Roze­nek: Agent wywia­du Roman Czer­niaw­ski (1910 — 1985)

        Nie­spo­koj­ny czas, wiel­ka nie­wia­do­ma i wszyst­ko moż­li­we. Taką mamy obec­nie sytu­ację poli­tycz­ną i spo­łecz­ną na świe­cie. Nie dość, że ludz­kość zma­ga się z pan­de­mią coro­na­vi­ru­sa to jesz­cze ist­nie­ją zagro­że­nia mili­tar­ne. Bar­dzo gorą­co w Euro­pie, nie cie­ka­wie też na Kon­ty­nen­cie Ame­ry­kań­skim, szcze­gól­nie w Kana­dzie, gdzie spo­łe­czeń­stwo w pro­te­stach na ska­lę nie­spo­ty­ka­ną w dotych­cza­so­wej histo­rii Kana­dy, wal­czy o swo­je pra­wa wol­no­ścio­we. Pro­te­stu­ją­cy są aresz­to­wa­ni i osa­dze­ni w wię­zie­niach. W Euro­pie “zim­ny” Putin prę­ży musku­ły, pań­stwa euro­pej­skie i USA się jed­no­czą by zapo­biec zapę­dom impe­rial­nym Rosji. Przy­glą­da­ją się temu Chi­ny, ze sta­now­czą dekla­ra­cją prze­ciw woj­nie, ale prze­ciw Rosji już nie koniecznie.

        Moż­na pisać róż­ne sce­na­riu­sze co do naj­bliż­szych dni, naj­bliż­szych wyda­rzeń na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej, lecz trud­no o ten wła­ści­wy, trud­no cokol­wiek prze­wi­dzieć, moż­na tyl­ko domniemać.

        Być może “zim­ny”, wyra­cho­wa­ny na swój spo­sób Putin robi test z kon­so­li­da­cji państw człon­kow­skich Unii Euro­pej­skiej i Ame­ry­ki, śmie­jąc się z pogró­żek o nało­że­niu na Rosję sank­cji, bo nie ma zamia­ru pod­pa­lać świa­ta. Z dru­giej stro­ny, być może przy jego cho­rych ambi­cjach powro­tu do sta­nu sprzed “pie­re­stroj­ki”, do wiel­kie­go SSSR naci­śnie ten czer­wo­ny przy­cisk. Oso­bi­ście skła­niam się do tego, że liczy się z tym, iż sam by poniósł wyso­ką cenę i zanie­cha wszel­kich dzia­łań agre­syw­nych, bo woj­na to kata­stro­fa, pod każ­dym wzglę­dem i nie ma tu wygra­nych. Odby­wa­ją­ca się w tych dniach Kon­fe­ren­cja Mona­chij­ska uświa­da­mia “zim­ne­mu “ Puti­no­wi na co się pory­wa, chy­ba, że postra­dał zmy­sły, a dąże­nie do hege­mo­nii mili­tar­nej, bo nie gospo­dar­czej, przy­sła­nia wszyst­ko, zdro­wy roz­są­dek też!

REKLAMA

        Co praw­da Rosja i “zim­ny”  Putin zapo­wia­da­ją, że wyco­fu­ją swo­je woj­ska spod gra­ni­cy rosyj­sko — ukra­iń­skiej i  Bia­ło­ru­si, a ich tam obec­ność,  jak infor­mu­ją oni sami, to “tyl­ko były ćwi­cze­nia tak­tycz­ne”. Nie­ste­ty, z ostat­nich donie­sień wia­do­mo, że na Bia­ło­ru­si zosta­ją na czas nie­okre­ślo­ny. Nato­miast wyco­fu­jąc się z pod gra­ni­cy ukra­iń­skiej obra­li zły azy­mut. Zamiast kie­ro­wać się w stro­nę Rosji do swo­ich baz woj­sko­wych nowe jed­nost­ki bojo­we prą w zupeł­nie innym kie­run­ku, dalej w stro­nę ukra­iń­skiej gra­ni­cy for­su­jąc nawet rze­ki po prze­rzu­co­nych napręd­ce  mostach pon­to­no­wych. W dobie tak zaawan­so­wa­nej tech­no­lo­gii nawi­ga­cyj­nej raczej to nie­moż­li­we, żeby pomy­li­li kie­run­ki. Wyglą­da na to, że te infor­ma­cje pły­ną­ce z Krem­la o wyco­fa­niu to oczy­wi­sta dez­in­for­ma­cja! — i  to bar­dzo naiw­na!  Świad­czą też o tym akcje pro­wo­ka­cyj­ne o cha­rak­te­rze zbroj­nym ze stro­ny sepa­ra­ty­stów rosyj­skich na obiek­ty cywil­ne w Repu­bli­ce Ługań­skiej, gdzie oczy­wi­ście Rosja infor­mu­je, że to Ukra­ina mio­ta poci­ska­mi.  Żeby sko­ry­go­wać te oświad­cze­nia Krem­la wyko­rzy­stu­je się zdję­cia sate­li­tar­ne i to jest jeden ze spo­so­bów. Moż­na też korzy­stać z infor­ma­cji dzien­ni­ka­rzy, kore­spon­den­tów wojen­nych, a tak­że służb wywia­dow­czych, za czym sto­ją już kon­kret­ni wyszko­le­ni ludzie, tak zwa­ni agen­ci wywia­du. Zada­nie ich to pozy­skać jak naj­wię­cej pouf­nych infor­ma­cji, w sze­re­gach wro­ga siać dez­in­for­ma­cję i nie dać się zła­pać, manew­ru­jąc na tere­nie wro­ga, bo tam moż­na te infor­ma­cje zdobyć.

