Czy Pola­cy pozwo­lą się okraść z bogactw naturalnych?

Z Krzysz­to­fem Tyt­ko, człon­kiem Oby­wa­tel­skie­go Komi­te­tu Obro­ny Pol­skich Zaso­bów Natu­ral­nych, byłym dyrek­to­rem kopal­ni Cze­czott roz­ma­wia Andrzej Kumor

Goniec: Panie Krzysz­to­fie, wal­czy Pan o to żeby Pola­cy uświa­do­mi­li sobie, że są dzie­dzi­ca­mi boga­te­go kra­ju, a pol­skie bogac­twa natu­ral­ne to jest coś wyjąt­ko­we­go, z cze­go wie­lu ludzi w Pol­sce nie zda­je sobie spra­wy. Jak Pan uwa­ża czy poli­ty­ka obec­ne­go rzą­du pol­skie­go zmie­rza do tego, żeby te bogac­twa zosta­ły wła­ści­wie wykorzystane? 

Krzysz­tof Tyt­ko: W okre­sie trzy­dzie­sto­let­niej trans­for­ma­cji nasze­go ustro­ju zosta­li­śmy wywłasz­cze­ni z klu­czo­we­go mająt­ku, któ­ry jest na powierzch­ni, mówi­my tutaj o ban­kach, o całym sys­te­mie zwią­za­nym z han­dlem, o klu­czo­wych przed­się­bior­stwach. Róż­nie eks­per­ci oce­nia­ją war­tość tego wywłasz­cze­nia — na 5 może 8 bilio­nów złotych.

        Teraz jeste­śmy na 2. eta­pie wywłasz­cze­nia, bar­dziej zasad­ni­cze­go, zwią­za­ne­go z pró­bą prze­ję­cia kon­tro­li nad naszy­mi zaso­ba­mi natu­ral­ny­mi. Zaso­by natu­ral­ne są wła­sno­ścią skar­bu pań­stwa i poprzez tak zwa­ną wła­sność gór­ni­czą skarb pań­stwa spra­wu­je nad tym kon­tro­lę, ale gdy­by­śmy sobie uzmy­sło­wi­li, że przez ostat­nie 30 lat mini­stro­wie odpo­wie­dzial­ni za mają­tek skar­bu pań­stwa dopro­wa­dzi­li do wywłasz­cze­nia nas, to dzi­siaj musi­my sobie odpo­wie­dzieć na pyta­nie czy oni nie zro­bią tego same­go z tym co mamy pod ziemią.

Róż­ni­ca tyl­ko jest taka, że ten mają­tek jest kil­ka­set razy więk­szy. My wstęp­nie oce­nia­my że mają­tek, któ­ry jest na tery­to­rium Pol­ski pod zie­mią, mówi­my o wyce­nie w zło­żu, jest war­ty set­ki bilio­nów zło­tych. I o tym wie­dzą wszy­scy moż­ni tego świata.

 — Skąd te sza­cun­ki, skąd te kwo­ty któ­re Pan podaje?

Od 45. roku do roku 90. czy­li przez te 45 lat PRL‑u pań­stwo pol­skie wyko­na­ło oko­ło 40 000 otwo­rów geo­lo­gicz­nych. Więk­szość z nich była do głę­bo­ko­ści oko­ło 1200 m. To było oko­ło 30 000 i oko­ło 7000 otwo­rów głę­bo­kich. Mamy prze­cież prób­ki geo­lo­gicz­ne z tych otwo­rów, któ­re są w archi­wum geo­lo­gicz­nym. I na pod­sta­wie tego mówi o tym głów­ny geo­log kra­ju pan pro­fe­sor Orion Jędry­sek, któ­ry prze­cież był głów­nym geo­lo­giem kra­ju rów­nież w latach 2006 — 2007 kie­dy PiS był u wła­dzy. To nie kto inny jak on wła­śnie mówi, że Pol­ska jest naj­bo­gat­szym kra­jem Unii Euro­pej­skiej; że jeste­śmy uni­ka­to­wym kra­jem, któ­ry posia­da, a wła­ści­wie łatwiej mówić cze­go my nie posia­da­my, bo mamy całą „tabli­cę Men­de­le­je­wa” i o tym mówi głów­ny geo­log kra­ju i on o tym komu­ni­ku­je, Róż­ni­ca pole­ga na tym że on o tym komu­ni­ku­je pol­skie­mu spo­łe­czeń­stwu głów­nie na mie­siąc przed wybo­ra­mi w 2011 r. i na mie­siąc przed wybo­ra­mi w 2015 r. czy­li chcąc prze­ko­nać poten­cjal­nych wybor­ców, mówi jaki poten­cjał tkwi w pol­skiej zie­mi, a jak docho­dzi do wła­dzy to jak­by o tym zapomina.

