Woj­ciech Błasiak

O Auto­rze: W 1975 ukoń­czył stu­dia na Wydzia­le Prze­my­słu Aka­de­mii Eko­no­micz­nej w Kato­wi­cach. Następ­nie uzy­skał sto­pień nauko­wy dok­to­ra nauk huma­ni­stycz­nych. W latach 1993–1997 z ramie­nia Kon­fe­de­ra­cji Pol­ski Nie­pod­le­głej spra­wo­wał man­dat posła II kaden­cji. Póź­niej był zwią­za­ny z KPN-OP i AWS.  Jest pre­ze­sem Sto­wa­rzy­sze­nia Pol­skiej Myśli Stra­te­gicz­nej w Kato­wi­cach. Zwią­za­ny z Ruchem Oby­wa­tel­skim na rzecz Jed­no­man­da­to­wych Okrę­gów Wyborczych. 


Jak poda­ła Pol­ska Agen­cja Pra­so­wa, 19 mar­ca br. pre­zy­dent Andrzej Duda i pre­mier Mate­usz Mora­wiec­ki wzię­li udział w obcho­dach “40. rocz­ni­cy byd­go­skie­go mar­ca”. Pre­zy­dent i pre­mier Pol­ski uczci­li “uży­cie siły wobec pro­te­stu­ją­cych związ­kow­ców”. Cho­dzi o rocz­ni­cę pro­wo­ka­cji zor­ga­ni­zo­wa­nej 19 mar­ca 1981 roku przez ówcze­sne­go pre­mie­ra PRL gen. Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go Woj­cie­cha Jaru­zel­skie­go, w któ­rej funk­cjo­na­riu­sze komu­ni­stycz­nej Służ­by Bez­pie­czeń­stwa cięż­ko pobi­li w Byd­gosz­czy trzech dzia­ła­czy “Soli­dar­no­ści” i “Soli­dar­no­ści Chłop­skiej”. Była to celo­wa pro­wo­ka­cja, któ­ra mia­ła być testem nastro­jów spo­łecz­nych, przed pla­no­wym wpro­wa­dze­niem sta­nu wojen­ne­go w kwiet­niu 1981 roku. Czyż czcze­nie poli­tycz­nej pro­wo­ka­cji, przy całym sza­cun­ku dla pobi­tych, nie jest może połą­cze­niem komi­zmu z tra­gi­zmem, zwa­nym popu­lar­nie groteską?

Pro­wo­ka­cja byd­go­ska pre­mie­ra W. Jaruzelskiego
Od lute­go 1981 roku komu­ni­stycz­ne wła­dze Pol­ski Ludo­wej roz­po­czę­ły osta­tecz­ne przy­go­to­wa­nia do wpro­wa­dze­nia na wio­snę sta­nu wojen­ne­go w celu poli­cyj­no-woj­sko­we­go roz­bi­cia ruchu “Soli­dar­no­ści”. 11 lute­go nowym pre­mie­rem rzą­du zosta­je mini­ster obro­ny naro­do­wej, gen. LWP W. Jaru­zel­ski, któ­ry wystę­pu­je z ape­lem do spo­łe­czeń­stwa o “90 dni spo­ko­ju”. Nie­mal rów­no­cze­śnie z powo­ła­niem gen. W. Jaru­zel­skie­go na funk­cję pre­mie­ra, prze­pro­wa­dzo­no pod jego kie­row­nic­twem “grę decy­zyj­ną” wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go z udzia­łem 45 wta­jem­ni­czo­nych gene­ra­łów woj­ska i poli­cji. Jed­nym z jej klu­czo­wych usta­leń był wnio­sek, iż znisz­cze­nie “Soli­dar­no­ści” będzie moż­li­we tyl­ko przy jej peł­nym zasko­cze­niu. Na począt­ku zaś lute­go zapa­dła decy­zja o prze­pro­wa­dze­niu w Pol­sce wiel­kich ćwi­czeń woj­sko­wych Ukła­du War­szaw­skie­go z udzia­łem wojsk sowiec­kich “Sojuz 81”. 3 mar­ca Jaru­zel­ski przed­sta­wił na Krem­lu stan przy­go­to­wań do wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go, a 16 mar­ca roz­po­czę­ły się wiel­kie manew­ry woj­sko­we. 27 mar­ca pre­mier Jaru­zel­ski i I sekre­tarz KC par­tii komu­ni­stycz­nej Sta­ni­sław Kania pod­pi­sa­li pod­sta­wo­we doku­men­ty, regu­lu­ją­ce zasa­dy i tryb wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go, w tym doku­ment “Myśl prze­wod­nia wpro­wa­dze­nia sta­nu wojennego”.
