We wtorek wyraźnie nie bardzo zdrów Aleksander Mniejszy w Pałacu Republiki przy nadzwyczajnych środkach ostrożności tokował 90 minut do wystrojonych biurokratów. Odwołano kilka mitingów opozycji w mniejszych miastach w tym wielkie w Mińsku.

Ponoć w poniedziałek po wyborach mają być wielkie wystąpienia. Sugerowałem „mądrym” by „rozbrajano” milicję, jak starowierzy w Brytyjskiej Kolumbii „rozbroili” RCMP. Ci zostali wezwani, bo prawosławna sekta nie chciała posyłać swych dzieci do publicznych szkół. Gdy naszli ich policjanci to przeciw im starowierzy wysłali stare baby, które odsłoniły swoje swe zwiędłe kształty. Podobnie można zrobić w Mińsku, na pierwszy plan wysłać dziewczyny, które by najpierw zdjęły swe T-shirty, a jak by to nie pomogło i milicjanci je zaczęli bić to już trzeba by było zdjąć biustonosze, to by poskutkowało. Wydaje się mi, że metoda powinna być skuteczna, bo na manifestacjach dotąd nie aresztowano dziewczyny.

W piątek zrobiło mi się źle. Przyjechało pogotowie zabrało mnie do wspaniałe urządzonego szpitala. Zrobiono kilka badań i odesłano do domu. W sobotę 7 koło południa bóle się powtórzyły zabrało znów mnie pogotowie do tegoż szpitala, zrobiono dalsze badania i tam zostałem. Wieczorem przeniesiono mnie na inny oddział bo robiono miejsce na przywożenie pobitych przez policję, ale potem tych wożono do szpitala nr 1.

W niedzielę przyszła komisja wyborcza i oddałem głos czyli mi się poszczęściło, bo żona ponad godzinę stała w kolejce głosować. W godzinę o zamknięciu lokali szefowa komisji wyborczej powiedziała w TV, że wedle wstępnych wyliczeń na Aleksandra Mniejszego głosowało 79 % obywateli. Odtąd zaczęły się w kraju demonstracje, a w Mińsku do pierwszej w nocy jeździły auta trąbiąc i nawet w szpitalu je słyszałem.

Wieczorem poszła, ponoć moskiewska fałszywka, że o czwartej rodzina władcy wyleciała do Turcji, a potem, że on sam odleciał o północy.

W niedzielę jedna osoba została rozjechana więźniarką, a sporo zatrzymano nie tylko w Mińsku.

W poniedziałek miałem operację brzucha pod narkozą i tylko dzięki rozmowom przez telefon wiem co się dzieje.

W każdym razie żyjemy w innych świecie, są tu i tam demonstracje. Nawet personel szpitala nr 1 w Mińsku wyszedł w proteście przeciw  pobiciu tylu ludzi.

Codziennie wieczorem prawie we wszystkich miastach były demonstracje. Ludzie stali na chodnikach na głównych ulicach większych miast, a przejeżdżające samochody trąbiły.

W piątek 15 o czwartej wziąłem taksówkę ze szpitala do domu. Po drodze widziałem moc ludzi, wiele pań w białych sukniach z białymi różami. z białymi balonami i różnymi plakatami na trotuarach ulic gdzie przejeżdżałem i szlag mnie trafiał, że nie jestem w stanie w tym uczestniczyć.

W weekend będzie gorącej, a piszę tę korespondencję, bo znów mogą wyłączyć internet.