Epi­de­mia zbrod­ni­cze­go koro­na­wi­ru­sa roz­wi­ja się zgod­nie z pla­nem. Nie tyl­ko zatem z nie­cier­pli­wo­ścią ocze­ku­je­my “dru­giej fali”, któ­rą jesz­cze na prze­ło­mie maja i czerw­ca zapo­wia­dał nie­za­po­mnia­ny mini­ster Łukasz Szu­mow­ski i zwią­za­nych z nią kon­se­kwen­cji w posta­ci ponow­ne­go wyłą­cze­nia całych seg­men­tów gospodarki.

Zapo­wie­dział to już teraz 28-let­ni wice­mi­ni­ster finan­sów Piotr Pan­kow­ski, będą­cy żywym przy­kła­dem traf­no­ści per­skie­go przy­sło­wia, że “dobry kogut w jaj­ku pie­je”. Mimo sto­sun­ko­wo mło­de­go wie­ku, kim on już nie był! Zaczy­nał jako czło­nek gabi­ne­tu poli­tycz­ne­go wice­pre­mie­ra Mora­wiec­kie­go, potem – kie­dy wice­pre­mier Mora­wiec­ki awan­so­wał na pre­mie­ra, to i on awan­so­wał na jego dorad­cę doskonałego.

Poza tym w roku 2016 pra­co­wał w Biu­rze Praw­nym Mini­ster­stwa Ener­gii, a przed samym obję­ciem sta­no­wi­ska wice­mi­ni­stra był dyrek­to­rem Depar­ta­men­tu Oce­ny Skut­ków Regu­la­cji w kan­ce­la­rii premiera.

Mini­ster Finan­sów Tade­usz Kościń­ski, co to chce zli­kwi­do­wać obrót gotów­ko­wy, nie może się go nachwa­lić. Naj­wy­raź­niej tedy wice­mi­ni­ster Pan­kow­ski chciał­by powtó­rzyć wio­sen­ne regu­la­cje, żeby skut­ki były jesz­cze bar­dziej dotkli­we, niż były wtedy.

Jak coś złe­go może się stać, to na pew­no się sta­nie – gło­si pra­wo Murphy‘ego, więc już teraz cierp­nie nam skóra.

Inna spra­wa, że w rzą­dzie muszą być dwie szko­ły, bo z kolei mini­ster edu­ka­cji zde­cy­do­wał, by szko­ły były czyn­ne od 1 wrze­śnia i nawet prze­pro­wa­dził inspek­cję w ramach gospo­dar­skiej wizy­ty. Podob­no zaku­pio­nych zosta­ło 30 milio­nów mase­czek, a pły­nu dezyn­fek­cyj­ne­go wystar­czy nie tyl­ko do dezyn­fek­cji, ale i w celach rozrywkowych.

Jed­no­cze­śnie ogło­szo­no, że po 7 mie­sią­cach defi­cyt budże­to­wy prze­kro­czył 110 miliar­dów zło­tych – więc cie­ka­we, jak wice­mi­ni­ster Pan­kow­ski oce­nia skut­ki nie­da­le­kich już prze­cież regu­la­cji. Mogą one przy­nieść spo­re nie­spo­dzian­ki, bo oka­za­ło się, że ozdro­wień­cy, od któ­rych już pobie­ra­no oso­cze, by zaapli­ko­wać je zara­żo­nym, wca­le nie są na koro­na­wi­ru­sa odpor­ni i zapa­da­ją nań ponownie.

W tej sytu­acji z koro­na­wi­ru­sem będzie­my musie­li uło­żyć się, jak z plu­skwa­mi; polu­bić ich nie­po­dob­na, więc trze­ba będzie się przy­zwy­cza­ić. Ale przy­zwy­cza­je­nie, to jed­na spra­wa, a defi­cyt to spra­wa dru­ga. Oto rząd zamie­rza ubie­gać się w Unii Euro­pej­skiej o pożycz­kę w wyso­ko­ści 11 miliar­dów euro. Ponie­waż insty­tu­cje Unii Euro­pej­skiej są od lat opa­no­wa­ne przez komu­nę, to tyl­ko patrzeć, jak wła­dze nasze­go ban­tu­sta­nu będą musia­ły ugiąć się przez bojów­ka­mi zbo­czeń­ców, któ­rzy nie tyl­ko poczy­na­ją sobie coraz śmie­lej, ale nawet zapo­wia­da­ją przej­ście do następ­ne­go eta­pu, mia­no­wi­cie zro­bie­nia porząd­ku z oby­wa­te­la­mi nor­mal­ny­mi. Jestem pewien, że w tym będą mogli korzy­stać ze wspar­cia rzą­du, któ­ry tę pożycz­kę dostać prze­cież musi za wszel­ką cenę – a zwia­stu­nem tego, co być musi, jest decy­zja mini­stra edu­ka­cji o zwol­nie­niu ze sta­no­wi­ska kura­to­ra oświa­ty w Łodzi pana Grze­go­rza Wierz­chow­skie­go. Pod­czas audy­cji w tele­wi­zji TRWAM, wspo­mniał on o “groź­nym wiru­sie LGBT”, co wzbu­dzi­ło klan­gor nie tyl­ko wśród zbo­czeń­ców, ale rów­nież wśród ich pro­tek­to­rów bez­boż­nych i poboż­nych. Wśród pro­tek­to­rów poboż­nych jest nie tyl­ko rabin Schul­drich, ale i prze­wie­leb­ny ksiądz Boniec­ki z “Tygo­dni­ka Powszech­ne­go”, któ­rzy w gro­nie licz­nych oso­bi­sto­ści porę­czy­li za “Mar­go­ta”, więc w tej sytu­acji tyl­ko patrzeć, jak roz­wi­nie się eku­me­nicz­na teo­lo­gia sodo­mii i gomo­rii, jako pod­sta­wa “jude­ochrze­ści­jań­stwa”.

