Sen­sa­cyj­na i sła­wio­na w książ­kach akcja Żydów­ki – wysa­dze­nie pod­czas dru­giej woj­ny świa­to­wej nie­miec­kie­go pocią­gu pod Wil­nem – praw­do­po­dob­nie jest fik­cją. To dla­cze­go się ją wciąż powtarza?

        Nie spo­sób też nie czy­tać książ­ki „Świa­tła dni” i postrze­gać jej jako naj­gor­sze­go kosz­ma­ru obec­ne­go pol­skie­go rzą­du w świe­tle jego […] rewi­zjo­ni­stycz­ne­go sta­no­wi­ska co do roli, jaką ode­gra­li jego oby­wa­te­le w II woj­nie światowej.

        Adrian Hen­ni­gan, „Haaretz”, 6 kwiet­nia 2021 r.

reklama

        Judy Bata­lion w swej książ­ce „The Light of Days. The Untold Sto­ry of Women Resi­stan­ce Figh­ters in Hitler’s Ghet­tos” (New York, 2021) opi­su­je sen­sa­cyj­ne przy­go­dy Żydó­wek pod oku­pa­cją nie­miec­ką. Autor­ka zbie­ra same entu­zja­stycz­ne recen­zje w czo­ło­wych gaze­tach świa­ta, głów­nie o pro­fi­lu lewi­co­wym: „New York Times” i izra­el­ski „Haaretz”. Recen­zen­ci zachwy­ca­ją się żeń­ski­mi posta­cia­mi „super­bo­ha­te­rek” i chwa­lą dogłęb­ne oraz skru­pu­lat­ne bada­nia autor­ki. Niniej­szy arty­kuł jest znacz­nie mniej entu­zja­stycz­ny. Bada­nia autor­ki są bowiem żenu­ją­ce, a sama książ­ka nie przed­sta­wia żad­nej war­to­ści naukowej.

        Jed­na z naj­bar­dziej sen­sa­cyj­nych opo­wie­ści doty­czy wysa­dze­nia nie­miec­kie­go pocią­gu pod Wil­nem w poło­wie 1942 r. przez pod­zie­mie żydow­skie z get­ta wileń­skie­go. W histo­rio­gra­fii żydow­skiej funk­cjo­nu­je już kil­ka wer­sji tej histo­rii. Naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­ną z nich poda­je wła­śnie Judy Bata­lion. Autor­ka, któ­ra szczy­ci się dok­to­ra­tem z histo­rii… sztu­ki (Uni­ver­si­ty of Lon­don), powta­rza wer­sję już wcze­śniej roz­po­wszech­nio­ną przez ame­ry­kań­skie­go żur­na­li­stę Richa Cohe­na w książ­ce „The Aven­gers”, wyda­nej w 2000 r. Jest to wer­sja mak­si­mum. Autor­ka wpa­ko­wa­ła do niej, ile się dało.

Wer­sja maksimum

        W lip­cu 1942 r. (brak dokład­nej daty) Wit­ka Kemp­ner zosta­ła wysła­na przez Abbę Kow­ne­ra, zastęp­cę komen­dan­ta Farej­nik­te Par­ti­za­ner-Orga­ni­za­cje (FPO) – Zjed­no­czo­nej Orga­ni­za­cji Par­ty­zanc­kiej – w get­cie wileń­skim, aby prze­pro­wa­dzić pierw­szą akcję sabo­ta­żo­wą tej orga­ni­za­cji: wysa­dze­nia pocią­gu zała­do­wa­ne­go nie­miec­ki­mi żoł­nie­rza­mi i bro­nią w dro­dze na front. Wit­ka wyszła z get­ta wie­czo­rem z miną skon­stru­owa­ną przez Kow­ne­ra na pod­sta­wie jakie­goś fiń­skie­go pisem­ka, zna­le­zio­ne­go przez Ruż­kę Kor­czak, oraz deto­na­to­rem w towa­rzy­stwie „dwu chłop­ców i dziew­czyn­ki” (ich nazwisk nie poda­no). Dotar­li do poprzed­nio wybra­ne­go przez Wit­kę nie­okre­ślo­ne­go miej­sca. Zało­ży­li sprzęt wybu­cho­wy na szy­ny i cze­ka­li, aż nad­je­dzie pociąg. Kie­dy nad­je­chał, doszło do gigan­tycz­nej eks­plo­zji, któ­ra wyko­le­iła wago­ny. Wit­ce to nie wystar­czy­ło: jesz­cze pod­bie­gła do pocią­gu i rzu­ca­ła gra­na­ty wzdłuż wago­nów. Niem­cy zaczę­li do niej strze­lać, ale tra­fi­li tyl­ko w dziew­czyn­kę, zabi­ja­jąc ją. Sabo­ta­ży­ści wró­ci­li do get­ta nad ranem.