Stan wojen­ny był pla­no­wa­ny naj­póź­niej na kwie­cień 1981 roku, a naj­praw­do­po­dob­niej na pierw­szy dzień Świąt Wiel­ka­noc­nych czy­li 19 kwiet­nia. Świad­czy o tym nie tyl­ko logi­ka wyda­rzeń, ale nade wszyst­ko listy osób do inter­no­wa­nia z 13 grud­nia 1981 roku. Zna­leź­li się na niej bowiem dzia­ła­cze , któ­rzy opu­ści­li Pol­skę naj­póź­niej w kwiet­niu, acz rów­nież dzia­ła­cze, któ­rzy prze­sta­li po kwiet­niu peł­nić swo­je funk­cje w związku.
W zało­że­niach wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go zna­la­zła się teza, iż stan wojen­ny będzie moż­na wpro­wa­dzić wte­dy, gdy co naj­mniej 60% spo­łe­czeń­stwa nie poprze “Soli­dar­no­ści”. Testem spraw­dza­ją­cym siłę “Soli­dar­no­ści” i jej popar­cie spo­łecz­ne przed pla­no­wa­nym wpro­wa­dze­niem sta­nu wojen­ne­go, była rzą­do­wa pro­wo­ka­cja w Byd­gosz­czy. Pro­wo­ka­cję prze­pro­wa­dzo­no 19 mar­ca pod bez­po­śred­nią kon­tro­lą pre­mie­ra Jaru­zel­skie­go, któ­ry był na bie­żą­co infor­mo­wa­ny tele­fo­nicz­nie o jej prze­bie­gu, i przy obec­no­ści na jej miej­scu wice­pre­mie­ra rzą­du Sta­ni­sła­wa Macha.

reklama

Fala rewo­lu­cyj­nej mobi­li­za­cji “Soli­dar­no­ści”
Pro­wo­ka­cja pole­ga­ła na cięż­kim i bru­tal­nym pobi­ciu przez funk­cjo­na­riu­szy SB regio­nal­nych dzia­ła­czy “Soli­dar­no­ści” i chłop­skich związ­ków zawo­do­wych, zapro­szo­nych ofi­cjal­nie na sesję woje­wódz­kiej rady naro­do­wej w Byd­gosz­czy. Bru­tal­ność i bez­czel­ność tej pro­wo­ka­cji wywo­ła­ła natych­miast ogrom­ną falę emo­cji obu­rze­nia w całym kra­ju. Kra­jo­wa Komi­sja Poro­zu­mie­waw­cza “Soli­dar­no­ści”, jako naczel­na wła­dza związ­ku, po bar­dzo ostrym i dra­ma­tycz­nym kon­flik­cie z jej prze­wod­ni­czą­cym Lechem Wałę­są, uchwa­li­ła strajk ostrze­gaw­czy na 27 mar­ca, a strajk gene­ral­ny na 31 mar­ca. Powo­ła­no Kra­jo­wy Komi­tet Straj­ko­wy, któ­ry otrzy­mał z ramie­nia KKP peł­nię wła­dzy w związ­ku, jed­nak bez moż­li­wo­ści zmia­ny żądań straj­ko­wych, a tak­że odwo­ła­nia same­go strajku.