To o co mamy pre­ten­sje jako oby­wa­te­le to, że głów­ny geo­log kra­ju przez ostat­nie 3 lata nie komu­ni­ku­je spo­łe­czeń­stwo co mamy pod zie­mią. Bo prze­cież na bazie tych doko­na­nych otwo­rów wiert­ni­czych, któ­re wyko­nał Pol­ski Insty­tut Geo­lo­gicz­ny i Pol­ski Insty­tut Badaw­czy powi­nien on w pierw­szym rzę­dzie doko­nać wyce­ny, czy­li co mamy, ile mamy i porów­nać to z dzi­siej­szy­mi cena­mi świa­to­wy­mi na gieł­dzie lon­dyń­skiej i powie­dzieć — mamy taki majątek.

Ja sobie pozwo­li­łem – ponie­waż jestem byłym dyrek­to­rem kopal­ni – zro­bić taką ana­li­zę doty­czą­cą węgla kamien­ne­go. Tyl­ko tego jed­ne­go pier­wiast­ka i stwier­dzam, że te zaso­by węgla kamien­ne­go do głę­bo­ko­ści 5000 metrów — mamy ich oko­ło 500 mld t. Dzi­siej­sza tech­ni­ka gór­ni­cza wydo­by­wa­nia węgla meto­dą kla­sycz­ną głę­bi­no­wą jest opła­cal­na do głę­bo­ko­ści oko­ło 1200 — 1300 m. Do tej głę­bo­ko­ści mamy tyl­ko oko­ło 60 mld t. Ale z tych 60 mld t opła­cal­nie moż­na wydo­być tyl­ko 4 – 5 mld. Resz­ta to są zaso­by albo zale­ga­ją­ce w bar­dzo cien­kich pokła­dach, albo pokła­dach zabu­rzo­nych tek­to­nicz­nie, albo w fila­rach ochron­nych, albo o zbyt dużym nachy­le­niu, albo zbyt zawod­nio­nych itd. Tak że z tego moż­na tyl­ko wydo­być 4 – 5 mld t.

Ale gdy­by zasto­so­wa­no nową tech­no­lo­gię pod­ziem­ne­go zga­zo­wa­nia węgla, któ­ra jest już tech­no­lo­gią pra­wie dopra­co­wa­ną na ska­lę prze­my­sło­wą; robią to Kana­dyj­czy­cy, robią to Ame­ry­ka­nie, robią to Chiń­czy­cy, robią to Austra­lij­czy­cy, ale robią to rów­nież Pola­cy — trwa na świe­cie wyścig kto pierw­szy dopra­cu­je na ska­lę prze­my­sło­wą tę technologię.

Mogę tutaj tyl­ko wspo­mnieć że 4 lata temu na kopal­ni Wie­czo­rek w Pol­sce kon­sor­cjum zło­żo­ne z samych tuzów badaw­czo-roz­wo­jo­wych, czy­li z  Kra­jo­we­go Insty­tu­tu Gór­nic­twa, z Aka­de­mii Gór­ni­czo Hut­ni­czej, Poli­tech­ni­ki Ślą­skiej, z Insty­tu­tu Che­micz­nej Prze­rób­ki Węgla wspar­te Naro­do­wym Cen­trum Badań i Roz­wo­ju prze­pro­wa­dzi­ło taką pró­bę pod­ziem­ne­go zga­zo­wa­nia węgla na kopal­ni, gdzie obok w czyn­nej kopal­ni pra­co­wa­li gór­ni­cy i ta meto­da oka­za­ła się bar­dzo sku­tecz­na. Oczy­wi­ście, było to prze­pro­wa­dzo­ne na małą skalę.

