Andrzej Kumor: Witam Jolu. Dzień dobry. Dobry wieczór Państwa, Witam wszystkich.

Jolanta Ostrowska – Skończył się ubiegły rok, zaczyna się nowy.  Jakie są reperkusje  wydarzeń, ubiegłego roku. Jak to się będzie przekładało i co nas czeka w 2023 roku?

        – Mam nadzieję, że nie czeka nas większa wojna, choć myślę, że wojna rozpoczęła się i nie widać, żeby się szybko zakończyła. Można domniemywać, że to starcie, które jest w tym momencie na Ukrainie, między Rosją a Ukrainą\ Rosją, która chce Ukrainę sobie podporządkować, tak jak kiedyś za czasów oligarchów, którzy byli wobec Rosji przyjaźni. Teraz inni oligarchowie są bardziej przyjaźni wobec Stanów Zjednoczonych, tych oligarchów Zachód sobie, wykreował i podpompował. To starcie jest częścią większego konfliktu Wschodu z Zachodem, to nie jest konflikt Rosji z NATO czy ze Stanami Zjednoczonymi, to jest konflikt Wielkiej Azji, chińskiej Azji, z Zachodem.

Poniżej kontynuacja tekstu

         To jest efekt nieudanej globalizacji „na naszą mańkę”, na naszą modłę, próby dokooptowania Azji do naszego systemu monetarnego, gospodarczego i dokooptowania elit azjatyckich, głównie elit chińskich, do naszych.

        Te chińskie elity najwyraźniej odrzuciły miejsce, które było im przyznawane i chcą mieć świat po swojemu, na razie jak to się ładnie mówi, „wielobiegunowy”.

        W każdym razie jest to preludium tych głównych starć, konfliktów. Wojny toczy się na wiele różnych sposobów, mają one charakter gospodarczy, mają też charakter kinetyczny, wojna jest częścią  polityki; są negocjacje, jest walka, jest zrywanie negocjacji i znowu walka. Tak że to nie jest taki prosty schemat, że idziemy, hurra, zwyciężamy i dokopujemy drugiej stronie. I ona pada.

        Zresztą wracając do konfliktu na Ukrainie, myślę że Stanom Zjednoczonym,  czy też Zachodowi nie zależy na upadku Rosji czy na „ostatecznym zwycięstwie”, no bo mamy tam do czynienia z technologią kosmiczną, bronią jądrową etc.. Raczej jest to zdobywanie pewnej pozycji negocjacyjnej, niestety kosztem setek tysięcy istnień ludzkich. No ale już dawniej mieliśmy tego rodzaju pozycjonowanie się na Bliskim Wschodzie, mieliśmy  „kolorowe rewolucje” w różnych miejscach, wiosnę arabską i tym podobne rzeczy, które miały nie tylko aktorów lokalnych, ale były wspierane z różnych stron, tak że można domniemywać, że ten konflikt będzie trwał. I słysząc doniesienia o kolejnym uzbrojeniu przekazywanym Ukrainie, no to jeszcze chcemy różne rzeczy „poprzesuwać”…

        Tak że myślę, że to jest główna rzecz, z którą my będziemy mieli do czynienia, bo może jest to konflikt, który mniej interesuje mieszkańców Bangladeszu albo Afryki,  ale dla ludzi z naszego kręgu kulturowego, z Europy Wschodniej, jest to jak najbardziej żywotna sprawa i wszyscy boimy się tego pytania; czy Polska wejdzie w jakiejś formie do wojny, czy nasi żołnierze będą w tym konflikcie uczestniczyć?

        Cały czas mówi się; Ukraina,  Ukraina napadnięta, wojsko ukraińskie, mówi się o jakiejś niepodległościowej historii ukraińskiej, na bazie której mobilizuje się ukraińskich żołnierzy do obrony ojczyzny. Ale z drugiej strony, jak to mówiliśmy, na tych falach mamy przecież procesy globalizacji, gdzie państwa odgrywają coraz mniejszą rolę i gdzie coraz częściej ta właśnie ideologia patriotyczna czy w ogóle patriotyzm jest używany jedynie utylitarnie po to, żeby zagrzewać ludzi do poświęceń, do walki; mobilizować społeczeństwo.