W cią­gu tygo­dnia doko­nał się pro­ces nie­spo­ty­ka­nej wcze­śniej i póź­niej rewo­lu­cyj­nej już mobi­li­za­cji poli­tycz­nej ruchu związ­ko­we­go “Soli­dar­no­ści”, i to przy peł­nym i zde­cy­do­wa­nym popar­ciu więk­szo­ści obu­rzo­ne­go bru­tal­no­ścią pro­wo­ka­cji spo­łe­czeń­stwa. Powszech­ne przy­go­to­wa­nia do powszech­ne­go straj­ku gene­ral­ne­go w przed­się­bior­stwach i kopal­niach, pro­wa­dzo­ne z peł­ną świa­do­mo­ścią moż­li­wo­ści uży­cia siły przez komu­ni­stycz­ne wła­dze, wyzwo­li­ły mobi­li­za­cję emo­cji bun­tu i deter­mi­na­cji, przy zre­du­ko­wa­niu emo­cji stra­chu. To zaś pro­wa­dzi­ło do iście rewo­lu­cyj­nej maso­wej akty­wi­za­cji ruchu. Przy­go­to­wy­wa­no się orga­ni­za­cyj­nie do czyn­nej obro­ny przed­się­biorstw przed ude­rze­niem sił sztur­mo­wych mili­cji. Poka­zem peł­nej mobi­li­za­cji i spraw­no­ści orga­ni­za­cyj­nej “Soli­dar­no­ści” był czte­ro­go­dzin­ny strajk ostrze­gaw­czy w dniu 27 mar­ca. Wszyst­ko to dzia­ło się przy peł­nym i zde­ter­mi­no­wa­nym popar­ciu więk­szo­ści społeczeństwa.
W tej sytu­acji wła­dze komu­ni­stycz­ne, przy­go­to­wu­ją­ce się do wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go, nie tyl­ko musia­ły uznać go za nie­moż­li­wy do prze­pro­wa­dze­nia w kwiet­niu, ale musia­ły się sil­nie oba­wiać powszech­ne­go straj­ku gene­ral­ne­go i peł­nej kon­fron­ta­cji poli­tycz­nej ze związ­kiem. I były żywot­nie zain­te­re­so­wa­ne jego odwo­ła­niem. Rezy­gna­cja zaś z wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go w kwiet­niu 1981 roku, była dowo­dem, iż wła­dze komu­ni­stycz­ne ustę­pu­ją jedy­nie przed siłą zor­ga­ni­zo­wa­nej i zmo­bi­li­zo­wa­nej “Soli­dar­no­ści”. Tyl­ko siła związ­ku i maso­wy oraz aktyw­ny opór straj­ko­wy łącz­nie z moż­li­wo­ścią uży­cia siły fizycz­nej, mógł go ura­to­wać przed poli­cyj­no-woj­sko­wym roz­bi­ciem sta­nem wojen­nym, a tym samym nie dopu­ścić do zaprze­pasz­cze­nia soli­dar­no­ścio­wej rewolucji.
Doszło wszak­że do nie­spo­dzie­wa­ne­go przez milio­ny człon­ków związ­ku roz­strzy­gnię­cia. W wyni­ku per­trak­ta­cji pomię­dzy prze­wod­ni­czą­cym związ­ku L. Wałę­są, z pomi­nię­ciem wszak­że Kra­jo­we­go Komi­te­tu Straj­ko­we­go, a wice­pre­mie­rem Mie­czy­sła­wem Rakow­skim, w dniu poprze­dza­ją­cym strajk gene­ral­ny w godzi­nach wie­czor­nych pod­pi­sa­no poro­zu­mie­nie i odwo­ła­no strajk bez speł­nie­nia postu­la­tów straj­ko­wych KKP.
Spo­sób zawar­cia tej “ugo­dy war­szaw­skiej”, jak ją potem czę­sto pogar­dli­wie nazy­wa­no, był ze stro­ny Wałę­sy i czę­ści lide­rów “Soli­dar­no­ści” oraz ich dorad­ców poli­tycz­nych na cze­le z Bro­ni­sła­wem Gerem­kiem, fak­tycz­nym puczem związ­ko­wym. Zawie­szo­no bowiem strajk i zre­zy­gno­wa­no z żądań straj­ko­wych, bez zgo­dy KKS, a przy fizycz­nym unie­moż­li­wie­niu zwo­ła­nia KKP. Co gor­sza doszło do fak­tycz­ne­go zaak­cep­to­wa­nia przez KKP tego puczu, gdyż nie odwo­ła­no L. Wałę­sy z funk­cji prze­wod­ni­czą­ce­go oraz nie roz­wią­za­no zespo­łu doradców.