        Sto­sow­nym więc będzie przy­po­mnieć jed­ne­go z takich asów wywia­du woj­sko­we­go  z okre­su  dru­giej woj­ny świa­to­wej.  Teraz, nie­daw­no  6 lute­go minę­ła 112 rocz­ni­ca jego uro­dzin, a jest nim nasz rodak Roman Czer­niaw­ski, któ­ry w cza­sie dru­giej woj­ny świa­to­wej wal­nie przy­czy­nił się do odwró­ce­nia jej losów, umoż­li­wia­jąc woj­skom alianc­kim zwy­cię­skie lądo­wa­nie w Nor­man­dii w czerw­cu 1944 roku.  Zasły­nął jako podwój­ny agent bry­tyj­sko — nie­miec­ki, a nawet potrój­ny, gdyż dzia­łał też na tere­nie Fran­cji, prze­ka­zy­wał Niem­com fał­szy­we infor­ma­cje co do lądo­wa­nia wojsk alianc­kich. Dono­sił, że alian­ci będą lądo­wać w rejo­nie Cala­is we Fran­cji a inwa­zja w Nor­man­dii to tyl­ko pozo­ra­cja dla zmy­le­nia prze­ciw­ni­ka. Infor­mo­wał też, że inwa­zja mia­ła być sześć tygo­dni póź­niej, niż fak­tycz­nie mia­ła miej­sce. Nato­miast to ten niby pozo­ro­wa­ny atak był praw­dzi­wy.  Niem­cy uwie­rzy­li agen­to­wi Czer­niaw­skie­mu,  ponoć sam Hitler zapo­znał się z fał­szy­wym pla­nem ata­ku alian­tów i go zaak­cep­to­wał. Niem­cy więc sil­nie ufor­ty­fi­ko­wa­li rejon Cala­is i tam zgro­ma­dzi­li głów­ne siły spo­dzie­wa­jąc się inwa­zji wojsk alianc­kich, nie przy­wią­zu­jąc nato­miast wagi do obro­ny wybrze­ża Nor­man­dii. To dopro­wa­dzi­ło do klę­ski wojsk nie­miec­kich.  Po tym wyda­rze­niu, na nie­miec­kie podej­rze­nia co do prze­ka­zy­wa­nia im nie­ści­słych infor­ma­cji Czer­niaw­ski twier­dził, że w sze­re­gach alian­tów nie ma jed­no­myśl­no­ści. Prze­cież są tam Ame­ry­ka­nie, Kana­dyj­czy­cy, Angli­cy i inne naro­dy, trud­no wte­dy o spre­cy­zo­wa­nie dzia­łań. Dalej, sko­ro alian­ci odnie­śli zwy­cię­stwo w Nor­man­dii i weszli w głąb kra­ju, bez­ce­lo­we było­by zaata­ko­wać Pas-de-Cala­is. Niem­cy uzna­li, że fak­tycz­nie nie było sen­su i do tego stop­nia wie­rzy­li kapi­ta­no­wi Czer­niaw­skie­mu, że mógł spo­koj­nie już do koń­ca woj­ny dalej ich dezinformować.

