W “Do Rze­czy” z 19–24.04.br uka­zał się arty­kuł Pio­tra Zycho­wi­cza “Pro­roc­two Mear­she­ime­ra” przed­sta­wia­ją­cy sta­no­wi­sko prof. Joh­na Mear­she­ime­ra z Uni­wer­sy­te­tu Chi­ca­go na temat rela­cji Rosja — Zachód — Ukra­ina i aktu­al­nej woj­ny rosyjsko-ukraińskiej.

Neo­im­pe­rial­ność Rosji

        Głów­na teza prof. J. Mear­she­ime­ra, przed­sta­wia­ne­go w arty­ku­le jako jed­ne­go z naj­wy­bit­niej­szych na świe­cie znaw­ców geo­po­li­ty­ki, brzmi, iż to Zachód z USA i Wiel­ką Bry­ta­nią w roli głów­nej jest w isto­cie spraw­cą obec­nej woj­ny Rosji z Ukra­iną. Zachód bowiem, nie zwa­ża­jąc na naro­do­we inte­re­sy Rosji, otwo­rzył przed Ukra­iną drzwi do NATO, nie zamie­rza­jąc jej wszak­że przed Rosją bro­nić. “Zachód — twier­dzi J. Mear­she­imer — wkra­czał na podwór­ko Rosji i zagra­żał jej klu­czo­wym inte­re­som stra­te­gicz­nym. Ukra­ina, ogrom­ny pła­ski obszar … peł­ni funk­cję nie­zwy­kle waż­ne­go stra­te­gicz­ne­go przed­po­la. Żaden rosyj­ski przy­wód­ca nie zgo­dził­by się na przy­stą­pie­nie Ukra­iny do soju­szu woj­sko­we­go z udzia­łem byłe­go wroga.”

        Klu­czo­wy błąd w logi­ce prof. J. Mear­she­ime­ra to trak­to­wa­nie współ­cze­snej Rosji i jej poli­ty­ki, jako kla­sycz­nej dla geo­po­li­tycz­ne­go mocar­stwa. Ten błąd wyra­sta z jego fun­da­men­tal­nej igno­ran­cji na temat współ­cze­sne­go pań­stwa rosyj­skie­go: jego struk­tu­ry spo­łecz­nej, sys­te­mu wła­dzy poli­tycz­nej i elit poli­tycz­nych oraz ich cha­rak­te­ru. To zresz­tą dys­kwa­li­fi­ku­je go jako naukow­ca zaj­mu­ją­ce­go się świa­to­wą geopolityką.

        Moral­ną zaś jego dys­kwa­li­fi­ka­cją jest odmo­wa małym i śred­nim pań­stwom naro­do­wym, takim jak Ukra­ina czy Pol­ska, pra­wa do suwe­ren­ne­go ist­nie­nia. Suwe­ren­ne ist­nie­nie Ukra­iny jest jego zda­niem zagro­że­niem dla naro­do­wych inte­re­sów Rosji, gdyż obszar Ukra­iny to przed­po­le Rosji. Tak jak suwe­ren­ne ist­nie­nie Pol­ski od 1945 roku było fik­cyj­nym zagro­że­niem dla inte­re­sów naro­dów Związ­ku Radziec­kie­go, gdyż nizin­ny obszar Pol­ski był jego stra­te­gicz­nym przed­po­lem w wypad­ku woj­ny.  Pro­blem w tym, że tę woj­nę pla­no­wał Zwią­zek Radziecki.

        Przy tej oka­zji rodzi się też pyta­nie o kom­pe­ten­cje mery­to­rycz­ne i moral­ne pol­skich publi­cy­stów i ich redak­cji, któ­re pro­mu­ją medial­nie igno­ran­cję i amo­ral­ność pod szyl­dem naukowym.

        Rosja nie jest typo­wym mocar­stwem geo­po­li­tycz­nym takim jak USA, Wiel­ka Bry­ta­nia, Indie czy nawet Chi­ny. Mocar­stwo­wość Rosji, tak car­skiej, jak i radziec­kiej oraz współ­cze­snej post­so­wiec­kiej, zawsze była impe­rial­na i prą­ca do roz­sze­rza­nia impe­rial­ne­go pano­wa­nia. “Z kim gra­ni­czy Zwią­zek Radziec­ki?” — pyta­no w dow­ci­pie okre­su Pol­ski Ludo­wej — “Z kim chce” — brzmia­ła odpo­wiedź. “Dla­cze­go Putin zajął Krym?” — pyta­no w pol­skim dow­ci­pie z 2014 roku — “Bo mógł”.