Ale to pieśń przy­szło­ści, bo na razie pan mini­ster edu­ka­cji oświad­czył, że kura­to­ra zwol­nił nie ze wzglę­du na jego wypo­wiedź, tyl­ko z innych przy­czyn. No a co ma powie­dzieć? Anto­ni Sło­nim­ski pisał kie­dyś o chłop­cu, co to opo­wia­dał, jak nauczy­ciel­ka na lek­cji mówi­ła, że Feni­cja­nie robi­li szkło z pia­sku. — “To nie jej wina – tłu­ma­czył z prze­ję­ciem. — Ona tak musi, bo ina­czej wyla­li­by ją z posady”.

A tu, jak­by tego jesz­cze było za mało, to oka­za­ło się, że pod­czas ostat­niej wizy­ty w Pol­sce sekre­tarz Sta­nu USA, pan Mike Pom­peo nie tyl­ko pod­ka­dzał panu pre­zy­den­to­wi i panu pre­mie­ro­wi, ale rów­nież puścił bąka w spra­wie żydow­skich rosz­czeń, wyra­ża­jąc nadzie­ję, że Pol­ska prze­sta­nie się ocią­gać i prze­for­su­je “kom­plek­so­we usta­wo­daw­stwo”, któ­re żydow­skim rosz­cze­niom nada­ło­by pozo­ry legalności.

Tego moż­na było się spo­dzie­wać nie tyl­ko dla­te­go, że wła­śnie on nie­daw­no prze­ka­zał Kon­gre­so­wi USA raport, gdzie nie­ubła­ga­nym pal­cem wytknął Pol­sce, że “jako jedy­ne pań­stwo Unii Euro­pej­skiej” jesz­cze ten spra­wy nie zała­twi­ła, ale rów­nież dla­te­go, że w listo­pa­dzie odbę­dą się w USA wybo­ry pre­zy­den­ta, więc Donald Trump będzie chciał poka­zać, że o Żydach pamię­ta i jak może, tak przy­chy­la im nieba.

Tym­cza­sem ani tele­wi­zja rzą­do­wa, ani tele­wi­zje nie­rząd­ne nie zająk­nę­ły się o tym nawet słów­kiem, co jest jesz­cze jed­nym przy­kła­dem, że w spra­wach istot­nych dla pań­stwa i naro­du zarów­no obóz “dobrej zmia­ny” i jego medial­ne eks­po­zy­tu­ry, jak i obóz zdra­dy i zaprzań­stwa oraz jego medial­ne eks­po­zy­tu­ry prze­ma­wia­ją jed­nym głosem.

A sko­ro już jeste­śmy przy obo­zie zdra­dy i zaprzań­stwa to din­toj­ra zapo­cząt­ko­wa­na tam po prze­gra­nych przez pana Trza­skow­skie­go wybo­rach pre­zy­denc­kich coraz bar­dziej przy­bie­ra na sile. Pozy­cja Wiel­ce Czci­god­ne­go posła Pup­ki słab­nie z dnia na dzień tym bar­dziej, że Rafał Trza­skow­ski zapo­wie­dział utwo­rze­nie wła­sne­go gan­gu poli­tycz­ne­go, to zna­czy par­don – jakie­go tam zno­wu “gan­gu”; nie żad­ne­go “gan­gu”, tyl­ko pło­mien­ne­go ruchu, co to spra­wi, że “Pol­ska będzie rosła w siłę, a ludzie żyli dostat­niej”, czy­li – jak za Gierka.

Cha­rak­te­ry­stycz­ne przy tym, że Rafał Trza­skow­ski nie prze­gry­za na razie pępo­wi­ny, jaka łączy go z Plat­for­mą Oby­wa­tel­ską, co może ozna­czać, że ten cały “ruch”, to tyl­ko po to, by wystra­szyć Wiel­ce Czci­god­ne­go posła Pup­kę i sta­nąć na cze­le obo­zu zdra­dy i zaprzaństwa.

