Waldemar J. Dabrowski: Ja to widzę inaczej…

Re. pyta­nia zada­ne­go przez oby­wa­te­la pod­pi­su­ją­ce­go się Marek Resh: „G. Braun nowym A. Lepperem?”

Por­cya.         Funt mię­sa tego kup­ca jest twą właścią;

Sąd go przy­są­dza, pra­wo ci przyznaje.

Szaj­lok.         O, sędzio, pełen prawości!

Por­cya.        Masz wolność

Wykro­je­nia mu tego mię­sa z piersi;

Pra­wo przy­zna­je, sąd ci to przy­są­dza.

Szaj­lok. O, świa­tły sędzio! — Pójdź: wyrok wydany.

Por­cya.         Zacze­kaj: jest tu jesz­cze jed­na kwestya:

W skryp­cie tym nie­ma o krwi ani wzmianki.

Jak naj­wy­raź­niej w nim stoi: funt mięsa;

Weź­że ty skrypt swój, a ty swój funt mięsa:

Jeże­li jed­nak rżnąc tako we, żydzie,

Krwi chrze­ści­jań­skiej choć kro­plę przelejesz,

Wszel­kie twe mie­nie, wedle praw weneckich,

Skon­fi­sko­wa­ne będzie na rzecz państwa.

[Kupiec wenec­ki (Sha­ke­spe­are, tłum. Józef Pasz­kow­ski, 1923)]

Na wstę­pie pra­gnę wyja­śnić, że poseł Grze­gorz Braun nie jest żad­nym moim guru i w związ­ku z tym nie jestem śle­po zapa­trzo­ny w pana Brauna.

Cenię go nato­miast za nie­sa­mo­wi­ty wdzięk, bez­pre­ten­sjo­nal­ność i odwa­gę oso­bi­stą, takoż cywil­ną. (Po raz pierw­szy w histo­rii pol­skie­go par­la­men­ta­ry­zmu wła­śnie ten poseł RP sko­rzy­stał ze swe­go immu­ni­te­tu by pomóc oby­wa­te­lom będą­cym ewi­dent­nie w cen­trum budo­wa­nej pro­wo­ka­cji poli­cyj­nej – cho­dzi tu o pro­test przed­się­bior­ców w maju 2020).

Jego inte­lek­tu­al­na spraw­ność i eru­dy­cja pozwa­la­ją mu sta­wać w szran­ki dys­ku­sji nawet z nadę­ty­mi  nazwi­ska­mi. Jako opo­nent w spo­rze nie znaj­du­je sobie rów­ne­go i o słusz­ną – w jego mnie­ma­niu spra­wę – będzie się poty­kał po spartańsku.

Grze­gorz Braun nie rości sobie pre­ten­sji do omni­po­ten­cji i jed­nost­ko­wej nad­świa­do­mo­ści czy też inte­lek­tu­al­nej wyż­szo­ści. Nigdzie nie spo­tka­łem cheł­pli­wych wypo­wie­dzi w kwe­stiach od mikro­bio­lo­gii i wiru­so­lo­gii. Jed­nak kie­dy zabie­ra się do jakie­go­kol­wiek tema­tu, to widać, że go zgłę­bia, czy­ta nawet usta­wy, nad któ­ry­mi póź­niej zabie­ra głos na forum np. komi­sjach sejmowych.

Nie­ludz­kie?

Śmiesz­ne?

Nie­po­pu­lar­ne?

Nie dzi­wo­ta, że opo­nen­ci sta­ra­ją się Go prze­mil­czeć, sta­ra­ją ośmie­szyć, zabie­ra­ją moż­li­wość przed­sta­wie­nia argu­men­tów mery­to­rycz­nych, w osta­tecz­no­ści szu­ka­ją „kija”, któ­rym mogli­by go zneutralizować.

