Wszyscy w tym roku cieszą się jeszcze bardziej niż zwykle z wiosennego maja w Ontario. To po raz pierwszy w historii Ontario miesiąc polskiego dziedzictwa. Uroczystość goni uroczystość. Flagi polskie z okazji 3-maja są wciągane w wielu miejscowościach Ontario. I tak powinno być. 8 maja jest pierwsza Parada Konstytucji 3-maja. Od wielu dziesięcioleci  to nie tylko flaga polska szybuje na maszt, ale jest z tą uroczystością związana cała ceremonia przypomnienia tego czym święto Konstytucji 3-go maja jest. Nie wiem co się stało z tradycyjnym przemarszem po Mszy u św. Stanisława pod City Hall, gdzie następowało wciągnięcie polskiej flagi. Polska flaga powiewała na maszcie przed torontońskim ratuszem przez cały tydzień. Wiem, bo pracowałam przy 250 Yonge, i z mojego biura na 31-szym piętrze miałam wspaniały widok na zachód, ale też i na ratusz, i dumnie łopoczącą flagę polską.

        Zwyczaj ten zapoczątkowali nasi polscy weterani, dla których nie starczyło miejsca w komunistycznej Polsce, a których przygarnęła przyjazna Kanada. Wkrótce po wybudowaniu nowego ratusza (City Hall) w 1961 roku rozpoczęto obchody święta majowego, nie tylko w pierwszym polonijnym kościele św. Stanisława, ale i przed ratuszem. W tamtych czasach Polonia skupiała się wzdłuż zachodniej części Queen Street West. Potem część przeniosła się w okolice Roncesvalles (założono parafię św. Kazimierza), a potem dalej na zachód, do Mimico, Etobicoke, Mississauga, Oakville i jeszcze dalej. Samochód i jego posiadanie, umożliwił swobodne przemieszczanie się, a tym samym spowodował zmiany w życiu grup. Moja wymarła wioska w północno-wschodnim  padła ofiarą samochodu. Zamiast do lokalnego wiejskiego kościółka (obecnie w moim posiadaniu), niewielka populacja wioski wyjeżdżała w niedzielę do odległego o 25 km miasteczka, albo i dalej, a potem za pracą, która płaciła w mieście więcej niż zyski z nieurodzajnej gleby na kanadyjskim kamienistym płaskowyżu (Canadian Shield). I wkrótce nie zostało z wioski prawie nic. Parafia nie może dobrze funkcjonować bez parafian, a wioska bez mieszkańców.

        Byłe tereny polonijne wokół ulicy Queen Street West zostały zasiedlony przez inne grupy etniczne i społeczne. Prawie nic nie zostało z polskich sklepów, klasztoru, przedszkola.

        Tegoroczne obchody pierwszej Parady Majowej w Toronto nie uwzględniają mszy świętej, która tradycyjnie rozpoczynała uroczystości Konstytucji 3 Maja. Ponieważ tegoroczna Parada Majowa jest bardziej oficjalna, to pewnie z powodu politycznej poprawności nie wypada, aby rozpoczynała się mszą w kościele św. Stanisława.  A nuż jakiś innowierca poczuje się obrażony? To, że nas pozbawiono elementu istotnej tradycji, to nic nie szkodzi, bo nas jako białych etników obrażać wolno.

        Nasi rodzimi Kanadyjczycy z niedowierzaniem słuchają, że Konstytucja 3 Maja to druga na świecie, a pierwsza w Europie demokratyczna konstytucja. Co prawda, nie uratowała ona naszego państwa Polski przed rozbiorami, ale pozostała jako myśl lotna i idea budowania tego kim jesteśmy dzisiaj, i tego kim chcemy być. To dlatego w Konstytucji Kwietniowej z 1921 roku, byliśmy jednym z pierwszych państw, które przyznało prawo wyborcze kobietom:  to ta myśl z Konstytucji Majowej, że wszyscy są równi. A o tym się zapomina.