        Ale jak do tego doszło, że Polak wodził za nos Hitle­ra, wie­dział o nim Chur­chill i Sta­lin a w Pol­sce nie­wie­lu o pol­skim asie wywia­du wiedziało.

        Na pew­no Czer­niaw­ski nie był zna­ny w cza­sie woj­ny i po woj­nie szer­sze­mu gro­nu spo­łe­czeń­stwa pol­skie­go, dla­te­go, że dzia­łał poza gra­ni­ca­mi Pol­ski. Naj­pierw we Fran­cji potem w Anglii. No i dla­te­go też, że po woj­nie nigdy nie wró­cił do Pol­ski, a tak­że do lat dzie­więć­dzie­sią­tych ubie­głe­go stu­le­cia, wia­do­mo, dla ówcze­snej wła­dzy nikt nie był boha­te­rem, kto słu­żył “impe­ria­li­stom”. To, że dro­ga do wol­no­ści pol­skie­go żoł­nie­rza bie­gła nie przez wal­kę w Pol­sce, ale na róż­nych fron­tach ll woj­ny świa­to­wej, wła­dzy ludo­wej w Pol­sce nie interesowało.

        Pol­ski agent wywia­du Roman Czer­niaw­ski uro­dził się w 1910 roku w Tłu­stem, obec­nie Ukra­ina, wte­dy to zie­mia pol­ska, sta­ni­sła­wow­ska w zabo­rze austriac­kim. Po ukoń­cze­niu szko­ły w Dębli­nie,  pilot dywi­zjo­nu myśliw­skie­go, wal­czył w kam­pa­nii wrze­śnio­wej. Nale­żał też do sek­cji wywia­dow­czej. Stu­dio­wał przez 3 lata w Wyż­szej Szko­le Wojen­nej w War­sza­wie.  Po tra­gicz­nym wrze­śniu 1939 roku słu­żył jako pilot Pol­skich Sił Powietrz­nych w Kró­le­stwie Bry­tyj­skim, odzna­czo­ny Krzy­żem Srebr­nym Orde­ru Wojen­ne­go Vir­tu­ti Mili­ta­ri. Przez wła­dze Dru­giej RP na uchodź­stwie mia­no­wa­ny pod­puł­kow­ni­kiem. Spra­wo­wał też urząd mini­stra w tych wła­dzach. Uzna­wa­ny jest za jed­ne­go z  naj­więk­szych agen­tów w całej histo­rii wywia­du europejskiego.

        Zanim jed­nak Roman Czer­niaw­ski tra­fił do Anglii, tuż po klę­sce wrze­śnio­wej wal­czył we Fran­cji, ze wzglę­du na zna­jo­mość trzech obcych języ­ków, fran­cu­skie­go, nie­miec­kie­go i angiel­skie­go słu­żył w wywia­dzie. Jak wie­my Fran­cja dłu­go nie powal­czy­ła z Niem­ca­mi, dla­te­go po klę­sce Fran­cu­zów posta­no­wił tak jak inni Pola­cy ewa­ku­ować się do Anglii, by tam kon­ty­nu­ować wal­kę.  Nie wyje­chał jed­nak do Anglii, gdyż zdo­był doku­men­ty po pew­nym zmar­łym Fran­cu­zie o nazwi­sku Armand Bor­ni i z jego nazwi­skiem został we Fran­cji.  Poznał w tym cza­sie majo­ra pol­skie­go wywia­du Mie­czy­sła­wa Sło­wi­kow­skie­go z któ­rym stwo­rzy­li pla­ców­kę wywia­dow­czą w Pary­żu i prze­sy­ła­li mel­dun­ki do Lon­dy­nu. Nie­ste­ty w 1941 roku Abweh­ra wpa­dła na trop siat­ki wywia­dow­czej Czer­niaw­skie­go i zdo­ła­ła ją roz­pra­co­wać. Więk­szość agen­tów aresz­to­wa­no. Czer­niaw­ski zde­ma­sko­wa­ny, żeby rato­wać współ­pra­cow­ni­ków poszedł na współ­pra­cę z Niemcami.