Autor „Deba­ty” Marek Resh nie nale­ży do zna­nych mi posta­ci z pol­skie­go komik­su poli­tycz­ne­go. Nie jest (to zna­czy, nie był dotych­czas) adwer­sa­rzem pana posła Brau­na na żad­nym z widocz­nych teatrów woj­ny ide­olo­gicz­nej, poli­tycz­nej, itd., itp. Pan Resh tak jak­by wpadł na chwi­lę na łamy i wrzu­cił  swo­je uwa­gi w duchu aksjo­lo­gicz­ne i potę­pia­ją­ce nie­mo­ral­ne postę­po­wa­nie posła Brau­na. Ten­że dekla­ru­je się jako kato­lik, sto­su­je reli­gij­ny szta­faż – pozdro­wie­nie „Szczęść Boże” – „Oce­niam wyłącz­nie – pisze Pan Marek – jego wypo­wie­dzi i postę­po­wa­nie publicz­ne w kate­go­rii moral­nej. Nie­ste­ty, w poli­tycz­nej wal­ce posłu­gu­je się kłam­stwem, pomó­wie­nia­mi, i śmier­tel­ny­mi pogróż­ka­mi. To nie licu­je nie tyl­ko z god­no­ścią kato­li­ka, ale i parlamentarzysty.”

Moc­ne to w swo­jej wymo­wie. Pan Marek Resh doszedł do takich kon­klu­zji po nar­ra­cji, w któ­rej pod­su­wał czy­tel­ni­ko­wi dowo­dy na nie­go­dzi­wość pana Grze­go­rza Brau­na. Nie będę tu prze­pi­sy­wał owe­go tek­stu („Deba­ta” z maja 2020), ale odnio­sę się jedy­nie do ponie­któ­rych haseł, kate­go­rii, wyda­rzeń budu­ją­cych argu­men­ta­cję pana Marka .

O tej moral­nej oce­nie napi­sał pod koniec swe­go tek­stu. To Jego kon­klu­zja z męt­ne­go wywle­czo­na. Jest mi wstyd, bo po prze­czy­ta­niu całej fili­pi­ki, w żad­nym z mini­cy­ta­tów wypo­wie­dzi posła Grze­go­rza Brau­na nie mogę zna­leźć nic tref­ne­go i nie znaj­du­ję uza­sad­nie­nia dla takich kon­klu­zji pana Mar­ka. Rozu­miem, że z bra­ku miej­sca, Autor jedy­nie zamie­ścił frag­men­ty kon­sta­ta­cji posła Brau­na, któ­re w rze­czy­wi­sto­ści nie odda­ją całej roz­bu­do­wa­nej myśli. Jak pamię­ta­my obie wypo­wie­dzi były prze­rwa­ne przez pro­wa­dzą­cych urzęd­ni­ków izby. Uży­te wyim­ki w obu przy­pad­kach: niby o wie­sza­niu mini­stra (wróć­my do Jaro­sła­wa Mar­ka Rym­kie­wi­cza: „Wie­sza­nie”; czy w tym tytu­le jest jakaś groź­ba?) i ten do sza­now­nych pań posła­nek lewi­cy, któ­re mogły­by znik­nąć (wypo­wiedź w spra­wie oby­wa­tel­skie­go pro­jek­tu „pro life”) sta­no­wią ele­ment nie do obro­ny w dowo­dze­niu reduc­tio ad absur­dum. Całość spe­ku­la­cji pana Mar­ka ma  pro­wa­dzić do kon­klu­zji, któ­re przy­to­czy­łem kil­ka wer­sów wyżej. I jesz­cze nasu­wa się dodat­ko­we pyta­nie: do jakie­go sys­te­mu aksjo­lo­gicz­ne­go Pan Marek nawiązuje?

Więc…

„Zakłó­ca obra­dy sejmu”.

A ja patrzę i widzę fasa­do­wość sej­mu pol­skie­go – popa­trz­cie na deba­ty ogól­ne, popa­trz­cie jak są orga­ni­zo­wa­ne pra­ce róż­nych komi­sji (np. https://www.youtube.com/watch?v=IcT_onxN9Ag&list=PLV-uPhdIqw51pscRIinTg6k5HJ4KwPciW).

Słu­cha­jąc róż­nych trans­mi­sji nasu­wa się wnio­sek, że jedy­nie poseł Braun czy­ta, to za czym potem cała sala igno­ran­tów pod­no­si ręce wypeł­nia­jąc instruk­cje par­tyj­ne. A dla­cze­go język posła Brau­na jest nie­god­ny par­la­men­tu? Wszak sło­wo par­la­ment powin­no koja­rzyć się z dostoj­no­ścią i spra­wa­mi tak wiel­ki­mi jak moja miłość do Ojczy­zny. Nie z kaba­re­tem, bo do wiel­ko­ści kla­sy­ków – „Piw­ni­cy pod Bara­na­mi” czy „Kaba­re­tu Star­szych Panów” – dale­ko nad­zwy­czaj. Że obra­ża rzą­dzą­cych ale i poli­tycz­nych prze­ciw­ni­ków? A to tyl­ko nad­miar praw­dy burzy spo­kój magi­strów od histo­rii i tych innych.

