Do nor­mal­no­ści sprzed koro­na­wi­ru­sa uda się wró­cić naj­wcze­śniej w 2022 r.

Po zała­ma­niu, któ­re przy­niósł koro­na­wi­rus, gospo­dar­ka świa­to­wa na pew­no szyb­ko się nie pod­nie­sie. Jeden rok to za mało, by odzy­ska­ła peł­ną rów­no­wa­gę. W pierw­szej poło­wie roku 2021 COVID-19 będzie real­nym zagro­że­niem, dopie­ro po tym cza­sie szcze­pion­ki przy­nio­są wymier­ny efekt. Nawet jeśli uda się opa­no­wać sytu­ację w Euro­pie i w USA, to pro­ble­my mogą wystę­po­wać w innych czę­ściach świa­ta. Pod tym wzglę­dem rok 2021 będzie trud­ny. Pew­nie uda się w jego trak­cie odzy­skać wzrost gospo­dar­czy, ale to nie będzie tem­po, któ­re obser­wo­wa­li­śmy przed wystą­pie­niem koro­na­wi­ru­sa. Do tak rozu­mia­nej nor­mal­no­ści uda się wró­cić naj­wcze­śniej w 2022 r.

Chi­ny to jedy­na duża gospo­dar­ka świa­ta, któ­ra w 2020 r. utrzy­ma­ła wzrost gospo­dar­czy. Według sza­cun­ków Mię­dzy­na­ro­do­we­go Fun­du­szu Walu­to­we­go z tego roku chiń­skie PKB zyska­ło w tym okre­sie 1,9 proc. Inne pań­stwa koro­na­wi­rus zepchnął w rece­sję. PKB Sta­nów Zjed­no­czo­nych spa­dło o 4,3 proc., Nie­miec – o 6 proc., Japo­nii – o 5,3 proc., Pol­ski – o 3,6 proc. PKB całe­go świa­ta obni­ży się śred­nio o 4,4 proc.

W tym miej­scu widać para­doks. Chi­ny zyska­ły pod wzglę­dem gospo­dar­czym, ale jed­no­cze­śnie stra­ci­ły pod wzglę­dem poli­tycz­nym. Rok 2020 wyraź­nie uka­zał Zacho­do­wi (przede wszyst­kim USA), że Chi­ny są rywa­lem. To spra­wi, że wie­le państw zacznie pro­wa­dzić poli­ty­kę anty­chiń­ską. Nie tyl­ko Sta­ny Zjed­no­czo­ne – tak­że Euro­pa, Austra­lia czy nie­któ­re kra­je azja­tyc­kie. W przy­szło­ści coraz trud­niej będzie Peki­no­wi poru­szać się w świe­cie polityki.

Zda­rze­nia roku 2020 dowio­dły rów­nież, że kon­flikt mię­dzy USA i Chi­na­mi będzie nadal trwał. Pan­de­mia jesz­cze się nie skoń­czy­ła, ale już widać, że jej efek­ty nie będą tak groź­ne, jak począt­ko­wo się oba­wia­no. Dla­te­go też napię­cia, któ­re obser­wo­wa­li­śmy przed jej wybu­chem, dalej pozo­sta­ną aktu­al­ne, a nawet się zwięk­szą. Wyglą­da na to, że wcho­dzi­my w kolej­ną zim­ną woj­nę. Wcze­śniej przez czte­ry deka­dy trwa­ło star­cie mię­dzy USA i Związ­kiem Radziec­kim. Zakoń­czy­ło się w 1991 r. roz­pa­dem ZSRR. Teraz roz­po­czy­na się podob­ny kon­flikt, tyle że prze­ciw­ni­kiem Waszyng­to­nu sta­nie się Pekin.

