Wpro­wa­dze­nie do konferencji

Kon­fe­ren­cje zosta­ły opra­co­wa­ne zasad­ni­czo w opar­ciu o doku­ment Posłu­ga uwal­nia­nia, któ­re­go auto­rem jest Komi­sja Dok­try­nal­na Mię­dzy­na­ro­do­wych Służb Kato­lic­kiej Odno­wy w Duchu Świętym.

Tekst pier­wot­ny został wyda­ny w języ­ku angiel­skim w Waty­ka­nie w roku 2017.

Oka­zją do napi­sa­nia wspo­mnia­ne­go doku­men­tu było 50 lat ist­nie­nia kato­lic­kiej Odno­wy w Duchu Świę­tym. Doku­ment powstał przy współ­pra­cy i kon­sul­ta­cji z Kon­gre­ga­cją Nauki Wia­ry.  Pra­co­wa­ła nad nim mię­dzy­na­ro­do­wa komi­sja Odno­wy w Duchu Świę­tym, któ­ra w dużej mie­rze opar­ła się na Piśmie Świę­tym, Ojcach Kościo­ła oraz Magi­ste­rium. Osta­tecz­nie zre­da­go­wa­ny przez komi­sję tekst doku­men­tu został prze­sła­ny do Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry i ode­sła­ny bez zastrze­żeń dok­try­nal­nych. Oprócz doku­men­tu w opra­co­wy­wa­niu kon­fe­ren­cji sko­rzy­sta­łem z moje­go ośmio­let­nie­go doświad­cze­nia pły­ną­ce­go z peł­nie­nia funk­cji egzorcysty.

reklama

Dla jasno­ści idei nale­ży na wstę­pie wyróż­nić nastę­pu­ją­ce ter­mi­ny i pokrót­ce wyja­śnić ich znaczenie.

Opę­ta­nie to naj­gor­sza for­ma wpły­wu sza­ta­na na czło­wie­ka. Wyma­ga ona egzor­cy­zmu wiel­kie­go (uro­czy­ste­go), któ­ry może odpra­wić tyl­ko upraw­nio­ny przez bisku­pa kapłan. Lżej­szy­mi for­ma­mi wpły­wu sza­ta­na na czło­wie­ka są zwią­za­nie ducho­we oraz drę­cze­nie. W tym wypad­ku egzor­cyzm uro­czy­sty nie jest potrzeb­ny, tyl­ko modli­twa o uwol­nie­nie (od wpły­wu sza­ta­na). Modli­twa o uwol­nie­nie jest jed­ną z moż­li­wych form modli­twy, któ­re zno­si­my do Boga. Tę modli­twę mogą do Boga zano­sić wszy­scy bez wzglę­du na funk­cję, któ­rą peł­nią w Koście­le. Tak­że oso­by świeckie.

Ma ona for­mę egzor­cy­zmu pry­wat­ne­go, któ­ry jest czymś innym niż egzor­cyzm uro­czy­sty. Obok modli­twy o uwol­nie­nie są prak­ty­ko­wa­ne w ramach posług Odno­wy w Duchu Świę­tym tak­że modli­twa o uzdro­wie­nie, gdy ktoś jest cho­ry, oraz modli­twa wsta­wien­ni­cza, aby kogoś ducho­wo umoc­nić. Na mar­gi­ne­sie nale­ży dodać, że te for­my zwra­ca­nia się do Boga nie wyczer­pu­ją całej gamy modlitw róż­ne­go rodza­ju. Ist­nie­ją bowiem inne, takie jak: modli­twa proś­by, dzięk­czy­nie­nia, uwiel­bie­nia itp. Oprócz wspo­mnia­nych form oddzia­ły­wa­nia złe­go ducha na nas wystę­pu­je jesz­cze kusze­nie, od któ­re­go nie będzie­my wol­ni do koń­ca życia.

Co jest powo­dem wzro­stu ata­ków złe­go ducha?

Aktu­al­na sytuacja

Czę­sto stwier­dza się w ostat­nim cza­sie wzrost przy­pad­ków, gdy oso­by czu­ją się drę­czo­ne lub zwią­za­ne ducho­wo. Wyni­ka to z tego, że dzia­ła­nie złe­go ducha bar­dzo czę­sto bazu­je na naszych trau­mach. Cechą powszech­ną obec­ne­go cza­su jest sła­be życie rodzin­ne – mniej niż poło­wa dzie­ci na świe­cie miesz­ka z oboj­giem bio­lo­gicz­nych rodzi­ców. Choć­by ten rodzaj trau­my otwie­ra na złe­go ducha. Jeśli czu­ję się nie w peł­ni kocha­ny, bo na przy­kład mam tyl­ko jed­ne­go rodzi­ca, to zły duch może żero­wać na tym moim nega­tyw­nym doświadczeniu.

Do tej pory zwy­kło się pod­kre­ślać rolę egzor­cy­stów w uwal­nia­niu osób opę­ta­nych. Tym­cza­sem ci, któ­rzy doświad­cza­ją tyl­ko drę­czeń lub są zwią­za­ni (znie­wo­le­ni) ducho­wo, nie potrze­bu­ją egzor­cy­zmu uro­czy­ste­go, tyl­ko modli­twy o uwol­nie­nie. Nie będąc opę­ta­ny­mi, oso­by drę­czo­ne lub zwią­za­ne ducho­wo nie wie­dzą, do kogo mają się zwró­cić o pomoc.

Nie znaj­du­jąc jej (czę­sto przez nie­wie­dzę) w Koście­le, szu­ka­ją pomo­cy poza Kościo­łem. Stąd szu­ka się pomo­cy u spi­ry­ty­stów lub sza­ma­nów, co jest prze­ja­wem neo­po­gań­stwa. Tym­cza­sem, choć czę­sto jeste­śmy tego nie­świa­do­mi, Kościół ma moc uwal­nia­nia z każ­dej for­my mocy złych duchów w ramach misji powie­rzo­nej mu przez Chrystusa.



