Stan Polo­nii ame­ry­kań­skiej jako naj­więk­szej gru­py pol­skiej dia­spo­ry powi­nien zostać zewa­lu­owa­ny przez obiek­tyw­ne bada­nie insty­tu­cji nauko­wej. Ana­li­za ta powin­na obej­mo­wać stan obec­ny i kon­dy­cję Polo­nii ame­ry­kań­skiej oraz pró­bę wyzna­cze­nia kie­run­ku dzia­ła­nia, aby zapo­biec postę­pu­ją­cej asy­mi­la­cji pol­skiej dia­spo­ry w USA. Raport na ten temat powi­nien być opra­co­wa­ny przez eks­per­tów z obu stron spek­trum poli­tycz­ne­go. Arty­kuł ten jest pró­bą otwar­cia zace­men­to­wa­nej deba­ty na temat Polo­nii ame­ry­kań­skiej jako naj­więk­szej gru­py pol­skiej diaspory.

 

Tło poli­tycz­ne

Nigdy jesz­cze Polo­nia ame­ry­kań­ska nie prze­ży­wa­ła takie­go kry­zy­su jak w chwi­li obec­nej. Wybo­ry pre­zy­denc­kie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych dokład­nie spo­la­ry­zo­wa­ły pol­ską dia­spo­rę. W trak­cie trwa­nia kam­pa­nii były podej­mo­wa­ne pró­by anga­żo­wa­nia się po obu stro­nach poli­tycz­ne­go spek­trum, jed­nak sztab Trum­pa tym razem nie potrak­to­wał poważ­nie wysił­ków gru­py Polo­nii opo­wia­da­ją­cej się po jego stro­nie. Sam Biden wyra­ził się o Polo­nii w jed­nym z wywia­dów w New York Times twier­dząc: „Prze­sta­li­śmy poja­wiać się w klu­bie pol­sko-ame­ry­kań­skim. Prze­sta­li­śmy się poja­wiać i wszy­scy poszli­śmy do was, napraw­dę mądrych ludzi”. Przy­po­mi­nam, że w trak­cie kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej Clin­ton- Trump, ten ostat­ni spo­tkał się w Chi­ca­go z gru­pą akty­wi­stów tam­tej­szej Polo­nii, zaś sztab Clin­ton odmó­wił takie­go spo­tka­nia. Polo­nia jed­nak nie potra­fi­ła wyko­rzy­stać dobrej pas­sy za kaden­cji Trum­pa. Żaden Ame­ry­ka­nin pol­skie­go pocho­dze­nia, któ­ry ma kon­takt z Polo­nią, nie został nomi­no­wa­ny do cią­gle zmie­nia­ją­cej się admi­ni­stra­cji Trum­pa. Kon­klu­du­jąc: kaden­cja Donal­da Trum­pa nie przy­nio­sła Polo­nii ame­ry­kań­skiej wie­le. Przy­nio­sła korzy­ści Pol­sce, ale nie Polo­nii. Teraz na sytu­ację poli­tycz­ną nało­ży­ła się pan­de­mia, co spra­wi­ło osta­tecz­ne wyha­mo­wa­nie jakich­kol­wiek działań

