Najwyraźniej nasze łańcuchy dostaw będą szukać nowych początków, już nie w Chinach, co dla nas może oznaczać braki nie tylko papieru toaletowego…

Może  wrócimy do bardziej rozsądnego korzystania z przedmiotów codziennego użytku, naprawiania sprzętów domowych, kupowania ubrań rzadziej.

Jak będzie wyglądał świat, kiedy już powychodzimy z domów?

Na razie ważne jest abyśmy tworzyli nasze małe społeczności; wiedzieli o sobie wzajemnie; wiedzieli o swoich potrzebach. Być może mamy coś na zbyciu, czego ktoś znajomy potrzebuje. To są wszak odruchy wyuczone w naszym peerelowskim umęczonym społeczeństwie, wśród nas, pierwszych imigrantów.

Nasze dzieci już tego nie mają, ale nas zupełnie nie dziwi okrzyk; „pani Nowakowa papier toaletowy przywieźli”. I właśnie, o to chodzi; jeśli wiemy, że coś atrakcyjnego, gdzieś jest do dostania, trzeba o tym ziomków powiadomić, trzeba się trzymać razem. Tak jest w czasach kryzysów, a ten obecny dopiero się zaczyna, jest na swoim malutkim początku.

Zanosi się na duże wojowanie, zanosi się też na zmianę dotychczasowych zasad organizacji społeczeństwa, przeforsowanie znacznie bardziej rygorystycznej kontroli. Już dzisiaj zaczęto mówić o tym, żeby władze w Kanadzie śledziły smartfony ludzi, którzy mają nakaz pozostawania w domu, a od tych, u których wykryto koronawirusa wydobywano całą historię wcześniejszych podróży i miejsc pobytu. Do niedawna wszyscy byśmy się oburzali; dzisiaj milczymy, a wielu wręcz postuluje takie rzeczy.

Na ołtarzu koronawirusa złożymy więc nasze dotychczasowe przekonania o wolności osobistej, o tym co jest dopuszczalne, a co nie, zostaniemy po prostu wzięci na smyczkę i na dodatek będziemy za to wdzięczni.

Przewidywano to od dawna, ale oczywiście było to science fiction; dzisiaj jest to smutna rzeczywistość.         Na razie zastopowano nam gospodarkę, chociaż nie do końca, bo tutaj w Ontario niby miało wszystko stanąć, a jeśli popatrzymy na listę zawodów i firm istotnych dla funkcjonowania gospodarki, to są na niej prawie wszyscy. No może oprócz salonów masażu i siłowni, ale to można robić we własnym zakresie. Istotne dla prowincji okazały się za to sklepy z marihuaną…

•••

Tak więc lepszej pandemii dla rządzącej elity trudno sobie wyobrazić; zabija tylko starszych i chorych – redukując koszty, a przeraża wszystkich na tyle by sobie dali z wdzięcznością nałożyć kaganiec.

Kontrole przy pomocy smartfonów na dużą skalę wprowadza też Polska, wprowadzają kraje w Azji. Zresztą nie trzeba sięgać po nasze smartfony, coraz większa liczba kamer o dobrej rozdzielczości zamontowanych w różnych miejscach publicznych pozwala na identyfikację twarzy, a więc mamy całkowitą świadomość operacyjną i możemy działać na tłumie.

Przy tej okazji wielu kierowników systemu wykazuje niecierpliwość, no bo zaciągnęliśmy ręczny hamulec pociągu; nasz skład stoi, a tu chiński eszelon już zaczął nabierać tempa, gotów nas zaraz  wyprzedzić.

Prezydent Trump wprost więc stwierdził, że potrzebna jest nowa ekonomiczna polityka, czyli zapewniamy „troskliwą opiekę” starszym i potrzebującym, trzymać będziemy dystans socjalny w pracy i bierzemy się do roboty, bo inaczej zaraz sami siebie tymi kwarantannami wykończymy.

Jak ostrzega wiceprezydent Pence, nie może być tak, żeby lekarstwo było gorsze od choroby… Pewnie więc nasz przymusowy urlop niebawem dobiegnie końca. Świat, który na nas będzie czekał, będzie już oparty na nowych zasadach. Tym bardziej, że jak nas się już dziś napomina: wirus może wrócić drugą falą…

•••

Tymczasem w Europie na gruzach „solidarności europejskiej” jesteśmy świadkami kształtowania nowych „międzynarodowych przyjaźni”. Zawirusowanym Włochom, ale też Serbom czy Hiszpanom  nie pomaga Unia Europejska, lecz… Kuba wysyłając lekarzy, Chiny śląc środki ochronne, a także Rosja.

Ta ostatnia skierowała na Fiumicino do Rzymu kilka samolotów transportowych Ił 76, przy okazji wzmacniając własną kampanię propagandową, bo transportowce ominęły kraje NATO lecąc do Włoch nad międzynarodową przestrzenią powietrzną czyli mniej więcej nad morzami.

Stało się to powodem oskarżenia Polski i innych krajów, że będąc sojusznikami Włoch nie przepuściły pomocy. Polska niby te informacje zdementowała, ale jakoś tak nie do końca, stwierdziwszy przy okazji że choć przestrzeń powietrzna jest otwarta, to jednak loty specjalne, na których pokładzie znajdują się substancje niebezpieczne, a za takie uznane są również środki dezynfekujące muszą starać się o specjalne pozwolenie. Być może to właśnie było powodem, dla którego Rosjanie postanowili oblecieć Polskę i inne kraje od południa, zbijając przy okazji kapitał polityczny. Przy okazji rykoszetem dostało się i nam – „Gońcowi” (shooting the messenger) za to, że za Komsomolskayą Prawdą tę informację podaliśmy.

W czasach wojny pierwszą ofiarą jest prawda. Dlatego staramy się przekazywać informacje z bardzo wielu źródeł – tylko tak można wyrobić sobie zdanie – myśleć krytycznie.

Powtarzam więc, że na 100 proc. to można wierzyć jedynie w Pana Boga, a nie w doniesienia prasowe. Poszczególne ośrodki – w tym ośrodki władzy – przekazują informacje. I jest ważne jakie informacje przekazują, a jakich unikają, bo jest to samo w sobie informacją, zaś to czy są one prawdziwe jest rzeczą wtórną. Z naszego – polskiego punktu widzenia jest ważne, że pewne ośrodki w Rosji – być może inspirowane przez oficjalne instytucje propagandowe przekazały wspomnianą informację zyskując wiele, bo wbijając klin między dwa państwa NATO i UE, zarazem podkreślając przyjacielski charakter Rosji i Rosjan. Na to polski MSZ zareagował ciekawie, bo zdementował doniesienia o nie wpuszczeniu do Polski “transportu maseczek” z Rosji do Włoch, tymczasem nie leciał “transport maseczek”, lecz kilka transportowców wojskowych z personelem i sprzętem na pokładzie – dlatego podejrzewać można, że coś było na rzeczy.

Dlatego dopóki w tych nowych czasach, będzie można, będziemy Państwa informować. Józef Mackiewicz mówił, że tylko prawda jest ciekawa. To oczywiste, tylko że droga do prawdy czasem jest długa i kosztowna. Zawsze warto nią iść.

Andrzej Kumor