Na Bia­ło­ru­si aresz­to­wa­no pol­skich dzia­ła­czy i o tym wła­śnie roz­ma­wia­my z Kon­su­lem Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej w Toron­to Krzysz­to­fem Grzel­czy­kiem. Kon­sul Grzel­czyk wszyst­kich aresz­to­wa­nych zna ponie­waż jako Woje­wo­da Dol­no­ślą­ski przez dłu­gi czas utrzy­my­wał bli­skie kon­tak­ty z Bia­ło­ru­sią. Spra­wa jest bar­dzo bul­wer­su­ją­ca, bo wyni­ka z niej, że my, Pola­cy, miesz­ka­ją­cy za gra­ni­cą może­my w pew­nych oko­licz­no­ściach stać się pew­ne­go rodza­ju ele­men­tem prze­tar­go­wym w sto­sun­kach dwu­stron­nych z Warszawą.

Krzysz­tof Grzel­czyk: Moje zain­te­re­so­wa­nia Bia­ło­ru­sią łączy­ły się z moją pra­cą w Urzę­dzie Miej­skim Wro­cła­wia, gdzie kie­ro­wa­łem Biu­rem Współ­pra­cy z Zagra­ni­cą. W pew­nym momen­cie dosze­dłem do wnio­sku, że Wro­cław posia­da­ją­cy licz­ne mia­sta part­ner­skie zupeł­nie nie ma ich wśród państw sąsia­du­ją­cych z Pol­ską — oprócz Nie­miec. Stąd oczy­wi­ście pierw­sze moje dzia­ła­nia skie­ro­wa­ne zosta­ły na daw­ne Kre­sy. To było natu­ral­ne, bo Wro­cław, jak i cały Dol­ny Śląsk jest zasie­dlo­ny w poło­wie przez naszych roda­ków miesz­ka­ją­cych przed woj­ną na Kre­sach Wschod­nich; Wro­cław miał te natu­ral­ne związ­ki i chęć nawią­za­nia bliż­szych kon­tak­tów z tymi mia­sta­mi, któ­re pozo­sta­ły za naszą obec­ną wschod­nią granicą.

        Tak się zaczę­ły te moje dzia­ła­nia; naj­pierw było dopro­wa­dze­nie do pod­pi­sa­nia umo­wy part­ner­skiej Wro­cła­wia ze Lwo­wem, a potem w kolej­no­ści było Grod­no na Bia­ło­ru­si. Z tym, że już wte­dy, w 2003 r. było dosyć cięż­ko prze­ko­nać ówcze­snych rad­nych miej­skich, któ­rzy dzi­siaj są zna­ny­mi poli­ty­ka­mi na pozio­mie pań­stwo­wym. Jed­nak uda­ło się taka umo­wa zosta­ła pod­pi­sa­na we Wro­cła­wiu w 2003 r. obec­ny przy tym był rów­nież ówcze­sny amba­sa­dor Bia­ło­ru­si w Pol­sce pan Łatusz­ka, któ­ry dzi­siaj zna­ny jest z tego że jest jed­nym z opo­zy­cjo­ni­stów wobec władz Białorusi.

        Ta dobrze zapo­wia­da­ją­ca się współ­pra­ca nie trwa­ła zbyt dłu­go. Ja tam przez ten czas od 2003 r. jeź­dzi­łem po kil­ka razy i do 2005 r. wszyst­ko wyglą­da­ło dobrze; Zwią­zek Pola­ków na Bia­ło­ru­si dzia­łał legal­nie. Do kry­zy­su doszło w 2005 r., kie­dy to wła­dze bia­ło­ru­skie z zanie­po­ko­je­niem przy­ję­ły fakt, że wybo­ry na pre­ze­sa Związ­ku Pola­ków na Bia­ło­ru­si wygra­ła oso­ba nie popie­ra­na przez nie. Tą oso­bą była Andże­li­ka Borys. I  jesz­cze zwią­zek nadal dzia­łał legal­nie, ale już z trud­no­ścia­mi, bo wła­dze nie ukry­wa­ły tego, że nie akcep­tu­ją wybo­ru pani Borys na przewodniczącą.

– Goniec: Czy­li doszło do takiej sytu­acji, że Bia­ło­ruś mia­ła „swo­ich Pola­ków” a Pol­ska mia­ła „swo­ich” i  w orga­ni­za­cji pol­skiej mniej­szo­ścio­wej doszło do pęknięcia?