Sejm pol­ski aktu­al­nie jesz­cze bar­dziej jest miej­scem gdzie reali­zo­wa­ne są przed­się­wzię­cia, na pew­no nie ze źró­deł pol­skiej pro­we­nien­cji i nie w inte­re­sie ludzi, któ­rzy „wybra­li” swo­ich reprezentantów.

Przy­kro przy­po­mi­nać huc­py z IPN, sąda­mi, sza­chraj­stwa legi­sla­cyj­ne. Czy dzi­wić się nale­ży, że tak ana­li­tycz­ny umysł Brau­na nie zago­tu­je się z nad­mia­ru bodź­ców anty­oby­wa­tel­skich? W przy­go­to­wy­wa­nej usta­wie o pomo­cy dotknię­tym koro­na­wi­ru­sem znaj­dzie, na przy­kład, „i cza­so­pi­sma” skrzęt­nie zagrze­ba­ne przez kogoś, kto umie pisać. Ale też nie każ­dy chce czy­tać tysią­ce stron mowy tra­wy. A poseł Braun jed­nak czyta…

„Żaden kato­lik nie może komuś́ życzyć́ śmier­ci ani kogoś́ stra­szyć́ morderstwem”.

Świę­ta praw­da i dodać nale­ży, że ta mak­sy­ma tyczy się każ­de­go w cywi­li­zo­wa­nym spo­łe­czeń­stwie. No, dobrze, ale popa­trz­my na tytuł w Deba­cie z maja 2020.

Nasu­wa mi się smut­na kon­sta­ta­cja, że jak­by­śmy mie­li tu do czy­nie­nia z pierw­szym, dru­gim… poważ­nym ostrze­że­niem w sto­sun­ku do posła Grze­go­rza Brauna.

Nie odno­szą Sza­now­ni Czy­tel­ni­cy takie­go wra­że­nia? Oczy­wi­ście cie­szy pryn­cy­pial­ność Auto­ra publi­ka­cji. Wyka­zu­je tak potrzeb­ną – pra­wie Moj­że­szo­we – podej­ście do aksjo­lo­gicz­nych kano­nów naszej egzy­sten­cji, że ze świe­cą szu­kać nie tyl­ko na Zie­miach Pol­skich. Ale też pan Grze­gorz nie­zgor­szy od pana Mar­ka. Dla pana Brau­na Pol­ska rze­czy­wi­ście jest naj­waż­niej­sza i nie bez koze­ry otrzy­mał tytuł, niczym nada­nie szla­chec­kie,  od pana Sze­wa­cha Weis­sa tytuł „Zawo­do­we­go Polaka”.

Bo w pana Brau­na duszy miesz­ka wraż­li­wość wyraź­nie ponadprzeciętnoobywatelska.

Poja­wi­ła się też w wywo­dzie Pana Mar­ka postać świad­ka koron­ne­go, któ­ry kła­mał, ale nie prze­szko­dzi­ło to posło­wi Brau­no­wi – rapor­tu­je pan Marek – w wyko­rzy­sta­niu owych kłamstw na sali sejmowej.

Nie wiem, czy pamię­ta­cie owo wystą­pie­nie Andrze­ja Lep­pe­ra, kie­dy mówił w sej­mie o Tali­bach w Klew­kach pod Olsz­ty­nem. Ileż było śmie­chu na sali. Ileż rado­ści z żar­tu geograficznego.

Wię­zie­nia ame­ry­kań­skiej bez­pie­ki w Pol­sce spon­so­ro­wa­ne przez postę­po­wych towa­rzy­szy oka­za­ły się jed­nak fak­tem. Bo ze świad­kiem koron­nym jest tak, że dla jed­nych był koron­ny, a dla innych nie­wy­god­ny. Nie­wy­god­ne­go przy odpo­wied­niej obrób­ce moż­na zamie­nić na niewiarygodnego.