        Zada­nie wypeł­nio­ne – pierw­sza akcja sabo­ta­żu na kolei w całej oku­po­wa­nej Euro­pie! Pra­sa kon­spi­ra­cyj­na (nazwy nie poda­no, ale chy­ba pol­ska, cheł­pią­ca się cudzym osią­gnię­ciem) poda­ła, że to dzie­ło pol­skie­go pod­zie­mia, zabi­to ponad 200 nie­miec­kich żoł­nie­rzy. W odwe­cie SS w naj­bliż­szej miej­sco­wo­ści (nazwy też nie poda­no) zabi­ło 60 chło­pów. Żydow­skie pod­zie­mie osią­gnę­ło więc dodat­ko­wy cel: aby podej­rze­nie o wysa­dze­nie pocią­gu oraz spo­dzie­wa­ny odwet cza­sa­mi nie spa­dły na Żydów. Nawet dla nie­nau­kow­ca histo­ria ta brzmi mało praw­do­po­dob­nie. Nale­ża­ło­by ją dogłęb­nie spraw­dzić, a nie po pro­stu afir­mo­wać à la Gross.

Co robić z róż­ny­mi wersjami?

        Róż­ne wer­sje tej histo­rii są w obie­gu już od cza­su woj­ny. Wszyst­kie pocho­dzą od osób zwią­za­nych z FPO. Judy Bata­lion ich nie cytu­je, nie kon­fron­tu­je, praw­do­po­dob­nie naj­waż­niej­szych nawet nie zna. Przy­zna­je jed­nak, że „szcze­gó­ły” się róż­nią – ma się rozu­mieć nie­istot­nie, nie pre­cy­zu­jąc dla­cze­go. Sama data tego wyda­rze­nia jest dość płyn­na – od maja do lip­ca 1942 r., choć naj­czę­ściej poda­wa­ny jest 8 lip­ca. Miej­sce wysa­dze­nia pocią­gu też nie jest dokład­nie zna­ne – odda­lo­ne od Wil­na 8 lub 15 km (cza­sa­mi mil) w kie­run­ku Nowej Wilejki.

        Dwaj męż­czyź­ni, któ­rzy mie­li brać udział w akcji wraz z Wit­ką Kemp­ner, są ziden­ty­fi­ko­wa­ni: Iza (Itz­ke, Itzhak) Mat­ske­vich (Mac­kie­wicz) i Moshe Brau­se (Brau­ze). Według Wit­ki Kemp­ner Mac­kie­wicz był poli­cjan­tem w get­cie. Według Isa­aca Kowal­skie­go, zwią­za­ne­go z FPO, Mac­kie­wicz pra­co­wał na kolei, uda­jąc Tata­ra, a Brau­se miał ukoń­czyć Litew­ską Aka­de­mię Woj­sko­wą i zostać kapi­ta­nem w woj­sku litewskim.

        O dziew­czyn­ce, któ­ra rze­ko­mo zgi­nę­ła w tej akcji, nic nie wie­my, bo oprócz Wit­ki nikt o niej nie wspo­mi­na. Cze­mu nie zna­my jej imie­nia? Cze­mu nie uro­sła do ran­gi męczen­nicz­ki? W innych wer­sjach bra­ku­je rów­nież opi­su wrzu­ca­nia gra­na­tów do wago­nów przez Wit­kę, co mia­ło wywo­łać strze­la­ni­nę. O reko­ne­san­sie w spra­wie roz­kła­du jaz­dy pocią­gów jest nie­wie­le. Czy rze­czy­wi­ście Abba Kow­ner zbu­do­wał minę na pod­sta­wie jakiejś instruk­cji w fiń­skim pisem­ku? Inne wer­sje temu przeczą.

 

Pierw­sza akcja kole­jo­wa w całej oku­po­wa­nej Europie?

        Zanim przej­dzie­my do kolej­nych rela­cji, zwróć­my uwa­gę na kurio­zal­ną wypo­wiedź Abby Kow­ne­ra, któ­ry chciał pod­kre­ślić uni­kal­ność akcji żydow­skie­go pod­zie­mia na tle oku­pa­cji niemieckiej.

        Pod­czas roz­pra­wy Adol­fa Eich­man­na w 1961 r. Kow­ner twier­dził, że na całej Litwie „żaden inny pociąg nie został wysa­dzo­ny ani przez Pola­ków, ani przez Litwi­nów, ani przez Rosjan, ale wysa­dzi­ła go Żydów­ka”. Miał na myśli Wit­kę Kemp­ner, z któ­rą po woj­nie się oże­nił. Według zaś Richa Cohe­na – oraz za nim Judy Bata­lion – była to pierw­sza taka akcja w całej Euro­pie! Czy­sta mitologia.

        Lista pol­skich akcji sabo­ta­żo­wych, począw­szy od 1939 r., jest dość dłu­ga (zob. np. „Dywer­sja kole­jo­wa na pol­skich torach w cza­sie II woj­ny świa­to­wej”, http://www.archeo.kolej.pl/maron/ dywersja/dywersja.htm). 26 czerw­ca 1942 r. przy torach kole­jo­wych obok sta­cji Kra­ków-Pła­szów powie­szo­no sied­miu Pola­ków, kole­ja­rzy, w odwe­cie za wyko­le­je­nie pocią­gu woj­sko­we­go. Egze­ku­cję Pola­ków wyko­nał na pole­ce­nie Niem­ców oddział żydow­skiej poli­cji z pobli­skie­go getta.