        – Nie powie­dział­bym, że Pol­ska mia­ła „swo­ich Pola­ków”. To napraw­dę były demo­kra­tycz­ne wybo­ry w ramach związ­ku Pola­ków. To była orga­ni­za­cja — jest zresz­tą nadal — tyl­ko zmie­nił się jej cha­rak­ter; wte­dy była czę­ścią tego sys­te­mu pań­stwo­we­go, była legal­ną orga­ni­za­cją; naj­więk­szą nie­za­leż­ną orga­ni­za­cją spo­łecz­ną na Bia­ło­ru­si. I tu jest ten pro­blem, na to powin­ni­śmy zwró­cić uwa­gę, że w takim sys­te­mie post­so­wiec­kim, w jakim funk­cjo­nu­je Bia­ło­ruś dzia­ła­nie nie­za­leż­nej od władz orga­ni­za­cji było z grun­tu od same­go począt­ku problemem .

– Czy ta orga­ni­za­cja była postrze­ga­na jako anty­rzą­do­wa przez Mińsk?

        – Może nie wprost w ten spo­sób, że „anty­rzą­do­wa”, nato­miast pozo­sta­ją­ca poza kon­tro­lą. Te wła­dze mia­ły wcze­śniej jakąś kon­tro­lę poprzez to, że ludzie znaj­du­ją­cy się w związ­ku, cześć z nich, była jak­by pod wpły­wem władz, to się zmie­ni­ło wła­śnie po tych wybo­rach w 2005 r. I z tym trud­no było się wła­dzom pogo­dzić, że jest tak duża sil­na orga­ni­za­cja, któ­ra pozo­sta­je poza wpły­wa­mi władz. Pamię­taj­my, że Pola­ków na Bia­ło­ru­si jest nawet 12% całej popu­la­cji ponad milion. To są dane łatwe do zwe­ry­fi­ko­wa­nia cho­ciaż­by przez reje­stry kościel­ne, gdzie zwy­kle wyzna­nie rzym­sko­ka­to­lic­kie – zwy­kle – bo nie zawsze ale w zna­ko­mi­tej więk­szo­ści pokry­wa się z polskością.

        Więc wte­dy jesz­cze ten zwią­zek dzia­łał legal­nie, nawet po tych wybo­rach, dopie­ro póź­niej doszło do repre­sji wobec związ­ku, dopie­ro póź­niej doszło do otwar­te­go roz­ła­mu, gdzie zwią­zek kie­ro­wa­ny przez panią Borys prze­szedł jak­by do pod­zie­mia, a ofi­cjal­nym związ­kiem był już ten, któ­ry był w peł­ni ste­ro­wa­ny przez wła­dze białoruskie.

– Spo­tka­łem się z taką opi­nią, że Pola­cy na Bia­ło­ru­si jesz­cze za cza­sów sowiec­kich pia­sto­wa­li dużo pro­mi­nent­nych sta­no­wisk, mię­dzy inny­mi dla­te­go, że jako mniej­szość kształ­ci­li swo­je dzie­ci. Jak zaczę­ło się ich łączyć z wpły­wa­mi pol­ski­mi nastą­pi­ła swe­go rodza­ju czyst­ka tych Pola­ków. To jest cały czas prze­kleń­stwo każ­dej dia­spo­ry, rów­nież Polo­nii, jest to kwe­stia podwój­nej lojal­no­ści i postrze­ga­nia Pola­ków, jako takiej pią­tej kolum­ny. Czy Pan odno­si wra­że­nie, że to się nasi­li­ło w cza­sie ostat­nich 15 lat; że pozy­cja Pola­ków, któ­ra może nie była aż taka zła na samym począt­ku ist­nie­nia pań­stwa bia­ło­ru­skie­go, zmie­ni­ła się na niekorzyść?