        A jak się różne rzeczy poczyta, to wychodzi na to, że jednym z głównych aktorów na Ukrainie jest BlackRock, jedna z największych firm inwestycyjnych świata, która zarządza kapitałem mniejszym tylko od gospodarek Chin i Stanów Zjednoczonych. Więc wyobraźmy sobie, jak to jest; firma globalna, która ma udziały w Chinach, która ma udziały na całym świecie, w Rosji również,  ale teraz jest przeciwko Rosji; no i prezydent Zelenskij oznajmia, że  właśnie będzie negocjował z BlackRock odbudowę Ukrainy.

        Jeżeli popatrzeć na to, co kto ma na Ukrainie, bo o to zawsze dobrze zapytać, no to się okaże, że tam są jakieś wielkie holdingi, które wykorzystują rolnictwo; niedawno była kwestia tego, że napływa do Polski zboże paszowe, ale ono nie jest produkowane, tak jak w Polsce przez rolników ukraińskich, którzy mają po 30, 50 i 100 hektarów, tylko jest produkowane w olbrzymich majątkach korporacyjnych, które mają po 500 000 hektarów.

        Więc trzeba zawsze wejść o jeden krok, może dwa kroki dalej niż ta fasada propagandowa i  zastanowić się, kto, jakie, gdzie ma interesy i o co toczy się walka. Ja wiem, że to może deprymująco brzmi, nie wszyscy chcą mówić o tych interesach, które są rozstrzygane akurat przy tym konflikcie, ale myślę, że z naszego polskiego punktu widzenia jest to ważne, bo to chodzi o to, czy nasze dzieci będą tam umierać i za co będą tam umierać;  jaki jest w tym interes Polaków.

        Bardzo wielu publicystów polskich przedstawia nam taką wielką możliwość, zresztą nie tylko polskich, również ukraińskich, wspólnej budowy kieszonkowego mocarstwa; że to my będziemy teraz rozdawali karty w Europie czy w Europie Środkowej, no ale jak popatrzeć tak na, jak to się modnie mówi, przepływy, to znaczy kto, co transferuje do kogo,  to przecież Ukraina jest państwem upadłym. Jeżeli odłączyć kroplówkę Zachodu i Stanów Zjednoczonych to minie tydzień i to państwo leży, bo nie ma pieniędzy, amunicji, PKB zmniejszył się tam o kilkadziesiąt procent.

        I w takiej sytuacji trudno mówić, że jest to państwo, które jest podmiotem polityki, i które będzie rozdawać karty w regionie.

        I podobnie można powiedzieć o Polsce, która jest częścią Unii Europejskiej, NATO. To nie jest państwo, które ma niezależny system finansowy, które ma niezależne uzbrojenie. Niezależne, to znaczy, że ma np. kody źródłowe do swojego uzbrojenia, które ma świadomość sytuacyjną pola walki i tym podobne rzeczy. To wszystko jest „wypożyczone”, „wydzierżawione”,  ktoś inny to Polsce daje.

        A jeżeli ktoś inny daje, to ten ktoś decyduje o drabinie eskalacyjnej, to znaczy kiedy mamy być bardziej agresywni, a kiedy się układać. I to też może dawać do myślenia, że ewentualny pokój nie zawsze musi odpowiadać Ukraińcom, czy Polakom, bo będzie wynikiem układania się z Rosją – to jest ten kraj, który ma olbrzymią głębię strategiczną, która ma broń atomową. I mimo tego, że wielu ludzi wskazuje, iż jego gospodarka jest taka jak włoska pod względem PKB, to jednak jest to kraj, którego potencjał jest olbrzymi. Nie da się go pominąć.

        I tutaj jest ten deal Ameryki z Rosją,  bo chodzi właśnie o Azję, o czym mówiliśmy wcześniej, o ten główny spór o świat,  o którym mówiła nie tak dawno  nasza Christia Freeland,  zresztą nie tylko ona, bo wszystkie te „dzieci Szwaba”, które teraz pojechały do Davos, to chyba w tym właśnie tygodniu będzie tam ten sabat – to mówią; że globalizacja, taka z marszu, pod egidą Ameryki, pod egidą tych elit globalnych się nie udała. Właśnie dlatego, że elity chińskie nie przystąpiły do niej; wykorzystały to, co dawał Zachód, zbudowały olbrzymią siłę w oparciu o potencjał ludzki Azji i potencjał mobilizacyjny, bo społeczeństwo chińskie nadal bardzo szybko i bardzo sprawnie można zmobilizować, co daje olbrzymią przewagę nad Zachodem.

        I  wychodzi na to, patrząc z różnych perspektyw, że silniejsza jest Azja i  bardziej jest przygotowana do starcia.