Gene­za prak­ty­ki modli­twy o uwol­nie­nie w Odno­wie w Duchu Świę­tym jest zwią­za­na z bez­sku­tecz­no­ścią – w nie­któ­rych przy­pad­kach – modli­twy o uzdro­wie­nie. W cza­sie tych bez­sku­tecz­nych modlitw zda­no sobie spra­wę z tego, że cza­sa­mi brak uzdro­wie­nia jest zwią­za­ny z jakąś zależ­no­ścią od złe­go ducha.

50 lat doświad­cze­nia na tym polu pozwo­li­ło wypra­co­wać Odno­wie istot­ne i zdro­we zasa­dy posłu­gi­wa­nia się mocą daną od Chry­stu­sa, aby uwal­niać ludzi spod wpły­wu demona.

W jakiej sfe­rze będzie­my się poru­szać w cza­sie konferencji?

Wspo­mnia­łem, że ist­nie­je egzor­cyzm wiel­ki (uro­czy­sty). Jest to modli­twa nad oso­ba­mi opę­ta­ny­mi. Ma ona cha­rak­ter publicz­nej modli­twy Kościo­ła, czy­li jest spra­wo­wa­na w jego imie­niu. Sku­tecz­ność bie­rze od Chry­stu­sa. Jej sku­tecz­ność nie do koń­ca zale­ży od świę­to­ści kapła­na, gdyż modli się on jako mini­ster Kościo­ła a więc pole­ga on tak­że na modli­twach całe­go Kościo­ła. Choć jest to modli­twa publicz­na, to jed­nak nie ozna­cza, że doko­nu­je się jej w obec­no­ści wie­lu osób. Jest wręcz prze­ciw­nie, gdyż prze­pro­wa­dza się tę modli­twę bez osób postron­nych. Tema­ty­ka egzor­cy­zmów w ramach tych kon­fe­ren­cji będzie się poja­wiać jedy­nie sporadycznie.

Dru­gą for­mą uwal­nia­nia (od lżej­szych form dzia­ła­nia złe­go ducha) jest egzor­cyzm pry­wat­ny. Dla uprosz­cze­nia moż­na powie­dzieć, że jest to egzor­cyzm pro­sty (mały). Takim egzor­cy­zmem jest na przy­kład modli­twa o uwol­nie­nie od wpły­wu demo­nicz­ne­go np. w cza­sie litur­gii chrztu świę­te­go. Modli­twa o uwol­nie­nie jest to modli­twa w imię Jezu­sa wypę­dza­ją­ca demo­na, ale jako modli­twa pry­wat­na. Nie jest to modli­twa z ramie­nia Kościo­ła, czy­li nie jest to modli­twa insty­tu­cjo­nal­na. Jej sku­tecz­ność jest zależ­na od wia­ry oso­bi­stej modlą­ce­go się. Ma zna­mio­na egzor­cy­zmu małe­go. Taką modli­twą modli­my się nad oso­ba­mi zwią­za­ny­mi ducho­wo oraz drę­czo­ny­mi. W cza­sie kon­fe­ren­cji sku­pię się przede wszyst­kim na tej for­mie modli­twy w wal­ce ze złym duchem.

Kon­fe­ren­cja I.

Wła­dza Chry­stu­sa i jego uczniów nad szatanem

Imię Sza­tan wywo­dzi się z języ­ka hebraj­skie­go – satan. Ter­min ten ozna­cza „prze­ciw­nik”, „oskar­ży­ciel”. Syno­ni­mem sło­wa Sza­tan jest sło­wo „dia­beł”, co po grec­ku brzmi dia­bo­los: „oszczer­ca”. Sza­tan kusi nas do złe­go, a potem, gdy mu ule­gli­śmy, oskar­ża nas przed nami samy­mi i przed Bogiem.

W jaki spo­sób sza­tan nas atakuje?

Na trzy moż­li­we sposoby.

Bez­po­śred­nio – gdy nas na przy­kład kusi, ata­ku­je zły­mi myśla­mi, czy wręcz daje nam odczuć swo­ją obec­ność – co nie jest takie częste.

Przez innych ludzi – naj­czę­ściej przez ich wady. Na przy­kład przez cudzą zazdrość, chęć domi­na­cji, kon­tro­li, chci­wość. Oso­by te w ramach swo­ich sła­bo­ści ule­ga­ją jego poku­som, przez co nas krzywdzą.

I trze­ci spo­sób: przez struk­tu­ry spo­łecz­ne. Tutaj spo­sób dzia­ła­nia sza­ta­na pole­ga mię­dzy inny­mi na tym, że pośred­nio przez nie­spra­wie­dli­we pra­wo sza­tan powo­du­je cier­pie­nie innych osób. Dając mat­kom pra­wo do abor­cji, sza­tan wyko­rzy­stu­je ludz­kie pra­wo, aby zabi­jać dzie­ci. Wcze­śniej, dzię­ki pra­wu do posia­da­nia nie­wol­ni­ków, pozba­wiał wol­no­ści nie­któ­rych ludzi i poni­żał ich, a innych utwier­dzał w poczu­ciu wyższości.

Chry­stus

Chry­stus mówi o sobie, że „Syn czło­wie­czy obja­wił się po to, aby znisz­czyć dzie­ła dia­bła” (1 J 3,8). Dzie­ła dia­bła są dwo­ja­kie­go rodza­ju. Chry­stus uwal­nia od grze­chu, czy­li prze­ba­cza, daje łaskę nawró­ce­nia oraz uwal­nia od skut­ków grze­chu – śmier­ci wiecz­nej. Dru­gi rodzaj dzieł dia­bła to inne­go rodza­ju wpły­wy nie­ko­niecz­nie zwią­za­ne z grze­chem. Takim rodza­jem wpły­wów może być cho­ro­ba, znie­wo­le­nie nało­giem, zły­mi myśla­mi, opę­ta­nie, dręczenie.

Pismo Świę­te jasno poka­zu­je, że Chry­stus osta­tecz­nie poko­nał sza­ta­na i prze­są­dził jego osta­tecz­ny upa­dek. W cza­sie swo­je­go życia w Pale­sty­nie wyrzu­cał złe duchy, co było bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne dla jego dzia­ła­nia. „Jeśli Ja pal­cem Bożym wyrzu­cam złe duchy, to istot­nie przy­szło do was Kró­le­stwo Boże” (Łk 11,20). Chry­stus wią­że „moca­rza” i plą­dru­je jego dom, uwal­nia jeń­ców (Mk, 3,27). „… prze­szedł on, dobrze czy­niąc i uzdra­wia­jąc wszyst­kich, któ­rzy byli pod wła­dzą dia­bła” (Dz 10,38).