        – Tak, jak powie­dzia­łem, to jest bar­dzo licz­na popu­la­cja , więc siłą rze­czy Pola­cy byli obec­ni w róż­nych struk­tu­rach pań­stwa bia­ło­ru­skie­go. To są też ludzie dobrze wykształ­ce­ni, więc ich pozy­cja w spo­łe­czeń­stwie gene­ral­nie rzecz bio­rąc jest dość dobra, nato­miast, to jak są postrze­ga­ni przez wła­dze bia­ło­ru­skie, to już inna kwe­stia, bo w kry­zy­sie, jaki teraz obser­wu­je­my w tym pań­stwie, Pola­cy są tą czę­ścią spo­łe­czeń­stwa, któ­rą łatwo zaata­ko­wać, jeśli wła­dze sobie nie radzą z pro­ble­ma­mi wewnętrz­ny­mi. To jest czę­sto sto­so­wa­ne, nie tyl­ko na Bia­ło­ru­si, taki mechanizm …

– Łatwo o rolę kozła ofiarnego?

– Odwró­cić uwa­gę od pro­ble­mów wewnętrz­nych wska­zać wro­ga inne­go, rze­ko­mo inspi­ro­wa­ne­go przez wro­gie pań­stwa. I tutaj tym wro­giem sta­je się Pol­ska czy też inne pań­stwa wspie­ra­ją­ce prze­mia­ny demo­kra­tycz­ne na Bia­ło­ru­si, któ­re mogły mieć miej­sce, gdy­by ostat­nie wybo­ry poto­czy­ły się ina­czej. Więc to jest takie prze­kie­ro­wa­nie emo­cji spo­łecz­nych w innym kie­run­ku, któ­ry nie­ko­niecz­nie ma jaki­kol­wiek zwią­zek z rze­czy­wi­sto­ścią; po pro­stu łatwo było Pola­ków zaata­ko­wać na tych emo­cjach nacjo­na­li­stycz­nych, że Pola­cy rze­ko­mo wystę­pu­ją prze­ciw­ko Bia­ło­ru­si­nom, choć to nie jest praw­da, bo miej­sco­wi Pola­cy są lojal­ni wobec pań­stwa białoruskiego.

        Doma­ga­li się tak, jak pozo­sta­li miesz­kań­cy pań­stwa Bia­ło­ruś, swo­bód demo­kra­tycz­nych któ­re dla nas są oczy­wi­sto­ścią, żyje­my na co dzień w pań­stwach demo­kra­tycz­nych, czy to w Kana­dzie, czy my w Pol­sce , gdzie nawet na co dzień o tym nie myśli­my, bo to jest oczy­wi­ste, że może­my uczyć się w dowol­nym języ­ku, w jakim chce­my, może­my czy­tać pra­sę w dowol­nym języ­ku, w jakim chce­my. Tam, w tym przy­pad­ku cho­dzi o to, żeby Pola­cy mie­li dostęp wła­śnie do języ­ka pol­skie­go, mogli kul­ty­wo­wać nasze tra­dy­cje . Prze­cież for­mal­ny zarzut wobec Andże­li­ki Borys zor­ga­ni­zo­wa­nie w świę­ta, jakim są Kaziu­ki, kier­ma­szu z tym zwią­za­ne­go, to jest prze­cież tak absurdalne…

– Prze­pra­szam że wcho­dzę w sło­wo, ale ten absurd poja­wił się teraz, bo wcze­śniej były obcho­dy stu­le­cia odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści przez Pol­skę, było wie­le obcho­dów polo­nij­nych. Myślę że sytu­acja mniej­szo­ści pol­skiej na Bia­ło­ru­si nie była taka zła, nawet w porów­na­niu z taki­mi kra­ja­mi jak Litwa, gdzie jest dużo róż­nych pro­ble­mów, czy Ukra­ina, gdzie jest wie­le tarć choć­by pod wzglę­dem tro­ski o język Pol­ski. Pomi­mo wszyst­kich – tak jak Pan mówił – podzia­łów Pola­cy nie byli nęka­ni w taki spo­sób, jak są nęka­ni teraz. Nigdy kie­row­ni­ka szko­ły pol­skiej nikt nie wsa­dzał do wię­zie­nia za orga­ni­zo­wa­nie aka­de­mii czy podob­nych rze­czy. To zaostrze­nie jest ele­men­tem gry poli­tycz­nej i w tym sen­sie mniej­szość Pol­ska sta­ła się zakład­ni­kiem sto­sun­ków polsko-białoruskich.

