Kie­dy wódz Kam­lo­ops Indian Band ogło­sił 27 maja, że ​​bada­cze zlo­ka­li­zo­wa­li szcząt­ki 215 dzie­ci w nie­ozna­czo­nych gro­bach w pobli­żu daw­nej szko­ły Kam­lo­ops Indian Resi­den­tial Scho­ol, doda­ła, że ​​odkry­cie potwier­dzi­ło to, co ona i jej ludzie od daw­na wie­dzie­li, że wie­le dzie­ci  zmar­ło pod­czas uczęsz­cza­nia do szkół rezydenckich.

        „W naszej spo­łecz­no­ści mie­li­śmy wie­dzę, któ­rą mogli­śmy teraz zwe­ry­fi­ko­wać” – stwier­dzi­ła Rosan­ne Casi­mir w komu­ni­ka­cie pra­so­wym, wyja­śnia­jąc, że do zlo­ka­li­zo­wa­nia gro­bów uży­to rada­ru pene­tru­ją­ce­go grunt.

        Rze­czy­wi­ście, jak napi­sał Tri­stin Hop­per z Natio­nal  Post w odpo­wie­dzi na powszech­ne wyra­zy „szo­ku” i „nie­do­wie­rza­nia” w związ­ku z tymi donie­sie­nia­mi, ist­nie­nie takich cmen­ta­rzy nigdy nie było tajem­ni­cą. „Spo­łecz­no­ści i ci któ­rzy prze­ży­li” wie­dzie­li, że są tam cia­ła, podob­nie jak każ­da komi­sja śled­cza lub rzą­do­wa, któ­ra zada­ła sobie trud, by o to zapy­tać” – napisał.

        Komi­sja Praw­dy i Pojed­na­nia czy­li Truth and Recon­ci­lia­tion Com­mis­sion była jed­nym z orga­nów, któ­ry posta­wił pyta­nia, a w 2015 r. poin­for­mo­wa­ła, że ​​jej usta­le­nia wyka­za­ły, że spo­śród 150 000 dzie­ci Indian, Eski­mo­sów i Mety­sów, któ­re uczęsz­cza­ły do szkół z inter­na­ta­mi w Kana­dzie, oko­ło 4000 zmar­ło, a wie­le z nich zosta­ło pocho­wa­nych w nie­ozna­ko­wa­nych gro­bach w pobli­żu szkół.

        „Wskaź­nik zgo­nów był spo­wo­do­wa­ny znacz­nie wyż­szym pozio­mem nie­do­ży­wie­nia, cho­rób i nad­użyć niż mia­ło to miej­sce  w szko­łach dla bia­łych” – stwier­dza TRC.

        Raport TRC opie­rał się na pra­cy wie­lu bada­czy i kon­sul­tan­tów, w tym dr Scot­ta Hamil­to­na, pro­fe­so­ra na Wydzia­le Antro­po­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Lake­he­ad w Thun­der Bay, któ­ry w latach 2013–15 iden­ty­fi­ko­wał­gro­by zwią­za­ne ze szko­ła­mi rezy­denc­ki­mi w całej Kanadzie.

        Jego peł­ny, 44-stro­ni­co­wy raport zaty­tu­ło­wa­ny „Gdzie są pocho­wa­ne dzie­ci?” został upu­blicz­nio­ny dopie­ro po komu­ni­ka­cie Rosan­ne Casimir.

        Hamil­ton powie­dział w wywia­dzie dla The  BC Catho­lic , że ​​jego bada­nia dostar­cza­ją waż­nych szcze­gó­łów i kon­tek­stu dla publicz­nej reak­cji na donie­sie­nia z Kamloops.

        Szcze­gól­nie nie­po­ko­ją­cy jest dla nie­go fakt, że wie­le donie­sień pra­so­wych opi­sy­wa­ło miej­sce pochów­ku w Kam­lo­ops, jako „grób maso­wy”, ter­min  uży­wa­ny do opi­sa­nia miejsc zwią­za­nych ze zbrod­nia­mi wojen­ny­mi lub masa­kra­mi, w któ­rych wszy­scy zabi­ci  są maso­wo cho­wa­ni w jed­nym miej­scu, któ­re następ­nie pozo­sta­je ukryte.

