. Rząd w żaden sposób nie komunikuje społeczeństwu, jaki to jest potencjał wręcz w tych 30 ostatnich latach wstrzymano wszystkie roboty związane ze rozpoznaniem i poszukiwaniem złóż, szczególnie na tych większych głębokościach. Wydano w międzyczasie wiele koncesji koncernom amerykańskim i innym podmiotom prywatnym; wydano te koncesje właściwie za darmo, bo informację geologiczną, której myśmy jako Polacy byli właścicielami – bo przecież ona była sfinansowana z funduszy budżetu polskiego w latach 45 – 90, a to były potężne nakłady na rozpoznanie i udokumentowanie złóż – ta informacja została oddana za darmo. Wydano setki koncesji podmiotom zagranicznym, właściwie tam gdzie są złoża, to mają oni koncesję, ale na razie na poszukiwanie i rozpoznanie tych złóż.

To jeszcze nie jest tożsame z ostateczną koncesją na wydobycie. Bo takie jest u nas prawo, że podmiot gospodarczy, który otrzymał koncesję na poszukiwanie i rozpoznanie złoża, jeśli wykupi tę informację geologiczną, jeśli sobie tę informację, którą ma w 80% czy 90% i wywierci sobie 12 otworów dodatkowo, żeby doprecyzować co na danym obszarze objętym koncesją zalega, to taki podmiot sobie zrobi dokumentację geologiczną a ta dokumentacja geologiczna zostaje zatwierdzona przez głównego geologa kraju, a ponadto zdobędzie decyzję środowiskową na ewentualną eksploatację, to taki podmiot ma  promesę na wydobycie tej kopaliny.

To, co w tej chwili się robi przez ostatnie 3 lata, ale także w okresie kiedy rządziło PO i PSL, to systematycznie w prawie górniczo-geologicznym zmienia się zapisy na takie, żeby stwarzać przyjazne środowisko dla inwestorów zagranicznych.

Główny geolog kraju i rząd mówią, że my przecież nie mamy kapitału i technologii, więc musimy to oddać innym podmiotom gospodarczym i ewentualnie ustalić warunki, na jakich obcy kapitał będzie z tego korzystać. To jest bardzo niebezpieczne,  dzisiaj ustalać warunki, na których ma się wiele tych koncesji oddać, bo w miarę wyczerpywania się tych podstawowych surowców ceny będą rosły i żeby zabezpieczyć nasz interes, Polaków, jako właścicieli tego majątku, myśmy pod żadnym pozorem nie powinny oddawać tych koncesji. Kapitału w Polsce jest aż nadto, technologie my też mamy, bo nawet gdyby doprosić jakiegoś partnera zagranicznego to żeby aportem do danego, przedsięwzięcia wniósł technologię – to jest kwestia negocjacji, ale pod żadnym pozorem polski kapitał nie powinien stracić nad tym kontroli.

        Wcześniej były zapisy, że wydaje się koncesję na czas określony, teraz zrobiono zapis, że koncesję wydaje się na czas nieokreślony. Poza tym taka raz wydana koncesja jest prawem nieodwołalnym i niezaskarżalnym. Dokonuje się w prawie takich zapisów. Tego przeciętny obywatel w kraju i zagranicą – właściwy suweren i właściciel tego majątku – nie dostrzega. A zachodzą te zmiany prawne – nie wiem przy pan pamięta aferę Rywina – tam było sformułowanie „lub czasopisma” i tylko ten jeden zapis robił dużą różnicę.

 – Wspomniał Pan o zainteresowaniu środowisk żydowskich eksploatacją tych bogactw, dzisiaj mamy głośny temat odszkodowania za tzw. mienie bezspadkowe. Podaje  się kwoty rzędu 300 mld dol., które państwo polskie powinno zapłacić organizacjom żydowskim. Czy nie sądzi Pan, że eksploatacja  polskich bogactw to jest dobry sposób, żeby sprawę załatwić poza plecami Polaków? Polacy nie będą się w tym orientować, polskie społeczeństwo i tak o niczym nie będzie wiedziało, a oddamy udziały w eksploatacji tych polskich bogactw na wiele lat albo na zawsze?

– Niewątpliwie tak, tylko ważne jest, aby pamiętać, że te nasze rzekome zobowiązania  to jest 300 mld dol. razy 3,8 to jest trochę ponad bilion złotych, a my tu mówimy o setkach bilionów złotych!