        – To jest wła­śnie szer­szy pro­blem, że cho­dzi o mniej­szość Pol­ską, a nie tyl­ko o Zwią­zek Pola­ków na Bia­ło­ru­si, bo przy­po­mnij­my, że jed­na oso­ba aresz­to­wa­na to pani Anna Pani­sze­wa z Brze­ścia, któ­ra nie jest dzia­łacz­kę ZPB tyl­ko pro­wa­dzi szko­łę i dru­ży­nę har­cer­ską. Pol­skie har­cer­stwo na Bia­ło­ru­si jest licz­ną, waż­ną orga­ni­za­cją spo­łecz­ną, gru­pu­ją­cą dzie­ci pol­skie. Więc to było szer­sze ude­rze­nie w spo­łecz­ność Pol­ską na Białorusi.

– Jak Pan widzi roz­wią­za­nie tej spra­wy? Czym się zakoń­czy  ta bitwa, o któ­rej Pan mówi,  prze­kie­ro­wa­nia nega­tyw­nych emo­cji spo­łecz­nych żeby zna­leźć win­ne­go złej sytu­acji. Ale czy wła­dze bia­ło­ru­skie muszą szu­kać win­ne­go; sytu­acja gospo­dar­cza na Bia­ło­ru­si nie jest aż tak zła cały czas sys­te­ma­tycz­nie powo­li się poprawiała.

        – No nie, sytu­acja tam cią­gle jest nie­wy­ja­śnio­na, rów­nież pod tym wzglę­dem gospo­dar­czym. To są lata manew­rów ze stro­ny pre­zy­den­ta Łuka­szen­ki, raz więk­sza współ­pra­ca z Rosją, innym razem ukłon w stro­nę zacho­du, czy to Unii Euro­pej­skiej, czy Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Prze­cież była już nawet mowa o spro­wa­dza­niu ropy z USA…

– Czy były takie ukło­ny w stro­nę Polski?

        – Pol­ska jest ele­men­tem zacho­du, więc może nie­spe­cjal­nie była pro­wa­dzo­na jakaś poli­ty­ka wobec Pol­ski, ale tak, z Pol­ską też były okre­sy takie, gdzie łatwiej się roz­ma­wia­ło z wła­dza­mi bia­ło­ru­ski­mi , ale to był cały czas ele­ment tej gry, któ­rą Łuka­szen­ka pro­wa­dził, roz­gry­wa­jąc napię­cia mię­dzy Rosją a zacho­dem. Korzy­stał z kre­dy­tów, któ­re były ofe­ro­wa­ne przez jed­ną i dru­gą stro­nę, a gospo­dar­ka cią­gle tam jest prze­cież, nie powiem, w peł­ni w mode­lu sowiec­kim, ale jed­nak dużo tych ele­men­tów pań­stwo­wej kon­tro­lo­wa­nej gospo­dar­ki pozo­sta­ło. Cią­gle są jakieś limi­ty na otwar­tą dzia­łal­ność pry­wat­ną, cho­ciaż ona ist­nie­je, ale to cią­gle jest taki spe­cy­ficz­ny sys­tem stwo­rzo­ny na Bia­ło­ru­si więc te pro­ble­my były są i będą, dopó­ki nie nastą­pi peł­na refor­ma gospo­dar­ki na Bia­ło­ru­si, A o spra­wach poli­tycz­nych, wolę nie mówić, bo wszy­scy prze­cież widzą, co się tam dzieje.

        Dla nas kwe­stia praw czło­wie­ka jest tutaj fun­da­men­tal­na, pra­wa mniej­szo­ści naro­do­wych są regu­lo­wa­ne i Powszech­ną Dekla­ra­cją Praw Czło­wie­ka i kon­wen­cja­mi euro­pej­ski­mi. Zresz­tą umo­wa dwu­stron­na mię­dzy Pol­ską, a Bia­ło­ru­sią rów­nież wprost regu­lu­je te kwe­stie więc to nie pod­le­ga żad­nej dys­ku­sji, te pra­wa są teraz łama­ne i to cze­go my się doma­ga­my to przede wszyst­kim uwol­nie­nia więź­niów poli­tycz­nych – natych­miast! I respek­to­wa­nia tych praw. To jest do roz­wią­za­nia, to jest w zasię­gu ręki .

– Na ile, Pana zda­niem, to może być sku­tecz­ny nacisk?

