Adwent to coroczny cykl przygotowania na przyjście Jezusa Chrystusa. Czekamy, bo został zapowiedziany. I narodziło się Dzieciątko Jezus. Co roku o tym pamiętamy. Adwent ma dwie fazy. Pierwsza zaczyna się cztery niedziele przed Bożym Narodzeniem, w tym roku była to niedziela, 29-go listopada. Faza ta koncentruje się na rzeczach ostatecznych, na sądzie i zbawieniu. Akcentuje rolę wiary, nadziei oraz miłości. Drugi etap Adwentu trwa od 17 grudnia do Wigilii i  koncentruje się na bezpośrednim przygotowaniu do narodzin Chrystusa. A my w pięknej polskiej kolędzie z połowy 19 wieku (autor słów i kompozytor – nieznani) śpiewamy:

‘Narodził się nam Zbawiciel, wszego świata odkupiciel’. Rok liturgiczny zaczyna się od adwentu. Liczymy i powtarzamy co roku najważniejsze fundamenty naszej wiary. Rok liturgiczny jest niezależny od kalendarza cywilnego. Kalendarze cywilne mogą być różne, i różnie liczyć segmenty, jak i zaczynać w różnych porach obrotu ziemi dookoła słońca. Tuż za polską granicą wschodnią, obowiązuje dalej kalendarz juliański, stąd różnice między datami świąt u nas i u Słowian ze wschodu. Dla nich jest to jeszcze jeden argument, że jesteśmy Polakami Słowianami, którzy zdradzili słowiańszczyznę. Nie tylko jesteśmy katolikami, ale i przyjęliśmy kalendarz obowiązujący na Zachodzie. Wielu władców, uważających się za ważnych, i budujących nowy świat po swojemu, zaczynało od nowego kalendarza. Żydzi mają swój kalendarz w Izraelu, Rewolucja Francuska wprowadziła swój kalendarz. Niektóre kalendarze upadają wraz z twórcą, niektóre pozostają, a jedyny ślad tego, który go narzucił światu pozostaje w nazwie. Stąd nasz kalendarz gregoriański pochodzi z roku 1581 i został ustanowiony bullą papieską papieża Grzegorza XIII. Jest to w zasadzie kalendarz juliański (od cesarza rzymskiego Juliusza Cezara) z poprawkami.

Czas adwentu to czas przygotowania. Jakże jest on różny w tym roku od lat poprzednich. Po raz pierwszy nie możemy bezpośrednio uczestniczyć we mszy świętej ze względu na wprowadzone obostrzenia związane z ryzykiem Covid. Ci, którzy załadowali się do pociągu wirtualnego, mogą uczestniczyć we mszy świętej przez Internet, inni uczestniczą we mszy poprzez radio, albo telewizję. Osobiście należę do tych, którzy co niedziela uczestniczą we mszy świętej porannej (8:00 a.m.) w kościele Św. Kazimierza w Toronto. Ilość wirtualnych uczestników powoli wzrasta. Podczas pierwszego lockdownu było niewiele ponad 100 osób. Obecnie jest znacznie lepiej, choć wiadomo, że nic nie zastąpi bezpośredniego uczestnictwa we mszy świętej. Nie zapominajmy także, że uczestnictwo we mszy świętej to także przynależność do wspólnoty parafialnej.