        Roz­pad impe­rium radziec­kie­go w latach 1989 ‑1991, któ­re­go Pol­ska była zewnętrz­ną czę­ścią, na krót­ko otwo­rzył szan­se na głę­bo­kie demo­kra­tycz­ne prze­mia­ny w Rosji. Zdru­zgo­tał je mili­tar­nie pre­zy­dent Borys Jel­cyn, któ­ry wysłał czoł­gi na pro­te­stu­ją­cy prze­ciw­ko tam­tej­szej wer­sji neo­ko­lo­nial­nej “tera­pii szo­ko­wej” rosyj­ski par­la­ment. W krwa­wej roz­pra­wie z rosyj­ską Radą Naj­wyż­szą, któ­ra wcze­śniej tegoż B. Jel­cy­na wybra­ła pre­zy­den­tem Rosji, zgi­nę­ło oko­ło 700 do 800 osób, przy peł­nym aplau­zie elit poli­tycz­nych Zacho­du.  Potem zaś nastą­pi­ła cał­ko­wi­ta zmo­wa mil­cze­nia, trwa­ją­ca po dziś dzień. Jedy­ny we współ­cze­snej histo­rii fakt ostrze­li­wa­nia przez czoł­gi budyn­ku wła­sne­go par­la­men­tu z pro­te­stu­ją­cy­mi w nim depu­to­wa­ny­mi, jest sku­tecz­nie wyma­zy­wa­ny z publicz­nej pamięci.

        Trwa­ją­ca obec­nie rosyj­ska agre­sja wojen­na na Ukra­inę, tak jak i zaję­cie mili­tar­ne w 2014 roku ukra­iń­skie­go Kry­mu, nie jest dowo­dem nie­obli­czal­no­ści pre­zy­den­ta Wła­di­mi­ra Puti­na czy rosyj­skich elit wła­dzy. Jest dowo­dem na prze­wi­dy­wal­ność tych elit. Jest dowo­dem na struk­tu­ral­ne uwa­run­ko­wa­nia impe­rial­no­ści rosyj­skie­go pań­stwa. Jest dowo­dem, iż pań­stwo rosyj­skie jest i może być w naj­bliż­szych nie tyl­ko latach, ale i być może deka­dach, sta­łym zagro­że­niem bez­pie­czeń­stwa Pol­ski i pozo­sta­łych kra­jów Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej i Kau­ka­zu Połu­dnio­we­go.  Z pozy­cji impe­rial­ne­go mocar­stwa świa­to­we­go Związ­ku Radziec­kie­go, pań­stwo rosyj­skie zeszło co praw­da do pozy­cji mocar­stwa regio­nal­ne­go, ale zacho­wa­ło swój impe­rial­ny charakter.

Neo­im­pe­rial­na poli­ty­ka Fede­ra­cji Rosyjskiej

        Rosja po 2000 roku roz­po­czę­ła nowy okres poli­ty­ki neo­im­pe­rial­nej. Celem tej poli­ty­ki  jest czę­ścio­wa czy też seg­men­to­wa odbu­do­wa domi­na­cji poli­tycz­nej, poprzez więk­sze lub mniej­sze zdo­mi­no­wa­nie poli­tycz­ne byłych repu­blik radziec­kich i byłych państw pod­le­głych radziec­kie­mu impe­rium. Isto­tą tej neo­im­pe­rial­nej poli­ty­ki Fede­ra­cji Rosyj­skiej, roz­po­czę­tej pre­zy­den­tu­rą Wła­di­mi­ra Puti­na w 2000 roku, jest odbu­do­wa mocar­stwo­wej pozy­cji Rosji na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. „Nad­rzęd­ny cel Rosji – twier­dził jesz­cze w 2007 roku Krzysz­tof Jasie­wicz – to odzy­ska­nie super­mo­car­stwo­wej pozy­cji w świe­cie, przy wyko­rzy­sta­niu wszyst­kich moż­li­wych ele­men­tów, w tym szan­ta­żu poli­tycz­ne­go, ener­ge­tycz­ne­go i mili­tar­ne­go oraz poprzez moder­ni­za­cję gospo­dar­ki i poten­cja­łu mili­tar­ne­go oraz nada­nie im trwa­łe­go, dyna­micz­ne­go tem­pa rozwoju.”

        Zosta­ło to poprze­dzo­ne w okre­sie pierw­szej pre­zy­den­tu­ry W. Puti­na wewnętrz­ną kon­so­li­da­cją Rosji i wzmoc­nie­niem sku­tecz­no­ści wła­dzy cen­tral­nej. Dzię­ki zaś wyso­kim cenom świa­to­wym ropy naf­to­wej i zna­czą­ce­mu wzro­sto­wi docho­dów z han­dlu zagra­nicz­ne­go oraz wzro­sto­wi wpły­wów budże­to­wych, umoż­li­wi­ło to ure­gu­lo­wa­nie zobo­wią­zań finan­so­wych zewnętrz­nych i wewnętrz­nych i sil­nie wzmoc­ni­ło pozy­cję poli­tycz­ną tak W. Puti­na i jego eki­py poli­tycz­nej, jak i samej Rosji na are­nie międzynarodowej.

