Zagraniczni wrogowie coraz bardziej interesują się Kanadą, ostrzegają członkowie rady doradczej swojego nowego przewodniczącego, ministra Dominica Leblanca. Wybory z 2019 roku należą już do przeszłości, ale obce służby wywiadowcze nie próżnują.

Z mocno ocenzurowanych notatek wewnętrznych, przygotowanych w listopadzie ubiegłego roku, wynika, że wybory można było zabezpieczyć lepiej. Nie dowiemy się jednak, jakie uchybienia zauważono – ta treść została utajniona.

Do obowiązków Leblanca należy m.in. wspieranie instytucji demokratycznych.

„Zagraniczni adwersarze i konkurenci coraz częściej atakują Kanadę, by forsować swoje interesy narodowe i wpływać na nasze procesy demokratyczne”, czytamy.

Była analityk ds. bezpieczeństwa narodowego, Stephanie Carvin, zauważa, że szczególnie ważny jest fakt, że mówimy o „coraz częstszych” próbach ingerencji. Pojawia się więc sugestia, że istnieją jakieś ilościowe dane na ten temat, do tego pojawiają się nowe ataki lub takie prowadzone w dotychczas niespotykany sposób.

W notatkach nie pojawiają się nazwy owych „zagranicznych adwersarzy”. Wcześniej, przed wyborami, źródła, z którymi rozmawiało CBC News, wymieniały Chiny, Indie, Pakistan, Arabię Saudyjską, Iran i Wenezuelę. Carvin uważa, że zagrożenie ze strony tych państw prawdopodobnie nie ustało. Ci gracze są zainteresowani naszym sektorem energetycznym, a także po prostu dyskredytowaniem naszej demokracji i procesów demokratycznych.

John Townsend, rzecznik prasowy Canadian Security Intelligence Service, mówi, że przez lata obce państwa próbowały inwigilować określone społeczności w Kanadzie poprzez działania wywiadowcze – korzystając z agentów, mediów i organizując cyberataki. Największym zagrożeniem pozostają tradycyjne próby interferencji, ale rosną obawy związane z cyberatakami.