        Osa­dzo­ny  w wię­zie­niu, ale przy pomo­cy Abweh­ry, po uprzed­nim uzgod­nie­niu z nimi zwiał z kon­wo­ju prze­wo­żą­ce­go go do dru­gie­go wię­zie­nia w lip­cu 1942 roku. Zaraz potem nawią­zał kon­takt z człon­ka­mi swej orga­ni­za­cji, tymi, któ­rzy nie byli aresz­to­wa­ni. W sierp­niu w 1942 prze­do­stał się do Hisz­pa­nii i w Madry­cie zgło­sił się do amba­sa­dy bry­tyj­skiej by poin­for­mo­wać, że współ­pra­cu­je z Abweh­rą. Tam wyja­wił, że został nie­miec­kim szpie­giem, by rato­wać swo­ich współ­pra­cow­ni­ków, któ­rzy tak jak on wpa­dli w ręce Niem­ców i sie­dzą w wię­zie­niach. On jest ich gwa­ran­tem, że nic im się nie sta­nie. Przy­był tu do amba­sa­dy, dla­te­go, by współ­pra­co­wać z wywia­dem brytyjskim.

        Z Madry­tu został prze­rzu­co­ny do Lon­dy­nu i stam­tąd za zgo­dą same­go Naczel­ne­go Wodza Pol­skich Sił Zbroj­nych na Zacho­dzie gen. Wła­dy­sła­wa Sikor­skie­go, po uprzed­niej roz­mo­wie z sze­fem szta­bu Naczel­ne­go Wodza Sta­ni­sła­wem Gano, już z pseu­do­ni­mem “Bru­tus” dzia­łał jako dezyn­form­stor wojsk Nie­miec­kich. Od tej chwi­li był podwój­nym agen­tem i prze­ka­zy­wał Abweh­rze za zgo­dą władz bry­tyj­skich do tego stop­nia uwia­ry­god­nio­ne infor­ma­cje o inwa­zji wojsk alianc­kich na Fran­cję oku­po­wa­ną przez Niem­cy, że Niem­cy przyj­mo­wa­li je jako praw­dzi­we. Tak to mia­ło wyglą­dać, żeby Niem­cy byli pew­ni, że zbli­ża­ją­cy się atak na pla­że nor­mandz­kie to pozo­ro­wa­ne dzia­ła­nie, aby odwró­cić ich uwa­gę od celu głów­ne­go bro­nią­ce­go przez 15 armię Pas-de-Calais.

Suge­ro­wa­no też pomoc­ni­cze dzia­ła­nia na połu­dniu Fran­cji, w Skan­dy­na­wii, czy na Bał­ka­nach. Wszyst­ko to prze­ka­zy­wał Niem­com agent Czerniawski.

        Żeby bar­dziej uwia­ry­god­nić to co prze­ka­zy­wał Niem­com Czer­niaw­ski, wymy­ślo­no, że w Dover, mie­ście naj­bar­dziej wysu­nię­tym na połu­dnie nad Kana­łem La Man­che w Anglii sta­cjo­nu­je First Uni­ted Sta­tes Army Gro­up, któ­rą to armią miał­by dowo­dzić sam gen. Geo­r­ge Pat­ton, któ­ry był bar­dzo cenio­ny przez Niem­ców. Tak więc mie­li się kogo obawiać.

        W Dover upo­zo­ro­wa­no fał­szy­we lot­ni­sko z makie­ta­mi dmu­cha­nych samo­lo­tów. Tak samo upo­zo­ro­wa­no kolum­ny dmu­cha­nych makiet czoł­gów i trans­por­te­rów. Nawet makie­ty koszar woj­sko­wych i śla­dy gąsie­nic czoł­go­wych były widocz­ne. To na połu­dniu Anglii, na pół­no­cy zaś upo­zo­ro­wa­no w taki sam spo­sób 4 armię, któ­ra zagra­ża­ła oku­po­wa­nej Norwegii.

Wszyst­kie te dzia­ła­nia dez­in­for­ma­cyj­ne Czer­niaw­skie­go i jego siat­ki wywia­dow­czej były tak sku­tecz­ne, że przy­czy­ni­ły się do tego, że 6 czer­wiec 1944 roku to był począ­tek koń­ca lll Rzeszy!

        Dzię­ki inte­li­gen­cji, wie­dzy, odwa­dze i prze­bie­gło­ści nasze­go roda­ka Niem­cy zosta­li wpro­wa­dze­ni w błąd co do cza­su i miej­sca pla­no­wa­ne­go D‑Day.