        Neo­im­pe­rial­na poli­ty­ka zagra­nicz­na jest nie­ko­niunk­tu­ral­na i wyni­ka z cha­rak­te­ru ukła­du sił wewnętrz­nych, zdo­mi­no­wa­nych przez rosyj­ską post­to­ta­li­tar­ną biu­ro­kra­cję pań­stwo­wą. Biu­ro­kra­cja ta sta­ła się w wyni­ku pro­ce­sów roz­pa­du komu­ni­stycz­nej biu­ro­kra­cji tota­li­tar­nej po 1991 roku kla­są spo­łecz­nie panu­ją­cą w Rosji. Jej eli­ty poli­tycz­ne wyro­sły w istot­nej czę­ści z radziec­kich służb spe­cjal­nych. “Jeśli ktoś chce zro­zu­mieć sytu­ację w Rosji — pisał Andrzej Nowak — nie może uciec od sło­wa „służ­by”. Ste­ven Whi­te z Uni­wer­sy­te­tu w Glas­gow prze­śle­dził bio­gra­fie tysią­ca naj­waż­niej­szych osób w Rosji z lat 2004 ‑2006. Byli tam mini­stro­wie, człon­ko­wie Dumy i naj­waż­niej­si urzęd­ni­cy. Otóż 70 proc. z nich było funk­cjo­na­riu­sza­mi służb specjalnych.”

        Pano­wa­nie auto­ry­tar­nej biu­ro­kra­cji państwowej

        Eli­ty rosyj­skiej biu­ro­kra­cji pań­stwo­wej, po wyeli­mi­no­wa­niu lub pod­po­rząd­ko­wa­niu poli­tycz­nym gru­py rosyj­skich oli­gar­chów finan­so­wych,  w okre­sie pre­zy­den­tu­ry W. Puti­na stwo­rzy­ły auto­ry­tar­ny sys­tem poli­tycz­ny z fasa­do­wy­mi pro­ce­du­ra­mi demo­kra­tycz­ny­mi, od wybo­rów par­la­men­tar­nych i pre­zy­denc­kich poczy­na­jąc.  Uzy­ska­ły też względ­nie trwa­łą moż­ność poza­de­mo­kra­tycz­nej suk­ce­sji wła­dzy w pań­stwie. Jak twier­dził jeden z rosyj­skich ana­li­ty­ków poli­tycz­nych G. I. Musu­chin,  „jed­ną z typo­wych cech współ­cze­snej Rosji jest samo­wy­star­czal­ność wła­dzy pań­stwo­wej jako insty­tu­cji. Wyra­ża się ona w pro­ce­sie samo­re­pro­duk­cji sys­te­mu wła­dzy. Mecha­nizm dobo­ru kadr, for­mu­ło­wa­nie więk­szo­ści klu­czo­wych decy­zji poli­tycz­nych przez orga­ny wła­dzy mają, jak kie­dyś nomen­kla­tu­ro­wy charakter.”

Kla­sa spo­łecz­na biu­ro­kra­cji pań­stwo­wej i jej eli­ty poli­tycz­ne two­rzą­ce rzą­dzą­cą oli­gar­chię poli­tycz­ną, decy­du­je i praw­do­po­dob­nie będzie decy­do­wać w per­spek­ty­wie wie­lo­let­niej o celach rosyj­skiej poli­ty­ki, w tym poli­ty­ki zagra­nicz­nej i spo­so­bie ich reali­za­cji. Siła i zna­cze­nie naro­do­we, regio­nal­ne i glo­bal­ne kla­sy rosyj­skiej biu­ro­kra­cji pań­stwo­wej wyni­ka z  dys­po­no­wa­niem przez nią zaso­ba­mi i stru­mie­nia­mi gospo­dar­czo-surow­co­wy­mi, finan­so­wy­mi i mili­tar­no-poli­tycz­ny­mi rosyj­skie­go pań­stwa, nad któ­ry­mi ma wyłą­czo­ne spod jakiej­kol­wiek demo­kra­tycz­nej kon­tro­li pozo­sta­łych klas i warstw spo­łecz­nych pano­wa­nie. Rów­no­cze­śnie kla­sa ta i ści­śle powią­za­na z nią rosyj­ska oli­gar­chia finan­so­wa, uzy­ska­ła i nadal utrzy­mu­je moż­li­wość nie­for­mal­nej i for­mal­nej pry­wa­ty­za­cji czę­ści zaso­bów i stru­mie­ni gospo­dar­czych pań­stwa rosyj­skie­go, co jesz­cze ści­ślej wią­że jej inte­re­sy z poza­de­mo­kra­tycz­ną i oli­gar­chicz­ną nimi dyspozycją .