Po tej pró­bie Naj­wyż­sza Izba Kon­tro­li skon­tro­lo­wa­ła zasad­ność prze­pro­wa­dze­nia tej inwe­sty­cji i wręcz zasu­ge­ro­wa­ła, że rząd Pol­ski powi­nien tę pra­cę kon­ty­nu­ować, ale pra­ce zatrzymano.

Moż­na sobie posta­wić pyta­nie dla­cze­go? Bo gdy­by w 2015 r. roz­po­czę­to po prze­ję­ciu wła­dzy przez Pra­wo i Spra­wie­dli­wość gdy­by pró­by były kon­ty­nu­owa­ne to praw­do­po­dob­nie dzi­siaj mie­li­by­śmy wybu­do­wa­ną insta­la­cję demon­stra­cyj­ną na ska­lę prze­my­sło­wą i by się jesz­cze bar­dziej oka­za­ło, że ta tech­no­lo­gia jest tech­no­lo­gią przyszłości.

Pro­blem jest taki, że w prze­my­śle gór­ni­czym jest obec­nie zatrud­nio­nych bar­dzo wie­le ludzi i prze­sta­wie­nie tej tech­no­lo­gii na nową, któ­ra jest bez­za­ło­go­wa, bo tech­no­lo­gia pod­ziem­ne­go zga­zo­wa­nia węgla pole­ga na tym że tam nie ma udzia­łu czło­wie­ka, że ten pokład pod zie­mią na głę­bo­ko­ści do 4 kilo­me­trów zosta­je zgazowany.

 — To kto to będzie w Pol­sce to robił? Czy nie wyglą­da to tak, że podob­nie, jak bogac­twa naziem­ne, Pola­cy dadzą sobie rów­nież bar­dzo pro­sto ode­brać te bogac­twa pod zie­mią? Pod koniec ubie­głe­go roku odby­ła się kon­fe­ren­cja zor­ga­ni­zo­wa­na przez panią mini­ster Anders o wspól­nym ame­ry­kań­sko pol­skim „zago­spo­da­ro­wa­niu” bogactw natu­ral­nych w Prze­smy­ku Suwal­skim, gdzie jest mowa o pier­wiast­kach ziem rzad­kich, gdzie jest mowa wła­śnie o surow­cach wyko­rzy­sty­wa­nych przez naj­no­wo­cze­śniej­sze tech­no­lo­gie. Czy Pan nie oba­wia się, że nasze obec­ne wła­dze pol­skie nie mówią o tym bogac­twie dla­te­go, że pod sto­łem zro­bio­no już jakiś deal? 

- Gene­ral­nie mogę stwier­dzić tak, że rząd o tym poten­cja­le zde­cy­do­wa­nie wie; wie­dzą o tym rów­nież moż­ni tego świa­ta, wie­dzą o tym Niem­cy, wie­dzą o tym Rosja­nie, Chiń­czy­cy, ale wie o tym rów­nież Ame­ry­ka i spo­łecz­ność żydow­ska, któ­ra w jakiś spo­sób kon­tro­lu­je Ame­ry­kę, w jakiś spo­sób chce prze­jąć kon­tro­lę nad tymi zaso­ba­mi. Rząd w żaden spo­sób nie komu­ni­ku­je spo­łe­czeń­stwu, jaki to jest poten­cjał wręcz w tych 30 ostat­nich latach wstrzy­ma­no wszyst­kie robo­ty zwią­za­ne ze roz­po­zna­niem i poszu­ki­wa­niem złóż, szcze­gól­nie na tych więk­szych głę­bo­ko­ściach. Wyda­no w mię­dzy­cza­sie wie­le kon­ce­sji kon­cer­nom ame­ry­kań­skim i innym pod­mio­tom pry­wat­nym; wyda­no te kon­ce­sje wła­ści­wie za dar­mo, bo infor­ma­cję geo­lo­gicz­ną, któ­rej myśmy jako Pola­cy byli wła­ści­cie­la­mi — bo prze­cież ona była sfi­nan­so­wa­na z fun­du­szy budże­tu pol­skie­go w latach 45 — 90, a to były potęż­ne nakła­dy na roz­po­zna­nie i udo­ku­men­to­wa­nie złóż — ta infor­ma­cja zosta­ła odda­na za dar­mo. Wyda­no set­ki kon­ce­sji pod­mio­tom zagra­nicz­nym, wła­ści­wie tam gdzie są zło­ża, to mają oni kon­ce­sję, ale na razie na poszu­ki­wa­nie i roz­po­zna­nie tych złóż.