Z pyta­nia zada­ne­go w tytu­le tek­stu pana Mar­ka może­my kon­klu­do­wać, że rów­nież posła Brau­na poten­cjal­nie cze­ka podob­ne prze­zna­cze­nie. Tyle, że reży­ser Patryk Vega może już nie powtó­rzyć swe­go obra­zu. (Aktu­al­nie , jak wie­my ma do sprze­da­nia „Pętlę”; kto na niej będzie się szamotał?)

Ten pol­ski poli­tycz­ny teatr rzą­dzi się swo­imi pra­wa­mi. Jest pew­na umo­wa, kon­wen­cja. Korzy­sta się z rekwi­zy­tów i narzu­co­nej sce­no­gra­fii. Tem­po akcji regu­lu­ją nie tyl­ko pro­ta­go­ni­ści na sce­nie, ale też ludzie w cie­niu, któ­rzy tę nad­re­al­ność stwo­rzy­li. Krzy­czą faul, kie­dy usta­no­wio­ne wcze­śniej warun­ki gra­nicz­ne, instruk­cje lokal­ne­go savo­ir-vivre czy kolej­ność dzio­ba­nia nie toczą się po ich myśli.

Dla­te­go nie spodo­bał się ruch posła Brau­na w cza­sie pro­te­stu pol­skich przed­się­bior­ców z wzię­ciem pod opie­kę 37 – jako asy­sten­tów spo­łecz­nych – poten­cjal­nych ofiar poli­tycz­nych represji.

Sytu­acja niczym z pod­ręcz­ni­ka Pio­tra Kro­pot­ki­na: ota­cza się poli­cyj­nym kor­do­nem gru­pę ludzi i naka­zu­je się im rozejść. A kor­don jest szczel­ny – niko­go się nie przepuszcza.

Co jakiś czas w ten ubez­wła­sno­wol­nio­ny tłum wpa­da­ją hyc­le i wycią­ga­ją poje­dyn­czych oby­wa­te­li. A tutaj poja­wia się wybaw­ca, któ­ry daje szan­sę wyrwa­nia się z kotła.

Ale też trze­ba mieć owe cojo­nes i poseł Braun je ma. Za tym fine­zyj­nym ruchem sto­ją doświad­cze­nia i prze­my­śle­nia. Kil­ka lat wszak toczył się pro­ces prze­ciw Grze­go­rzo­wi Brau­no­wi we Wro­cła­wiu o pobi­cie zespo­łu poli­cjan­tów-osił­ków. Bo apa­rat pań­stwo­wy jak chce, to może znisz­czyć uro­dę życia nawet naj­więk­szych stoików.

Imie­niem papie­ża Fran­cisz­ka raczej bym się pod­pie­rał. Wie­lu wie­rzą­cych woli mil­czeć ani­że­li wypo­wia­dać się w kwe­stiach doty­czą­cych Kościo­ła. I to nie tyl­ko na świe­cie ale też w Polsce.

Czyż nie nale­ży zamil­czeć egzy­sten­cję ks. Pio­tra Natan­ka? Zapo­mnieć o ks. Sta­ni­sła­wie  Mał­kow­skim? A co zro­bić z ks. Tade­uszem Isakowiczem-Zalewskim?

W tak napo­czę­tym tema­cie może o potrak­to­wa­niu przez „Nie­dzie­lę” redak­tor Agniesz­ki  Buga­ły? Ślad nie­szczę­śli­we­go księ­dza z połu­dnia Pol­ski wie­dzie nas do rewe­la­cji, że nie Sto­no­ga w roli kusi­cie­la (w pro­ce­sie induk­cji doko­ny­wa­nej przez pana Mar­ka poja­wia się poseł Braun) jest tutaj istot­ny, lecz brak siły – i moral­nej i tej Bożej – w czło­wie­ku tar­ga­ją­ce­mu się na swo­je życie. Za tym wszak kry­je się tajem­ni­ca „ucznia”, któ­ry nie spro­stał kano­nom wyzna­czo­nym przez Mistrza (kusze­nie na pustyni).