        W rze­czy­wi­sto­ści zgo­ny w szko­łach z inter­na­ta­mi nastę­po­wa­ły z roku na rok, z „wiel­ki­mi waha­nia­mi”, któ­re praw­do­po­dob­nie odzwier­cie­dla­ły okre­so­we epi­de­mie, twier­dzi Hamil­ton. Wyso­ka śmier­tel­ność utrzy­my­wa­ła się do poło­wy XX wie­ku, kie­dy to w koń­cu spa­dła do pozio­mu reje­stro­wa­ne­go w ogól­nej populacji.

        Hamil­ton powie­dział, że poję­cie „maso­we­go gro­bu” „roz­mi­ja się z histo­rią szkół rezy­denc­kich”; histo­rią, trwa­ją­cą przez ponad sto lat, gdzie złe warun­ki dopro­wa­dzi­ły do ​​wyso­kiej śmier­tel­no­ści z powo­du cho­rób, wśród któ­rych naj­bar­dziej nisz­czy­ciel­ską była gruźlica .

        Zmar­łych uczniów czę­sto cho­wa­no na pro­stych gro­bach w pobli­żu szkół, ponie­waż wła­dze fede­ral­ne nie zapew­nia­ły fun­du­szy na ode­sła­nie ciał do domu ani na prze­pro­wa­dze­nie wła­ści­we­go pochów­ku. W rezul­ta­cie, jak powie­dział Hamil­ton w wywia­dzie dla The BC Catho­lic, dzie­ci zosta­ły pocho­wa­ne w de fac­to „mogi­łach nędza­rzy” z pro­sty­mi drew­nia­ny­mi krzy­ża­mi, któ­re ule­gły znisz­cze­niu na prze­strze­ni dzie­się­cio­le­ci. W jego rapor­cie nie zna­le­zio­no dowo­dów na to, by urzęd­ni­cy szkol­ni zamie­rza­li ukry­wać groby.

        Cho­ro­by zakaź­ne były głów­ną przy­czy­ną złe­go sta­nu zdro­wia i śmier­ci lud­no­ści rdzen­nej w XIX i na począt­ku XX wie­ku, napi­sał Hamil­ton w swo­im raporcie.

        „Nie­któ­re dzie­ci mogły zara­zić się cho­ro­bą w domu przed pój­ściem do szko­ły, ale inne praw­do­po­dob­nie zara­zi­ły się w zatło­czo­nych, czę­sto nie­hi­gie­nicz­nych i źle wybu­do­wa­nych szko­łach z inter­na­ta­mi” – napisał.

        Zauwa­żył rów­nież w swo­im rapor­cie, że wcze­sne szko­ły rezy­den­cyj­ne dzia­ła­ły w cza­sach wyso­kiej umie­ral­no­ści i były powią­za­ne z misja­mi zlo­ka­li­zo­wa­ny­mi w pobli­żu rezer­wa­tów, „na cmen­ta­rzach praw­do­po­dob­nie znaj­du­ją się zarów­no cia­ła miej­sco­wych dzie­ci szkol­nych, jak i innych człon­ków społeczności”.

        Na nie­któ­rych tere­nach praw­do­po­dob­nie na cmen­ta­rzach szkol­nych znaj­du­ją się szcząt­ki nauczy­cie­li i ich dzie­ci, jak rów­nież zakon­nic i księży.

        Hamil­ton napi­sał, że koniec XIX wie­ku był cza­sem „sto­sun­ko­wo sła­bo roz­wi­nię­tej opie­ki zdro­wot­nej, z epi­de­mio­lo­gicz­nie wraż­li­wą lud­no­ścią rdzen­ną, któ­ra była w sta­łym kon­tak­cie z euro­pej­ski­mi przybyszami”.

        Natę­że­nie cho­rób i śmier­ci w szko­łach praw­do­po­dob­nie odpo­wia­da­ły tym w rezer­wa­tach, „ale zatło­cze­nie i ogól­nie złe warun­ki życia w szko­łach mogły zaostrzyć problem”.

        Odkry­cie gro­bów w Kam­lo­ops „nie zasko­czy­ło mnie”, powie­dział w wywia­dzie. „Ale tym, co mnie zaska­ku­je przez te lata od kie­dy byłem zaan­ga­żo­wa­ny w spra­wę jest to, że od 2015 roku było dużo roz­mów, wie­le razy mówio­no co powin­ni być zro­bio­ne i na tym się koczyło.