        Akcja wyko­le­je­nia dwóch pocią­gów wyko­na­na przez fran­cu­skie pod­zie­mie komu­ni­stycz­ne koło Moult-Argen­ces wpo­bli­żu mia­sta Caen 16 i 30 kwiet­nia 1942 r. spo­wo­do­wa­ła śmierć 38 żoł­nie­rzy nie­miec­kich, było ponad 40 ran­nych. Wywo­ła­ło to okrut­ny odwet Niem­ców („Le double déra­il­le­ment de Moult-Argen­ces et les ota­ges du Calva­dos”, https://politique-auschwitz. blogspot.com/2010/05/le-double-dera­il­le­ment-de-moult-argence.html).

        A na tere­nie Litwy według mel­dun­ku nie­miec­kie­go: „19 lute­go [1942 r.] linia Pabra­de – Pazi­me­na [Pod­bro­dzie – Pohu­lan­ka] zosta­ła wyko­na­na akcja sabo­ta­żo­wa przez odkrę­ce­nie śrub z torów kole­jo­wych. 10 pol­skich pra­cow­ni­ków kolei zosta­ło zatrzy­ma­nych jako podej­rza­nych o popeł­nie­nie prze­stęp­stwa” (Ere­igni­smel­dung UdSSR nr 172 z 23 lute­go 1942 r.).

        Według kolej­ne­go mel­dun­ku nie­miec­kie­go: „W dniu 21.5.1942 wyko­le­ił się przed sta­cją Kal­ne­nai pusty pociąg sani­tar­ny, przy czym jeden kole­jarz został cięż­ko ran­ny, a 7 wago­nów zosta­ło cał­ko­wi­cie znisz­czo­nych. Przy­czy­ną było to, że szy­ny na odcin­ku oko­ło 50 metrów zosta­ły odkrę­co­ne od pod­kła­dów”. Sta­cja Kal­ne­nai odda­lo­na jest 20 km na wschód od Kow­na, a 70 km na zachód od Wil­na („Mel­dun­gen aus den besetz­ten Ost­ge­bie­ten” nr 6 z 5 czerw­ca 1942 r.).

        Tak wła­śnie wyglą­da skłon­ność do kon­fa­bu­la­cji u Cohe­na czy Batalion.

Wer­sja pier­wot­na akcji podwileńskiej

        Naj­wcze­śniej­szą zna­ną rela­cję o wysa­dze­niu pocią­gu pod Wil­nem przez FPO napi­sał w 1944 r. Abra­ham Sutz­ke­ver (Suc­ke­wer), czło­nek pod­zie­mia żydow[1]skiego. Uka­za­ła się w „Czar­nej księ­dze”, skom­pi­lo­wa­nej przez sowiec­kich pro­pa­gan­dy­stów wojen­nych, Ilię Ehren­bur­ga i Wasi­li­ja Gros­sma­na. O jako­ści rela­cji zamiesz­czo­nych w tej księ­dze będzie mowa póź­niej. Wer­sja Sutz­ke­ve­ra róż­ni się znacz­nie od poda­nej przez Judy Batalion.

        Według Sutz­ke­ve­ra wysa­dze­nie pocią­gu mia­ło miej­sce w maju 1942 r. (data nie­spre­cy­zo­wa­na). Decy­zję w tej spra­wie pod­jął Icchak Wit­ten­berg, komen­dant FPO, w obec­no­ści Sutz­ke­ve­ra. Wywiad dowie­dział się, że trans­por­ty będą szły przez Nową Wilej­kę następ­ne­go dnia nocą. Zada­nie zro­bie­nia miny odda­no Boru­cho­wi Gold­ste­ino­wi, „eks­per­to­wi od pro­du­ko­wa­nia bro­ni”. Do misji przy­dzie­lo­no Mac­kie­wi­cza, Brau­se­go oraz Wit­kę Kemp­ner. Brau­se wyszedł z get­ta rano z gru­pą pra­cow­ni­ków. Już cze­kał na miej­scu z miną, gdy nocą przy­by­li Mac­kie­wicz i Wit­ka. Mac­kie­wicz wraz z Wit­ką umie­ści­li minę pod szy­na­mi. Kie­dy gru­pa sabo­ta­ży­stów odda­li­ła się i zna­la­zła schro­nie­nie w lesie, mina wybu­chła. Nie ma tu mowy o rzu­ca­niu gra­na­tów do wago­nów lub strzelaninie.

        Sutz­ke­ver twier­dzi, że eks­plo­zja spo­wo­do­wa­ła znisz­cze­nie 12 wago­nów. Od miej­sco­wych chło­pów, któ­rym kaza­no pozbie­rać tru­py, dowie­dzie­li się, że zgi­nę­ło 200 Niem­ców. Ani sło­wa o jakimś odwe­cie. Wer­sja Sutz­ke­ve­ra przy­ję­ta jest przez histo­ry­ków Holo­kau­stu bez zastrze­żeń i bez wery­fi­ka­cji. Powo­łał się na nią litew­ski histo­ryk Arūnas Bub[1]nys w tomie 16 publi­ka­cji IPN „Pamięć i Spra­wie­dli­wość” z 2010 r. Judy Bata­lion o tej rela­cji jed­nak nie wspomina.

