Profesor Frances Widdowson powiedziała, że ​​nie była zaskoczona, iż ​​Mount Royal University ją zwolnił, ale była zszokowana tym, jak bardzo  w ciągu roku pogorszyła się sytuacja na tym uniwersytecie – czytamy w “National Post”.

Profesor Mount Royal University, pozwoliła sobie na krytykę ruchu Black Lives Matter i twierdzenie, że szkoły rezydencyjne przyniosły indiańskim dzieciom pewne  korzyści edukacyjne.

Frances Widdowson, profesor na wydziale ekonomii, sprawiedliwości i polityki w Calgary,  która wykładała na uniwersytecie od 2008 r., znalazła się pod ostrzałem w 2020 r., kiedy w wywiadzie dla Western Standard powiedziała, że ​​ruch Black Lives Matter „zniszczył MRU” i że „nie rozpoznaje już tej instytucji” . Komentarze te zaowocowały petycją wzywającą do jej zwolnienia.
Widdowson publicznie odrzuciła wniosek Komisji Prawdy i Pojednania, że ​​kanadyjski system szkół stacjonarnych był „ludobójczy” i stwierdziła, że zapewniał  rdzennym dzieciom edukację, której „normalnie by nie otrzymały”. Widdowson zwróciła uwagę, że setki milionów dolarów uzyskanych w rezultacie batalii prawnych przez ludność rdzenną wydają się nie wpływać na rozwiązanie  wysokiego wskaźnika alkoholizmu, narkomanii, ubóstwa i przemocy w jej społecznościach.

„Stało się oczywiste, że ludzie nie mogą tolerować różnych punktów widzenia i aktywnie pracowali nad tym, abym nie mógł funkcjonować na uniwersytecie” – powiedziała Widdowson.

Sprawa trafi do arbitrażu,  co oznacza, że ​​nie jest w stanie omówić szczegółów dotyczących jej zwolnienia.

W oświadczeniu MRU   stwierdzono, że uniwersytet  jednoznacznie wspiera debatę akademicką i zawsze będzie bronić praw wydziału związanych z wolnością akademicką. Jednak wolność akademicka nie usprawiedliwia nękania ani dyskryminacji”