Zaprze­pasz­czo­na rewo­lu­cja “Soli­dar­no­ści”
“Ugo­da war­szaw­ska” odsło­ni­ła w peł­ni głów­ną sła­bość soli­dar­no­ścio­we­go ruchu robot­ni­cze­go, jaką było nega­tyw­ne przy­wódz­two, wspar­te nega­tyw­nym doradz­twem. Było to przy­wódz­two nega­tyw­ne, gdyż lide­rzy związ­ko­wi na cze­le z Wałę­są, nie tyl­ko nie byli w sta­nie sfor­mu­ło­wać stra­te­gicz­nej wizji i wyar­ty­ku­ło­wać misję związ­ku oraz jej prze­wo­dzić, ale nie byli też w sta­nie wziąć na sie­bie odpo­wie­dzial­no­ści za ruch związ­ko­wy, a ich poziom etycz­ny nie eli­mi­no­wał ich oso­bi­stych sła­bo­ści w dzia­łal­no­ści związkowej.
A był to naj­waż­niej­szy dla soli­dar­no­ścio­wej rewo­lu­cji moment, w któ­rym zosta­ła zaprze­pasz­czo­na histo­rycz­na szan­sa jego suk­ce­su. Prze­pro­wa­dze­nie w dniu 31 mar­ca 1981 roku bez­ter­mi­no­we­go straj­ku gene­ral­ne­go w for­mie oku­pa­cji tysię­cy zakła­dów pra­cy przez kil­ka milio­nów ludzie, w tym w 200 naj­więk­szych przed­się­bior­stwach prze­my­sło­wych i kopal­niach, w któ­rych pra­co­wa­ło po kil­ka tysię­cy robot­ni­ków przy­go­to­wa­nych do czyn­nej obro­ny swo­ich zakła­dów, unie­moż­li­wia­ło roz­bi­cie straj­ku z uży­ciem sił poli­cyj­no-woj­sko­wych. W przy­pad­ku prze­pro­wa­dze­nia nawet krót­ko­trwa­łe­go, kil­ku­dnio­we­go straj­ku, jego efek­tem było­by una­ocz­nie­nie i uprzy­tom­nie­nie milio­nom ludzi sku­tecz­no­ści straj­ku gene­ral­ne­go i bez­sil­no­ści władz dys­po­nu­ją­cych siłą poli­cji i woj­ska. Milio­ny uczest­ni­ków prze­kro­czy­ły­by kolej­ne gra­ni­cy swej pod­mio­to­wo­ści, zmie­nia­jąc swą potocz­ną świa­do­mość i swe oso­bo­wo­ści spo­łecz­ne, roz­bu­do­wu­jąc emo­cje bun­tu i odwa­gi, a redu­ku­jąc emo­cje stra­chu i podległości.
Odwo­ła­nie straj­ku gene­ral­ne­go było jed­nak nie tyl­ko zaprze­pasz­cze­niem histo­rycz­nej szan­sy uzy­ska­nia stra­te­gicz­nej prze­wa­gi siły poli­tycz­nej z kon­flik­cie z wła­dza­mi komu­ni­stycz­ny­mi. To odwo­ła­nie zała­ma­ło siłę poli­tycz­ną ruchu do tego stop­nia, że do koń­ca swe­go ist­nie­nia już jej nie zdo­łał odbu­do­wać, a co osta­tecz­nie sta­ło się prze­słan­ką do sku­tecz­ne­go wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go w grud­niu 1981 roku. Doszło bowiem do nagłe­go i maso­we­go zała­ma­nia wzno­szą­cej się fali emo­cjo­nal­nej mobi­li­za­cji. Nastą­pi­ła gwał­tow­na i maso­wa demo­bi­li­za­cja emo­cjo­nal­na ruchu, a w kon­se­kwen­cji wie­lo­mie­sięcz­na maso­wa dez­ak­ty­wa­cja ruchu “Soli­dar­no­ści”.
