W Ontario zaczyna brakować techników laboratoryjnych, co pokazuje że laboratoria diagnostyczne wykonujące testy w kierunku koronawirusa są przeciążone. W poniedziałek premier Doug Ford przyznał, że jesteśmy blisko maksymalnej możliwej dobowej liczby wykonywanych testów. Podobne problemy pojawiają się na całym świecie, brakuje też odczynników chemicznych.

Rząd Ontario zwrócił się do uniwersytetów i prywatnych laboratoriów z prośbą o wsparcie. W poniedziałek liczba zaległych testów wynosiła 68 000.

W zeszłym tygodniu Ontario zmieniło wytyczne dotyczące testowania. Teraz badane mają być tylko osoby, u których występują objawy COVID-19 lub które należą do grup wysokiego ryzyka. Od wtorku centra wykonujące badania przestają przyjmować pacjentów “z ulicy”, a wprowadzają system umawiania się na wizyty. Decyzja o zmianach została podjęta po to, by odciążyć system diagnostyczny. Do tej pory przed ośrodkami pobierającymi próbki tworzyły się wielogodzinne kolejki, a część oczekujących odchodziła z kwitkiem. Prowincja stwierdziła, że spora część tych ludzi nie potrzebuje badania, tylko chce się upewnić, czy przypadkiem nie jest zakażona.

Po weekendzie prowincja wysłała do Toronto 200 pracowników, którzy będą się zajmować śledzeniem kontaktów osób zakażonych COVID-19. Wcześniej miasto ogłosiło, że zawiesza większość tego typu działań z powodu wzrostu liczby przypadków.

Dr Eileen De Villa, główna lekarz Toronto, zaapelowała o wprowadzenie na cztery tygodnie zakazu obsługi klientów w lokalach w restauracjach i barach, zawieszenie zajęć fitness i wezwanie mieszkańców miasta do wychodzenia z domu tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. Ford stwierdził, że byłoby to zbyt pochopne.