Pań­stwo jako obszar pry­wat­nej aku­mu­la­cji kapitału

        Jest to sytu­acja, gdy apa­ra­ty pań­stwa są głów­nym obsza­rem pry­wat­nej aku­mu­la­cji kapi­ta­łu. Sam mają­tek Puti­na sza­co­wa­ny bywa nawet na sto kil­ka­dzie­siąt miliar­dów dola­rów. Pry­wat­na i gru­po­wa aku­mu­la­cja kapi­ta­łów kla­sy rosyj­skiej biu­ro­kra­cji w obsza­rze pań­stwo­wych zaso­bów i stru­mie­ni gospo­dar­czych jest klu­czem do zro­zu­mie­nia sytu­acji wewnętrz­nej Rosji i jej poli­ty­ki zagranicznej.

        Nade wszyst­ko ta aku­mu­la­cja pro­wa­dzi do redu­ko­wa­nia moż­li­wo­ści pro­duk­tyw­nej dzia­łal­no­ści eko­no­micz­nej poza tym obsza­rem. Two­rzy i sta­le wzmac­nia ten­den­cje auto­ry­tar­ne, a tak­że wzmac­nia regio­nal­ne i loka­le oli­gar­chie oraz sprzy­ja roz­wo­jo­wi mafij­no­ści gospo­dar­czej. „Gdy machi­na pań­stwa sta­je się pod­sta­wo­wym spo­so­bem aku­mu­la­cji kapi­ta­łu – dowo­dził w przy­pad­kach takich państw Imma­nu­el Wal­ler­ste­in – zani­ka sens nor­mal­ne­go prze­ka­zy­wa­nia urzę­dów następ­com. To pro­wa­dzi do fał­szo­wa­nia wybo­rów (o ile jakieś się w ogó­le odby­wa­ją) i kon­flik­tów w momen­cie zmia­ny wła­dzy, co z kolei z koniecz­no­ści zwięk­sza rolę poli­tycz­ną wojska.”

        Rów­no­cze­śnie kla­sa biu­ro­kra­cji pań­stwo­wej i oli­gar­chicz­ne eli­ty wła­dzy poli­tycz­nej  nie były i nie są w sta­nie moder­ni­zo­wać rosyj­skiej gospo­dar­ki, z jej surow­co­wym sta­tu­sem  i enkla­wo­wym cha­rak­te­rem prze­my­sło­we­go prze­twór­stwa o wyso­kiej war­to­ści doda­nej, w szcze­gól­no­ści prze­my­słu zbro­je­nio­we­go. Rosyj­skie eli­ty wła­dzy nie mają przy tym stra­te­gii moder­ni­za­cyj­nej gospo­dar­ki rosyjskiej.

        Jej klu­czem jest eks­port ropy naf­to­wej i gazu, a dodat­ko­wo węgla kamien­ne­go, meta­li i zbóż. Oko­ło 35% docho­dów budże­to­wych Rosji to wpły­wy ze sprze­da­ży ropy i gazu. O ska­li tej domi­na­cji świad­czy fakt, iż wpły­wy z eks­por­tu ropy w pierw­szych 9. mie­sią­cach 2021 roku wynio­sły oko­ło 130 mld dola­rów, a gazu 38 mld. O sta­nie rosyj­skiej eko­no­mii decy­du­ją nade wszyst­ko świa­to­we ceny ropy i gazu oraz moż­li­wo­ści eks­por­to­we tych surow­ców energetycznych.

Impe­rial­na men­tal­ność rosyj­skich elit władzy

        W kon­se­kwen­cji zaś inte­re­sy, aspi­ra­cje i moty­wy dzia­ła­nia oli­gar­chicz­nych elit poli­tycz­nych tej biu­ro­kra­cji są ści­śle zwią­za­ne z pró­ba­mi two­rze­nia i roz­bu­do­wy­wa­nia euro­azja­tyc­kiej oraz glo­bal­nej potę­gi apa­ra­tów rosyj­skie­go pań­stwa oraz jego zaso­bów i strumieni.

        Rów­no­cze­śnie wpływ na współ­cze­sne moty­wy rosyj­skiej poli­ty­ki wyda­ją się mieć histo­rycz­nie ukształ­to­wa­ne sche­ma­ty myślo­we, któ­re Jaro­sław Brat­kie­wicz pod­su­mo­wał nastę­pu­ją­co: „samo­po­strze­ga­nie się jako wiel­kie mocar­stwo, pre­fe­ro­wa­nie bila­te­ry­zmu, nacisk kła­dzio­ny bar­dziej na tra­dy­cjo­na­li­stycz­ne ele­men­ty potę­gi naro­do­wej, doma­ga­nie się rów­ne­go sta­tu­su z naj­sil­niej­szy­mi uczest­ni­ka­mi dane­go sys­te­mu oraz pro­tek­cjo­na­lizm lub wynio­słe lek­ce­wa­że­nie w odnie­sie­niu do «mniej­szych» państw.”