Polska jest unikatowym krajem pod względem uwarunkowań struktury geologicznej, my jesteśmy na specjalnych płytach geologicznych, gdzie u nas skomasowało się nad wyraz wiele strategicznych surowców. Mówimy tutaj o nośnikach energetycznych od węgla kamiennego, brunatnego, ropy, gazu po pierwiastki ziem rzadkich, wanad, molibden, kobalt, stront,  gal, tal, wiele takich pierwiastków, które dzisiaj mają znaczenie strategiczne i to znowu nie ma ich tak wiele na świecie, więc kto będzie miał pod kontrolą te pierwiastki, to ma strategiczne znaczenie, bo dzisiaj nie ma technologii czy to militarnych czy telekomunikacyjnych bez tych pierwiastków. Kto je ma, to jak gdyby przejmuje kontrolę nad całym światem. I tutaj jest wielkie zagrożenie.

I nawet gdyby w jakiś sposób doszło do zaspokojenia tych bezprawnych roszczeń no to one mogą tylko dotyczyć w 1/200 tego, co mamy pod ziemią. Tymczasem  grozi nam ustawodawstwo; prawo niezaskarżalne, nieodwołalne, na czas nieokreślony. Jeśli taka forma prawna zostanie zatwierdzona przez rząd i  przejdzie to przez wszystkie komisje przejdzie to przez Sejm przejdzie to przez Senat  i zostanie uchwalone, to jest po nas; to po prostu Polski jako takiej już nie ma.

  – Czy nie sądzi Pan, że jeśli tak się stanie to to jest zdrada stanu?  

– Proszę pana, gdyby tak było, a tak jest w moim odczuciu to to jest zdrada stanu największego kalibru. Nie może być większej zdrady stanu jak taka, która pozbawia potencjału rozwojowego prawowitych właścicieli na pokolenia. Bo ci, którzy prawnie przejmą kontrolę nad tym i jeszcze przy takich zapisach, to oni już tego nie oddadzą.

Co innego jest przejąć czyjś majątek poprzez działania wojenne. Wojna zawsze może się skończyć i można powiedzieć że to jest nasze, a co innego jest w autorytecie prawa sprzedać przez państwo komuś coś, bo to już jest nie do odzyskania.

Dlatego tak ważna jest ta nasza wizyta tutaj w Stanach Zjednoczonych na zaproszenie pana Wojtka Jesmana i innych kolegów. I bardzo się cieszę że też ktoś z Kanady o to pyta, bo nakazem chwili jest uświadamiać wszystkim Polakom w kraju i zagranicą, żeby wywarli presję, aby wstrzymać się przed uchwaleniem tej polityki surowcowej państwa i polityki energetycznej, która teraz ma miejsce.

Obecnie mamy ostatni etap konsultacji społecznych i  rząd Prawa i Sprawiedliwości robi wszystko, aby w tej kadencji dokonać tych zapisów prawnych i ukonstytuować je prawnie, a później chce zdobyć władzę na drugą kadencję po to, żeby już ten majątek rozprowadzać.

Ale proszę państwa co jest tu najważniejsze? Otóż, gdybyśmy dzisiaj oddali tę kontrolę możnym tego świata, to będzie to proces niezauważalny, bo nikt po roku nie wejdzie i nie zmieni technologii tak nagle jednej czy drugiej i nie zacznie wydobywać jutro, pojutrze czy za 5 lat; to jest proces powolny i dlatego ten proces będzie niezauważalny, bo żeby obronić tych, którzy z nimi kolaborowali to oni muszę ten proces przejmowania korzyści wynikających z przekazania kontroli  dokonywać powoli. Dla nich ważne jest, aby mieli to prawnie wszystko zrobione.

Dlatego musimy skorzystać z weta obywatelskiego, musimy skorzystać z inicjatywy obywatelskiej czyli musimy zweryfikować to prawo i w trybie pilnym przygotować odpowiednie zapisy co do zmian w konstytucji…

– Czy jest to realna siła polityczna, która skutecznie pozwoli tego rodzaju rzeczy zrobić, czyli zastopować tę kradzież? Czy jest jakaś siła polityczna w Polsce? 

– Naszym głównym problemem żeby wykreować alternatywę polityczną, która by stała na straży interesu publicznego jest brak świadomości społecznej; brak dostępu do mediów publicznych. To, co my robimy, to występujemy w mediach społecznościowych, ale one mają stosunkowo niską oglądalność. Z reguły te wszystkie telewizje społecznościowe, internetowe, które są – oczywiście bardzo dobrze że są –  ogląda je ta sama grupa osób, czyli ogląda ta część świadoma społeczeństwa, a to jest za mało, żeby ludzie zagłosowali w przyszłych wyborach. Dopominamy się również w tym zespole parlamentarnym, który ja powołałem razem z posłem Jackiem Wilkiem – wspiera nas również poseł Robert Winnicki, poseł Robert Majka to my musimy zażądać od telewizji publicznej żebyśmy jako Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych, mieli przynajmniej 2 – 3 razy w tygodniu po 0,5 h dostęp do telewizji publicznej w czasie największej oglądalności. Tylko tym sposobem możemy dotrzeć do szerokich mas społecznych, które by ewentualnie zmieniły nastawienie wyborców.