Jed­nym ze zna­ków gło­sze­nia dobrej nowi­ny (ewan­ge­lii), któ­ra mówi o przyj­ściu Kró­le­stwa Boże­go, to zna­czy o roz­po­czę­ciu pano­wa­nia Boga, któ­ry jest dobrym ojcem (i o klę­sce nasze­go prze­ciw­ni­ka, któ­rym jest sza­tan), jest posia­da­nie przez Chry­stu­sa mocy uwal­nia­nia z nie­wo­li dia­bła. Przy­kła­dem tego jest uwol­nie­nie od Legio­na (Mk 5,1–20). Sytu­acja ta poka­zu­je bar­dzo dobrze moc nisz­czy­ciel­ską dia­bła. W przy­pad­ku opa­no­wa­nia oso­by przez demo­na widać: nisz­cze­nie sie­bie, miesz­ka­nie pośród gro­bów, nie­na­wi­ści wobec sie­bie same­go, wście­kłość, roz­pacz. Gdy uwol­nio­ny wra­ca do zdro­wych zmy­słów, wstyd i znisz­cze­nie zosta­ją zabra­ne. Przy­wró­co­ne zosta­je nor­mal­ne myśle­nie. Innym przy­kła­dem uwol­nie­nia spod wła­dzy dia­bła jest Maria Mag­da­le­na wyzwo­lo­na spod wła­dzy 7 złych duchów. Gdy jest już wol­na, po zmar­twych­wsta­niu z mocą daje świa­dec­two o żyją­cym Chry­stu­sie. Jesz­cze inną ilu­stra­cją destruk­cyj­nej dzia­łal­no­ści dia­bła jest przy­kład chłop­ca, któ­ry rzu­ca się w kon­wul­sjach po tym, jak zbli­żył się do nie­go Chry­stus (Mk 9,20). Opi­sy egzor­cy­zmów Chry­stu­sa poka­zu­ją jasno, że demo­ny wobec jego mocy bezbronne.

Trze­ba mieć świa­do­mość i tego, że ci, któ­rzy zawie­ra­ją pakt z dia­błem (takie oso­by rze­czy­wi­ście są), są przez nie­go pogar­dza­ni i naj­chęt­niej by ich zaraz zabił, gdy­by Bóg tych osób nie chro­nił. Oso­by te, mimo doraź­nej korzy­ści, są przez dia­bła znie­na­wi­dzo­ne, gdyż są dzie­łem Boga, któ­re­mu sza­tan cią­gle urąga.


        Pole­mi­ka z tezą, że Jezus nie doko­ny­wał praw­dzi­wych egzorcyzmów

Jak bar­dzo zako­rze­nio­ne jest tak­że wśród ducho­wień­stwa prze­ko­na­nie, że Chry­stus nie doko­ny­wał egzor­cy­zmów, mogą świad­czyć moje lek­cje z egze­ge­zy Ewan­ge­lii. Stu­dia te odby­wa­łem w Rzy­mie, czy­li – wyda­wać by się mogło – miej­scu bez­piecz­nej dok­try­ny. W cza­sie wykła­dów duchow­ny, nasz wykła­dow­ca, prze­ko­ny­wał, że w cza­sach Chry­stu­sa, z racji bra­ku nale­ży­tej wie­dzy medycz­nej, wie­le rze­czy­wi­stych cho­rób utoż­sa­mia­no z opę­ta­niem. Chry­stus, choć wie­dział, że oso­by te są cho­re tyl­ko na cie­le, to jed­nak dosto­so­wał się do ówcze­sne­go mnie­ma­nia i doko­ny­wał rytu­al­ne­go wypę­dza­nia demo­na. W rze­czy­wi­sto­ści je uzdra­wiał. W kon­se­kwen­cji uczo­no mnie, że Maria Mag­da­le­na nie była znie­wo­lo­na przez 7 złych duchów, a jedy­nie bar­dzo chora.

Tak­że wśród skąd­inąd bar­dzo zasłu­żo­nych egze­ge­tów moż­na spo­tkać podob­ną opi­nię – choć­by Joachim Gnil­ka – patrz książ­ka pt. Jezus z Naza­re­tu (Kra­ków 1997).

Jakie argu­men­ty sto­ją za tym, że Chry­stus doko­ny­wał praw­dzi­wych egzorcyzmów?

a. Wów­czas nie było jed­no­rod­nej opi­nii na temat ist­nie­nia sfe­ry ducho­wej. Sadu­ce­usze uzna­wa­li, że nie ma ani ducha (w tym anio­ła, a więc i w kon­se­kwen­cji dia­bła), ani zmar­twych­wsta­nia (Dz Ap 23,7–8). Byli w jakimś sen­sie mate­ria­li­sta­mi. Z tym poglą­dem nie zga­dza­li się fary­ze­usze uzna­ją­cy ist­nie­nie sfe­ry duchowej.

Chry­stus zatem wybie­ra jed­ną z opi­nii na temat dia­bła i się za nią wyraź­nie opo­wia­da. Nie dosto­so­wu­je się zatem do jakie­goś powszech­ne­go mnie­ma­nia, bo opi­nie były róż­ne, tyl­ko ma wła­sny na te kwe­stie pogląd.

b. W przy­pad­ku osób opa­no­wa­nych przez złe duchy Chry­stus postę­pu­je zupeł­nie ina­czej, niż wobec cho­rych. Co do osób opa­no­wa­nych przez dia­bła wypo­wia­da sło­wo naka­zu, roz­ma­wia z demo­nem (Łk 4,31–37). W przy­pad­ku cho­rych poja­wia się jedy­nie modli­twa, a cza­sa­mi towa­rzy­szy jej jakiś gest: np. poma­za­nie oczu bło­tem itp. (J 9,11).

c. W kwe­stiach doty­czą­cych zba­wie­nia Chry­stus jest bar­dzo pre­cy­zyj­ny i jed­no­znacz­ny, stąd jego nauka o pie­kle, o sza­ta­nie, o skut­kach grze­chu śmier­tel­ne­go, o opa­no­wa­niu czło­wie­ka przez diabła.

d. Gdy posy­ła apo­sto­łów, to nie każe im tyl­ko ewan­ge­li­zo­wać – czy­li gło­sić sło­wo Boże, ale tak­że uwal­niać spod pano­wa­nia złych duchów. Udzie­la uczniom wła­dzy uzdra­wia­nia, czy­nie­nia cudów, roz­grze­sza­nia, prze­po­wia­da­nia, a tak­że, jako oddziel­nej wła­dzy, obok uzdra­wia­nia, wła­dzy wypę­dza­nia złych duchów (Mt 10, 5–8).