        Moż­na mówić o men­tal­no­ści „auto­ry­tar­no-impe­rial­nej” wśród elit poli­tycz­nych rosyj­skiej biu­ro­kra­cji.  Jego kon­se­kwen­cją jest trak­to­wa­nie mię­dzy­na­ro­do­we­go oto­cze­nia wyłącz­nie z pozy­cji siły. A sła­bym, czy­li małym i śred­nim, bia­da i trwoga.

        Dowo­dzi tego cał­ko­wi­cie prze­mil­cza­ny przez świa­to­we i pol­skie media ludo­bój­czy prze­bieg tzw. dru­giej woj­ny cze­czeń­skiej, w któ­rej śmierć ponio­sło oko­ło 200 tys. Cze­cze­nów. Była to współ­cze­sna woj­na kolo­nial­na począt­ku XXI wie­ku. „Koniec wio­sny 2002 roku, trzy­dzie­sty trze­ci mie­siąc dru­giej woj­ny cze­czeń­skiej — opi­sy­wa­ła tę woj­nę zamor­do­wa­na w 2006 roku w Moskwie rosyj­ska dzien­ni­kar­ka Anna Polit­kow­ska —  Nie widać szans na jej zakoń­cze­nie. Zaczyst­ki, czy­li pacy­fi­ka­cje, albo, jak kto woli, łapan­ki trwa­ją bez prze­rwy i przy­po­mi­na­ją maso­we auto­da­fe. Tor­tu­ry to nor­ma. Egze­ku­cje bez sądu – ruty­na. Maru­der­stwo – codzien­ność. Porwa­nia ludzi przez żoł­nie­rzy rosyj­skich, a potem sprze­da­wa­nie ich jako nie­wol­ni­ków albo tru­py – aby rodzi­na mogła pogrze­bać swo­ich mar­twych. Powsze­dni byt Cze­cze­nii. Każ­de­go dnia doko­nu­je się rytu­ał a la „rok 1937”, czy­li zni­ka­nie bez śla­du „ludz­kie­go mate­ria­łu”. O poran­ku – zma­sa­kro­wa­ne cia­ła leżą na przed­mie­ściach, pod­rzu­co­ne tam nocą, gdy obo­wią­zu­je godzi­na policyjna.”

 

Impe­rial­na men­tal­ność rosyj­skie­go społeczeństwa

        To te inte­re­sy, aspi­ra­cje i moty­wy oraz ta men­tal­ność rosyj­skiej biu­ro­kra­cji i jej elit poli­tycz­nych, a nie inte­re­sy, aspi­ra­cje i moty­wy pozo­sta­łych klas, warstw i grup spo­łecz­nych naro­du  rosyj­skie­go, sta­no­wią o poli­ty­ce Rosji jako pań­stwa. Cha­rak­te­ry­stycz­ny jest rów­nież  kon­sen­sus we współ­cze­snej rosyj­skiej myśli geo­po­li­tycz­nej, a fak­tycz­nie poli­tycz­nej, co do roli i miej­sca Rosji w sys­te­mie mię­dzy­na­ro­do­wym. „(…) to, co jest wspól­ne wszyst­kim rosyj­skim geo­po­li­ty­kom nie­za­leż­nie od tego, do któ­rej ze szkół moż­na ich przy­pi­sać – pod­su­mo­wy­wał Jakub Potul­ski —  to że wszy­scy pra­gną znów widzieć Rosje jako wiel­kie mocar­stwo. Róż­ni­ce pomię­dzy poszcze­gól­ny­mi nur­ta­mi w zasa­dzie doty­czą pyta­nia o to, jak powi­nien wyglą­dać mię­dzy­na­ro­do­wy sta­tus Rosji jako wiel­kie­go mocar­stwa i w jaki spo­sób powi­nien być reali­zo­wa­ny w praktyce.”

        Nie negu­jąc moż­li­wo­ści wystą­pie­nia sil­nych ruchów spo­łecz­nych i poli­tycz­nych skie­ro­wa­nych prze­ciw­ko auto­ry­tar­ne­mu i coraz bar­dziej tota­li­ta­ry­zo­wa­ne­mu sys­te­mo­wi poli­tycz­ne­mu Rosji, nie spo­sób jed­nak nie uwzględ­niać w oce­nie moż­li­wo­ści takich dzia­łań, zarów­no siły repre­syj­nej rosyj­skie­go pań­stwa, jak i fak­tu istot­ne­go zna­cze­nia ide­olo­gii „wiel­ko­ru­skie­go” nacjo­na­li­zmu wśród sze­ro­kich odła­mów rosyj­skie­go spo­łe­czeń­stwa.   Więk­szość Rosjan ma co naj­mniej skłon­ność do wiel­ko­ru­skie­go impe­rial­ne­go nacjonalizmu.