Pan Marek pich­ci oce­nę posła Grze­go­rza Brau­na, któ­ry nie zga­dza się porząd­kiem fun­do­wa­nym przez sys­tem. Umiesz­cza  jego postać w gro­nie ludzi repre­zen­tu­ją­cych ciem­niej­szą stro­nę owe­go sys­te­mu, a jed­no­cze­śnie będą­cych w opo­zy­cji do sys­te­mu, bowiem pozba­wio­no ich nań wpły­wu. Po tym zabie­gu przez zglaj­szach­to­wa­nie „opo­zy­cyj­nej pul­py”, Autor sto­su­je narzę­dzia pars pro toto.

Owszem ponad­to:

Pan Anto­ni Macie­re­wicz może sobie mówić ‘o meto­dach Rosji: „Szczęść Boże” Brau­na jest jak Mat­ka Boska w kla­pie Wałę­sy’ (https://telewizjarepublika.pl/ma­cie­re­wicz-o-meto­dach-rosji-szczesc-boze-brau­na-jest-jak-mat­ka-boska-w-kla­pie-walesy,89888.html).

W wykopie.pl pod tagiem ‘braun’ – a rzecz tyczy się pola pol­skiej poli­ty­ki w 2015–16  – dzi­siej­szy poseł Braun jest przed­mio­tem „dys­ku­sji” (ponad tysiąc komen­ta­rzy), któ­ra, gdy­by nie daty, mogła­by się toczyć dzi­siaj. I co naj­waż­niej­sze to dzie­je się na naszych oczach, w naszych tele­wi­zo­rach i moni­to­rach. Czyż nie jest aktu­al­na inna wrzut­ka z sprzed lat: „Szczęść Boże skur­wy­sy­ny. Wspól­na lista Sto­no­gi i Brau­na” (http://davidicke.pl/forum/zbi­gniew-sto­no­ga-ujaw­nia-akta-afe­ry-pod­slu­cho­wej-t15004-180.html)?

Albo to o Grze­go­rzu Brau­nie: „Kata­rzy­na Gój­ska wraz z Pio­trem Pie­kar­czy­kiem i Jac­kiem Lizi­nie­wi­czem ana­li­zu­ją — na pod­sta­wie dostęp­nych wszyst­kim nam mate­ria­łów – waż­ny temat, jaki poja­wia się w pol­skiej prze­strze­ni publicz­nej i poli­tycz­nej. Krót­ko mówiąc kto i dla­cze­go z Pola­ków sie­je anty­ame­ry­ka­nizm i stra­szy Żyda­mi.” (‘Kuli­sy mani­pu­la­cji’: https://telewizjarepublika.pl/co-laczy-grze­go­rza-brau­na-i-joan­ne-seny­szyn-zobacz-to-koniecznie,79557.html).

W poli­ty­ce „stą­pa­nie po polu mino­wym” moż­na porów­nać do dzia­łań nie­etycz­nych. A prze­cież, to nic inne­go jak roz­po­zna­nie przed­po­la wal­ką. To już wie­my, że poli­ty­ka nie­wie­le ma wspól­ne­go z ety­ką. Ale jed­nak jest coś, co kaza­ło nawet takie­mu zakon­ni­ko­wi Savo­na­ro­li pory­wać się na nie­mo­ral­ny porzą­dek wokół siebie.

Po kil­ku­set latach od spa­le­nia tego Zakon­ni­ka, roz­wa­ża się, że za Domi­ni­ka­ni­nem z Flo­ren­cji sta­ły boskie inspi­ra­cje. Wszak miał w ser­cu war­to­ści więk­sze ani­że­li te, któ­re wyzna­cza­ją rytm naszej codzienności.

Wie­my więc, że kto­kol­wiek  podej­mu­je się zada­nia na nie­prze­tar­tym dotąd tere­nie może zostać oplu­tym i sponiewieranym.

Casus à la Polac­ca zmo­wy mil­cze­nia zwią­za­nej z ame­ry­kań­ską usta­wy 447 (o mie­niu bez­dzie­dzicz­nym, któ­re­go doma­ga­ją się orga­ni­za­cje żydow­skie od Pol­ski) pozo­sta­je żywym przykładem.