Kolej­ne wer­sje – jak to wszyst­ko pogodzić?

        W wyda­nej w Pary­żu w 1948 r. książ­ce „Yeru­scha­lay­im D’Lita in kamf un umkum” dr Meir (Mark) Dwo­rzec­ki, tak­że czło­nek pod­zie­mia żydow­skie­go, podał, że akcja mia­ła miej­sce w lip­cu 1942 r. (bez dokład­nej daty). Według Dwo­rzec­kie­go „znisz­cze­niu ule­gła loko­mo­ty­wa i wago­ny z bro­nią; zosta­ło zabi­tych i pora­nio­nych wie­lu Niem­ców… Po tym zda­rze­niu zosta­ło aresz­to­wa­nych kil­ku­set chło­pów z oko­li­cy. Szu­ka­no wśród nich pol­skich par­ty­zan­tów, uzna­jąc, że to oni są win­ni zamachu”.

        Wymie­nio­ny już Isa­ac Kowal­ski, któ­ry wyda­wał pisma pod­ziem­ne w get­cie wileń­skim, napi­sał w książ­ce wyda­nej w 1969 r. „A Secret Press in Nazi Euro­pe. The Sto­ry of a Jewish Uni­ted Par­ti­san Orga­ni­za­tion”, że w eks­plo­zji pocią­gu zosta­ło zabi­tych ponad 200 żoł­nie­rzy nie­miec­kich, a licz­ba ran­nych była jesz­cze wyż­sza. Czy­li mamy już ponad 400 ofiar tej akcji. Znisz­czo­no „tuzi­ny wago­nów”! Co cie­ka­we, Kowal­ski nie twier­dzi, że o tej akcji infor­mo­wa­ła pod­ziem­na pra­sa, lecz dowie­dział się o niej od żydow­skie­go zwia­dow­cy, któ­ry z kolei dowie­dział się od miej­sco­wych chłopów.

        W swym pamięt­ni­ku, wyda­nym w 1977 r. w tłu­ma­cze­niu rosyj­skim („Pła­mia nad pie­płom”), Ruż­ka Kor­czak, bli­ska przy­ja­ciół­ka Wit­ki (razem sypia­ły w jed­nym łóż­ku z Kow­ne­rem, on pośrod­ku), twier­dzi, że instruk­cje do zro­bie­nia miny zna­leź­li w sowiec­kiej bro­szu­rze woj­sko­wej (pod­ręcz­ni­ku prze­zna­czo­nym dla dowód­ców) prze­szmu­glo­wa­nej do get­ta, a nie w jakimś fiń­skim pisem­ku, jak poda­je Judy Bata­lion (kto by tam to prze­czy­tał po fiń­sku?). Ruż­ka twier­dzi, że Wit­ka wyszła z get­ta 8 lip­ca o wscho­dzie słoń­ca, razem z Mac­kie­wi­czem i Brau­sem. Umie­ści­li minę w odda­lo­nym o 7 km od Wil­na miej­scu, nikt ich nie zauwa­żył i wró­ci­li do get­ta następ­ne­go ran­ka. Wów­czas wciąż nie było wia­do­mo, czy akcja się uda­ła. „O trze­ciej po połu­dniu nade­szła wia­do­mość: nastą­pi­ła eks­plo­zja, nie­miec­ki pociąg został znisz­czo­ny. Powra­ca­ją­cy z pra­cy Żydzi mówią: nie­da­le­ko Nowej Wilej­ki nie­miec­ki pociąg wpadł na minę i zje­chał ze zbo­cza. Znisz­czo­ne loko­mo­ty­wy i wago­ny z amu­ni­cją, […] Niem­cy wzmac­nia­ją ochro­nę linii kole­jo­wych, aresz­tu­jąc trzy­stu chło­pów ze wsi w pobli­żu miej­sca sabo­ta­żu. Pola­cy są prze­ko­na­ni, że to dzie­ło ich roda­ków, par­ty­zan­tów, któ­rym to się uda­ło. Z dumą mówią Żydom: widzisz, co mają na myśli pol­scy par­ty­zan­ci – tuż pod samym nosem Niem­ców i nie boją 8 [sic!] lip­ca, zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy uro­czy­stość. Cen­tra­la zapro­si­ła przed­sta­wi­cie­li wszyst­kich ruchów two­rzą­cych FPO”. O stra­tach wśród żoł­nie­rzy nie­miec­kich – cisza.