        Wyostrza­jąc rysy spe­cy­fi­ki tego skraj­ne­go nacjo­na­li­zmu o impe­rial­nej tre­ści, Krzysz­tof Jasie­wicz ujął to nastę­pu­ją­co – „nor­mal­ny sym­pa­tycz­ny Rosja­nin, z nie­licz­ny­mi wyjąt­ka­mi, tra­ci swo­je cie­pło w więk­szej gru­pie i prze­kształ­ca się w nie­bez­piecz­ny dla oto­cze­nia rosyj­skie­go ele­ment destruk­cji. Sta­je się w postę­pie geo­me­trycz­nym but­ny i chci­wy, ma naj­głęb­szą pogar­dę dla małe­go, sła­be­go, nie­po­rad­ne­go, inne­go; sta­je się wyra­zi­cie­lem idei odwiecz­ne­go pra­wa posia­da­nia i zarzą­dza­nia cudzy­mi zie­mia­mi, zaso­ba­mi, rze­cza­mi, dusza­mi, To on usta­la swo­je nie­zby­wal­ne pra­wa do złóż gazu nale­żą­cych do ple­mion sybe­ryj­skich, jest pra­wo­wi­tym wła­ści­cie­lem skar­bu Pria­ma, odko­pa­ne­go przez „rosyj­skie­go” kup­ca Hein­ri­cha Schlie­man­na, obcho­dzi 750-lecie nie­miec­kie­go Kró­lew­ca, budu­je rurę po dnie Bał­ty­ku (trak­tu­jąc morze jak swo­ją wła­sność) i umiesz­cza jej począ­tek w fiń­skim przez sześć stu­le­ci Wyborgu.”

Ukra­ina jako rosyj­skie wyzwa­nie imperialne

        Ukra­ina, jako suwe­ren­ne pań­stwo naro­do­we, to dla neo­im­pe­rial­nych dążeń Rosji, zagro­że­nie podwój­ne, i to w ska­li histo­rycz­nej. Zagro­że­niem pierw­szym jest jej wiel­ki poten­cjał demo­gra­ficz­ny i gospo­dar­czy, a tak­że klu­czo­we poło­że­nie geo­po­li­tycz­ne pomię­dzy Unią Euro­pej­ską, a Rosją.

        Ukra­ina to bli­sko 44 mln miesz­kań­ców, 603 tys. km kwa­dra­to­wych, wiel­kie bogac­twa surow­co­wo-mine­ral­ne, olbrzy­mi poten­cjał rol­ni­czy z klu­czo­wą rolą naj­żyź­niej­szych na świe­cie czar­no­zie­mów  oraz roz­wi­nię­tym na dobrym pozio­mie prze­my­słem cięż­kim. Bez pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go Ukra­iny, Rosja nie odbu­du­je swo­jej glo­bal­nej pozy­cji mocar­stwo­wej. Ukra­ina jest tu klu­czem. To jesz­cze w 1994 roku Zbi­gniew Brze­ziń­ski zauwa­żył, iż odbu­do­wa impe­rial­nej pozy­cji mocar­stwo­wej Rosji jest uza­leż­nio­na od jej kon­tro­li nad Ukra­iną. “Ukra­ina — pisze Marek Men­ki­szak — pozo­sta­je klu­czo­wym dla Fede­ra­cji Rosyj­skiej pań­stwem tzw. obsza­ru pora­dziec­kie­go (…), wobec któ­re­go celem Moskwy pozo­sta­je ponow­ne uzy­ska­nie stra­te­gicz­nej kon­tro­li, rozu­mia­nej jako zdol­ność wpły­wa­nia na poli­ty­kę — zagra­nicz­ną, bez­pie­czeń­stwa, a tak­że czę­ścio­wo wewnętrz­ną — zgod­nie z inte­re­sem Kremla.”

        Rosji nie uda­ło się po “poma­rań­czo­wej rewo­lu­cji” w Kijo­wie w 2004 roku  ponow­nie pod­po­rząd­ko­wać Ukra­iny poli­tycz­nie i gospo­dar­czo. Po 2004 roku nastą­pi­ła dys­kret­na resty­tu­cja suwe­ren­no­ści naro­do­we­go pań­stwa ukra­iń­skie­go, a Ukra­ina zasad­ni­czo prze­sta­ła być czę­ścią rosyj­skie­go świa­ta neo­im­pe­rial­nej domi­na­cji i pod­po­rząd­ko­wa­nia. Sama zaś rosyj­ska anek­sja Kry­mu i stwo­rze­nie mario­net­ko­wych państw Rosji w Don­ba­sie, wzmoc­ni­ły naro­do­wą toż­sa­mość i naro­do­wą kon­so­li­da­cję ukra­iń­skie­go spo­łe­czeń­stwa oraz pro­za­chod­nią orien­ta­cję. Rów­nież pró­by osła­bie­nia Ukra­iny i wywo­ła­nie nie­za­do­wo­le­nia dla wymia­ny ukra­iń­skich elit wła­dzy, nie przy­nio­sły rezultatów.