Tym­cza­sem w obo­zie “dobrej zmia­ny” roz­po­czę­ła się przed ter­mi­nem kura­cja prze­czysz­cza­ją­ca. Wpraw­dzie Głę­bo­ka rekon­struk­cja rzą­du pla­no­wa­na była dopie­ro na wrze­sień, ale już ze sta­no­wi­ska zre­zy­gno­wał pan mini­ster Szu­mow­ski i pan mini­ster Cza­pu­to­wicz. Pan mini­ster Szu­mow­ski, prze­zor­nie scho­dząc z linii strza­łu oświad­czył, że jego odej­ście nie ma nic, ale to nic wspól­ne­go “z toczą­cy­mi się śledz­twa­mi”. Dobrze, że to powie­dział, bo ina­czej mogli­by­śmy sobie pomy­śleć, że jakiś zwią­zek jest, no a tak, to nie wypa­da zaprzeczać.

Z kolei pan mini­ster Cza­pu­to­wicz mógł zre­zy­gno­wać z powo­du ura­żo­nej miło­ści wła­snej, bo od co naj­mniej dwóch lat ręcz­ne ste­ro­wa­nie pol­ską poli­ty­ką zagra­nicz­ną – o ile zacho­wa­nie naszych Umi­ło­wa­nych Przy­wód­ców zasłu­gu­je na taką szla­chet­ną nazwę – prze­jął pan pre­zy­dent Duda i pan pre­mier Mora­wiec­ki. Rów­nież kil­ku wice­mi­ni­strów wyco­fa­ło się na z góry upa­trzo­ne pozy­cje, nie cze­ka­jąc na dymi­sję, co dobrze świad­czy o ich reflek­sie i instynk­cie samo­za­cho­waw­czym. Ale to dopie­ro zwia­stu­ny klę­ski wrze­śnio­wej, po któ­rej Zjed­no­czo­na Pra­wi­ca będzie zapew­ne wyglą­da­ła zupeł­nie ina­czej, niż dotąd.

Tym­cza­sem na Bia­ło­ru­si mani­fe­sta­cje nadal się odby­wa­ją, tyle, że już nie codzien­nie, a tyl­ko w week­en­dy, co może wska­zy­wać na wyczer­py­wa­nie się fun­du­szy, któ­re bia­ło­ru­ska KGB oce­nia­ła na nie­ca­łe 3 miliar­dy dola­rów. Być może na to wła­śnie liczy pre­zy­dent Łuka­szen­ka tym bar­dziej, że wła­śnie tam­tej­szy Sąd Naj­wyż­szy odrzu­cił skar­gę pani Swie­tła­ny Cicha­no­uskiej – ale ona nadal upie­ra się, że jest prezydentem.

To i tak lepiej, niż w Pol­sce, gdzie oka­za­ło się, że po ostat­nich wybo­rach mamy co naj­mniej czte­rech pre­zy­den­tów: jeden, to pan Andrzej Duda, cho­ciaż Wiel­ce Czci­god­ny poseł Pup­ka oraz “eks­pert” w oso­bie pana prof. Zol­la twier­dzą, że te wybo­ry były “nie­le­gal­ne”, następ­nie pre­zy­den­tem Sta­nów Zjed­no­czo­nych Pol­ski jest pan Mariusz Max-Kolon­ko, a z kolei pre­zy­den­tem Naj­ja­śniej­szej Rze­czy­po­spo­li­tej Kró­le­stwa Pol­skie­go in spe  ogło­sił się pan Wło­dzi­mierz Korab-Kar­po­wicz. Dalej pre­zy­den­tem jest od daw­na pan Jan Zbi­gniew Potoc­ki, no i “tym­cza­so­wy pre­zy­dent na uchodź­stwie, Wła­dy­sław Janusz Mał­ko­wicz. Ogło­sił się on pre­zy­den­tem w “Dzien­ni­ku Ustaw Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej” po tym, jak pan Jan Zbi­gniew Potoc­ki nie zdo­łał zebrać pod swo­ją kan­dy­da­tu­rą 100 tys. pod­pi­sów. Pan Mał­ko­wicz uznał, że pan Potoc­ki “zrzekł się” urzę­du pre­zy­den­ta RP na Uchodź­stwie. Nie­ste­ty, w odróż­nie­niu od pani Swie­tła­ny Cicha­no­uskiej, Unia Euro­pej­ska żad­ne­go z tych pre­zy­den­tów nie popie­ra, co jest dodat­ko­wą ilu­stra­cją traf­no­ści spo­strze­że­nia Jerze­go Orwel­la, że wszyst­kie zwie­rzę­ta są rów­ne, ale nie­któ­re są rów­niej­sze od innych.

            Sta­ni­sław Michalkiewicz