Nic nie zastąpi pogaduszek w sali parafialnej po mszy przy kawie, pączku, czy wypieku domowej roboty. Ale dosyć narzekania. Jest jak jest, i musimy z tym żyć. Jak? Wstyd się do tego przyznać, ale dopiero zwolnienie biegu życia spowodowane covidem dało mi szansę na lepsze przygotowanie się do eucharystii. Zawczasu odszukuję liturgię na dzień niedzielny, i przygotowuję się aby dogłębnie zrozumieć Słowo Boże. Liturgię na dany dzień z łatwością można znaleźć w sieci Internetowej, czy też w modlitewniku na dany rok. No i oczywiście niezastąpionym źródłem jest Biblia. Osobiście korzystam z elektronicznej subskrypcji tygodnika katolickiego ‘Idziemy’, gdzie co tydzień jest podawano liturgia na daną niedzielę. Szczególne upodobałam sobie psalmy. Cała ich mądrość i finezja słowa wychodzi z nich dopiero po wielokrotnym ich odczytaniu, niejako wsłuchaniu się nie tylko w słowo, ale i w rytm i finezję poezji. W kazaniu z 6 grudnia, 2020, Ojciec Ludwik Stryczek, wspominał w swoim kazaniu o swoim pobycie na misji w Kamerunie i o kardynalnych cnotach katolickich. Poniższe wywody nie są streszczeniem kazania Ojca Ludwika Stryczka, a jedynie efektem rozmyślań autorki zainspirowanych kazaniem.

Cnoty te to:

– Roztropność – Prudeintry (prudence)

– Sprawiedliwość – Lustitia (justice)

– Umiarkowanie – Temperantia (temperance)

– Męstwo – Fortitudo (courage)

Kardynalne to znaczy główne. Główne to znaczy takie, nad którymi każdy z nas powinien pracować aby wprowadzić je w swoje życie. A doskonalić w czasie adwentu. Jakże często, szczególnie w naszej  kulturze romantyczno powstańczej brak nam tych cnót. Jesteśmy raptusami, wyrażającymi zbyt często swoje oburzenie, bez zastanowienia się jaki efekt ono przyniesie. Słynne romantyczne ‘Mierz siłę na zamiary, nie zamiar według sił’ (wzięte z ‘Ody do Młodości’ Adama Mickiewicza) jest właśnie takim pozbawionym cnoty roztropności i umiarkowania powiedzeniem.

Najpierw trzeba te zamiary mieć, i dopiero potem jeśli chcemy je osiągnąć, ustalić jak i za pomocą czego można je najlepiej osiągnąć. Romantyczne to zawołanie, nakazujące bezwarunkowo iść w bój, zostawiło nasz naród bez ciągłości elit. Elity przez wiele pokoleń ginęły zgodnie z zasadą ‘mierz siłę na zamiary’. Naprawdę? A mnie uczono, żeby nie porywać się z motyką na słońce. Powiedzenie mniej piękne i romantyczne, ale jakże bliższe cnocie roztropności. A potem się oburzamy, że wszędzie pełno resortowych, czy  pełniących obowiązki Polaka (POP), frankistów, których 20 tysięcy otrzymało szlachectwo za przejście na katolicyzm, zapominając, że daliśmy się sprowokować, żeby stworzyć próżnię, której nie jesteśmy w stanie sami zapełnić – także takimi jak my, którzy Polskę opuścili.

Teraz posypią się na moją głowę gromy ze strony tych nauczonych wystawiać się pod przeważające siły wroga. Ale zanim mnie zlinczujecie, zastanówcie się przez chwilę, czyli odwołajcie się do cnoty sprawiedliwości, roztropności i umiarkowania.

Mądrość polega nie umiejętności korygowania błędów.

I ostatnia cnota: odwaga. Tak, mamy jej sporo, szczególnie jeśli chodzi o ryzykowanie życiem w sprawach słusznych. Słusznych niekoniecznie znaczy naszych, jak w powiedzeniu ‘za wolność naszą i waszą’. Niestety z reguły było to za waszą, a naszą to musieliśmy wywalczyć sobie sami. Ale chodzi mi o odwagę cywilną dobrego zorganizowania się jako wspólnota bez zagrożenia wojną i powstaniem narodowym.

Żyjemy w czasach gdzie odwagą są takie gesty jak przeżegnanie się przed kościołem, przed krzyżem, uklęknięcie przed Świętym Sakramentem, noszenie krzyżyka.

Dajmy dowód tej odwadze. Adwent, okres refleksji i przemyśleń. Oby był ostatnim bez bezpośredniego uczestnictwa we Mszy Świętej naszej parafialnej wspólnoty.

Alicja Farmus

Toronto, 7 grudnia, 2020