        Stąd też osta­tecz­nie despe­rac­ka decy­zja pre­zy­den­ta W. Puti­na i rosyj­skich elit wła­dzy o woj­nie z Ukra­iną i mili­tar­no-poli­tycz­nym jej pod­po­rząd­ko­wa­niu, łącz­nie z jej “dena­zy­fi­ka­cją” czy­li mili­tar­ną likwi­da­cją nie­pod­le­gło­ścio­wej toż­sa­mo­ści naro­do­wej ukra­iń­skie­go spo­łe­czeń­stwa. Spo­sób został już spraw­dzo­ny w Cze­cze­nii. Mię­dzy­na­ro­do­wą bez­kar­ność mia­ła mu zasad­ni­czo zagwa­ran­to­wać sła­bość pre­zy­den­tu­ry Joe Bide­na w USA.

        “Pre­zy­dent FR — pisze Marek Men­ki­szak — w opu­bli­ko­wa­nym w lip­cu 2021 r.  (a więc już po decy­zji o ude­rze­niu mili­tar­nym na Ukra­inę — WB) arty­ku­le na ten temat nie tyl­ko po raz kolej­ny lan­so­wał tezę o histo­rycz­nej jed­no­ści Rosji i Ukra­iny oraz obu naro­dów, lecz fak­tycz­nie suge­ro­wał przej­ścio­wość pań­stwo­wo­ści ukra­iń­skiej jako rze­ko­mo sztucz­ne­go two­ru powsta­łe­go z ini­cja­ty­wy jej zachod­nich sąsia­dów. Gro­ził też, że w przy­pad­ku kon­ty­nu­owa­nia przez Kijów obec­nej poli­ty­ki, uzna­wa­nej przez Kreml za wro­gą, pań­stwo ukra­iń­skie może prze­stać istnieć.”

        Ukra­ina jest wszak­że dla neo­im­pe­rial­nej Rosji rów­nież nie­zwy­kle groź­nym wyzwa­niem histo­rycz­no-cywi­li­za­cyj­nym. Gdy­by Ukra­inie w przy­szło­ści uda­ło się odnieść zna­czą­ce suk­ce­sy w roz­wo­ju demo­kra­cji oraz uno­wo­cze­śnie­niu pań­stwa, przy suk­ce­sach gospo­dar­czych, przy zacho­wa­niu swej suwe­ren­no­ści i zbli­że­niu poli­tycz­no-gospo­dar­czym z Zacho­dem, to było­by to poka­za­niem alter­na­ty­wy cywi­li­za­cyj­nej dla sys­te­mu poli­tycz­ne­go i gospo­dar­cze­go Rosji. Było­by to groź­nym wyzwa­niem dla wła­dzy rosyj­skiej kla­sy auto­ry­tar­nej biu­ro­kra­cji i rosyj­skiej oli­gar­chii gospo­dar­czej. Jak twier­dzi M. Men­ki­szak, już obec­nie Kreml postrze­ga to jako poważ­ne zagro­że­nie “sta­bil­no­ści auto­ry­tar­ne­go reżi­mu Putinowskiego”.

 

Koniec Euro­py jaką znamy?

        Woj­na bły­ska­wicz­na Rosji z Ukra­iną oka­za­ła się poraż­ką wojsk rosyj­skich, któ­re nie zdo­by­ły Kijo­wa i pra­wo­brzeż­nej Ukra­iny, i ugrzę­zły na polach bitew­nych Don­ba­su. Rosja pró­bu­je odnieść choć­by ogra­ni­czo­ny suk­ces mili­tar­ny w posta­ci posze­rze­nia tery­to­riów swych mario­net­ko­wych państw w ukra­iń­skim Don­ba­sie oraz połą­cze­nia ich lądo­wym kory­ta­rzem z anek­to­wa­nym Kry­mem. Ale i ten cel może nie zostać osią­gnię­ty. A zano­si się na dłu­go­trwa­łą woj­nę pozycyjną.

        Stra­te­gicz­nie Rosja tę woj­nę prze­gra­ła. Prze­gra­ła, gdyż celem było pod­po­rząd­ko­wa­nie Ukra­iny i włą­cze­nie jej w impe­rial­ną stre­fę rosyj­skiej domi­na­cji i pano­wa­nia. I to się defi­ni­tyw­nie nie udało.

        Mię­dzy­na­ro­do­wy szok wywo­ła­ny rosyj­skim ata­kiem wojen­nym jest wszak­że olbrzy­mi i będzie dłu­go­trwa­ły. Pre­zy­dent W. Putin, rosyj­skie eli­ty wła­dzy i pań­stwo rosyj­skie oka­za­ły się w oczach euro­pej­skich elit wła­dzy poli­tycz­nej nie­obli­czal­ne i nie­prze­wi­dy­wal­ne. Doszło do nie­spo­ty­ka­nej dotych­czas kon­so­li­da­cji poli­tycz­nej państw sze­ro­ko rozu­mia­ne­go świa­ta Zachodu.