To Grze­gorz Braun oso­bi­ście spy­tał wiel­kie­go przy­ja­cie­la Pola­ków, Sze­wa­cha Weis­sa o chę­ci na te namie­rzo­ne pra­wem bez­pra­wia dobra w RP.  Pro­szę pomy­śleć: bez zła­ma­nia tabu, bez wyła­ma­nia się z krę­gu zaklęć poli­tycz­nej popraw­no­ści, bez zła­ma­nia kon­wen­cji tele­wi­zyj­nych wystą­pień (przed kame­ra­mi róż­ni­my się tyl­ko ład­nie, co ponad­to będzie potę­pio­ne w towa­rzy­stwie) roda­cy nie dowie­dzie­li­by się sze­rzej o pla­nach ogra­bie­nia Polski.

Zbi­gniew Sto­no­ga? Moż­na lubić lub nie. Dla mnie to obo­jęt­ny temat. A w poli­ty­ce do takich pod­cho­dzi­my wła­śnie bez emo­cji i per­so­nal­nych ven­dett. Nie­wie­le wie­my o tym spła­wi­ku buja­ją­cym się na środ­ku nie­zna­ne­go bagna. Jeśli to mecz o Pol­skę roz­gry­wa­ny z ukry­cia nie pozba­wiaj­my się atu­tów, gra toczy się o war­to­ści więk­sze ani­że­li nie­smak oglą­da­ją­ce­go kibica.

No bo jak to? Ina­czej ani­że­li mały Jasio sobie wyobra­ził? Jest w powie­ści „Poża­ry i zglisz­cza” (Mar­ja Rodzie­wi­czów­na) sce­na, w któ­rej nie­do­zbro­je­ni powstań­cy (1863) zgod­nie z eto­sem szla­chec­kim po zwy­cię­skiej potycz­ce nie zabie­ra­ją pole­głym nie­przy­ja­cio­łom nowo­cze­snej bro­ni. Więc to taka analogia.

A sytu­acja, któ­rej nie rozu­mie­my pozo­sta­je sytu­acją, któ­rej wła­śnie nie rozu­mie­my. Nie moż­na jed­nak napi­sać „takie­go czło­wie­ka Grze­gorz Braun uzna­je za autorytet”.

Nie­wie­le moż­na powie­dzieć, kto w rze­czy­wi­sto­ści jest auto­ry­te­tem posła Brau­na, ale czę­sto sły­szy­my z jego ust o przed­so­bo­ro­wym Koście­le Kato­lic­kim i praw­dzi­wej mszy świę­tej w sta­rym rycie. Grze­gorz Braun jest na tyle obznaj­mio­ny z mate­rią, że swój wybór potra­fi uza­sad­nić i co waż­ne wie­lo­krot­nie bro­nił tych racji nawet wbrew „całe­mu świa­tu”. Co wię­cej świat przed­sta­wio­ny w jego dzie­łach i codzien­nym posło­wa­niu nadal jest kohe­rent­ny i nie roz­pa­da się pod wpły­wem cza­su i zmien­nych loso­wych. Pro­szę prze­śle­dzić ścież­kę, któ­rą pan Braun posu­wa się od wie­lu lat.

Czy moż­na przy­wo­ły­wać imię dra Jose­pha Goeb­bel­sa? (Jaka była­by reak­cja gdy­by­śmy powie­dzie­li o dwóch rękach mini­stra III Rze­szy – Maxie Aman­nie i Maxie Win­kle­rze? Kto ich zna?) Nie jego postać lecz dzie­dzi­na któ­rej był mistrzem prak­ty­kiem – pro­pa­gan­da – sta­ła się syno­ni­mem sku­tecz­nej (nie­ste­ty) maso­wej per­swa­zji. Zamil­cze­nie tego zja­wi­ska było­by aktem jak­by chcia­no wyrzu­cić wzo­ry jed­nost­ko­we ze skarb­ca The Inter­na­tio­nal Bure­au of Weights and Measu­res w Sèvres. Poli­tycz­na popraw­ność w życiu inte­lek­tu­al­nym nie jest dobrym wyna­laz­kiem, ale o tym wie­my już od dawna.