To jesz­cze nie jest toż­sa­me z osta­tecz­ną kon­ce­sją na wydo­by­cie. Bo takie jest u nas pra­wo, że pod­miot gospo­dar­czy, któ­ry otrzy­mał kon­ce­sję na poszu­ki­wa­nie i roz­po­zna­nie zło­ża, jeśli wyku­pi tę infor­ma­cję geo­lo­gicz­ną, jeśli sobie tę infor­ma­cję, któ­rą ma w 80% czy 90% i wywier­ci sobie 12 otwo­rów dodat­ko­wo, żeby dopre­cy­zo­wać co na danym obsza­rze obję­tym kon­ce­sją zale­ga, to taki pod­miot sobie zro­bi doku­men­ta­cję geo­lo­gicz­ną a ta doku­men­ta­cja geo­lo­gicz­na zosta­je zatwier­dzo­na przez głów­ne­go geo­lo­ga kra­ju, a ponad­to zdo­bę­dzie decy­zję śro­do­wi­sko­wą na ewen­tu­al­ną eks­plo­ata­cję, to taki pod­miot ma  pro­me­sę na wydo­by­cie tej kopaliny.

To, co w tej chwi­li się robi przez ostat­nie 3 lata, ale tak­że w okre­sie kie­dy rzą­dzi­ło PO i PSL, to sys­te­ma­tycz­nie w pra­wie gór­ni­czo-geo­lo­gicz­nym zmie­nia się zapi­sy na takie, żeby stwa­rzać przy­ja­zne śro­do­wi­sko dla inwe­sto­rów zagranicznych.

Głów­ny geo­log kra­ju i rząd mówią, że my prze­cież nie mamy kapi­ta­łu i tech­no­lo­gii, więc musi­my to oddać innym pod­mio­tom gospo­dar­czym i ewen­tu­al­nie usta­lić warun­ki, na jakich obcy kapi­tał będzie z tego korzy­stać. To jest bar­dzo nie­bez­piecz­ne,  dzi­siaj usta­lać warun­ki, na któ­rych ma się wie­le tych kon­ce­sji oddać, bo w mia­rę wyczer­py­wa­nia się tych pod­sta­wo­wych surow­ców ceny będą rosły i żeby zabez­pie­czyć nasz inte­res, Pola­ków, jako wła­ści­cie­li tego mająt­ku, myśmy pod żad­nym pozo­rem nie powin­ny odda­wać tych kon­ce­sji. Kapi­ta­łu w Pol­sce jest aż nad­to, tech­no­lo­gie my też mamy, bo nawet gdy­by dopro­sić jakie­goś part­ne­ra zagra­nicz­ne­go to żeby apor­tem do dane­go, przed­się­wzię­cia wniósł tech­no­lo­gię — to jest kwe­stia nego­cja­cji, ale pod żad­nym pozo­rem pol­ski kapi­tał nie powi­nien stra­cić nad tym kontroli.