Ostat­nią akcją Polo­nii ame­ry­kań­skiej było prze­pro­wa­dze­nie od 1994 roku spek­ta­ku­lar­nej akcji lob­bin­go­wej na rzecz wstą­pie­nia Pol­ski do NATO. Pisał o tym na łamach Kury­era Pol­skie­go prof. Donald Pien­kos. Pre­zy­dent Edward Moskal zebrał wte­dy 9 milio­nów pod­pi­sów oby­wa­te­li ame­ry­kań­skiej i przy­pie­czę­to­wał pol­ski akces do NATO. W grud­niu 2002 roku Pre­zy­dent Moskal wypo­wie­dział się w kwe­stii wstą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej, ale miał to być jego ostat­ni akt poli­tycz­ny. Powie­dział co nastę­pu­je: „Poro­zu­mie­nie wyne­go­cjo­wa­ne w Kopen­ha­dze nie zabez­pie­cza nale­ży­cie pol­skich inte­re­sów i naru­sza pod­sta­wo­we zasa­dy Unii Euro­pej­skiej o rów­no­ści praw i obo­wiąz­ków wszyst­kich państw. Uwa­ża­my, że akce­sja nie­sie ze sobą dale­ko idą­cą utra­tę suwe­ren­no­ści poli­tycz­nej. Zagro­żo­ny jest pol­ski par­la­men­ta­ryzm i wła­dza sądow­ni­cza. Usta­wy i uchwa­ły Sej­mu i Sena­tu pozba­wio­ne będą pol­skie­go, naro­do­we­go punk­tu widze­nia. Po dołą­cze­niu do Unii, Pola­cy sta­ną się naro­dem bez wła­sne­go pań­stwa. “Ta wypo­wiedź wywo­ła­ła w Pol­sce falę nie­na­wi­ści. Ówcze­sne eli­ty szyb­ko zdys­kre­dy­to­wa­ły lide­ra Polo­nii i dopro­wa­dzo­no do ochło­dze­nia sto­sun­ków z Polo­nią. Układ okrą­gło­sto­ło­wy już od 1989 zakła­dał poli­tycz­ne osta­cy­zo­wa­nie Polo­nii cze­go wyraz dał Pre­mier RP Mazo­wiec­ki pod­czas wizy­ty w Lon­dy­nie. Na pyta­nie, dla­cze­go się nie spo­tkał z Pre­zy­den­tem RP na uchodźc­twie Ryszar­dem Kaczo­row­skim odpo­wie­dział: „że było­by to poni­ża­ją­cą wobec pre­zy­den­ta Jaru­zel­skie­go”. Tak więc rzą­dy od 1989 roku nie nawią­za­ły współ­pra­cy poli­tycz­nej z Polo­nią, mimo, że wte­dy posia­da­ła ona aktyw­ne struk­tu­ry i cią­gle mia­ła wpły­wy na poli­ty­kę ame­ry­kań­ską. Nadzie­je na taką współ­pra­cę obu­dzi­ły się po roku 2015, jed­nak Polo­nia od daw­na była już sys­te­ma­tycz­nie wyga­sza­na. Polo­nia doma­ga­ła się wte­dy od War­sza­wy prze­pro­wa­dze­nia lustra­cji byłych agen­tów SB w struk­tu­rach Polo­nii. Nikt jed­nak nie wie­dział, że więk­szość z nich zosta­ła prze­wer­bo­wa­na po 1989 roku i nadal dzia­ła­ła desta­bi­li­zu­ją­co na wszel­kie polo­nij­ne akcje poli­tycz­ne. Pamię­ta­my wszy­scy pró­bę eks­tra­dy­cji podej­rza­ne­go w spra­wie zabój­stwa sze­fa pol­skiej poli­cji. Ame­ry­kań­ski Depar­ta­ment Spra­wie­dli­wo­ści jed­nak zde­cy­do­wa­nie odmó­wił wyda­nia pol­skie­mu mini­stro­wi spra­wie­dli­wo­ści podej­rza­ne­go sprawcy.

Fla­go­we pro­jek­ty polo­nij­ne kie­dyś budo­wa­ne na tra­dy­cyj­nych war­to­ściach zaczę­ły się „uno­wo­cze­śniać”. Po wstą­pie­niu Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej zaprze­sta­no pro­gra­mów badaw­czych nad Polo­nią ame­ry­kań­ską na rzecz finan­so­wa­nia innych badań przez fun­du­sze Unii Euro­pej­skiej.  W samych Sta­nach Zjed­no­czo­nych w ramach nowej poli­ty­ki popraw­no­ści poli­tycz­nej, pozby­wa­no się lide­rów o moc­no kon­ser­wa­tyw­nych korze­niach. Ci z kolei pró­bo­wa­li budo­wać nowe kon­ser­wa­tyw­ne pro­jek­ty, któ­re nigdy nie osią­gnę­ły pro­fe­sjo­nal­ne­go pozio­mu. Nigdy też nie uda­ło się zbu­do­wać solid­nej prze­ciw­wa­gi dla prze­ję­tych pro­jek­tów jed­nak już o cha­rak­te­rze libe­ral­nym. Pola­ry­za­cja Polo­nii postę­pu­je, a Depar­ta­ment Sta­nu dys­kret­nie przy­glą­da się upad­ko­wi Polo­nii, kie­dyś mają­cą poważ­ną siłę spraw­czą wpły­wu na ame­ry­kań­ską poli­ty­kę. Od wstą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej może­my zauwa­żyć, że zain­te­re­so­wa­nie Polo­nią przez rząd Pol­ski znacz­nie spa­dło. Dra­stycz­nie zaprze­sta­no prac badaw­czych nad Polo­nią a wie­dza o niej jest tak nie­do­sta­tecz­na, że pol­ska kla­sa poli­tycz­na nie­wie­le o nas wie. A wie­dza prze­cięt­ne­go Pola­ka znad Wisły o Polo­nii jest nega­tyw­na i cią­gle nega­tyw­nie sty­mu­lo­wa­na przez głu­pa­we fil­my jak i powierz­chow­ne pro­gra­my armii ludzi w Pol­sce, któ­rzy „zaj­mu­ją się Polo­nią”. Jak wyja­śnił mi pewien libe­ral­ny dyplo­ma­ta z Kra­ko­wa wek­to­ry poli­ty­ki zagra­nicz­nej zmie­ni­ły się po 2004 roku z zain­te­re­so­wa­nia dia­spo­ra­mi na zastą­pie­nie ich zagad­nie­nia­mi multikulturalnymi.