– Myślę że to zadanie Herkulesowe, sposób myślenia większości Polaków i zjednoczyć wszystkich wokół interesu narodowego; interesów naszych dzieci, naszych wnuków w Polsce. Chciałbym jednak zakończyć tę rozmowę pozytywnym akcentem,  jakie jest Pana przesłanie dla nas wszystkich?

– Chciałbym pokazać że każdemu z Polaków, jeśli założymy że żyje nas w kraju około 37 mln i 20 mln rozsianych po całym świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, Anglii, Australii no to proszę państwa każdy z nas ma 1/60 000 000 majątku, który jest pod ziemią. A ponieważ to jest majątek setek bilionów złotych mówimy o majątku od momentu rozpoczęcia eksploatacji do momentu wyczerpania tych zasobów, a tych zasobów dla polskiego kraju, dla całej Europy wystarcza na setki lat, musimy sobie to uzmysłowić że ten majątek jest tak duży, że on może stanowić dywidendę dla każdego Polaka w kraju i zagranicą minimum proszę państwa, minimum 1 000 000 zł za życia każdego Polaka. Musimy z jednej strony uświadomić każdemu Polakowi w kraju i zagranicą, jakim dysponuje majątkiem przypisanym, i jaką może otrzymać za życia dywidendę. Jeśli dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość kupiło część społeczeństwa za 500 + , co  nie wynika z empatii tego rządu do społeczeństwa – tylko żeby być u władzy ale kupieni społeczeństwa nie jest wynikiem wytworzenia wartości dodanej w gospodarce, bo my się ciągle zadłużamy. Gdyby popatrzyć dzisiaj na to co robi Prawo i sprawiedliwość, co robi rząd premiera Mateusza Morawieckiego to nie widzę ani jednej decyzji gospodarczej, gdzie zainwestowano by środki, gdzie stopa zwrotu jest większa od kosztu kapitału.

Tak więc mobilizujemy się wszyscy Polacy, jesteśmy bogatymi, możemy być wielkimi. Matka natura nas obdarzyła, nie pozwólmy sobie tego bogactwa wydrzeć, bo jeśli tak się stanie to będziemy narodem trzeciej kategorii. Jeszcze muszę tutaj dodać że Naród Polski, struktura Narodu Polskiego w roku 1989. była bardzo jednorodna. Nas Polaków, rdzennych Słowian, Polaków z dziada-pradziada było jest około 96 – 97%, tych mniejszości narodowych niemieckich, rosyjskich, białoruskich, ukraińskich, żydowskich, amerykańskich są śladowe ilości. I oni też – ci, którzy mają obywatelstwo, te mniejszości narodowe, oni też są tymi obywatelami i im się też należy część. Ale nie możemy sobie pozwolić żeby z nas zrobiono apartheid; żeby mniejszość rządziła większością.

Dzisiaj te narodowości które są, głównie niemieckie, rosyjskie, żydowskie amerykańskie wiedzą o tym, wiedząc o tym, w jakiś sposób sprawują nad polską władzę kontrolę. Władza polska reprezentuje typowy serwilizm, czyli służy im jednoznacznie. I my to wszystko musimy odwrócić. Jest to wielka batalia o świadomość obywateli rozsianych po całym świecie, w Polsce i zagranicą o to żeby przy urnach wyborczych  zagłosować inaczej. Ale też chciałbym Panu odpowiedzieć, bo chciał Pan optymistycznie zakończyć to jest pewien optymizm, ale widząc jaki to jest potężny majątek, to chciałbym powiedzieć, że jeśli nie dojdzie do zdecydowanej zmiany preferencji wyborczych takiej jaka miała miejsce w 1989 roku gdzie większość po tym systemie partyjnym zagłosowała na Solidarność, to jeśli nawet pojawi się nowa partia polityczna, która by zdobyła 10 czy 15 głosów, która by musiała wejść w koalicję, z którąś z partii która uzyskałaby 25% to może nawet dojść do koalicji między PO PiS i PSL. Gdyby się okazało, że powstaje jakaś nowa opcja polityczna to oni są w stanie połączyć się żeby zdobyć tę większość.  Zwycięstwo musi być jednoznaczne,  żeby przejąć nad tym kontrolę, a niestety to zwycięstwo będzie trudne. Ale cóż nie takie trudności pokonywaliśmy. Zakończę tym, co powiedział kardynał Wyszyński parę dekad temu, że społeczeństwo polskie jest dziwnym narodem, tylko w obliczu zagrożenia się jednoczy i zwycięża i to jest ten akcent pozytywny, który chciałbym na koniec powiedzieć

 – Dziękuję bardzo, daj Bóg żeby tak się stało. 

22 marzec 2019