Ucznio­wie

Spo­ty­ka­my w Ewan­ge­lii przy­pa­dek poka­zu­ją­cy, jak ucznio­wie nie mogą wyrzu­cić jakie­goś demo­na. Na pyta­nie, dla­cze­go nie mogą tego zro­bić, Chry­stus odpo­wia­da, że „Ten rodzaj moż­na wyrzu­cić tyl­ko postem i modli­twą” (Mk 9,23). Dla­cze­go oprócz modli­twy potrzeb­ny w wal­ce ze złym duchem jest post? Post i modli­twa umac­nia­ją wiarę.

Aby pościć, trze­ba wzbu­dzać w sobie nad­przy­ro­dzo­ną inten­cję, aby z miło­ści do Chry­stu­sa coś dla nie­go stra­cić. W tym wypad­ku ofia­ro­wu­je­my mu kom­fort bycia naje­dzo­nym i przyj­mu­je­my w zamian pew­ną for­mę cier­pie­nia, jakim jest poczu­cie głodu.

Wzmac­nia to jed­no­cze­śnie naszą wia­rę, gdyż Chry­stus, gdy dla nie­go coś tra­ci­my, sta­je się bar­dziej real­ny. Głęb­sza wia­ra jed­no­cze­śnie ozna­cza więk­sze otwar­cie się na Jezu­sa i jego miłość i na to, co on nam ze sobą daje i tym czymś jest mię­dzy inny­mi moc nad zły­mi ducha­mi. Modli­twa i post uczą nas nie­po­le­ga­nia na sobie, na naszej ludz­kiej mocy, tyl­ko na tym, co nam da sam Jezus. Wzmac­nia jed­no­cze­śnie nasz auto­ry­tet wobec dia­bła, jako auten­tycz­nych uczniów Chrystusa.

Post nale­ży rozu­mieć w sze­ro­kim sen­sie. Dla pew­nych osób poszcze­nie nie jest wiel­kim wyrze­cze­niem. Inne oso­by nie mogą pościć z powo­dów zdro­wot­nych. Dla­te­go nie jest aż tak waż­ne, że ma to być post od jedze­nia, tyl­ko postem może być coś, co nas rze­czy­wi­ście kosz­tu­je, jest pew­ną sta­łą for­mą skła­da­nia Bogu ofia­ry i ma dla nas rze­czy­wi­sty wymiar wyrzeczenia.

Chry­stus daje uczniom wła­dzę nad dia­błem. „Oto dałem wam wła­dzę stą­pa­nia po wężach i skor­pio­nach, i po całej potę­dze prze­ciw­ni­ka, a nic Wam nie zaszko­dzi. Jed­nak nie z tego się ciesz­cie, że duchy się wam pod­da­ją, lecz ciesz­cie się, że wasze imio­na są zapi­sa­ne w nie­bie” (Łk 10,17–20). Jest to zapew­nie­nie, że ucznio­wie mają ochro­nę przed odwe­tem ze stro­ny złe­go ducha. Jest to jed­no­cze­śnie ostrze­że­nie przed poku­są pychy lub zbyt­nie­go przy­wią­zy­wa­nia wagi do wal­ki z kró­le­stwem ciem­no­ści, któ­re się poko­nu­je. Chry­stus uczy, aby pamię­tać, że tę wła­dzę nad dia­błem ma się od nie­go i że jest ona tyl­ko jego wła­dzą. Dla­te­go nie mają się ucznio­wie cie­szyć z tego, że poko­na­li dia­bła, ale z tego, że idą do nieba.

Świę­ty Paweł poucza, że wal­ka ze złym duchem ma inny cha­rak­ter ani­że­li wal­ka z czło­wie­kiem. W przy­pad­ku tej ostat­niej wal­ki liczą się siła, inte­li­gen­cja, spryt itp. Nato­miast w wal­ce ze złym duchem potrze­ba poko­ry, posłu­szeń­stwa Kościo­ło­wi, cier­pli­wo­ści, wia­ry, szu­ka­nia woli Boga i ufno­ści w jego moc. „Cho­ciaż bowiem w cie­le pozo­sta­je­my, nie pro­wa­dzi­my wal­ki według cia­ła, gdyż oręż bojo­wa­nia nasze­go nie jest z cia­ła, lecz ma od Boga moc burze­nia twierdz warow­nych” (2 Kor 10, 3–4). Jest to zatem wal­ka duchowa.


Posłu­gi­wa­nie się imie­niem Chry­stu­sa w celu wypę­dze­nia złe­go ducha

W Dzie­jach Apo­stol­skich jest wzmian­ka o wędrow­nych egzor­cy­stach żydow­skich, któ­rzy chcą uwol­nić kogoś w imię Chry­stu­sa i przy­zy­wa­ją Jego imie­nia. W opi­sie tego wyda­rze­nia sły­szy­my, jak zły duch rzu­ca się na nich i ich dotkli­wie bije (Dz. Ap. 19, 13–16).

Dla­cze­go tak się sta­ło? A dla­cze­go ktoś inny, kto w imię Jezu­sa wyrzu­ca złe duchy (Łk 9,50), jest przez same­go Chry­stu­sa uzna­ny? Przy­pusz­czal­nie wspo­mnia­ni Żydzi dzia­ła­li bez wia­ry w Jezu­sa, czy­li mie­li podej­ście magiczne.

Dla wyja­śnie­nia nale­ży nad­mie­nić, że magicz­ne posłu­gi­wa­nie się imie­niem Jezu­sa pole­ga na wie­rze w pewien auto­ma­tyzm w działaniu.