        Wcze­śniej były zapi­sy, że wyda­je się kon­ce­sję na czas okre­ślo­ny, teraz zro­bio­no zapis, że kon­ce­sję wyda­je się na czas nie­okre­ślo­ny. Poza tym taka raz wyda­na kon­ce­sja jest pra­wem nie­odwo­łal­nym i nie­za­skar­żal­nym. Doko­nu­je się w pra­wie takich zapi­sów. Tego prze­cięt­ny oby­wa­tel w kra­ju i zagra­ni­cą — wła­ści­wy suwe­ren i wła­ści­ciel tego mająt­ku — nie dostrze­ga. A zacho­dzą te zmia­ny praw­ne — nie wiem przy pan pamię­ta afe­rę Rywi­na — tam było sfor­mu­ło­wa­nie „lub cza­so­pi­sma” i tyl­ko ten jeden zapis robił dużą różnicę.

 — Wspo­mniał Pan o zain­te­re­so­wa­niu śro­do­wisk żydow­skich eks­plo­ata­cją tych bogactw, dzi­siaj mamy gło­śny temat odszko­do­wa­nia za tzw. mie­nie bez­spad­ko­we. Poda­je  się kwo­ty rzę­du 300 mld dol., któ­re pań­stwo pol­skie powin­no zapła­cić orga­ni­za­cjom żydow­skim. Czy nie sądzi Pan, że eks­plo­ata­cja  pol­skich bogactw to jest dobry spo­sób, żeby spra­wę zała­twić poza ple­ca­mi Pola­ków? Pola­cy nie będą się w tym orien­to­wać, pol­skie spo­łe­czeń­stwo i tak o niczym nie będzie wie­dzia­ło, a odda­my udzia­ły w eks­plo­ata­cji tych pol­skich bogactw na wie­le lat albo na zawsze?

- Nie­wąt­pli­wie tak, tyl­ko waż­ne jest, aby pamię­tać, że te nasze rze­ko­me zobo­wią­za­nia  to jest 300 mld dol. razy 3,8 to jest tro­chę ponad bilion zło­tych, a my tu mówi­my o set­kach bilio­nów złotych!

Pol­ska jest uni­ka­to­wym kra­jem pod wzglę­dem uwa­run­ko­wań struk­tu­ry geo­lo­gicz­nej, my jeste­śmy na spe­cjal­nych pły­tach geo­lo­gicz­nych, gdzie u nas sko­ma­so­wa­ło się nad wyraz wie­le stra­te­gicz­nych surow­ców. Mówi­my tutaj o nośni­kach ener­ge­tycz­nych od węgla kamien­ne­go, bru­nat­ne­go, ropy, gazu po pier­wiast­ki ziem rzad­kich, wanad, molib­den, kobalt, stront,  gal, tal, wie­le takich pier­wiast­ków, któ­re dzi­siaj mają zna­cze­nie stra­te­gicz­ne i to zno­wu nie ma ich tak wie­le na świe­cie, więc kto będzie miał pod kon­tro­lą te pier­wiast­ki, to ma stra­te­gicz­ne zna­cze­nie, bo dzi­siaj nie ma tech­no­lo­gii czy to mili­tar­nych czy tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nych bez tych pier­wiast­ków. Kto je ma, to jak gdy­by przej­mu­je kon­tro­lę nad całym świa­tem. I tutaj jest wiel­kie zagrożenie.

I nawet gdy­by w jakiś spo­sób doszło do zaspo­ko­je­nia tych bez­praw­nych rosz­czeń no to one mogą tyl­ko doty­czyć w 1/200 tego, co mamy pod zie­mią. Tym­cza­sem  gro­zi nam usta­wo­daw­stwo; pra­wo nie­za­skar­żal­ne, nie­odwo­łal­ne, na czas nie­okre­ślo­ny. Jeśli taka for­ma praw­na zosta­nie zatwier­dzo­na przez rząd i  przej­dzie to przez wszyst­kie komi­sje przej­dzie to przez Sejm przej­dzie to przez Senat  i zosta­nie uchwa­lo­ne, to jest po nas; to po pro­stu Pol­ski jako takiej już nie ma.

  — Czy nie sądzi Pan, że jeśli tak się sta­nie to to jest zdra­da stanu? 

