W ten weekend w Halifaksie odbywa się doroczne, już jedenaste Halifax International Security Forum. W tym roku na pierwszy plan wysuwa się sprawa Chin. Podczas kilku sesji eksperci geopolityczni z całego świata, politycy i przedstawiciele wojska będą dyskutować na temat międzynarodowych powiązań z Chinami.

Obecnie Chiny zmagają się z falą protestów prodemokratycznych w Hong Kongu. Amerykańska Izba Reprezentantów niemal jednogłośnie uchwaliła w minionym tygodniu Hong Kong Human Rights and Democracy Act.

Steve Tsang, dyrektor Instytutu Chińskiego w Szkole Studiów Orientalnych i Afrykańskich przy University of London, podkreśla, że Chiny są głównym beneficjentem globalizacji. “Ich gospodarka jest ściśle związana z gospodarką światową, również z gospodarkami krajów liberalnych, które korzystały z niższych cen dóbr konsumenckich. Stany Zjednoczone i inne kraje przez dziesiątki lat wspierały taki stan rzeczy, wierząc że to będzie stymulować rozwój klasy średniej w Chinach, która z kolei pociągnie państwo ku demokracji. Te nadzieje okazały się jednak płonne. Płynące z Zachodu zachęty do demokracji są teraz widziane jako podżeganie do rewolucji i zagrożenie dla istnienia państwa”. Tak się dzieje w Hong Kongu. Tam za wstrzymanie globalizacji trzeba będzie zapłacić wysoką cenę. Przykładem dla państw zachodnich mogą być dążenia do wykluczenia Huaweia z kontraktów 5G.

Drugi ważny temat forum to przyszłość Arktyki w dobie globalnego ocieplenia. Ten temat też dotyczy Chin. Mimo że Chiny leżą 7000 kilometrów od Arktyki, też zainteresowały się tym regionem. Konstruują ciężkie lodołamacze i wysłały osiem ekspedycji naukowych na północ.