Typo­lo­gia dzia­ła­czy polonijnych

Kto pró­bu­je budo­wać jakie­kol­wiek pro­jek­ty ponad par­tyj­ne jest od razu okrzyk­nię­ty „ruską onu­cą”. Jest to tak­że na rękę więk­szo­ści sta­rych lide­rów, któ­rzy nie widzą potrze­by otwie­ra­nia się na młod­szą gene­ra­cję. Wśród kon­ser­wa­tyw­nej czę­ści dzia­ła­czy dalej domi­nu­je „spi­sko­wa teo­ria dzie­jów” i szu­ka­nie ruskich agen­tów wszę­dzie, gdzie się tyl­ko da, a tak­że zwy­kłe pod­kła­da­nie nogi młod­szym, ambit­niej­szym dzia­ła­czom, któ­re pro­wa­dzi ich do znie­chę­ce­nia się i zaprze­sta­nia dzia­łal­no­ści. „Wszyst­ko-wie­dzą­cy, nie­śmier­tel­ni i nie zata­pial­ni” to naj­częst­sza kate­go­ria dzia­ła­czy. Pia­stu­ją oni bowiem swo­je pozy­cje od nie­pa­mięt­nych cza­sów. Zwy­kłe ich wie­dza nie uwzględ­nia tech­no­lo­gii i praw mar­ke­tin­gu. Nie mają wizji wybie­ga­ją­cej w przy­szłość. Po pro­stu trwa­ją. Uwiel­bia­ją się foto­gra­fo­wać z vipa­mi z Pol­ski i są łasi na ich obiet­ni­ce. Moż­na łatwo wypro­wa­dzić tezę: że to oni wbi­ja­ją gwóźdź do trum­ny Polo­nii. Oni nie muszą nic robić. Wystar­czy, że wie­dzą, kie­dy i gdzie się poja­wić i z kim sobie zro­bić zdję­cie. To dzię­ki nim upa­da­ją takie pro­jek­ty jak ośro­dek w Orchard Lake. Przez deka­dy rady nad­zor­cze zło­żo­ne z takich dzia­ła­czy „spra­wu­ją pie­czę” nad wiel­kim mająt­kiem Polo­nii, a są też tacy któ­rzy tyl­ko cze­ka­ją na sprzy­ja­ją­cą oka­zję, aby pod sto­łem sprze­dać jakąś nie­ru­cho­mość i się wzbo­ga­cić. „Liski chy­tru­ski” to kate­go­ria naj­bar­dziej prze­bie­gła. Ci z kolei pia­stu­ją waż­ne, odpo­wie­dzial­ne pozy­cje, ale ich prio­ry­te­ty nie oscy­lu­ją wokół tego co jest dobre dla Polo­nii i dla Pol­ski tyl­ko wokół pro­stej zasa­dy: co ja będę z tego miał i jaki kapi­tał poli­tycz­ny mogę na tym zbić?

Resz­ta to naj­więk­sza gru­pa jest total­nie zagu­bio­na i szu­ka jakie­go­kol­wiek lide­ra, byle mieć wra­że­nie poczu­cia przy­na­leż­no­ści do jakieś polo­nij­nej gru­py i speł­nie­nia się w dzia­ła­niu na rzecz Ojczy­zny. Model tego typu dzia­ła­czy musi ulec jak naj­szyb­szej zmia­nie, gdyż to on ma wpływ na postę­pu­ją­cą asy­mi­la­cję Polonii.