- Pro­szę pana, gdy­by tak było, a tak jest w moim odczu­ciu to to jest zdra­da sta­nu naj­więk­sze­go kali­bru. Nie może być więk­szej zdra­dy sta­nu jak taka, któ­ra pozba­wia poten­cja­łu roz­wo­jo­we­go pra­wo­wi­tych wła­ści­cie­li na poko­le­nia. Bo ci, któ­rzy praw­nie przej­mą kon­tro­lę nad tym i jesz­cze przy takich zapi­sach, to oni już tego nie oddadzą.

Co inne­go jest prze­jąć czyjś mają­tek poprzez dzia­ła­nia wojen­ne. Woj­na zawsze może się skoń­czyć i moż­na powie­dzieć że to jest nasze, a co inne­go jest w auto­ry­te­cie pra­wa sprze­dać przez pań­stwo komuś coś, bo to już jest nie do odzyskania.

Dla­te­go tak waż­na jest ta nasza wizy­ta tutaj w Sta­nach Zjed­no­czo­nych na zapro­sze­nie pana Wojt­ka Jesma­na i innych kole­gów. I bar­dzo się cie­szę że też ktoś z Kana­dy o to pyta, bo naka­zem chwi­li jest uświa­da­miać wszyst­kim Pola­kom w kra­ju i zagra­ni­cą, żeby wywar­li pre­sję, aby wstrzy­mać się przed uchwa­le­niem tej poli­ty­ki surow­co­wej pań­stwa i poli­ty­ki ener­ge­tycz­nej, któ­ra teraz ma miejsce.

Obec­nie mamy ostat­ni etap kon­sul­ta­cji spo­łecz­nych i  rząd Pra­wa i Spra­wie­dli­wo­ści robi wszyst­ko, aby w tej kaden­cji doko­nać tych zapi­sów praw­nych i ukon­sty­tu­ować je praw­nie, a póź­niej chce zdo­być wła­dzę na dru­gą kaden­cję po to, żeby już ten mają­tek rozprowadzać.

Ale pro­szę pań­stwa co jest tu naj­waż­niej­sze? Otóż, gdy­by­śmy dzi­siaj odda­li tę kon­tro­lę moż­nym tego świa­ta, to będzie to pro­ces nie­zau­wa­żal­ny, bo nikt po roku nie wej­dzie i nie zmie­ni tech­no­lo­gii tak nagle jed­nej czy dru­giej i nie zacznie wydo­by­wać jutro, poju­trze czy za 5 lat; to jest pro­ces powol­ny i dla­te­go ten pro­ces będzie nie­zau­wa­żal­ny, bo żeby obro­nić tych, któ­rzy z nimi kola­bo­ro­wa­li to oni muszę ten pro­ces przej­mo­wa­nia korzy­ści wyni­ka­ją­cych z prze­ka­za­nia kon­tro­li  doko­ny­wać powo­li. Dla nich waż­ne jest, aby mie­li to praw­nie wszyst­ko zrobione.

Dla­te­go musi­my sko­rzy­stać z weta oby­wa­tel­skie­go, musi­my sko­rzy­stać z ini­cja­ty­wy oby­wa­tel­skiej czy­li musi­my zwe­ry­fi­ko­wać to pra­wo i w try­bie pil­nym przy­go­to­wać odpo­wied­nie zapi­sy co do zmian w konstytucji…

- Czy jest to real­na siła poli­tycz­na, któ­ra sku­tecz­nie pozwo­li tego rodza­ju rze­czy zro­bić, czy­li zasto­po­wać tę kra­dzież? Czy jest jakaś siła poli­tycz­na w Polsce? 