Wyko­nu­ję pew­ną czyn­ność i sama ta czyn­ność, gdy wła­ści­wie prze­pro­wa­dzo­na, gwa­ran­tu­je stu­pro­cen­to­wą sku­tecz­ność. Nie ma tu szu­ka­nia woli Boga, nie ma tu wia­ry w Chry­stu­sa, jako moje­go Pana, a jedy­nie posłu­że­nie się imie­niem Jezu­sa jako pew­ne­go rodza­ju zaklęciem.

Przy­pusz­czal­nie ci dru­dzy – z Ewan­ge­lii wg św. Łuka­sza, któ­rzy nie cho­dzi­li z apo­sto­ła­mi i Chry­stu­sem, ale wie­rzy­li w nie­go, posłu­gi­wa­li się imie­niem Jezu­sa z wia­rą i dla­te­go Chry­stus ich dzia­ła­nia nie potę­pia. Ozna­cza to, że sku­tecz­ne i bez­piecz­ne dzia­ła­nie wobec złych duchów jest moż­li­we tyl­ko pod pano­wa­niem Jezu­sa. To zna­czy, gdy się przyj­mu­je Chry­stu­sa za swo­je­go pana.

Uwa­ga!

Moż­na sku­tecz­nie wyrzu­cać złe duchy w imię Jezu­sa, nie będąc do koń­ca jego uczniem i nie żyjąc wg jego nauki. Mimo swo­jej sku­tecz­no­ści w wal­ce z dia­błem, moż­na być potę­pio­nym: „…czy nie wyrzu­ca­li­śmy złych duchów mocą two­je­go imie­nia? […] Nigdy was nie zna­łem. Odejdź­cie ode mnie wy, któ­rzy dopusz­cza­cie się nie­pra­wo­ści” (Mt 7,22–23). Pew­nie oso­ba obda­rzo­na mocą wyrzu­ca­nia złych duchów ma jakąś wia­rę w Chry­stu­sa i Bóg się nią posłu­gu­je, aby czy­nić dobro i dla­te­go udzie­la jej daru wyrzu­ca­nia złych duchów (lub nawet czy­nie­nia cudów). Sku­tecz­ność wal­ki ze złym duchem nie ozna­cza jed­nak, że dana oso­ba jest świę­ta lub nie­omyl­na w naucza­niu o Chry­stu­sie, a jedy­nie to, że Chry­stus przez nią dzia­ła. Powin­ni­śmy zatem być wier­ni przede wszyst­kim Ewan­ge­lii i temu, jak ją wyja­śnia Kościół, a nie tym, któ­rzy wyka­zu­ją się mocą pocho­dzą­cą od Boga.

        „Teo­lo­gia” uwalniania

Celem wol­no­ści, któ­rą daje Kró­le­stwo Boże i któ­rą daje Chry­stus, jest zdol­ność do miło­ści oraz życie wiecz­ne (a nie tyl­ko i wyłącz­nie wol­ność od złe­go ducha). Chry­stus gło­sząc przyj­ście Kró­le­stwa Boże­go, doko­nu­je pew­nych zna­ków, któ­re potwier­dza­ją jego sło­wa o wol­no­ści, jaką daje pano­wa­nie Boga jako kocha­ją­ce­go Ojca. Aby potwier­dzić praw­dzi­wość swych słów, że Bóg, jako dobry Ojciec, zaczął pano­wać, Chry­stus czy­ni cuda, odpusz­cza grze­chy, uzdra­wia oraz uwal­nia spod wła­dzy złych duchów.



Kró­le­stwo Boże ozna­cza wol­ność i jed­nym z prze­ja­wów tej wol­no­ści jest wol­ność wobec pano­wa­nia złe­go ducha. Naj­więk­szym ogra­ni­cze­niem wol­no­ści jest grzech. Dla­te­go wal­ka z grze­chem jest pod­sta­wą naszej dro­gi do Boga. Uwol­nie­nie spod pano­wa­nia złych duchów jest tyl­ko jed­nym z aspek­tów naszej dro­gi do Boga. Dla­te­go uwol­nie­nie spod pano­wa­nia dia­bła jest powią­za­ne z żalem za grze­chy i komu­nią z Bogiem. Stąd zazwy­czaj wyma­gam przed spo­tka­niem ze mną wcze­śniej­szej spo­wie­dzi. Posłu­gu­jąc jako egzor­cy­sta, chcę wie­dzieć, że dana oso­ba choć­by w mini­mal­nym stop­niu otwie­ra się na miłość Boga i dla­te­go odrzu­ca swo­je grze­chy, wyzna­jąc je na spowiedzi.

Stąd jest błę­dem pod­kre­śla­nie jedy­nie uwol­nie­nia spod pano­wa­nia dia­bła i akcen­to­wa­nie nasze­go stra­chu przed nim. Para­dok­sal­nie jed­ną ze stra­te­gii złe­go ducha jest przed­sta­wia­nie sie­bie potęż­niej­szym niż jest rze­czy­wi­ście i tym samym potę­go­wa­nie lęku przed nim. Wte­dy to dia­beł jest prze­wrot­nie w cen­trum, a nie Bóg. Powin­ni­śmy przede wszyst­kim sku­piać się na Chry­stu­sie, naszej miło­ści do nie­go i naszym powo­ła­niu do życia wiecz­ne­go. Jego miłość i moc mają swo­ją rze­czy­wi­stą sku­tecz­ność w naszym aktu­al­nym życiu i dla­te­go zły duch powi­nien być na mar­gi­ne­sie naszej uwa­gi. Nie tyle sku­pia­my się zatem na demo­nie, ale na tym, aby jak naj­bar­dziej kochać Boga i usu­wać to wszyst­ko, co nam utrud­nia wzrost w miło­ści do niego.