        Rela­cje Wit­ki Kemp­ner wpro­wa­dza­ją nas w coraz głęb­szy zamęt. W 1987 r. Wit­ka twier­dzi­ła, że z get­ta wyszła na misję z poli­cjan­tem, czy­li z Itz­ke Mac­kie­wi­czem. O godzi­nie wpół do pierw­szej zosta­wi­li „bom­bę” przy szy­nach i szyb­ko ucie­kli. Nad­je­chał pociąg i nastą­pił wybuch, któ­ry usły­sze­li z dala. W rela­cji ust­nej w 1996 r. Kemp­ner twier­dzi­ła, że Niem­cy zabi­li w odwe­cie wie­lu Pola­ków, sądząc, że to oni wysa­dzi­li pociąg. W 2001 r. Wit­ka wciąż twier­dzi­ła, że oprócz niej jedy­nie Mac­kie­wicz brał udział w akcji. Dowie­dzia­ła się „z gazet”, że wago­ny zosta­ły bar­dzo uszko­dzo­ne i zgi­nę­ło „kil­ku” żoł­nie­rzy. Niem­cy jed­nak wzię­li odwet i zabi­li wszyst­kich miesz­kań­ców pobli­skie­go pol­skie­go mia­sta. Tym­cza­sem w rela­cji spi­sa­nej przed 1981 r. Abba Kow­ner podał datę wysa­dze­nia pocią­gu na 8 czerw­ca. Jak to wszyst­ko pogodzić?

Histo­ry­cy powściągliwi

        Co na to naukow­cy? Prze­cież czer­pią z tych samych źró­deł: rela­cji człon­ków żydow­skie­go pod­zie­mia. Histo­ry­cy żydow­scy zwy­kle poda­ją zwię­zły opis akcji pod­wi­leń­skiej, pomi­ja­jąc naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­ne aspek­ty. Nie wcho­dzą w szcze­gó­ły, nie tłu­ma­czą, dla­cze­go pomi­ja­ją ogrom­ne stra­ty nie­miec­kie poda­wa­ne przez „świad­ków”. Może po pro­stu, poda­jąc wer­sję „skró­co­ną”, nie chcą się ośmieszyć?

        Yit­zhak Arad, były dyrek­tor Yad Vashem, przyj­mu­je datę 8 lip­ca i uzna­je udział trzech człon­ków FPO – Wit­ki Kemp­ner i dwóch osób nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nych – w akcji wysa­dze­nia pocią­gu pod Wil­nem. Twier­dzi, że pociąg z amu­ni­cją wysa­dzo­ny został dopie­ro po powro­cie sabo­ta­ży­stów do get­ta nad ranem. Eks­plo­zja mia­ła znisz­czyć loko­mo­ty­wę oraz kil­ka wago­nów. W ogó­le nie wspo­mi­na o stra­tach wśród żoł­nie­rzy. Niem­cy aresz­to­wa­li chło­pów w oko­li­cy, lecz brak infor­ma­cji o ich losie. Miał to być pierw­szy pociąg wysa­dzo­ny w oko­li­cach Wil­na (Yit­zhak Arad, „Ghet­to in Fla­mes. The Strug­gle and Destruc­tion of the Jews in Vil­na in the Holocaust”).

        Z kolei socjo­log Necha­ma Tec poda­je, że latem 1942 r. dwie kobie­ty [sic!] z get­ta wileń­skie­go – Wit­ka Kemp­ner oraz Izia Mac­kie­wicz – pod­ję­ły się zami­no­wa­nia torów kole­jo­wych koło Wilej­ki. Wyko­le­jo­no i znisz­czo­no loko­mo­ty­wę oraz kil­ka wago­nów z bro­nią. Tec tak­że nie wspo­mi­na o stra­tach wśród żoł­nie­rzy ani o odwe­cie na pobli­skiej lud­no­ści (Necha­ma Tec, „Resi­lien­ce and Coura­ge. Women, Men, and the Holo­caust”). Podob­nie Dina Porat, głów­ny histo­ryk z Yad Vashem, nie wspo­mi­na o stra­tach wśród żoł­nie­rzy ani o odwe­cie na miej­sco­wej lud­no­ści. Według Porat „8 czerw­ca 1942 r. [Wit­ka] ponow­nie wyszła [z get­ta] (tym razem z dwo­ma człon­ka­mi FPO), pociąg został wysa­dzo­ny w powie­trze i ucie­kli z powro­tem do get­ta” (Dina Porat, „The Fall of a Spar­row. The Life and Times of Abba Kovner”).

        Por­tal Uni­ted Sta­tes Holo­caust Memo­rial Museum poda­je lako­nicz­nie: „Wit­ka była odpo­wie­dzial­na za pierw­szy akt sabo­ta­żu FPO, prze­my­ce­nie domo­wej robo­ty bom­by z get­ta i wysa­dze­nie nazi­stow­skiej linii kolejowej”.

Pró­ba weryfikacji

        Kie­dy, gdzie i jak dokład­nie wyda­rze­nie to mia­ło miej­sce – nie jest cał­kiem jasne. Jeśli rze­czy­wi­ście zda­rzy­ło się wyko­le­je­nie pocią­gu pod Wil­nem w tym okre­sie, to roz­miar kata­stro­fy był zapew­ne znacz­nie mniej­szy, ani­że­li poda­je Judy Bata­lion. Bar­dziej fun­da­men­tal­ne pyta­nie brzmi: Czy to wysa­dze­nie pocią­gu w ogó­le się wydarzyło?