- Naszym głów­nym pro­ble­mem żeby wykre­ować alter­na­ty­wę poli­tycz­ną, któ­ra by sta­ła na stra­ży inte­re­su publicz­ne­go jest brak świa­do­mo­ści spo­łecz­nej; brak dostę­pu do mediów publicz­nych. To, co my robi­my, to wystę­pu­je­my w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, ale one mają sto­sun­ko­wo niską oglą­dal­ność. Z regu­ły te wszyst­kie tele­wi­zje spo­łecz­no­ścio­we, inter­ne­to­we, któ­re są — oczy­wi­ście bar­dzo dobrze że są —  oglą­da je ta sama gru­pa osób, czy­li oglą­da ta część świa­do­ma spo­łe­czeń­stwa, a to jest za mało, żeby ludzie zagło­so­wa­li w przy­szłych wybo­rach. Dopo­mi­na­my się rów­nież w tym zespo­le par­la­men­tar­nym, któ­ry ja powo­ła­łem razem z posłem Jac­kiem Wil­kiem — wspie­ra nas rów­nież poseł Robert Win­nic­ki, poseł Robert Maj­ka to my musi­my zażą­dać od tele­wi­zji publicz­nej żeby­śmy jako Oby­wa­tel­ski Komi­tet Obro­ny Pol­skich Zaso­bów Natu­ral­nych, mie­li przy­naj­mniej 2 — 3 razy w tygo­dniu po 0,5 h dostęp do tele­wi­zji publicz­nej w cza­sie naj­więk­szej oglą­dal­no­ści. Tyl­ko tym spo­so­bem może­my dotrzeć do sze­ro­kich mas spo­łecz­nych, któ­re by ewen­tu­al­nie zmie­ni­ły nasta­wie­nie wyborców.

- Myślę że to zada­nie Her­ku­le­so­we, spo­sób myśle­nia więk­szo­ści Pola­ków i zjed­no­czyć wszyst­kich wokół inte­re­su naro­do­we­go; inte­re­sów naszych dzie­ci, naszych wnu­ków w Pol­sce. Chciał­bym jed­nak zakoń­czyć tę roz­mo­wę pozy­tyw­nym akcen­tem,  jakie jest Pana prze­sła­nie dla nas wszystkich?

- Chciał­bym poka­zać że każ­de­mu z Pola­ków, jeśli zało­ży­my że żyje nas w kra­ju oko­ło 37 mln i 20 mln roz­sia­nych po całym świe­cie, głów­nie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, w Kana­dzie, Anglii, Austra­lii no to pro­szę pań­stwa każ­dy z nas ma 1/60 000 000 mająt­ku, któ­ry jest pod zie­mią. A ponie­waż to jest mają­tek setek bilio­nów zło­tych mówi­my o mająt­ku od momen­tu roz­po­czę­cia eks­plo­ata­cji do momen­tu wyczer­pa­nia tych zaso­bów, a tych zaso­bów dla pol­skie­go kra­ju, dla całej Euro­py wystar­cza na set­ki lat, musi­my sobie to uzmy­sło­wić że ten mają­tek jest tak duży, że on może sta­no­wić dywi­den­dę dla każ­de­go Pola­ka w kra­ju i zagra­ni­cą mini­mum pro­szę pań­stwa, mini­mum 1 000 000 zł za życia każ­de­go Pola­ka. Musi­my z jed­nej stro­ny uświa­do­mić każ­de­mu Pola­ko­wi w kra­ju i zagra­ni­cą, jakim dys­po­nu­je mająt­kiem przy­pi­sa­nym, i jaką może otrzy­mać za życia dywi­den­dę. Jeśli dzi­siaj Pra­wo i Spra­wie­dli­wość kupi­ło część spo­łe­czeń­stwa za 500 + , co  nie wyni­ka z empa­tii tego rzą­du do spo­łe­czeń­stwa — tyl­ko żeby być u wła­dzy ale kupie­ni spo­łe­czeń­stwa nie jest wyni­kiem wytwo­rze­nia war­to­ści doda­nej w gospo­dar­ce, bo my się cią­gle zadłu­ża­my. Gdy­by popa­trzyć dzi­siaj na to co robi Pra­wo i spra­wie­dli­wość, co robi rząd pre­mie­ra Mate­usza Mora­wiec­kie­go to nie widzę ani jed­nej decy­zji gospo­dar­czej, gdzie zain­we­sto­wa­no by środ­ki, gdzie sto­pa zwro­tu jest więk­sza od kosz­tu kapitału.