Dużą pomoc w wal­ce ze złym duchem znaj­du­je­my, korzy­sta­jąc z sakra­men­tów. Dają nam one przede wszyst­kim łaskę Boga i w jakimś stop­niu uwal­nia­ją spod pano­wa­nia złe­go. Z nich wprost z demo­nem się kon­fron­tu­ją chrzest, spo­wiedź i Eucha­ry­stia. Nic więc dziw­ne­go, że oso­by, któ­ry są pod moc­nym wpły­wem złe­go ducha, z wiel­ką trud­no­ścią mogą korzy­stać z dwóch ostat­nich sakra­men­tów. Cza­sa­mi jest to wręcz nie­moż­li­we. Zale­tą spo­wie­dzi jest to, że cią­gle nas uwal­nia od zwo­dze­nia dia­bła co do atrak­cyj­no­ści grze­chu. Eucha­ry­stia daje życie Boże, czy­li wle­wa szcze­gól­nie moc­ną obec­ność Boga w nas. Nie­mniej nale­ży pamię­tać, że cho­ciaż sakra­men­ty dzia­ła­ją same z sie­bie, to jed­nak ze swej natu­ry nie są nasta­wio­ne na uwal­nia­nie spod pano­wa­nia dia­bła, tyl­ko przy­bli­ża­ją do Boga, co w kon­se­kwen­cji daje czło­wie­ko­wi coraz więk­szą wol­ność. Może być taka sytu­acja, że oso­ba korzy­sta­ją­ca z sakra­men­tów świę­tych i jed­no­cze­śnie zaj­mu­ją­ca się ezo­te­ry­zmem, może zostać opa­no­wa­na przez złe­go ducha, gdyż to ezo­te­ryzm daje mu pra­wo do danej oso­by. Wte­dy, mimo całej poboż­no­ści danej oso­by, zły duch może prze­jąć kon­tro­lę nad cia­łem tego czło­wie­ka i wbrew woli czło­wie­ka mani­fe­sto­wać swo­ją wła­dzę, któ­rą ta oso­ba nie­świa­do­mie dała mu nad sobą. Wte­dy też może przy­kła­do­wo nisz­czyć wszyst­kie przed­mio­ty świę­te, któ­ra dana oso­ba posia­da w domu. Sakra­men­ty zatem nie chro­nią nas auto­ma­tycz­nie przed dia­błem. Prze­kra­cza­jąc, choć­by nie­świa­do­mie, pierw­sze przy­ka­za­nie, daje­my sza­ta­no­wi jakieś pra­wo do siebie.

        Kie­dy jest pomoc­na posłu­ga uwalniania?

Waż­ne dla uświa­do­mie­nia sobie spo­so­bów uwal­nia­nia spod wpły­wu złe­go ducha, jest przy­po­mnie­nie, że wpływ ten może być dwojaki.

Pierw­szy – powsta­ły przez grzech, a zatem na sku­tek świa­do­me­go i wol­ne­go czy­nu. Grzech wyma­ga nawró­ce­nia, czy­li odwró­ce­nia naszej woli od grze­chu, zwró­ce­nia jej ku Bogu oraz otrzy­ma­nia prze­ba­cze­nia przez Boga, co doko­nu­je się przez spowiedź.

Nie we wszyst­kich przy­pad­kach ozna­cza to, że wraz ze spo­wie­dzią nasza zależ­ność od złe­go ducha już się skoń­czy­ła. Wpływ ten może trwać nadal.

Jak powsta­je taki wpływ? O tym w szcze­gó­łach w pozo­sta­łych kon­fe­ren­cjach. Aby jed­nak mini­mal­nie przy­bli­żyć temat, wspo­mnę, że może on powstać tak­że nie z naszej winy. Gdy się jest na przy­kład mimo­wol­nym świad­kiem wywo­ły­wa­nia duchów lub gdy ktoś (szcze­gól­nie z rodzi­ny) mi zło­rze­czy lub zama­wia cza­ry, aby mi szko­dzić. Mogę z tego powo­du być drę­czo­ny i moja spo­wiedź mnie od tego drę­cze­nia nie uwol­ni. Wpływ demo­nicz­ny ma róż­ne posta­cie. Wpływ ten może powstać jesz­cze bar­dziej w przy­pad­ku świa­do­me­go (a więc powo­du­ją­ce­go mój grzech oso­bi­sty) np. wywo­ły­wa­nia duchów.



Gdy się z tego wyspo­wia­dam, to spo­wiedź odpu­ści mi grzech, ale z racji zaj­mo­wa­nia się ezo­te­ry­zmem, przy­zna­łem sza­ta­no­wi wię­cej praw do sie­bie, niż ma on z natury.

Stąd, będąc w sta­nie łaski, mogę być przez nie­go drę­czo­ny. Oprócz drę­cze­nia ist­nie­ją tak­że i inne for­my wpły­wu złe­go ducha na czło­wie­ka. Są nimi opę­ta­nie i związanie.

One wszyst­kie doma­ga­ją się uwol­nie­nia. W przy­pad­ku opę­ta­nia, aby uwol­nić, potrzeb­ny jest egzorcyzm.

W pozo­sta­łych dwóch przy­pad­kach, aby się uwol­nić, pomoc­ną może być modli­twa o uwol­nie­nie, choć nie zawsze jest ona koniecz­na. Uwol­nie­nie może doko­nać się przez samo nawra­ca­nie się, czy­li przyj­mo­wa­nie Ewan­ge­lii do ser­ca i życie nią.

Stąd cza­sa­mi wystar­czy sam wzrost ducho­wy: modli­twa, pie­lę­gno­wa­nie cnót, czy­ta­nie Pisma Świę­te­go, sakra­men­ty itp. Szcze­gól­nie pomoc­ne są tu Eucha­ry­stia oraz sakra­ment pojed­na­nia – uwal­nia­ją z grze­chów oraz odna­wia­ją naszą więź z Bogiem i Kościołem.

Skąd nasza wła­dza uwal­nia­nia od wpły­wu demona?

Nasza zdol­ność uwal­nia­nia spod wła­dzy demo­na pocho­dzi od wła­dzy danej nam przez Chry­stu­sa. On w peł­ni panu­je nad kró­le­stwem ciem­no­ści. Jako ochrzcze­ni mamy udział w jego wła­dzy. Zosta­ła ona udzie­lo­na wszyst­kim uczniom, aby poma­gać innym (Mk 16,17; Łk 10,17–20). Nie jest to zatem jakiś nowy dar, któ­ry powin­ni­śmy otrzymać.