Nowa zim­na woj­na będzie się roz­gry­wać na dwóch płasz­czy­znach. Po pierw­sze, na polu gospo­dar­ki. Chi­ny w tym obsza­rze są coraz potęż­niej­sze. Dodat­ko­wo Pekin sta­wia na roz­wój tech­no­lo­gicz­ny. Waż­ną are­ną kon­flik­tu sta­ną się więc ame­ry­kań­skie inwe­sty­cje, zakaz sprze­da­ży roz­wi­nię­tych tech­no­lo­gii czy też wpusz­cza­nia chiń­skich tech­no­lo­gii na zachod­nie ryn­ki. To głów­na róż­ni­ca mię­dzy współ­cze­sny­mi Chi­na­mi i Związ­kiem Radziec­kim kie­dyś, gdyż ZSRR był tyl­ko potę­gą mili­tar­ną, w innych obsza­rach wyraź­nie odsta­wał. Tym­cza­sem Chi­ny sta­ra­ją się roz­wi­jać rów­no­mier­nie, sta­jąc się coraz więk­szą potę­gą w wymia­rze woj­sko­wym. Ten obszar sta­nie się dru­gą płasz­czy­zną tego kon­flik­tu. Wier­ną repli­ką ory­gi­nal­nej zim­nej woj­ny będzie nato­miast reto­ry­ka – odwo­ły­wa­nie się do praw czło­wie­ka, war­to­ści takich jak wol­ność, demo­kra­cja, tole­ran­cja. W ten spo­sób Zachód będzie się prze­ciw­sta­wiał auto­ry­tar­nym reżi­mom, pod­wa­żał ich wiarygodność.

Wcho­dzi­my w erę nowej zim­nej woj­ny i nie będzie w niej miej­sca na pół­środ­ki. Więk­szość kra­jów będzie musia­ła opo­wie­dzieć się po jed­nej ze stron. I nie mam wąt­pli­wo­ści, że kra­je euro­pej­skie sta­ną po tej samej stro­nie co USA. Tak­że te z naj­bar­dziej anty­ame­ry­kań­skim nasta­wie­niem, jak Niem­cy czy Wło­chy. Nie wia­do­mo, jaką poli­ty­kę będą pro­wa­dzić euro­pej­skie kra­je nie­na­le­żą­ce do Unii Euro­pej­skiej. Choć­by Ser­bia, któ­ra może szu­kać poro­zu­mie­nia – np. w wymia­rze tech­no­lo­gicz­nym – z Chi­na­mi. Ale z dru­giej stro­ny, gdy­by do tego doszło, to UE zacznie na takie kra­je wywie­rać pre­sję, by jed­nak koope­ra­cji z Peki­nem nie podej­mo­wa­ły. Oddziel­ną spra­wą jest to, że Chi­ny sta­ra­ją się roz­wi­jać współ­pra­cę z kra­ja­mi Euro­py Środ­ko­wej. Jed­nak kar­ty Zacho­du w tym regio­nie są mocniejsze.

Nie sądzę, by Joe Biden wpro­wa­dzał więk­sze zmia­ny w poli­ty­ce, któ­rą wobec Euro­py Środ­ko­wej pro­wa­dził Donald Trump. Za cza­sów Trum­pa zaczął funk­cjo­no­wać pro­jekt Trój­mo­rza obej­mu­ją­cy 12 państw regio­nu – i Biden się z nie­go nie wyco­fa. Jego pre­zy­den­tu­ra nie będzie powro­tem do cza­sów Barac­ka Oba­my. Będzie wie­le podo­bieństw, ale na pew­no poli­ty­ka USA wobec Chin będzie inna niż w latach 2008–2016, bo zagro­że­nie ze stro­ny Chin jest dużo więk­sze niż wte­dy. Podob­ną zmia­nę będzie moż­na zaob­ser­wo­wać w poli­ty­ce doty­czą­cej Rosji. Na pew­no nie doj­dzie do żad­nych rese­tów, któ­re mia­ły miej­sce w cza­sach pre­zy­den­tu­ry Obamy.

Tekst publi­ko­wa­ny rów­no­cze­śnie z mie­sięcz­ni­kiem opi­nii Wszyst­ko Co Naj­waż­niej­sze w ramach pro­jek­tu „Deka­da Euro­py Cen­tral­nej” reali­zo­wa­ne­go z Gieł­dą Papie­rów War­to­ścio­wych w Warszawie.

Bran­ko MILANOVIĆ

Serb­sko-ame­ry­kań­ski ekonomista.