Tak więc mobi­li­zu­je­my się wszy­scy Pola­cy, jeste­śmy boga­ty­mi, może­my być wiel­ki­mi. Mat­ka natu­ra nas obda­rzy­ła, nie pozwól­my sobie tego bogac­twa wydrzeć, bo jeśli tak się sta­nie to będzie­my naro­dem trze­ciej kate­go­rii. Jesz­cze muszę tutaj dodać że Naród Pol­ski, struk­tu­ra Naro­du Pol­skie­go w roku 1989. była bar­dzo jed­no­rod­na. Nas Pola­ków, rdzen­nych Sło­wian, Pola­ków z dzia­da-pra­dzia­da było jest oko­ło 96 – 97%, tych mniej­szo­ści naro­do­wych nie­miec­kich, rosyj­skich, bia­ło­ru­skich, ukra­iń­skich, żydow­skich, ame­ry­kań­skich są śla­do­we ilo­ści. I oni też — ci, któ­rzy mają oby­wa­tel­stwo, te mniej­szo­ści naro­do­we, oni też są tymi oby­wa­te­la­mi i im się też nale­ży część. Ale nie może­my sobie pozwo­lić żeby z nas zro­bio­no apar­the­id; żeby mniej­szość rzą­dzi­ła większością.

Dzi­siaj te naro­do­wo­ści któ­re są, głów­nie nie­miec­kie, rosyj­skie, żydow­skie ame­ry­kań­skie wie­dzą o tym, wie­dząc o tym, w jakiś spo­sób spra­wu­ją nad pol­ską wła­dzę kon­tro­lę. Wła­dza pol­ska repre­zen­tu­je typo­wy ser­wi­lizm, czy­li słu­ży im jed­no­znacz­nie. I my to wszyst­ko musi­my odwró­cić. Jest to wiel­ka bata­lia o świa­do­mość oby­wa­te­li roz­sia­nych po całym świe­cie, w Pol­sce i zagra­ni­cą o to żeby przy urnach wybor­czych  zagło­so­wać ina­czej. Ale też chciał­bym Panu odpo­wie­dzieć, bo chciał Pan opty­mi­stycz­nie zakoń­czyć to jest pewien opty­mizm, ale widząc jaki to jest potęż­ny mają­tek, to chciał­bym powie­dzieć, że jeśli nie doj­dzie do zde­cy­do­wa­nej zmia­ny pre­fe­ren­cji wybor­czych takiej jaka mia­ła miej­sce w 1989 roku gdzie więk­szość po tym sys­te­mie par­tyj­nym zagło­so­wa­ła na Soli­dar­ność, to jeśli nawet poja­wi się nowa par­tia poli­tycz­na, któ­ra by zdo­by­ła 10 czy 15 gło­sów, któ­ra by musia­ła wejść w koali­cję, z któ­rąś z par­tii któ­ra uzy­ska­ła­by 25% to może nawet dojść do koali­cji mię­dzy PO PiS i PSL. Gdy­by się oka­za­ło, że powsta­je jakaś nowa opcja poli­tycz­na to oni są w sta­nie połą­czyć się żeby zdo­być tę więk­szość.  Zwy­cię­stwo musi być jed­no­znacz­ne,  żeby prze­jąć nad tym kon­tro­lę, a nie­ste­ty to zwy­cię­stwo będzie trud­ne. Ale cóż nie takie trud­no­ści poko­ny­wa­li­śmy. Zakoń­czę tym, co powie­dział kar­dy­nał Wyszyń­ski parę dekad temu, że spo­łe­czeń­stwo pol­skie jest dziw­nym naro­dem, tyl­ko w obli­czu zagro­że­nia się jed­no­czy i zwy­cię­ża i to jest ten akcent pozy­tyw­ny, któ­ry chciał­bym na koniec powiedzieć

 — Dzię­ku­ję bar­dzo, daj Bóg żeby tak się stało. 

22 marzec 2019