        Zapomina się, także, że 3 maja to także święto Matki Boskiej Królowej Polski, ustanowione przez króla Jana Kazimierza w Ślubach Lwowskich, kiedy to oddał Koronę pod opiekę Maryi. Akt ten przechylił wagę potopu szwedzkiego na naszą korzyść i odzyskania kraju. Kraj był jednak zrujnowany i nigdy nie odzyskał dawnej świetności, a zrabowane przez Szwedów dobra do dziś można podziwiać w szwedzkich muzeach i prywatnych zbiorach. Dziś o święcie Matki Boskiej Królowej Polski pamięta się jakby mniej.  A były czasy, kiedy nie pamiętało się wcale. W czasie narzuconej nam przez Rosję sowiecką władzy komunistycznej, ani o święcie Konstytucji 3 Maja, ani o obchodzonym w tym samym dniu święcie Matki Boskiej Królowej Polski mówić nie wolno było. Moja matka w skrytości modliła się z całą rodziną w tym dniu do Matki Boskiej Królowej Polski. Modliliśmy się o pomyślność rodziny i o pomyślność ojczyzny. W skrytości. Nawet sąsiadom nie wolno było o tym mówić. Czasy były niepewne, a tym samym zdarzali się ludzie wredni. Za takie modlitwy domowe można było wylądować z wyrokiem za działalność na szkodę państwa komunistycznego.  A na szkodę państwa komunistycznego mogło być byle co, jakiekolwiek widzi mi się partyjniaka sąsiada, któremu się we łbie przewróciło, bo go do komunistycznej partii przyjęli.

        Jak obecnie oglądam debatujących polskich europosłów nad łamaniem praworządności w Polsce, akurat w dniu 3-go maja, to mi się kojarzą ci sąsiedzi partyjniacy partii komunistycznej w PRL-u, którzy donosili na swoich i sąsiadów, i rodzinę też. Tamci wstydu nie mieli, i nie mają go ci obecni, niby to ‘polscy’ europosłowie, którzy znęcali się nad Polską przy prawie pustej sali parlamentu europejskiego. Ktoś im chyba płaci za te wygłupy?

        A byli to przedstawiciele Nowej Lewicy w UE: Marek Belka, Robert Biedroń, Łukasz Kohut, Leszek Miller, oraz Eurodeputowana PO Danuta Huebner.

        Wtedy kiedy Polska daje schronienie przed wojną milionom Ukraińców, i pomaga Ukrainie w walce z rosyjskim imperium, ci głosują, aby zablokować wypłatę pieniędzy (już nam przecież przyznanych) z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Czyli: pieniądze już zostały przyznane, ale trzeba wstrzymać ich wypłatę. To tak jakby wstrzymano waszą już przyznaną emeryturę, bo zaczęliście jeść lewą ręką.

        Czy ci głosujący przeciwko Polsce europosłowie  się tak za darmo wygłupiają? Jeszcze trochę i dowiemy się kto za tym stoi, i kto za to płaci.

        Co prawda niektórzy europosłowie, to tylko pyszczyli (premier Beata Szydło bardzo skrytykowała ich wystąpienia), ale w końcu wstrzymali się od głosu. I ci co głosowali przeciwko Polsce? No chyba są to ciągle jacyś agenci obcego wywiadu, nasłani (za pieniądze oczywiście) na gnębienie Polaków i naszego kraju.

        A Polska to świętość, i o tym musimy zawsze pamiętać, nawet jeśli się różnimy w naszych opiniach. Ale widać jest grupa, dla której mamona jest najważniejsza.

        Właśnie się dowiedziałam, że Tusk będzie dostawał około 25 tys. zł miesięcznie emerytury, jak na nią przejdzie w przyszłym roku. Tak, to takie plucie w twarz tym biedakom, którzy byli internowani, siedzieli z wyrokami, bądź rodzinom tych, którzy stracili życie dążąc do odbudowy polskiej Polski.

        Za odpowiednią cenę gotowi są sprzedać wszystko, nawet siebie. Judasze jedne. Nawet data bluzgania na Polskę – 3 Maja – im nie przeszkadza.

Alicja Farmus

Toronto, 7 maja, 2022