        Kro­ni­ki napi­sa­ne wów­czas przez naukow­ców żydow­skich w get­cie wileń­skim nie wspo­mi­na­ją o wysa­dze­niu pocią­gu pod Wil­nem i ogrom­nych stra­tach wśród Niem­ców. Ani Zelig Kal­ma­no­vitch („A Dia­ry from the Ghet­to in Nazi Vil­na”), ani Her­man Kruk („The Last Days of the Jeru­sa­lem of Lithu­ania. Chro­nic­les of the Vil­na Ghet­to and the Camps, 1939–1945”) w ogó­le nie zauwa­ży­li tej spek­ta­ku­lar­nej akcji – rze­ko­mo opi­sa­nej w pra­sie pod­ziem­nej. Jak mogli ją prze­oczyć? Pisząc dla przy­szłych poko­leń, cze­muż mie­li­by mil­czeć? Her­man Kruk, któ­ry miał stycz­ność z FPO, wspo­mniał pod datą 4 lip­ca 1942 r. o maso­wych nie­miec­kich odwe­tach na Pola­kach w Olkie­ni­kach (odda­lo­nych 55 km od Wil­na), a pod datą 11 lip­ca 1942 r. o wysa­dze­niu pocią­gu w oko­li­cach Pod­bro­dzia (odda­lo­ne­go ok. 40 km od Wilna).

        Pol­scy histo­ry­cy zaj­mu­ją­cy się oku­po­wa­ną Wileńsz­czy­zną (np. Jaro­sław Woł­ko­now­ski, Hen­ryk Pisku­no­wicz, Maria War­dzyń­ska, Lon­gin Toma­szew­ski) nie wspo­mi­na­ją o takiej akcji ani o odwe­cie na Pola­kach, choć poda­ją infor­ma­cje o innych akcjach kole­jo­wych. O odwe­cie nie­miec­kim – maso­wej egze­ku­cji miej­sco­wej lud­no­ści – nie sły­sze­li też histo­ry­cy z Nowej Wilej­ki (Tomasz Boże­roc­ki, Albert Wołk, „Nowa Wilej­ka. W świe­tle doku­men­tów wileń­skich archi­wów oraz we wspo­mnie­niach”, Wil­no 2021). Pra­sa kon­spi­ra­cyj­na wileń­skiej AK („Nie­pod­le­głość”) oraz rapor­ty wywia­dow­cze AK („»Kor­we­ta«. Refe­rat 999 Wydzia­łu Bez­pie­czeń­stwa i Kontr­wy­wia­du Oddzia­łu II Komen­dy Głów­nej Armii Kra­jo­wej. Rapor­ty XII 1941–V 1943”, War­sza­wa 2020) rów­nież mil­czą na ten temat, choć zawie­ra­ją infor­ma­cje o innych wyko­le­je­niach w owym okre­sie. Zresz­tą czym AK mia­ła­by się szczy­cić? Egze­ku­cją 60 Pola­ków? Czyż­by pano­wa­ła zatem zmo­wa mil­cze­nia wokół hero­icz­nej akcji żydow­skich bojowców?

        Wobec wszech­pa­nu­ją­cej ciszy wszel[1]kie wąt­pli­wo­ści defi­ni­tyw­nie roz­strzy­ga­ją nie­miec­kie mel­dun­ki z tego tere­nu. Nawet nie trze­ba ich szu­kać w archi­wach, ponie­waż są one opu­bli­ko­wa­ne i łatwo dostęp­ne („Deut­sche Berich­te aus dem Osten 1942–1943. Doku­men­te der Ein­sat­zgrup­pen in der Sow­je­tu­nion. Band III”). Nie ma w nich śla­du wysa[1]dzenia pocią­gu pod Wil­nem w owym okre­sie, lecz zawie­ra­ją np. Infor­ma­cje o wspo­mnia­nym poprzed­nio zama­chu kole­jo­wym w Kal­nėnai w maju 1942 r. Jest wręcz nie­praw­do­po­dob­ne, aby nie uwzględ­nio­no akcji o tak wiel­kiej skali.

        Zatem te wszyst­kie rela­cje o spek­ta­ku­lar­nym wysa­dze­niu pocią­gu, gdzie zgi­nę­ło 200 lub wię­cej nie­miec­kich żoł­nie­rzy, to praw­do­po­dob­nie fałsz. A jeśli w ogó­le pod­ję­to się wysa­dze­nia pocią­gu, to akcja była kom­plet­nym nie­wy­pa­łem. Jak dłu­go jesz­cze ta naj­dłu­żej trwa­ją­ca legen­da Holo­kau­stu będzie pro­mo­wa­na przez histo­ry­ków, przez czo­ło­we dzien­ni­ki, w por­ta­lach Yad Vashem I Uni­ted Sta­tes Holo­caust Memo­rial Museum, w por­ta­lu dla nauczy­cie­li Facing Histo­ry and Our­se­lves? Czy ten zmy­ślo­ny epi­zod znaj­dzie się też w zapo­wie­dzia­nym fil­mie Ste­ve­na Spielberga?