        W tym momencie Zachód uświadomił sobie, że musi zabrać zabawki do własnej piaskownicy, czyli przeciąć łańcuchy dostaw, by jak najmniej  zaczynało się w Azji.

        Mieliśmy właśnie teraz, na dniach spotkanie tych „trzech amigos”, czyli prezydenta Bidena, naszego tutaj premiera Trudeau i prezydenta Meksyku. Mówiło się tam m.in. o tym, żeby produkcja chipów czyli mikroprocesorów wróciła na kontynent.

        Ale może najpierw byśmy wskazali, dlaczego z tego kontynentu uciekła? Bo to przecież w Stanach Zjednoczonych tych chipów najwięcej się produkowało. Tu się wymyślało te najnowsze technologie. Miałem znajomych, którzy jeszcze na początku lat 90. w jakieś fabryki chipów inwestowali tu w Scarborough; znałem też jednego inżyniera, który rwał sobie włosy z głowy, że produkcja wychodzi tam gdzieś do Singapuru itd. I oni tu tylko projektują. A teraz okazuje się, że nie muszą już tutaj projektować; tam jest mnóstwo inżynierów, którzy to mogą sami robić.

        Więc elity, które teraz tak dzielnie przy pomocy naszych dzieci usiłują w konfliktach kinetyczne odbudować to, co same Azji w pysku zaniosły za te miliony dolarów rocznych dochodów, które zyskiwały  na przesunięciu produkcji do Chin.

        Lenin mówił, że powiesimy Zachód na sznurku, który nam sam sprzeda. Tak się jednak stało nie w przypadku leninowskiej Rosji, która upadła, ale Chin maoistowsko-konfucjańskich, bo to te  ideologie tam są wymieszane.

        Druga rzecz, to jest oczywiście to, co jest tłem dla tych wszystkich przedsięwzięć. To jest czwarta rewolucja przemysłowa, to że następuje niesamowity postęp w technologiach, wykorzystaniu sztucznej inteligencji.

        Miesiąc temu został udostępniony dla każdego serwer Chat GPT; Każdy może, tworząc sobie konto, zadać dowolne pytanie. To jest coś, co może zastąpić Google’a, i w ogóle może zastąpić wszystko, całą sferę edukacji i całą sferę kultury, całą sferę nawet nauki. Do pewnego stopnia oczywiście. Mówię o sztucznej inteligencji, która odpowiada na zadane pytania i realizuje prośby w rodzaju napisz mi prostym językiem esej na temat kwarków; trzy sekundy, cztery sekundy i mamy napisane. Ta sztuczna inteligencja działa w oparciu o wszystkie teksty, o dostęp do wszystkich tekstów w internecie;  całą wiedzę, teksty, muzykę, obrazy i tak dalej, które zostały umieszczone w internecie do 2021 roku. I ona kompiluje z nich odpwiedzi, „uczy się”.

        Jest to projekt m.in. Elona Muska, ale również Microsoftu, więc jest to następny etap po Google’u, bo dzisiaj się mówi, o nie wiesz tego, to sobie wygoogluj, a teraz będziesz mógł głosem wprost zapytać dostać całkiem sensowną odpowiedź.

        Jordan Peterson, który o tym mówił trzy czy dwa tygodnie temu, stwierdził, że był przerażony. On wydał kiedyś taką książkę, bestseller „Dwanaście reguł życia” i poprosił ChatGPT o napisanie trzynastej reguły. Okazało się, że otrzymał całkiem sensowny rozdział.

        W związku z czym, można zapytać, jak to wpłynie na pracę ludzi. Po co teraz ludzie mają robić rzeczy, które można w ten sposób całkiem prosto otrzymać?

        To dotyczy również pisania kodów w programach. Można wyrzucić połowę programistów, bo sztuczna inteligencja ich zastąpi, ona potrafi przez różnego rodzaju kompilacje i algorytmy napisać dobry, nowy kod.

        Jest z nią jeden problem; ona nie odróżnia prawdy od fałszu, rozróżnia to, co jest statystycznie bardziej powszechne, popularne i tak dalej, i na tej podstawie sądzi i w pewnym sensie rozumuje, przewiduje to, co będzie na podstawie tego, co było.

        My też, nasz mózg też tak działa. To jest  przedsionek czegoś, co znaliśmy z książek science fiction i co zrewolucjonizuje świat. Oczywiście, jeżeli nie wrócimy do jaskiń, jeżeli nie będzie całkowitego kolapsu życia jakie znamy. Więc jeżeli tego nie będzie, to jesteśmy w przededniu olbrzymiej rewolucji.

