Od momen­tu zamknię­cia Banff dla odwie­dza­ją­cych bez­ro­bo­cie w mie­ście się­gnę­ło 85 pro­cent, mówi posłan­ka pro­win­cyj­na Miran­da Rosin repre­zen­tu­ją­ca okręg Banff-Kana­na­skis. W cią­gu kil­ku tygo­dni nastą­pi­ło zała­ma­nie lokal­nej gospo­dar­ki budo­wa­nej na tury­sty­ce. Przed­się­bior­stwa w Banff zosta­ły zdziesiątkowane.

Zży­ci ze sobą miesz­kań­cy sta­ra­ją się poma­gać sobie nawza­jem. Griz­zly House, legen­dar­na restau­ra­cja w cen­trum, musia­ła zwol­nić 56 pra­cow­ni­ków. Wśród nich było wie­lu, któ­rzy pra­co­wa­li tam od lat. Zosta­ło tyl­ko osiem osób. 17 mar­ca głów­ny mene­dżer Fran­cis Hop­kins musiał tym­cza­so­wo zamknąć biz­nes, któ­ry dzia­łał od ponad 50 lat.

Hop­kins zaczął jed­nak się zasta­na­wiać, co dobre­go mimo wszyst­ko mógł­by zro­bić w obec­nej sytu­acji. Miał w koń­cu w peł­ni wypo­sa­żo­ną kuch­nię. Poszedł do ratu­sza, gdzie dostał listę 50 osób, głów­nie senio­rów, któ­re mogły­by chcieć sko­rzy­stać z codzien­nie dostar­cza­nych posił­ków. Roz­po­czął dostawy.

reklama

Restau­ra­cje, hote­le, wycią­gi nar­ciar­skie i inne przed­się­bior­stwa w Banff nasta­wio­ne na tury­stów musia­ły zwol­nić łącz­nie oko­ło 5000 osób, poda­je Leslie Bru­ce, prze­wod­ni­czą­ca Banff Lake Louise Turism. Bru­ce wie­rzy, że ruch tury­stycz­ny wró­ci, ale oba­wia się, jak dłu­go to będzie trwa­ło. Ile cza­su ludzie potrze­bu­ją, by znów poczuć się na tyle bez­piecz­nie, by gdzieś wyje­chać czy pójść do restaruacji.

Banff Cen­tre for Arts and Cre­ati­vi­ty, jeden z naj­więk­szych pra­co­daw­ców w mie­ście, zwol­nił 75 proc. z 400 zatrud­nio­nych. Do Banff każ­de­go roku przy­jeż­dża oko­ło czte­rech milio­nów tury­stów. W mie­ście na sta­łe miesz­ka mniej niż 10 000 osób.