Sta­ra Polo­nia ver­sus Pola­cy znad Wisły

Dla wyja­śnie­nia ter­mi­nu sta­ra Polo­nia to Ame­ry­ka­nie pol­skie­go pocho­dze­nia, któ­rzy zatra­ci­li umie­jęt­ność posłu­gi­wa­nia się języ­kiem pol­skim, dla któ­rych poziom akul­tu­ra­cji, czy­li funk­cjo­no­wa­nia w obu kul­tu­rach jest bar­dzo ogra­ni­czo­ny. Ci uwa­ża­ją, że język pol­ski nie jest im do nicze­go potrzeb­ny a wszy­scy peł­nią­cy jakie­kol­wiek funk­cje czy pozy­cje powin­ni mówić bez akcen­tu w języ­ku angiel­skim. To oni są prze­ciw­ni­ka­mi dwu­ję­zycz­no­ści warun­ku prze­trwa­nia pol­skiej toż­sa­mo­ści na obczyź­nie.  Zda­rza się, że dyrek­to­ra­mi ośrod­ków, któ­re mają w nazwie pol­skie cen­trum pozo­sta­ją oso­by, któ­re nie mówią po pol­sku, ani nie­wie­le wie­dzą o Pol­sce, bądź z Pol­ską nigdy nie mie­li do czy­nie­nia. W więk­szo­ści pol­ską kul­tu­rę iden­ty­fi­ku­ją z Polką- tań­cem zmie­sza­nym z ele­men­ta­mi kul­tu­ry ludo­wej cze­skiej i nie­miec­kiej, pol­ski­mi potra­wa­mi typu kisz­ka z dumą pod­kre­śla­ją, że są w 45, 80, a nawet w 100% Pola­ka­mi co w Pola­kach znad Wisły cią­gle wywo­łu­je dyle­mat a my: kim my jeste­śmy? Więk­szość Ame­ry­ka­nów pol­skie­go pocho­dze­nia trak­tu­je Pola­ków z Pol­ski nie­za­leż­nie od ich wykształ­ce­nia „z góry” dokład­nie tak jak trak­to­wa­no ich pro­stych dzia­dów bez wykształ­ce­nia lądu­ją­cych na Ellis Island, czy­li miej­scu, do któ­re­go fizycz­nie przy­by­wa­li pol­scy emi­gran­ci. Niko­mu z nich nie przyj­dzie nawet do gło­wy fakt, że wszyst­kie fla­go­we pro­jek­ty Polo­nii w USA były two­rzo­ne przez pol­skich emi­gran­tów naj­czę­ściej mówią­cych po angiel­sku z moc­nym pol­skim akcen­tem. To oni byli naj­bar­dziej kul­tu­ro­twór­czy w ramach pol­skiej dia­spo­ry. Aby prze­ka­zy­wać wie­dzę o pol­skiej toż­sa­mo­ści Polo­nii w Argen­ty­nie, Austra­lii, Rosji i kra­jach euro­pej­skich język angiel­ski nie jest domi­nu­ją­cym języ­kiem komu­ni­ka­cji tym języ­kiem jest wciąż język pol­ski i dobrze poj­mo­wa­na dwu­ję­zycz­ność w zależ­no­ści od kra­ju zamiesz­ka­nia danej gru­py pol­skiej diaspory.