Apo­kry­fy

        Gło­śna ostat­nio akcja wysa­dze­nia pocią­gu pod Wil­nem przez FPO nie jest bynaj­mniej czymś odosob­nio­nym w reper­tu­arze tego śro­do­wi­ska. Samo powta­rza­nie tej samej histo­rii w wie­lu rela­cjach – zwłasz­cza gdy ist­nie­ją poważ­ne roz­bież­no­ści i wąt­pli­wo­ści – wca­le nie jest gwa­ran­cją, że coś takie­go się zda­rzy­ło. Masa­kra lud­no­ści pol­skiej w Koniu­chach 29 stycz­nia 1944 r. jest kolej­nym przy­kła­dem, jak fał­szy­wa histo­ria potra­fi funk­cjo­no­wać przez dzie­siąt­ki lat bez jej kwestionowania.

        Wie­lu człon­ków FPO, któ­rzy wydo­sta­li się z get­ta wileń­skie­go latem 1943 r. i tra­fi­li do oddzia­łów par­ty­zant­ki sowiec­kiej w Pusz­czy Rud­nic­kiej, zosta­wi­ło rela­cje z okre­su par­ty­zanc­kie­go. Na pod­sta­wie tych rela­cji już w 1944 r. sze­rzo­no poniż­szą histo­rię w wymie­nio­nej „Czar­nej księ­dze”. Par­ty­zan­ci z żydow­skie­go oddzia­łu „Mści­ciel” – do któ­re­go nale­że­li Abba Kow­ner i Wit­ka Kemp­ner – oraz żydow­skie­go oddzia­łu „Za Zwy­cię­stwo” pomo­gli np. znisz­czyć… „nie­miec­ki gar­ni­zon” w dobrze ufor­ty­fi­ko­wa­nym mie­ście Koniu­chy. Podob­ną wer­sję poda­wa­li inni par­ty­zan­ci żydow­scy z Pusz­czy Rud­nic­kiej: Dmi­tri Gel­pern (Gel­per­nas), Meir Yelin, Cha­im Lazar, Isa­ac Kowal­ski, Rachel Mar­go­lis, Ruż­ka Korczak.

        Według Isa­aca Kowal­skie­go: „Wie­śnia­cy i mały nie­miec­ki gar­ni­zon odpo­wie­dzie­li cięż­kim ogniem, ale po dwóch godzi­nach wio­ska z ufor­ty­fi­ko­wa­nym bun­krem zosta­ła cał­ko­wi­cie znisz­czo­na”. Ruż­ka Kor­czak (na jej rela­cjach opie­ra się Judy Bata­lion) raczy nas kon­fa­bu­la­cja­mi o rze­ko­mym tor­tu­ro­wa­niu sowiec­kich par­ty­zan­tów przez chło­pów i rze­ko­mej zacię­tej wal­ce pomię­dzy nimi (garst­ką bar­dzo sła­bo uzbro­jo­nych chło­pów) a ok. 150 dobrze uzbro­jo­ny­mi par­ty­zan­ta­mi: „Po zacię­tej wal­ce opór wie­śnia­ków został zła­ma­ny. Par­ty­zan­ci spa­li­li dom po domu, wie­lu chło­pów, kobiet i dzie­ci zgi­nę­ło od kul par­ty­zanc­kich. Bar­dzo nie­wie­lu ucie­kło. Wieś zosta­ła zmie­cio­na z powierzch­ni ziemi”.

        Śledz­two pro­wa­dzo­ne przez Komi­sję Ści­ga­nia Zbrod­ni prze­ciw­ko Naro­do­wi Pol­skie­mu Insty­tu­tu Pamię­ci Naro­do­wej (ukoń­czo­ne w maju 2020 r.) cał­ko­wi­cie odrzu­ci­ło tę wer­sję. To samo potwier­dził już wcze­śniej histo­ryk litew­ski Riman­tas Zizas. Nie było żad­ne­go gar­ni­zo­nu nie­miec­kie­go w Koniu­chach, nie było tam for­ty­fi­ka­cji. Była jedy­nie bar­dzo sła­bo uzbro­jo­na miej­sco­wa samo­obro­na, któ­ra pró­bo­wa­ła chro­nić wio­skę przed nie­ustan­ny­mi napa­da­mi rabun­ko­wy­mi par­ty­zan­tów sowiec­kich. W okrut­nej pacy­fi­ka­cji z rąk par­ty­zan­tów sowiec­kich, a wśród nich dużej gru­py Żydów, zgi­nę­ło ok. 40 miesz­kań­ców – głów­nie kobie­ty i dzie­ci. Według Gen­ri­ka­sa Zima­na­sa (Gen­ri­cha Zima­na), dowód­cy par­ty­zan­tów połu­dnio­wej Litwy, par­ty­zan­ci nie ponie­śli żad­nych strat w tej rze­ko­mo „zacię­tej” walce.