        — Tych dzia­łań jest wie­le i wła­śnie cho­dzi o to żeby było jak naj­wię­cej, żeby one były powszech­ne żeby naci­ski szły z róż­nych stron. One są na pozio­mie pań­stwo­wym; pol­ski rząd bar­dzo sta­now­czo zare­ago­wał, mamy też wspar­cie Unii Euro­pej­skiej było oświad­cze­nie przed­sta­wi­cie­li Komi­sji Euro­pej­skiej, są licz­ne gło­sy z Polo­nii z całe­go świa­ta, rów­nież Polo­nii kana­dyj­skiej. Tutaj mogę wymie­nić pierw­sza reak­cja była z Win­ni­pe­gu, Towa­rzy­stwo „Sokół” tam pręż­nie dzia­ła­ją­ce, był list pre­ze­sa Kon­gre­su Polo­nii Kana­dyj­skiej pana Tom­cza­ka, do mini­stra spraw zagra­nicz­nych Kana­dy, okrę­gi KPK rów­nież zabie­ra­ły głos, więc jest rze­czy­wi­ście reak­cja Polo­nii kana­dyj­skiej. Jest oczy­wi­ście reak­cja Polo­nii na całym świe­cie, też czy­ta­my codzien­nie kolej­ne oświad­cze­nia z róż­nych państw.

        – Bo przy­po­mnij­my, że cho­dzi o ten nasz naj­bar­dziej pod­sta­wo­wy inte­res wła­sny, żeby tego rodza­ju sytu­acja była nie do pomy­śle­nia, że spo­łecz­ność etnicz­na zamiesz­ku­ją­ca jakiś kraj sta­je się zakład­ni­kiem sto­sun­ków bilateralnych.

         – Myślę, że Pola­cy w Kana­dzie dosko­na­le to powin­ni rozu­mieć, bo miesz­ka­ją w spo­łe­czeń­stwie wie­lo­et­nicz­nym i wie­dzą jak o swo­je pra­wa jako mniej­szo­ści pol­skiej tutaj mogą wal­czyć . W sys­te­mie par­la­men­tar­nym demo­kra­tycz­nym są też narzę­dzia, z któ­rych Pola­cy mogą, sko­rzy­stać czy to jest cho­ciaż­by nacisk na swo­ich posłów z okrę­gu; cho­ciaż­by w nawią­za­niu do listu pre­ze­sa KPK, czy­li tej ofi­cjal­nej repre­zen­ta­cji Polo­nii w Kana­dzie; mogą wprost wpły­wać na repre­zen­tan­tów w swo­ich okrę­gach wybor­czych doma­ga­jąc się dal­szych dzia­łań, naci­sków na zaję­cie sta­no­wi­ska w tej spra­wie przez wła­dze kanadyjskie.

        – My też  czu­je­my tutaj odpry­ski spo­rów poli­tycz­nych w Pol­sce. Na przy­kład, nie tak daw­no Radio Mary­ja zosta­ło pozba­wio­ne w Kana­dzie pra­wa do nada­wa­nia. Jest to radio toż­sa­mo­ścio­we, budu­ją­ce związ­ki z Ojczy­zną jed­no­czą­ce Pola­ków, a przez inspi­ra­cję z Pol­ski zosta­ło pozba­wio­ne pra­wa do nada­wa­nia na falach radio­wych. Czy pan widzi to jako swe­go rodza­ju zagro­że­nie pozy­cji Pola­ków miesz­ka­ją­cych za granicą?

        – Tutaj Inspi­ra­cja z Pol­ski czę­ści śro­do­wisk anty­ka­to­lic­kich jest, ale też zwró­cił­bym uwa­gę na oso­bę naj­bar­dziej zaan­ga­żo­wa­ną; to był były poli­tyk kana­dyj­ski pol­skie­go pocho­dze­nia, dzia­ła­ją­cy w Alber­cie, któ­ry stoi za tą akcją, przy pomo­cy któ­rej dotarł do róż­nych śro­do­wisk kana­dyj­skich, któ­re poprzez swo­je naci­ski dopro­wa­dzi­ły do decy­zji lokal­nych nadaw­ców, któ­rzy odmó­wi­li (dal­sze­go) udo­stęp­nia­nia czę­sto­tli­wo­ści Radiu Mary­ja w Kana­dzie. Tutaj też widzę duże moż­li­wo­ści do dzia­ła­nia w śro­do­wi­sku polo­nij­nym wła­śnie, bo to jest wewnętrz­na spra­wa Kana­dy, to są kana­dyj­scy nadaw­cy, któ­rzy dzia­ła­ją na tere­nie pań­stwa kana­dyj­skie­go i tutaj było­by dobrze, gdy­by spo­łecz­ność pol­ska mogła pod­jąć jakieś zde­ter­mi­no­wa­ne dzia­ła­nia. To się sta­ło nie tyl­ko tutaj w Toron­to, w tej pro­win­cji, ale w kil­ku pro­win­cjach kana­dyj­skich doszło do tych działań.