        W swo­im rapor­cie na temat pochów­ków zwią­za­nych z indiań­ski­mi szko­ła­mi z inter­na­ta­mi antro­po­log dr Scott Hamil­ton stwier­dza, że rząd fede­ral­ny nie tyl­ko nie opra­co­wał zasad doty­czą­cej spo­so­bu cho­wa­nia zmar­łych uczniów (poza tym, że pole­cił urzęd­ni­kom szkol­nym wyda­wać na nie jak naj­mniej pie­nię­dzy), ale Otta­wa rów­nież nie przed­sta­wi­ła pla­nu utrzy­ma­nia cmen­ta­rzy po zamknię­ciu szkół.

        Co wię­cej, Hamil­ton odkrył, że cho­ciaż nie­któ­re gro­by i cmen­ta­rze zwią­za­ne ze szko­ła­mi rezy­den­cyj­ny­mi są zna­ne i zadba­ne, „inne są już obec­nie nie­zna­ne lub nie­kom­plet­nie udo­ku­men­to­wa­ne , a nawet mogły znik­nąć z lokal­nej pamięci”.

        Odkrył, że wie­lu nie­czyn­nych i zaro­śnię­tych cmen­ta­rzy nie da się łatwo ziden­ty­fi­ko­wać. „Bez for­mal­nej doku­men­ta­cji trud­niej jest zapew­nić ochro­nę przed współ­cze­sną lub przy­szłą zabu­do­wą tere­nu” – pisał w swo­im rapor­cie pt. „Gdzie są pocho­wa­ne dzieci?”.

        „Nawet bio­rąc pod uwa­gę obec­nie zna­ne cmen­ta­rze, nie­któ­re gro­by mogą leżeć nie­roz­po­zna­ne po znik­nię­ciu drew­nia­nych tablic nagrob­nych i ota­cza­ją­cych ogro­dzeń cmen­tar­nych. Sta­no­wi to poważ­ne wyzwa­nie dla iden­ty­fi­ka­cji, upa­mięt­nie­nia lub ochro­ny nie­ozna­ko­wa­nych gro­bów i nie­udo­ku­men­to­wa­nych cmentarzy”.

        Hamil­ton powie­dział The BC Catho­lic  , że dzi­siaj trze­ba korzy­stać ze zdjęć sate­li­tar­nych Google Earth i zdjęć Google Stre­et View, aby odkryć poło­że­nie wie­lu cmentarzy.

        Jego raport, ukoń­czo­ny w 2015 r., ale opu­bli­ko­wa­ny w Inter­ne­cie dopie­ro po done­isie­niach o odkry­ciu 215 gro­bów w Kam­lo­ops, wzy­wał do opra­co­wa­nia stra­te­gii doku­men­ta­cji, upa­mięt­nie­nia i zacho­wa­nia cmen­ta­rzy – stra­te­gii, któ­ra powin­na być kie­ro­wa­na przez te spo­ecz­no­ści rdzen­ne, któ­re zosta­ły naj­bar­dziej dotknięte.

        Zale­cił rów­nież, aby infor­ma­cje o cmen­ta­rzach pozy­ski­wać od byłych uczniów i innych osób; zaś gro­ma­dze­nie i inte­gra­cja danych archi­wal­nych i wie­dzy lokal­nej powin­no poprze­dzać każ­dą poten­cjal­nie inwa­zyj­ną meto­dę bada­nia cmen­ta­rza; infor­ma­cje o cmen­ta­rzach muszą być udo­stęp­nia­ne agen­cjom pla­ni­stycz­nym i regu­la­cyj­nym w celu zwięk­sze­nia ochro­ny tych miejsc.

        Patrząc wstecz na swo­ją pra­cę, Hamil­ton powie­dział, że poświę­cił set­ki godzin, pró­bu­jąc zna­leźć odpo­wie­dzi na temat miej­sca pochów­ku zmar­łych studentów.

        „Czę­sto było to bar­dzo fru­stru­ją­ce, ale jest to dla mnie waż­ne, ale jest to rów­nież coś, mój mały przy­czy­nek aby zająć się bólem i cier­pie­niem dzie­ci, któ­re nie wró­ci­ły do ​​domu [doświad­czy­ły], a tak­że tych, któ­re prze­ży­ły to doświadczenie. ”

TERRY O’NEILL

bccatholic.ca