        Judy Bata­lion nie wspo­mi­na o rze­zi w Koniu­chach, mimo że w powo­jen­nej histo­rio­gra­fii żydow­skiej wciąż ucho­dzi ona za naj­więk­szą akcję bojo­wą żydow­skich par­ty­zan­tów z Pusz­czy Rud­nic­kiej, a wśród napast­ni­ków były też Żydów­ki. Być może jest to teraz temat nie­wy­god­ny. Nato­miast twier­dzi, że żydow­scy par­ty­zan­ci znisz­czy­li 51 pocią­gów, set­ki cię­ża­ró­wek, tuzi­ny mostów w samym 1944 r., pomi­mo iż ich wła­sne rapor­ty w ogó­le tego nie potwier­dza­ją („Ope­ra­tions Dia­ry of a Jewish Par­ti­san Unit in Rud­ni­ki Forest, 1943–1944”). Czy­li mamy do czy­nie­nia z rewi­zją histo­rii. Pod­ra­bia­nie wize­run­ku bojow­ców żydow­skich idzie peł­ną parą, z zachę­tą i finan­so­wą pomo­cą „przed­się­bior­stwa Holo­kaust” oraz zachwy­ta­mi spo­łecz­no­ści żydow­skiej. To zale­wa świat. Fał­szy­wa, skraj­nie nacjo­na­li­stycz­na nar­ra­cja w tym wypad­ku w ogó­le niko­go nie razi.

Prze­mil­cza­na pomoc

        Judy Bata­lion nie­wie­le miej­sca poświę­ca pomo­cy ze stro­ny Pola­ków dla pod­zie­mia żydow­skie­go. Tyl­ko mimo­cho­dem wspo­mi­na, że Abba Kow­ner prze­by­wał w jakimś klasz­to­rze. Wspo­mi­na też Ire­nę Ada­mo­wicz, lecz opi­su­je zale­d­wie małą część jej działalności.

        Pod­czas łapan­ki Żydów w get­cie wileń­skim jesie­nią 1941 r. 17 człon­ków pod­zie­mia ukry­wa­ło się w klasz­to­rze Domi­ni­ka­nek w Kolo­nii Wileń­skiej pod Wil­nem. Prze­by­wa­li tam do począt­ku 1942 r., kie­dy po ukoń­cze­niu akcji i wywó­zek do Ponar wró­ci­li do get­ta. Poma­ga­li im prze­ło­żo­na Anna Bor­kow­ska (mat­ka Ber­tran­da) oraz sześć zakon­nic wraz z kapła­nem. To zakon­ni­ce zdo­by­wa­ły dla nich gra­na­ty, któ­re Anna Bor­kow­ska dostar­cza­ła do get­ta. Zosta­ły one uho­no­ro­wa­ne dyplo­ma­mi przez Yad Vashem. Bor­kow­ska to chy­ba jedy­na Polka, któ­ra coś o akcji kole­jo­wej sły­sza­ła, zapew­ne od Wit­ki Kemp­ner. We wspo­mnie­niach opu­bli­ko­wa­nych w 1948 r. napi­sa­ła bowiem zagad­ko­wo: „Wit­ka – łącz­nicz­ka z get­ta, poroz­kła­da­ła miny na pobli­skich torach i przy­bie­gła do nas na pod­wie­czo­rek”. Ani sło­wa o ogrom­nej eks­plo­zji w pobli­żu, o śmier­ci ponad 200 nie­miec­kich żoł­nie­rzy, o maso­wym aresz­cie i egze­ku­cji miej­sco­wej ludności…

        Poza Ire­ną Ada­mo­wicz poma­ga­ła też Jadwi­ga Dudziec, zwią­za­na z har­cer­stwem, u któ­rej w miesz­ka­niu spo­ty­ka­li się Żydzi z pod­zie­mia. Obie mło­de kobie­ty – uho­no­ro­wa­ne przez Yad Vashem – wystę­po­wa­ły w roli kurie­rek (Ire­na wyjeż­dża­ła do Kow­na, Bia­łe­go­sto­ku i War­sza­wy) i dostar­cza­ły broń do get­ta. Doce­nio­ny przez Yad Vashem Hen­ryk Gra­bow­ski – kurier pomię­dzy War­sza­wą a Wil­nem – to kolej­na oso­ba pomi­nię­ta przez Judy Batalion.

        Zwy­kły czy­tel­nik może powie­dzieć: Co mnie to wszyst­ko obcho­dzi? Ale może do nie­go kie­dyś przyjść syn/córka lub wnuk/wnuczka ze szkol­nym zada­niem na temat bły­sko­tli­wych „osią­gnięć” Wit­ki Kemp­ner lub Rywy (Niu­ty) Taj­tel­baum (zob. Patry­cja Rowiń­ska „Przy­go­dy Niu­ty Taj­tel­baum. Histo­ria czy hagio­gra­fia?”, DoRzeczy.pl, 3 kwiet­nia 2021 r.) i zapy­tać: A dla­cze­go my, Pola­cy, nie mamy takich boha­te­rek jak Żydzi?

Leszek Żebrow­ski

za DoRzeczy.pl