GoFundMe, pod presja darczyńców, łaskawie “upraszczają proces zwrotu pieniędzy i automatycznie dokonają zwrotu”. Łaskawie stwierdzają ze “nie musimy wypełniać specjalnego formularza”.

GoFundMe tłumaczy, ze wspiera pokojowe demonstracje, ale po “wielokrotnych dyskusjach z lokalnymi stróżami prawa i na bazie “raportów” policji, i innych bezprawnych działań, ta kwestia została usunięta”.

Nie chcą jednak wymienić tych “bezprawnych aktów” i cytować “raportów” policji. Tak tu wyglądają różnego rodzaju “decyzje”, ciemna magia. A jakie te “raporty” policji mogą być, to już przerabialiśmy to w 2010 w/s s.p. Roberta Dziekańskiego na lotnisku YVR.

Poniżej kontynuacja tekstu

Czyli że dla nich ten protest nie jest pokojowy. Ale jak ten nie jest pokojowy, to jak wygląda ten…pokojowy?

Bo z tego co widzę (a obserwuje z wielu źródeł i relacji) ten protest jest nadzwyczaj POKOJOWY biorąc pod uwagę skalę opresji Covidowych. W innym kraju już dawno posypałyby się szyby z okien parlamentu i kilku policjantów trafiły do szpitala. Tego jednak nie ma. Widzę za to niesamowite rozbudzenie wśród Kanadyjczyków poczucia wspólnoty, jedności, patriotyzmu, demokracji i swobód obywatelskich.

Tak oto rząd zagłusza protesty. Jak nie w ten sposób, to w inny. Zawsze znajdą coś na co się powołają, albo znajdą jakiegoś “concerned citizen” który zrobi to za nich. Prawo kanadyjskie federalne i prowincjonalne uzbrojone jest w wiele narzędzi opresji, zastraszania i zamykania ust. Oj, jest tego pełno, każdy prawnik to potwierdzi.

Tylko należy zadać pytanie: jak więc protestować? Bez hałasu? Bez samochodu? Bez klaksonu, bo akurat wokół parlamentu są budynki mieszkalne i hałas zawsze zakłóci komuś spokój? A najlepiej jakby obywatel siedział w domu i wtulił …twarz i siedział cicho. Albo tylko zgoda na małe grupki których z kolei zagłuszy się ruchem ulicznym.

Przecież nawet jakby tam się zebrały tysiące pod parlamentem ludzi bez samochodów, też znajdzie się coś lub ktoś komu się coś nie spodoba. W każdych protestach, w każdym kraju na świecie, zawsze znajdzie się ktoś kto łamie jakieś prawo. Żaden organizator wieców i protestów nie jest w stanie kontrolować każdej osoby. Jest bardzo łatw
o władzom zatrudnić prowodyra a potem zwalić to na zgromadzonych. Czy więc, bazując na jednej osobie z faszystowska flaga i wandala pomnika…….należy spakować tysiące ludzi i zakazać zgromadzeń? Toż to nigdy takich zgromadzeń by nie było.

I czy z powodu paru incydentów, rząd ma prawo stosować odpowiedzialnosc zbiorowa?

Więc, gdzie tu miejsce na demokrację? Już dawno temu zauważyłem że coś z ta “demokracja” jest nie tak. A dziś tylko zbliżamy się szybkimi krokami do wielkiego końca demokracji.

cezar polonus1