Pod­ją­łem dziś decy­zję w spra­wie usta­wy, któ­ra w ostat­nich mie­sią­cach była przed­mio­tem oży­wio­nej i gło­śnej deba­ty w kra­ju i za gra­ni­cą. Po dogłęb­nej ana­li­zie posta­no­wi­łem pod­pi­sać przy­ję­tą przez Sejm i Senat nowe­li­za­cję Kodek­su Postę­po­wa­nia Admi­ni­stra­cyj­ne­go. — czy­ta­my na stro­nach prezydent.pl

Jestem prze­ko­na­ny, że wraz z moim pod­pi­sem koń­czy się epo­ka cha­osu praw­ne­go — epo­ka mafii repry­wa­ty­za­cyj­nych, nie­pew­no­ści milio­nów Pola­ków i bra­ku posza­no­wa­nia dla ele­men­tar­nych praw oby­wa­te­lek i oby­wa­te­li nasze­go kra­ju. Wie­rzę bowiem w pań­stwo dają­ce oby­wa­te­lom ochro­nę przed niesprawiedliwością.

Cie­szę się, że pomi­mo towa­rzy­szą­cych nam na co dzień gorą­cych poli­tycz­nych spo­rów wokół tych nie­zwy­kle istot­nych z punk­tu widze­nia Polek i Pola­ków zmian uda­ło się zbu­do­wać kon­sen­sus poli­tycz­ny. Prze­ciw­ko nowe­li­za­cji KPA zarów­no w Sej­mie, jak i Sena­cie nie opo­wie­dzia­ło się żad­ne z ugru­po­wań poli­tycz­nych. To jesz­cze wyraź­niej poka­zu­je, jak istot­ne i ocze­ki­wa­ne są to zmia­ny praw­ne i że cie­szą się one sze­ro­kim popar­ciem w naszym kraju.

Reklama

Nale­ży rów­nież pamię­tać, że usta­wa wyko­nu­je orze­cze­nie z maja 2015 roku, w któ­rym Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny orzekł, że stwier­dza­nie po wie­lu latach nie­waż­no­ści decy­zji admi­ni­stra­cyj­nych sta­no­wią­cych pod­sta­wę naby­cia np. wła­sno­ści, jest nie­zgod­ne z Konstytucją.

W mojej oce­nie jest to zakoń­cze­nie sta­nu nie­pew­no­ści, kie­dy to naby­te w dobrej wie­rze miesz­ka­nia i nie­ru­cho­mo­ści, mogły zostać ode­bra­ne zwy­kłą decy­zją admi­ni­stra­cyj­ną, gdy zna­lazł się ich wła­ści­ciel sprzed ponad 70 lat. Prak­ty­ka poka­za­ła, że czę­sto wła­ści­cie­le ci byli fik­cyj­ni, a kosz­tem dzie­sią­tek tysię­cy ludzi wyrzu­ca­nych na bruk boga­ci­ły się gru­py przestępcze.

Ofia­rą mógł być każ­dy, kto uro­dził się w nie­wła­ści­wym cza­sie i miej­scu, a repry­wa­ty­za­cja, któ­ra mia­ła przy­wra­cać spra­wie­dli­wość, sta­ła się nie­mal syno­ni­mem nie­spra­wie­dli­wo­ści i ludz­kiej krzywdy.

Roz­wa­ża­jąc usta­wę, ana­li­zo­wa­łem licz­ne kontr­ar­gu­men­ty. Rozu­miem je i z zado­wo­le­niem przyj­mu­ję fakt, że nowa usta­wa nie zamy­ka dro­gi do odszko­do­wań dla daw­nych wła­ści­cie­li, któ­rzy nadal mogą korzy­stać z postę­po­wań cywilnych.

Zapo­zna­łem się rów­nież z tre­ścią ape­li pocho­dzą­cych z zagra­ni­cy. Ich auto­rzy czę­sto pod­no­si­li argu­ment, jako­by nowa usta­wa wymie­rzo­na była w szcze­gól­ną gru­pę – w Żydów oca­la­łych z nie­miec­kiej Zagłady.

Jed­no­znacz­nie odrzu­cam tę reto­ry­kę i mówię to z całą mocą, nie tyl­ko jako Pre­zy­dent Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, ale rów­nież jako oso­ba, dla któ­rej spra­wy Zagła­dy, rów­nież z przy­czyn oso­bi­stych, nigdy nie pozo­sta­wa­ły obo­jęt­ne. Łącze­nie tej usta­wy z Zagła­dą budzi mój sta­now­czy sprze­ciw. Pol­ska jest straż­ni­kiem pamię­ci o ofia­rach nie­miec­kich zbrod­ni na Żydach, nie pozwo­li na instru­men­ta­li­zo­wa­nie Zagła­dy do bie­żą­cych celów poli­tycz­nych. Nie usta­nie­my w przy­po­mi­na­niu, że co dru­ga ofia­ra Holo­cau­stu była pol­skim oby­wa­te­lem, i że nasz rząd na uchodź­stwie zro­bił wie­le by prze­ciw­dzia­łać Zagła­dzie, wię­cej niż jaki­kol­wiek inny.

Przy­po­mi­nam też, że pod­czas II woj­ny świa­to­wej zgi­nę­ło 6 milio­nów oby­wa­te­li Rze­czy­po­spo­li­tej. Nie­mal każ­da pol­ska rodzi­na stra­ci­ła kogoś bli­skie­go, a komu­ni­stycz­ne wywłasz­cze­nia i nacjo­na­li­za­cje, w szcze­gól­no­ści z koń­ca lat 40., doty­czy­ły wszyst­kich oby­wa­te­li nie­za­leż­nie od naro­do­wo­ści i wyznania.

Mają­tek ten był póź­niej przez dzie­się­cio­le­cia odbu­do­wy­wa­ny, restau­ro­wa­ny i utrzy­my­wa­ny za publicz­ne środ­ki, a nie­miec­cy spraw­cy woj­ny nie zapła­ci­li Pol­sce za gigan­tycz­ne stra­ty mate­rial­ne żad­nych odszko­do­wań. Rów­nież żad­ne pań­stwa Zacho­du nie bra­ły udział w odbu­do­wa­niu znisz­czo­ne­go przez Niem­ców kraju.

Pod­pi­sy­wa­na usta­wa nie zawie­ra też nic, co było­by nie­zna­ne pra­wo­daw­stwom państw, z któ­rych poli­ty­cy i orga­ni­za­cje prze­ciw­ko niej pro­te­sto­wa­li. Okre­sy, po któ­rych nie moż­na pod­wa­żać decy­zji admi­ni­stra­cyj­nej są w nich nie­rzad­ko znacz­nie krót­sze niż w Pol­sce, gdzie 30 lat było wystar­cza­ją­ce na odzy­ska­nie lub prze­ję­cie mająt­ku. Są to okre­sy zbież­ne z ist­nie­ją­cym w pol­skim pra­wie od bar­dzo daw­na ter­mi­nem zasie­dze­nia nie­ru­cho­mo­ści, nawet w złej wierze.

W Pol­sce obo­wią­zu­je pra­wo, uchwa­lo­ne przez pol­ski par­la­ment i zaak­cep­to­wa­ne przez pre­zy­den­ta, wybra­ne­go przez więk­szość oby­wa­te­li. A ja, peł­niąc swój urząd, któ­ry powie­rzy­li mi Roda­cy, kie­ru­ję się wyłącz­nie dobrem Rze­czy­po­spo­li­tej, jej oby­wa­te­li i ładem konstytucyjnym.

 

Pre­zy­dent RP Andrzej Duda