Klu­czo­we ele­men­ty posłu­gi uwalniania

Pierw­szy krok to wyrze­cze­nie się sza­ta­na, jego dzieł i punk­tów zacze­pie­nia. Jeśli, dla przy­kła­du, ktoś mnie prze­klął, zło­rze­czył mi – trze­ba się tego wyrzec. Jeśli wcze­śniej była jakaś zgo­da na jego kłam­stwo – świa­do­ma lub nie – choć­by rodzi­ca, któ­ry mnie jako małe dziec­ko zapro­wa­dził do zna­cho­ra, tak teraz wyrze­cze­nie się sza­ta­na jest koniecz­ne, aby w spo­sób wol­ny się od nie­go odciąć.

„Wyrze­cze­nie powin­no być wypo­wie­dzia­ne wyraź­nie, na głos i z peł­ną szcze­ro­ścią”. Wyrze­cze­nie to jest sku­tecz­ne, ponie­waż to wola w spo­sób natu­ral­ny wybie­ra i tyl­ko ona się może od sza­tan odciąć. Jest ono sku­tecz­ne tak­że i dla­te­go, ponie­waż Chry­stus dał nam wła­dzę zwal­cza­nia dia­bła. Wyrze­ka­jąc się jakiejś posta­ci wię­zi z sza­ta­nem doko­nu­je­my tego świa­do­mie. Wypo­wie­dze­nie tego na głos – jak poka­zu­je prak­ty­ka – potę­gu­je tę świadomość.

Dru­gi krok to bez­po­śred­ni nakaz wyda­ny sza­ta­no­wi. Jest to nakaz, aby zaka­zać drę­cze­nia lub znie­wa­la­nia oso­by. Naka­zu­je się bez­po­śred­nio złe­mu ducho­wi w imię Jezu­sa. Tak czy­ni­li apo­sto­ło­wie. Nie wystar­czy odwrót naszej woli, bo nie mamy tu do czy­nie­nia tyl­ko z naszą decy­zją, ale i z decy­zją złe­go ducha. Św. Tomasz z Akwi­nu mówi, że słusz­ną rze­czą jest zakli­na­nie (czy­li egzor­cy­zmo­wa­nie) dia­bła, aby go wrzu­cić. Ta moc jest nam dana od Chry­stu­sa. Naj­pierw oso­ba się wyrze­ka swe­go zwią­za­nia ze sza­ta­nem, przez któ­re się na nie­go otwar­ła, a potem w imię Jezu­sa naka­zu­je się mu odejść. „W imię Jezu­sa duchu samo­bój­stwa naka­zu­ję ci odejść”. Nakaz ten może być też pośred­ni: przez Jezu­sa lub Mary­ję. „Mary­jo pro­szę Cię, nakaż ducho­wi samo­bój­stwa, aby ode mnie (lub od kogoś inne­go) odszedł”.

Posłu­ga uwal­nia­nia nie jest ani sakra­men­tem (sku­tecz­ność sakra­men­tu jest nie­za­leż­na od spra­wie­dli­wo­ści udzie­la­ją­ce­go i przyj­mu­ją­ce­go sakra­ment, nato­miast jego owoc­ność jest już zależ­na od wia­ry przyj­mu­ją­ce­go), ani sakra­men­ta­le (moc i sku­tecz­ność sakra­men­ta­liów wyni­ka z mocy dzia­ła­nia modlą­ce­go się Kościo­ła. Sakra­men­ta­le to na przy­kład nosze­nie szka­ple­rza). Nie jest tak­że egzor­cy­zmem wiel­kim, gdyż nie ma ści­śle okre­ślo­nych norm jej odpra­wia­nia. W posłu­dze uwal­nia­nia nie ma cech for­mal­nych ani insty­tu­cjo­nal­nych. To zna­czy nie ma sfor­mu­ło­wa­ne­go przez Kościół obrzę­du modli­twy o uwol­nie­nie. Nie ma tak­że usta­no­wio­nych for­mal­nych norm opra­co­wa­nych przez Kościół. Istot­ne są nato­miast wia­ra oraz moral­na spój­ność posłu­gu­ją­ce­go modli­twą o uwol­nie­nie oraz wyrze­cze­nie się wię­zów demo­nicz­nych i wybra­nie Chry­stu­sa przez oso­bę zwią­za­ną ducho­wo lub dręczoną.


Histo­ria Kościo­ła i wal­ka ze złym duchem (oddzie­la­nie modli­twy uwol­nie­nia od egzorcyzmu)

W Koście­le pier­wot­nym moc wypę­dza­nia złych duchów przez uczniów Chry­stu­sa była postrze­ga­na jako coś nowe­go i zdu­mie­wa­ją­ce­go na tle sta­ro­żyt­ne­go świa­ta. Na począt­ku dzia­łal­ność egzor­cy­stów była spon­ta­nicz­na, bo wszy­scy chrze­ści­ja­nie otrzy­ma­li tę moc. Dopie­ro z cza­sem Kościół zaczął ją regu­lo­wać. Już w III wie­ku egzor­cy­ści sta­no­wi­li w Koście­le odręb­ną gru­pę. Tak­że oso­by świec­kie mogły wypę­dzać złe duchy, jeśli posia­da­ły odpo­wied­ni cha­ry­zmat egzor­cy­zmu. (Obec­nie ks. Basho­bo­ra, o. Wit­ko i inni – nie są egzor­cy­sta­mi insty­tu­cjo­nal­ny­mi, czy­li mia­no­wa­ny­mi przez Kościół, ale cha­ry­zma­ty­ka­mi, któ­rzy wyrzu­ca­ją złe duchy na mocy wła­dzy od Chry­stu­sa udzie­lo­nej każ­de­mu chrze­ści­ja­ni­no­wi. W Koście­le wschod­nim do tej pory egzor­cyzm nie jest zwią­za­ny ze świę­ce­nia­mi, tyl­ko z cha­ry­zma­tem.) Pierw­sze stan­dar­do­we for­mu­ły egzor­cy­zmu poja­wi­ły się na Zacho­dzie w VIII wie­ku. W wie­ku XVII poja­wia się Rytu­ał Rzym­ski, gdzie znaj­do­wał się pierw­szy ofi­cjal­ny rytu­ał egzor­cy­zmu dla egzor­cy­stów mia­no­wa­nych przez Kościół.