        — Koń­cząc chciał­bym  pod­kre­ślić jed­ność inte­re­su pol­skie­go ponad gra­ni­ca­mi, ta soli­dar­no­ści jest rze­czą, któ­ra powin­na być cały czas pod­kre­śla­na i przy­po­mnij­my aresz­to­wa­nych bo to zosta­li aresz­to­wa­ni, tak jak pan powie­dział, pani  Anna Pani­sze­wa, z Brze­ścia któ­ra jest tam kie­row­ni­kiem szko­ły pol­skiej, następ­nie zosta­ła aresz­to­wa­na pani Andże­li­ka Borys sze­fo­wa tego nie­uzna­wa­ne­go Związ­ku Pola­ków na Bia­ło­ru­si i też z tego związ­ku jest pan Andrzej Poczo­but. Pan ich zna?

        Tak to są wszyst­ko oso­by któ­re znam, jesz­cze nale­ża­ło­by wymie­nić sze­fo­wą ZPB w Lidzie i sze­fo­wą ZPB w Woł­ko­wy­sku. Te panie rów­nież są aresztowane.

        — Jaki mają zarzut?

        — For­mal­nie jesz­cze nikt przed sądem nie sta­nął nato­miast zarzu­ty były  for­mo­wa­ne m.in. w związ­ku z obcho­da­mi Świę­ta Żoł­nie­rzy Wyklę­tych pro­pa­go­wa­nie faszy­zmu jakieś absur­dal­ne zupeł­nie ‚nie mają­ce związ­ku z rzeczywistością.

        — Te spra­wy wcze­śniej przez wła­dze bia­ło­ru­skie nie były w żaden spo­sób podnoszone?

        – No nie, nawet zawsze ze zdzi­wie­niem obser­wo­wa­łem, że na Bia­ło­ru­si są pie­lę­gno­wa­ne pol­skie cmen­ta­rze wojen­ne, jest dużo tych cmen­ta­rzy, nawet w małych miej­sco­wo­ściach, po kil­ku żoł­nie­rzy z woj­ny z bol­sze­wi­ka­mi. Jakoś to wszyst­ko do tej pory mie­ści­ło się; wła­dze bia­ło­ru­skie nie bra­ły udzia­łu w uro­czy­sto­ściach, ale to tole­ro­wa­ły, nie było z tym pro­ble­mu. I nagle te działania …

        – Jak też odna­wia­no zabyt­ki kul­tu­ry polskiej.

        – Rów­nież, Bia­ło­ruś pod tym wzglę­dem lepiej się pre­zen­tu­je na tle innych sąsia­dów; to są zam­ki, to są pała­ce, to są kościo­ły, któ­re przy­po­mi­na­ją o pol­skim dzie­dzic­twie, gdzie widać pol­ską histo­rię na każ­dym kro­ku. I tym też zaj­mo­wał się wła­śnie Zwią­zek Pola­ków na Bia­ło­ru­si, on tam nie upra­wia żad­nej anty­bia­ło­ru­skiej poli­ty­ki, po pro­stu dba o pol­skie dzie­dzic­two, naucza­nie języ­ka pol­skie­go zacho­wa­nie tego dziedzictwa .

        – Panie Kon­su­lu, dzię­ku­ję bar­dzo miej­my nadzie­ję, że to jest sytu­acja tymczasowa.

– Taką mam nadzie­ję, tym bar­dziej, że znam oso­bi­ście wszyst­kie te oso­by, liczę na to, że jak naj­szyb­ciej znaj­dą się na wol­no­ści i będę się mógł z nimi spotkać.

roz­ma­wiał Andrzej Kumor