        Ta woj­na nade wszyst­ko zbu­rzy nie­miec­ko — rosyj­ski ład w Euro­pie. Niem­cy mogą stać się dru­gim po Rosji wiel­kim jej prze­gra­nym. Nie ule­ga bowiem dla niko­go wąt­pli­wo­ści, że to z gigan­tycz­ne­go impor­tu rosyj­skie­go gazu i ropy przez Niem­cy, ale i kra­je UE, wyro­sła potę­ga mili­tar­na Rosji.

        Niem­cy mia­ły być hubem gazo­wym dla całej UE i dyk­to­wać jej swo­je warun­ki eko­no­micz­ne poprzez dyk­to­wa­nie warun­ków ener­ge­tycz­nych. Stąd gro­te­sko­wy pro­jekt unij­ne­go Zie­lo­ne­go Ładu ener­ge­tycz­ne­go i doce­lo­wej neu­tral­no­ści klimatycznej.

        Niem­cy mia­ły i mają też być poli­tycz­nym hege­mo­nem euro­pej­skim, a struk­tu­ry UE ich poli­tycz­nym narzę­dziem dla pod­po­rząd­ko­wy­wa­nia euro­pej­skich państw naro­do­wych. Dla zasad­ni­cze­go ogra­ni­cza­nia ich suwe­ren­no­ści pań­stwo­wych i nie­pod­le­gło­ści naro­do­wych. Stąd kon­cep­cji fede­ra­li­za­cji i wzmac­nia­nia struk­tur UE kosz­tem kom­pe­ten­cji państw naro­do­wych. Czy­li dys­kret­na i mięk­ka odmo­wa małym i śred­nim pań­stwom UE pra­wa do suwe­ren­ne­go istnienia.

        Zbu­rze­nie czy tyl­ko zasad­ni­cze pod­wa­że­nie nie­miec­ko-rosyj­skie­go ładu poli­tycz­no-ener­ge­tycz­ne­go, nie ozna­cza wszak­że zbu­rze­nia czy tyl­ko pod­wa­że­nia dążeń do peł­nej nie­miec­kiej hege­mo­nii poli­tycz­nej i eko­no­micz­nej w UE. Niem­cy z niej nie zre­zy­gnu­ją.  Ale ta woj­na je mię­dzy­na­ro­do­wo osła­bia i otwie­ra moż­li­wo­ści two­rze­nia nowe­go porząd­ku euro­pej­skie­go. Przede wszyst­kim w zakre­sie mię­dzy­na­ro­do­wej poli­ty­ki ener­ge­tycz­nej. Sta­wia pod zna­kiem zapy­ta­nia gigan­tycz­ny pro­jekt trans­for­ma­cji ener­ge­tycz­nej UE, któ­ry jest dla Pol­ski samo­bój­czy. Otwie­ra moż­li­wo­ści przed pol­skim węglem kamien­nym i pol­ską ener­ge­ty­ką węglo­wą. A Pol­ska ma 85% wszyst­kich zaso­bów węgla UE. Naj­tań­sze­go na świe­cie źró­dła energii.

        Ta nowa sytu­acja daje też moż­li­wo­ści sku­tecz­ne­go pod­wa­ża­nia dąże­nia do nie­miec­kiej fede­ra­li­za­cji w UE. Osła­bie­nie poli­tycz­nej pozy­cji Nie­miec w UE w kon­tek­ście woj­ny rosyj­sko-ukra­iń­skiej stwa­rza moż­li­wo­ści wzmac­nia­nia pozy­cji państw naro­do­wych. Pol­ska ma moż­li­wość roz­po­czę­cia budo­wy nowej unii eko­no­micz­nej i poli­tycz­nej Mię­dzy­mo­rza, obej­mu­ją­cej pań­stwa Euro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej z Ukra­iną w istot­nej roli.

        Ale do tego potrze­ba kom­pe­tent­nych i patrio­tycz­nych elit poli­tycz­nych w Pol­sce. A to wyma­ga wstrzą­su poli­tycz­ne­go i nowych wybo­rów par­la­men­tar­nych. A nade wszyst­ko w nowej ordy­na­cji wybor­czej, bez list par­tyj­nych i peł­ną swo­bo­dą kan­dy­do­wa­nia wszyst­kich do tego upraw­nio­nych. Czy­li likwi­da­cji fasa­do­wej demo­kra­cji w Pol­sce i zakoń­cze­nia po ponad 30 latach nega­tyw­nej selek­cji pol­skich poli­ty­ków poprzez par­tyj­ne listy wyborcze.

3 maja 2022.

Woj­ciech Błasiak