W Koście­le zachod­nim w cią­gu jego histo­rii zaczę­to odróż­niać dwa spo­so­by wypę­dza­nia złych duchów. Insty­tu­cjo­nal­ny, czy­li dla wyświę­co­nych sza­fa­rzy, popar­ty auto­ry­te­tem Kościo­ła. Jest to egzor­cyzm publicz­ny (wiel­ki), bo jest spra­wo­wa­ny w imie­niu Kościo­ła w zgo­dzie z jego rytu­ałem. Odpra­wia się go nad oso­ba­mi opętanymi.

W cza­sach współ­cze­snych teo­lo­dzy wypra­co­wa­li ter­min „egzor­cy­zmu pry­wat­ne­go” dla mniej poważ­nych przy­pad­ków ata­ków złe­go ducha. Św. Alfons Ligu­ori zauwa­ża, że egzor­cyzm pry­wat­ny nie jest zare­zer­wo­wa­ny dla księ­ży lub bisku­pów, tyl­ko jest dla wszyst­kich. Nie­któ­rzy mora­li­ści uzna­ją, że egzor­cy­zmy pry­wat­ne są do czę­ste­go sto­so­wa­nia. Taki­mi egzor­cy­zma­mi są na przy­kład modli­twy „Pod two­ją obro­nę”, „Ojcze nasz”, czy też modli­twa do św. Micha­ła Archa­nio­ła. Modli­twę o uwol­nie­nie moż­na zali­czyć do takie­go wła­śnie rodza­ju egzor­cy­zmu. Nale­ży pod­kre­ślić, że tyl­ko egzor­cyzm publicz­ny, czy też wiel­ki, jest zare­zer­wo­wa­ny dla kapła­na – według pra­wa kano­nicz­ne­go. Prze­pi­sy te nie mają zasto­so­wa­nia dla egzor­cy­zmu mniej­sze­go, pry­wat­ne­go. Kodeks Pra­wa Kano­nicz­ne­go nie regu­lu­je kwe­stii egzor­cy­zmu mniejszego.

Współ­cze­sność

Aktu­al­nie ist­nie­ją gru­py modli­tew­ne, gdzie jest prak­ty­ko­wa­ne w duchu służ­by modle­nie się nad wier­ny­mi, w celu uwol­nie­nia ich spod wpły­wu złych duchów. Modli­twy te, ści­śle rzecz bio­rąc, nie są egzor­cy­zma­mi. Wyda­je się, że doku­ment, na któ­rym się opie­ram, nazwę „egzor­cyzm”, chce zacho­wać jedy­nie dla egzor­cy­zmu wiel­kie­go spra­wo­wa­ne­go przez mia­no­wa­ne­go przez bisku­pa kapła­na. Doku­ment zauwa­ża, że Kon­gre­ga­cja Nauki Wia­ry uzna­je fakt ist­nie­nia takich grup modli­tew­nych zło­żo­nych z osób świec­kich i uwal­nia­ją­cych od złych duchów. Ich ist­nie­nie i rodzaj modli­twy przez nie prak­ty­ko­wa­ny nie jest kwe­stio­no­wa­ny przez Kongregację.

Waż­ne jest to, że Kon­gre­ga­cja przy­po­mi­na, iż gru­py te nie mogą posłu­gi­wać się rytu­ałem egzor­cy­zmu wiel­kie­go ani modli­twą egzor­cy­zmu Leona XIII (do tej pory ta ostat­nia modli­twa nie była zabro­nio­na przez Kościół). Ponad­to Kon­gre­ga­cja pod­kre­śla, że gdy orga­ni­zu­je się publicz­ne spo­tka­nia, aby uwal­niać ludzi spod wpły­wu złe­go ducha, to nie nale­ży w trak­cie tych spo­tkań pro­wa­dzić takie­go rodza­ju modlitw, pod­czas któ­rych „są wprost wzy­wa­ne demo­ny i dąży się do pozna­nia ich toż­sa­mo­ści” przez tych, „któ­rzy są pozba­wie­ni odpo­wied­niej wła­dzy”. Ozna­cza to, że w trak­cie takich spo­tkań nie nale­ży dia­lo­go­wać z demo­nem. Nie nale­ży tak­że pytać się ich o imio­na. Doku­ment Odno­wy w Duch Świę­tym (zatwier­dzo­ny przez Kon­gre­ga­cję Nauki Wia­ry) stwier­dza, że nie ozna­cza to, że świec­cy nie mogą bez­po­śred­nio roz­ka­zy­wać złym duchom – choć tak czę­sto się inter­pre­tu­je sta­no­wi­sko Kon­gre­ga­cji. Ozna­cza to, że Kon­gre­ga­cja, po prze­czy­ta­niu doku­men­tu Odno­wy w Duchu Świę­tym, nie wyra­zi­ła swo­je­go sprze­ci­wu, wobec prak­ty­ki wyda­wa­nia przez świec­kich bez­po­śred­nich roz­ka­zów złym duchom, w celu uwol­nie­nia wier­nych. Moż­na zatem dojść do wnio­sku, że posłu­ga uwal­nia­nia spod bar­dziej ogól­ne­go wpły­wu sił demo­nicz­nych, czy­li w przy­pad­kach drę­cze­nia lub zwią­za­nia ducho­we­go, nie zosta­ła przez Kościół ure­gu­lo­wa­na i jest otwar­ta dla wszyst­kich kapła­nów i wiernych.

Nale­ży tu nad­mie­nić, że nie ozna­cza to, że jest rze­czą bez­piecz­ną pójść do tzw. „świec­kie­go egzor­cy­sty”. Oso­by te czę­sto „uwal­nia­ją” za pie­nią­dze i nie mają pozwo­le­nia Kościo­ła na tego typu posłu­gę. Ponad­to nie wie­my, jaką mocą posłu­gu­ją. Mogą bowiem posłu­gi­wać się magią, co powo­du­je jesz­cze więk­sze otwar­cie się na złe­go ducha. Naj­bez­piecz­niej korzy­stać z pomo­cy grup modli­tew­nych, któ­re mają pozwo­le­nie miej­sco­we­go bisku­pa na pro­wa­dze­nie modli­twy o uwolnienie.

o. Ser­giusz Niziń­ski OCD