Podzia­ły w Polonii

Tak więc Polo­nia ame­ry­kań­ska jest głę­bo­ko podzie­lo­na. Naj­waż­niej­szym podzia­łem są poglą­dy poli­tycz­ne libe­ra­ło­wie- demo­kra­ci ver­sus kon­ser­wa­ty­ści-repu­bli­ka­nie. Trud­no posłu­gi­wać się licz­ba­mi, ale te nie­dłu­go nadej­dą z Piast Insti­tu­te, któ­ry przy­go­to­wu­je spe­cjal­ny raport na pod­sta­wie badań Cen­sus 2020. Każ­dy ośro­dek polo­nij­ny posia­da swo­je struk­tu­ry orga­ni­za­cyj­ne. Ich aktyw­ność jest czę­sto zdo­mi­no­wa­na przez ich lide­ra. Jego wie­dza i umie­jęt­no­ści pro­wa­dze­nia jakie­kol­wiek poli­ty­ki odzwier­cie­dla­ją aktyw­ność orga­ni­za­cji. Zwy­kle orga­ni­za­cje te nie współ­pra­cu­ją ze sobą, a wyni­ka to z bra­ku umie­jęt­no­ści współ­pra­cy w pol­skich śro­do­wi­skach. Libe­ral­ne śro­do­wi­ska uwiel­bia­ją być z sobą i pra­wić sobie nawza­jem kom­ple­men­ty. Śro­do­wi­ska kon­ser­wa­tyw­ne z kolei dalej kon­spi­ru­ją, wyrzu­ca­jąc i ostra­cy­zjąc podej­rza­nych o bycie „ruską onu­cą”. Obie gru­py są nie­zdol­ne do koope­ra­cji i wza­jem­nie się igno­ru­ją. Pomi­mo dość dobre­go wykształ­ce­nia w obu gru­pach poza wyjąt­ka­mi lide­rom prak­tycz­nie nie­zna­ne są zasa­dy orga­ni­za­cyj­ne pro­wa­dze­nia tych struk­tur, współ­pra­cy z media­mi oraz zna­cze­nia mediów elek­tro­nicz­nych. Oddziel­ną kwe­stią jest wie­dza o samej Polo­nii, jej osią­gnię­ciach i doko­na­niach zwłasz­cza w kwe­stii polityki.

Wizja Polo­nii i jej priorytety

Więk­szość struk­tur polo­nij­nych toczy się siłą roz­pę­du. Nie ma tam jed­nak wyraź­nej wizji i pro­gra­mu co będzie z tą orga­ni­za­cją i samą Polo­nią za 10 lat. Nie rekru­tu­je się mło­dych z oba­wy o zmia­ny, któ­re by nastą­pi­ły a w pro­gra­mach tych orga­ni­za­cji nie ma nic co mogło­by ich do tych orga­ni­za­cji przy­cią­gnąć. Poli­ty­ka trwa­nia zmie­nia się w powol­ną asy­mi­la­cję pol­skiej dia­spo­ry. Podob­na sytu­acja panu­je w Kana­dzie i innych stra­te­gicz­nie waż­nych kra­jach dla Pol­ski jak Niem­cy, Fran­cja, Wiel­ka Bry­ta­nia czy kra­je Bene­luk­su. Każ­dy lider posia­da swo­je prio­ry­te­ty, któ­re są ste­ro­wa­ne dys­kret­nie lub mniej przez poszcze­gól­ne frak­cje poli­tycz­ne czę­sto tej samej par­tii w Pol­sce. Naj­więk­szym pro­ble­mem jest jed­nak brak przy­wódz­twa na szcze­blu kra­jo­wym oraz pomy­słu jak szko­lić nowych lide­rów. To wła­śnie z tego pozio­mu powin­na wycho­dzić jaka­kol­wiek ini­cja­ty­wa i wola poli­tycz­na dla dal­szych dzia­łań. Od 2005 roku nie­ste­ty zna­cze­nie Polo­nii ame­ry­kań­skiej w USA jest coraz mniejsze.

Kon­klu­zje:

  1. Bada­nia nad Polo­nią. Obo­wiąz­kiem pol­skie­go pań­stwa jest przy­wró­ce­nie badań nad Polo­nią, któ­rych celem win­no być obiek­tyw­ne pozna­wa­nie sta­nu i potrzeb pol­skiej dia­spo­ry. Nie może­my pozna­wać pol­skiej dia­spo­ry poprzez rela­cje szwa­gra z Chi­ca­go, co fak­tycz­nie ma miej­sce w przy­pad­ku wyso­kiej ran­gi polityka.
  2. Pro­pol­ski lob­bing. Kwe­stią cią­gle nie­roz­wią­za­ną jest brak współ­pra­cy poli­tycz­nej mię­dzy War­sza­wą a Polo­nią. W chwi­li obec­nej pre­sji na Pol­skę ze stro­ny Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Nie­miec, Unii Euro­pej­skiej, Izra­ela i Rosji, zosta­li­śmy sami. Waż­ne było­by stwo­rzyć w kra­jach stra­te­gicz­nych dla Pol­ski pro­fe­sjo­nal­ny pro­pol­ski lob­bing, zain­we­sto­wać w upa­da­ją­ce media polo­nij­ne. Sieć mediów polo­nij­nych oraz orga­ni­za­cji połą­czo­nych stra­te­gicz­nie w kra­jach waż­nych dla Pol­ski, jest waż­nym kro­kiem, o któ­rym nikt nie mówi.
  3. Pro­gram poli­tycz­ny Polo­nii ame­ry­kań­skiej. Sama Polo­nia powin­na przede wszyst­kim stwo­rzyć sen­sow­ny pro­gram poli­tycz­ny, umoż­li­wia­ją­cy jej wpływ na ame­ry­kań­ską poli­ty­kę wewnętrz­ną i zagra­nicz­ną. Aby doko­na­ły się jakieś istot­ne zmia­ny w świe­cie Polo­nii, potrzeb­na jest rów­nież głę­bo­ka wymia­na poko­le­nio­wa. Nastał znów czas pra­cy orga­nicz­nej- szko­le­nia lide­rów i przy­szłych poli­ty­ków ame­ry­kań­skich pol­skie­go pocho­dze­nia. Polo­nia ame­ry­kań­ska musi znów wpro­wa­dzić swo­ich repre­zen­tan­tów do Kon­gre­su i Sena­tu Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Musi mieć swo­ich guber­na­to­rów, przed­sta­wi­cie­li sta­no­wych, pre­zy­den­tów miast i innych waż­nych repre­zen­tan­tów w ame­ry­kań­skich agen­cjach rzą­do­wych. Zresz­tą, gdy­by się dobrze przyj­rzeć to ame­ry­kań­scy Pola­cy pra­cu­ją na niż­szych szcze­blach ame­ry­kań­skiej admi­ni­stra­cji, ale by awan­so­wa­li, nie mają żad­nej poli­tycz­nej tram­po­li­ny, któ­ra mogła­by ich promować.
  4. Inwe­sty­cja w media polo­nij­ne. Mając w każ­dym stra­te­gicz­nie waż­nym dla Pol­ski kra­ju media, nale­ży w nie zain­we­sto­wać, stwo­rzyć z nich network, któ­ry może w ponad par­tyj­ny spo­sób pro­mo­wać pol­ską rację sta­nu. Wyma­ga to odważ­nych decy­zji poli­tycz­nych i nastał czas, aby tego doko­nać. Warun­kiem takie­go pomy­słu jest stwo­rze­nie mode­lu dwu­ję­zycz­ne­go, tak aby oby­wa­te­le w kra­ju, w któ­rym znaj­du­je się medium mie­li moż­li­wość czer­pa­nia infor­ma­cji o Pol­sce, jej gospo­dar­ce, nauce, kul­tu­rze i histo­rii w obu języ­kach. Przy­kła­da­mi takich dwu­ję­zycz­nych mediów mogą być por­ta­le: „Bri­tish Poles”z Lon­dy­nu i nowy „Kury­er Pol­ski” z Milwaukee.
  5. Popra­wić spraw­czość. Koniecz­ne jest powo­ła­nie polo­nij­nej insty­tu­cji- think tan­ku np. Pade­rew­ski Insti­tu­te dla two­rze­nia polo­nij­nej poli­ty­ki i szko­le­nia kadr dla Polo­nii. Pro­ces ten zapew­ni rów­nież głę­bo­ką wymia­nę poko­le­nio­wą. Może się to doko­nać tyl­ko w opar­ciu o ponad­par­tyj­ną współ­pra­cę obu grup polo­nij­nych libe­ral­nej i kon­ser­wa­tyw­nej. Innej dro­gi nie ma. Powo­łaj­my, tak jak Węgrzy tutaj, w USA, rzą­do­wą insty­tu­cję, któ­ra była­by wspar­ciem dla budo­wa­nia pro­pol­skie­go lob­by. Zatrud­nij­my naj­lep­szych fachow­ców z USA, Kana­dy i z Pol­ski. Niech będzie to „Pol­ska Team”, zespół pro­fe­sjo­na­li­stów, mówią­cych i piszą­cych po angiel­sku i po pol­sku, któ­ry potra­fi­li­by zbu­do­wać taką zin­te­gro­wa­ną sieć polo­nij­nych mediów i orga­ni­za­cji. Doko­nu­jąc tej inwe­sty­cji mogli­by­śmy na deka­dy przy­wró­cić daw­ne zna­cze­nie pro­pol­skie­go lob­bin­gu w USA.

Wal­de­mar Biniec­ki, redak­tor naczel­ny Kury­era Pol­skie­go w Mil­wau­kee, sta­ły publi­cy­sta i felie­to­ni­sta Tygo­dni­ka Soli­dar­ność w Warszawie