Poko­jo­wa rewo­lu­cja spo­łecz­na “Soli­dar­no­ści”, któ­ra była w swej tre­ści demo­kra­tycz­na, nie­pod­le­gło­ścio­wa i uspo­łecz­nia­ją­ca, zosta­ła osta­tecz­nie zaprze­pasz­czo­na. Odwo­ła­nie wpro­wa­dze­nia sta­nu wojen­ne­go w kwiet­niu 1981 udo­wad­nia, że zmo­bi­li­zo­wa­ny ruch robot­ni­czy był w sta­nie, przy wyko­rzy­sta­niu siły gene­ral­ne­go straj­ku oku­pa­cyj­ne­go, sku­tecz­nie prze­ciw­sta­wić się uży­ciu sta­nu wojen­ne­go przez wła­dze komu­ni­stycz­ne. Rów­no­cze­śnie przez cały okres soli­dar­no­ścio­wej rewo­lu­cji nigdy nie ist­nia­ła real­na groź­ba sowiec­kiej inter­wen­cji zbroj­nej, co jest już dzi­siaj wystar­cza­ją­co udo­ku­men­to­wa­ne. Ta rewo­lu­cja zosta­ła zaprze­pasz­czo­na dzię­ki ist­nie­niu nega­tyw­ne­go przy­wódz­twa i nega­tyw­ne­go doradz­twa, co w peł­ni odsło­ni­ły wyda­rze­nia mar­ca 1981 roku, a potwier­dzi­ły póź­niej­sze miesiące.

Kata­stro­fal­ny stan nauk społecznych
Moż­na by nad gro­te­sko­wą sytu­acją czcze­nia przez nasze­go pre­zy­den­ta i pre­mie­ra rocz­ni­cy pro­wo­ka­cji Jaru­zel­skie­go, przejść do porząd­ku dzien­ne­go, bo nie z taką ska­lą gro­te­ski poli­tycz­nej mamy do czy­nie­nia współ­cze­śnie w Pol­sce. Ale nie moż­na tego zro­bić, gdyż jest to wierz­cho­łek góry lodo­wej bar­dzo groź­ne­go zja­wi­ska w posta­ci kata­stro­fal­ne­go sta­nu nauk spo­łecz­nych, acz i, jak przy­pusz­czam, nauki pol­skiej w ogó­le. To, że pre­zy­dent i pre­mier uczest­ni­czy­li w gro­te­sce, wyni­ka­ło bowiem z fak­tu, iż oby­dwaj nie wie­dzie­li, czym była “pro­wo­ka­cja byd­go­ska” i na czym pole­gał jej histo­rycz­ny kon­tekst. A nie wie­dzie­li, gdyż mimo upły­wu 40. lat, pol­skie nauki spo­łecz­ne, od histo­rii, przez socjo­lo­gię, po poli­to­lo­gię, by pomi­nąć tu eko­no­mię, nie mają o tym poję­cia, podob­nie jak czo­ło­wi pol­scy dzien­ni­ka­rze, publi­cy­ści, komen­ta­to­rzy i medial­ni eksperci.
Pol­skie nauki spo­łecz­ne nie mają o tym poję­cia, gdyż bada­nia nauko­we zarów­no współ­cze­snej histo­rii, jak i współ­cze­snej rze­czy­wi­sto­ści spo­łecz­nej i gospo­dar­czej, są zdo­mi­no­wa­ne koniunk­tu­ra­li­zmem, popraw­no­ścią i powierz­chow­no­ścią. Są zdo­mi­no­wa­ne łama­niem naczel­nej zasa­dy nauk spo­łecz­nych sfor­mu­ło­wa­nej przez wiel­kie­go pol­skie­go socjo­lo­ga Sta­ni­sła­wa Ossow­skie­go, iż pod­sta­wo­wym obo­wiąz­kiem pra­cow­ni­ka nauko­we­go jest brak lojal­no­ści w myśle­niu. W domy­śle — brak lojal­no­ści w myśle­niu nauko­wo-badaw­czym wobec kogo­kol­wiek i czegokolwiek.
Pol­skie nauki spo­łecz­ne są zdo­mi­no­wa­ne koniunk­tu­ra­li­zmem, popraw­no­ścią i powierz­chow­no­ścią ana­liz, gdyż insty­tu­cjo­nal­nie zor­ga­ni­zo­wa­na nauka w uczel­niach wyż­szych, insty­tu­tach nauko­wo-badaw­czych, aż po Insty­tut Pamię­ci Nauko­wej, docho­dze­nia praw­dy nie wymu­sza i nie wyma­ga. Jest się tam nagra­dza­nym zawo­do­wo za koniunk­tu­ra­lizm, popraw­ność i powierz­chow­ność badań, a kara­nym zawo­do­wo za bez­kom­pro­mi­so­wość, obiek­ty­wizm i docie­kli­wość badaw­czą. Jest jesz­cze gorzej, gdyż ci bez­kom­pro­mi­so­wi, obiek­tyw­ni i docie­kli­wi, od cza­sów komu­ni­stycz­nych czy­stek począt­ku i koń­ca lat 80. XX wie­ku, już tam zasad­ni­czo nie pra­cu­ją. A ist­nie­ją­ce mecha­ni­zmy nabo­ru i awan­su w tym zawo­dzie tę sytu­ację repro­du­ku­ją sta­le i na nowo. Nie­licz­ne zaś wyjąt­ki, potwier­dza­ją tyl­ko regułę.