Re: TVP i „plan prze­ka­zu infor­ma­cji”… czy­li takie małe opo­wie­ści mędrców…

Pisząc o „instruk­cjach dla TVP” poseł Braun nie poje­chał kole­ina­mi kami­ka­ze, ale wyra­ził wąt­pli­wość stwier­dza­jąc: „jeśli to nie fejk”. Dez­in­for­ma­cja jest jed­nym z wie­lu bro­ni sto­so­wa­nych w woj­nie infor­ma­cyj­nej. Inna spra­wa, że wspo­mnia­ny doku­ment, któ­ry póź­niej ogło­szo­no „fał­szyw­ką” w rze­czy­wi­sto­ści odpo­wia­dał i dalej odpo­wia­da na wie­le pytań, któ­re nasu­wa­ją się miesz­kań­com RP  oglą­da­ją­cym pol­ską tele­wi­zję. Ludzie patrzą na rze­czy­wi­stość i tę instruk­cję i porów­nu­ją i oka­zu­je się, że się zga­dza. I co teraz, nawet jeśli to nie jest oryginał?

I jesz­cze o pra­wie. Moj­żesz zrzu­ca­jąc zło­te­go ciel­ca dał w koń­cu wypro­wa­dzo­nym z Egip­tu kamien­ne tabli­ce, któ­re jak­by nie było są pod­sta­wą pra­wo­daw­stwa naszej cywilizacji.

Ale też pra­wo nie może być zło­tym ciel­cem i stać ponad pra­wem natu­ral­nym. Pra­wo III Rze­szy, Rosji Sowiec­kiej do dzi­siaj poka­zu­je jak pozy­tyw­na dok­try­na pra­wa może łamać Moj­że­szo­wy Deka­log. Usta­wo­daw­cy piszą­cy pra­wo w Rze­czy­po­spo­li­tej nie powin­ni zapo­mi­nać o inte­re­sie suwe­re­na, któ­ry dał im reprezentację.

Poseł Grze­gorz Braun jak dotąd nie zdra­dził swych wybor­ców. Oka­zu­je się, że w wie­lu sytu­acjach pozo­sta­je jedy­nym spra­wie­dli­wym. Ostat­nio war­to wysłu­chać Jego wystą­pień w Komi­sji Admi­ni­stra­cji i Spraw Wewnętrz­nych (https://www.youtube.com/watch?v=IcT_onxN9Ag) na temat tzw. brat­niej pomocy.

W hisz­pań­skim seria­lu o Zie­mi Obie­ca­nej, któ­ry fun­du­je oglą­da­czom Ojciec Dyrek­tor z Toru­nia (oso­bi­ście cenię te lek­cje i bole­ję, że „oświe­ce­nie” nasze­go naro­du może nadejść za póź­no) pada zna­mie­ni­ta sen­ten­cja: Naiw­ność to rodzaj sza­leń­stwa. Aż strach się bać, gdy klau­stro­fo­bia wyzna­cza nam gra­ni­ce pozna­nia. Tyl­ko dla­cze­go w Debacie?

Panie Mar­ku, pisząc cokol­wiek dla ludzi nie musisz być obiek­tyw­nym. Z defi­ni­cji Two­je pisa­nie jest subiek­tyw­ne. I to dobrze, bo nie napi­szesz prze­ciw sobie, chy­ba, że… Ale bądź przy­naj­mniej bez­stron­ny. Racje win­ny być wywa­żo­ne. Czę­sto, jeśli mam wąt­pli­wo­ści, to zosta­wiam spra­wę w kwa­ran­tan­nie. Ot, taka zamra­żar­ka na uży­tek obywatelski.

Wal­de­mar J. Dabrowski

        PS: Neu­ro­bio­log prof. Jerzy Vetu­la­ni zauwa­żył, że „pod­sta­wo­wym warun­kiem spraw­ne­go funk­cjo­no­wa­nia w gru­pie jest: pri­mo: zro­zu­mie­nie emo­cji innych człon­ków gru­py i secun­do: umie­jęt­ność prze­wi­dy­wa­nia dróg myśle­nia innych osob­ni­ków ((https://www.youtube.com/watch?v=oa_AVn6YLjY).

Pyta­nie: Czy kry­tyk posia­da wystar­cza­ją­cą ilość neu­ro­nów lustrza­nych? (Odkry­te przez wło­skie­go neu­ro­bio­lo­ga i antro­po­lo­ga prof. Gia­co­mo Rizo­lat­tie­go, z uni­wer­sy­te­tu w Par­mie.) Umoż­li­wia­ją one wza­jem­ne rozu­mie­nie sta­nów emo­cjo­nal­nych i inten­cji i warun­ku­ją powsta­nie wię­zi spo­łecz­nych, sym­pa­tii i współ­czu­cia. Hm…