Trzeciego dnia października 2022 roku zmarł Jerzy Urban. O zmarłych się niby źle nie mówi, ale myślę, że o zbrodniarzach można źle mówić, a według mnie Jerzy Urban absolutnie zasługuje na miano zbrodniarza. Pomijając wszystkie sprawy ideologiczne, propagandowe, – nie będę tutaj wdawał się w te funkcjonujące do dzisiaj spory na temat oceny tej postaci. Chciałem przypomnieć tylko o jednej sprawie, żeby państwo o tym zawsze pamiętali. To jest człowiek, przez którego umarły tysiące Polaków.

        Dlaczego?

        Dlatego, że w 1986 roku, pod koniec kwietnia nastąpiła tzw. awaria elektrowni atomowej w Czarnobylu i pożar reaktora. Pożar spowodował powstanie chmury radioaktywnej, która dotarła nad Polskę. Władze polskie zostały o tym poinformowane, a to m.in. dlatego, że tak, jak w każdym innym kraju,  w Polsce prowadzone były różne pomiary, w tym tzw. pomiar promeniowania tła służący m.in. do kalibracji instrumentów. I okazało się, że to promieniowanie nagle kilka milionów razy przekracza to, co było standardem. Centralne  Laboratorium Badań Radiologicznych poinformowało władze, że coś się stało. Na początku myślano, że to eksplodowała bomba atomowa, ale okazało się, że ten opad radioaktywny przekracza o wiele, wiele, wiele razy to, co ma miejsce w przypadku wybuchu atomowego, to jest tak, jakby wybuchło 100 bomb; jeśli chodzi o opad promieniotwórczy.

        No i dlaczego mówię, że Jerzy Urban jest zbrodniarzem? Otóż, on przewodniczył kampanii dezinformacji, którą władze polskie podjęły pomimo tego, że – trzeba im to przyznać –  przeprowadziły też pewne działania zaradcze i jeszcze przed końcem kwietnia podano płyn Lugola m.in. dzieciom.

        Płyn Lugola blokuje wchłanianie jodu przez tarczycę. To znaczy tarczyca dostaje tyle  jodu, że już nie potrzebuje wchłaniać z powietrza. Chodziło o to, że jednym z izotopów obecnym w tym opadzie był izotop jodu i aby nie odłożył się w tarczycy.

        Drugim bardzo prominentnym był izotop cezu, który niestety nie może być w ten sposób zablokowany, ale można go usuwaąć, zmywać ulice, a przede wszystkim nakazać ludziom, żeby siedzieli w domach, nie otwierali okien; żeby dzieci się nie bawiły w piaskownicy. No i proszę państwa, ówczesne władze polskie nie zdecydowały się na taki krok.

        Dlaczego?

        Bo 1 maja miały ruszyć pochody pierwszomajowe; wręcz zachęcano do uczestnictwa w tych pochodach. Jest to oczywiste działanie na szkodę własnego narodu. Przez to, że właśnie w tym pierwszym okresie opadu, zanim deszcze zmyły te izotopy,  podjęto  decyzję, która zaowocowała być może tysiącami przypadków śmiertelnych raka.

        Więc jeżeli państwo dzisiaj mówią, że Urban nie był taki zły, to chciałbym państwu przypomnieć, że być może w państwa rodzinie państwa ojciec, matka, a może dziecko zmarło w wyniku choroby nowotworowej, która właśnie miała miejsce ze względu na działania propagandowe, którym przewodniczył wówczas ten człowiek; który kłamał w żywe oczy; okłamywał ludzi tak, aby nie chronili własnego zdrowia.

        Niewiele osób mu to potem przypominało, a myślę, że w tym wypadku jest to największa zbrodnia tego człowieka. Pomijam wszystkie paszkwile jakie pisał o księdzu Popiełuszkę itd.

        Tutaj mamy konkretną sprawę, zdrowie konkretnych ludzi, zdrowie Polaków. Gdybyśmy zostali w domach, prawdopodobnie skutki nie byłyby tak duże. A o tym, jakie były, możemy się tylko domyślać, dlatego że na przykład wspomniane przeze mnie Centralne Laboratorium Badań Radiologicznych, już po 1 maja otrzymało zakaz monitorowania poziomu radioaktywnego jodu u dzieci.

        Chmura przeszła nad Polską, koszono trawy,  krowy dawały mleko, Mleko pili obywatele polscy.

        A to m.in, przez to, co wówczas zrobił Jerzy Urban i jego banda.

Andrzej Kumor