Pol­skie spo­łe­czeń­stwo naro­do­we pozba­wio­ne wła­snej nauki czy­li samo­wie­dzy, poczy­na­jąc od Wszech­świa­ta, a na swej wła­snej histo­rii koń­cząc, jest niczym kolos o gli­nia­nej gło­wie. To unie­moż­li­wia zasad­ni­czą samo­orien­ta­cję w świe­cie w któ­rym się żyje. A gro­te­sko­we zacho­wa­nia pol­skich przy­wód­ców poli­tycz­nych, są tyl­ko tego tra­gi­ko­micz­nym, acz i dosad­nym przejawem.
Nasz pre­zy­dent i pre­mier są tu też ofia­ra­mi swej wła­snej poli­ty­ki wobec nauki i szkol­nic­twa wyż­sze­go. Nie tyl­ko, że nie zro­bi­li nic, mając moc ini­cja­ty­wy usta­wo­daw­czej i więk­szość par­la­men­tar­ną od 2015 roku, dla głę­bo­kiej refor­my i uzdro­wie­nia pol­skiej nauki, acz i stu­diów wyż­szych. Dopu­ści­li wręcz do istot­ne­go pogor­sze­nia sytu­acji, dzię­ki bez­myśl­nej refor­mie nauki byłe­go mini­stra Jaro­sła­wa Gowi­na, któ­rej nie zablo­ko­wa­li, choć mogli.
Kata­stro­fal­ny stan nauk spo­łecz­nych, acz i szkol­nic­twa wyż­sze­go w ogó­le, po raz kolej­ny potwier­dza, iż stwo­rzo­ne nega­tyw­ną selek­cją, dzię­ki pro­por­cjo­nal­nej ordy­na­cji wybor­czej do Sej­mu, par­tyj­ne gru­py wła­dzy poli­tycz­nej, nie są zdol­ne do grun­tow­nej napra­wy cze­go­kol­wiek, acz do psu­cia i nisz­cze­nia zawsze i sta­le. Doty­czy to tak rzą­dzą­cej koali­cji, jak i jej opo­zy­cji. Tyl­ko likwi­da­cja obec­ne­go ustro­ju par­tyj­nej oli­gar­chii wybor­czej i wpro­wa­dze­nie ordy­na­cji opar­tej o moż­li­wość swo­bod­ne­go kan­dy­do­wa­nia wszyst­kich upraw­nio­nych do tego oby­wa­te­li, otwo­rzy dro­gę pozy­tyw­nej selek­cji pol­skich elit poli­tycz­nych. I być może docze­ka­my się wte­dy uzdra­wia­ją­cych pol­ską naukę reform. Póki co, wnio­ski są ponure.

Ps. Wszyst­kie tezy doty­czą­ce okre­su lat 1980–1981 są teza­mi nauko­wy­mi, któ­rych dowód przed­sta­wi­łem w swo­jej liczą­cej 646 stron mono­gra­fii nauko­wej — Woj­ciech Bła­siak “Zaprze­pasz­czo­na rewo­lu­cja. Robot­ni­cza rewo­lu­cja spo­łecz­na «Soli­dar­no­ści»: pod­ło­że, przy­czy­ny, prze­bieg, skut­ki i kon­se­kwen­cje (w trzech stu­diach)”, “Śląsk” Wydaw­nic­two Nauko­we, Kato­wi­ce 2018. Dodam, iż jej spon­so­rem nie była uczel­nia wyż­sza czy insty­tut nauko­wo-badaw­czy, nie mówiąc o IPN, lecz nauczy­ciel­ska pen­sja mojej żony, wspie­ra­na nie­re­gu­lar­nie moimi docho­da­mi jako dostaw­cy pizzy.

20.03.2021.