        Dzię­ki takie­mu dzia­ła­niu kapi­tan Roman Czer­niaw­ski nie tyl­ko oca­lił życie swo­ich agen­tów prze­trzy­my­wa­nych w nie­miec­kich wię­zie­niach, ale tak­że życie tysię­cy żoł­nie­rzy alianc­kich i przy­spie­szył ofen­sy­wę alian­tów w Euro­pie, co było waż­ne jako rów­no­wa­ga dla wojsk sowiec­kich na fron­cie wschodnim.

        War­to wspo­mnieć też,  że Czer­niaw­ski godząc się na współ­pra­cę z wywia­dem nie­miec­kim zastrzegł sobie, że nie może zgo­dzić się na żad­ną for­mę współ­pra­cy, któ­ra mia­ła by godzić w inte­res naro­du pol­skie­go. List z takim oświad­cze­niem prze­słał z wię­zie­nia we Fran­cji do dowód­cy nie­miec­kich wojsk oku­pu­ją­cych gen. Kar­la von Stulpnagela.

        Po woj­nie, puł­kow­nik już Roman  Czer­niaw­ski pozo­stał w Lon­dy­nie, został odzna­czo­ny Orde­rem Impe­rium Bry­tyj­skie­go i pra­co­wał dalej jako agent bry­tyj­skie­go wywiadu.

        Tak w cza­sie woj­ny, jak i po woj­nie wyróż­niał się oprócz inte­li­gen­cji w dzia­ła­niach wywia­dow­czych, umie­jęt­no­ścią i zdol­no­ścią pozy­ski­wa­nia sym­pa­tii w kon­tak­tach z ludź­mi, prze­pa­da­ły za nim kobie­ty za jego ujmu­ją­cym sty­lem bycia i wyglą­dem zewnętrz­nym. Był przy­stoj­nym face­tem, co mu uła­twia­ło pozy­ski­wa­nie kobiet do pra­cy wywia­dow­czej, ale to też nie na dobre wyszło, bo jed­na z agen­tek nie wytrzy­ma­ła warun­ków śledz­twa po aresz­to­wa­niu przez Abweh­rę i w ten spo­sób Niem­cy roz­bi­li siat­kę szpie­gow­ska Czer­niaw­skie­go, jak wspo­mnia­łem wyżej.

        W Kró­le­stwie Bry­tyj­skim był zało­ży­cie­lem Sto­wa­rzy­sze­nia Lot­ni­ków Polskich.

        To tyl­ko frag­ment jego życio­ry­su, szko­da, że do tej pory w Pol­sce nie jest dosta­tecz­nie zna­ny, bo mimo, że wal­czył poza gra­ni­ca­mi oku­po­wa­ne­go wte­dy kra­ju, to zawsze w ser­cu miał tę myśl, że kie­dyś wró­ci, a to co robi jest jedy­ną wła­ści­wą dro­gą, żeby mak­sy­mal­nie wyko­rzy­stać swe zdol­no­ści w dąże­niu do oswo­bo­dze­nia Ojczy­zny, by jesz­cze kie­dyś cie­szyć się wol­ną Pol­ską! — Nie­ste­ty do Pol­ski nie wró­cił, a jego dzia­ła­nia dłu­go były utajnione.

        Przez resz­tę życia żył skrom­nie w Anglii, zmarł w kwiet­niu 1985 roku w Lon­dy­nie i tam spo­czy­wa na cmen­ta­rzu w Newark-on-Trent.

        W tych obec­nie nie­pew­nych cza­sach, czy jesz­cze będzie­my potrze­bo­wać takich agentów?

        Wyglą­da na to, że tak, ale  OBY JUŻ NIE TRZEBA BYŁO!

        Jeśli ktoś pra­gnie wie­dzieć coś wię­cej o losach Roma­na Czer­niaw­skie­go, agen­ta wywia­du, pol­skie­go żoł­nie­rza patrio­ty, któ­ry wal­czył o Pol­skę nie­pod­le­głą poza jej gra­ni­ca­mi, może zapo­znać się czy­ta­jąc książ­kę  Andrze­ja Brze­ziec­kie­go  — “Polak, któ­ry oszu­kał Hitlera”.

        Książ­ka opar­ta na odtaj­nio­nych doku­men­tach Bry­tyj­skie­go Wywia­du dostar­cza wie­le nie­sa­mo­wi­tych, sen­sa­cyj­nych zwro­tów akcji jak u “Jame­sa Bon­da” — Iana Fle­min­ga, tyl­ko, że pol­ski agent wywia­du Roman Czer­niaw­ski to postać auten­tycz­na, a jego histo­ria prawdziwa.

Jerzy Roze­nek