        Drugą rewolucję mamy w medycynie. To jest  właśnie sprawa tych szczepionek mRNA, na których psy dzisiaj wieszamy itd. Ale to była szczepionka, która powstała jako produkt uboczny badań nad rakiem. I  tu są bardzo ciekawe rzeczy, chodzi o to, żeby nauczyć nasz układ odpornościowy, by zwalczał komórki rakowe; czyli zaczynasz się leczyć z raka i po dwóch dniach jesteś całkowicie wyleczony dlatego, że nauczono twój system odpornościowy atakować te komórki, których normalnie nie atakuje, bo komórki rakowe go oszukują. Więc to byłby olbrzymi przełom, porównywalny z wynalezieniem penicyliny.

        Kolejna rzecz, jeśli chodzi o medycynę, to kwestia przedłużania wieku genetycznego. To znaczy każdy z nas ma coś takiego jak genetyczny wiek określający jak stare są  komórki w naszym organizmie. I jeżeli odkryjemy mechanizm, który kontroluje proces starzenia się na poziomie komórkowym, no to będziemy żyć, jeśli nie wiecznie, to bardzo długo. Także z tym się wiąże cały kompleks problemów etycznych.

        Inny problem etyczny to jest produkcja ludzi. Produkcja ludzi była pokazana w filmach Matrix, ale przede wszystkim w książce, o której  często rozmawialiśmy, czyli „Nowym, Wspaniałym Świecie”, Aldousa Huxleya; państwo zbiera jaja od noworodków płci żeńskiej i w sztucznych łożyskach produkuje  całe armie ludzi, oczywiście racjonalnie, według wymogów gospodarki. Mamy tam podział ludzi na alfa, beta, gamma itd. I każdy z tych typów był hodowany przez państwo. Czyli ludzie nie zajmują się prokreacją.

        I już dzisiaj mamy doniesienia, że możliwe jest wyhodowanie w sztucznym łożysku ssaka od początku do końca, od sztucznego zapłodnienia do momentu urodzenia.

        To będzie coś niebywałego, to odczłowieczy wszystko, zdehumanizuje. Maszyny będą wychowywały nowych ludzi. Jaki to będzie człowiek? Będą mu tam piosenki grali, że to niby mama śpiewa i bicie serca matki będzie symulowane? A poza tym jaką taki człowiek będzie miał rodzinę?

        I tu jest kolejna rzecz, że przygotowuje się nas do tego, coraz więcej ludzi, coraz więcej młodych ludzi uważa, iż ta nuklearna rodzina to  przeszłość,  mamy już „rodziny” homoseksualne, trans, płcie etc.. Oczywiste wariactwa. A teraz mówi się o poliamorycznych czyli, że w 15 osób też jest dobrze. I  jak się w tym mają wychowywać dzieci? Jeśli nie ma taty i mamy, no to coraz bardziej wychowują te dzieci „eksperci”, czyli państwo, czyli urzędnicy, czyli jakaś administracja, czyli może jakaś korporacja.

        To jest  straszny obraz przyszłości, w której ja nie chciałbym żyć. To jest przyszłość bardzo nieprzyjazna człowiekowi.

         Klaus Schwab napisał w swojej książce, że nic nie będziemy mieli, a będziemy szczęśliwi, bo chodzi o to, że ten nowy system myśli o naszym szczęściu, to znaczy chce, żebyśmy byli „zadowoleni”, bo człowiek niezadowolony jest człowiekiem, który jest sfrustrowany i się buntuje, człowiek niezadowolony jest człowiekiem poszukującym, który postrzega swoje życie jako pielgrzymkę, jako misję do czegoś, bo chce do czegoś dążyć, nie czuje się spełniony.

        Natomiast człowiek, który jest całkowicie „uszczęśliwiony”, jest zadowolony z tego, co ma i miejsca jakie zajmuje. I to jest  ta wizja szczęśliwości, która była już w „Nowym wspaniałym świecie”, książce z 1932 roku  Aldousa Huxleya; że każda z warstw ludzi, bo zauważ, że nasze społeczeństwo robi się coraz bardziej kastowe,  zaczyna przypominać społeczeństwa feudalne, to kastowe społeczeństwo w nowym wspaniałym świecie jest zadowolone. Nawet ci, którzy mają pół mózgu,  żeby pracować posłusznie w kopalniach, twierdzą, że strasznie się cieszą ze swojej sytuacji, bo przynajmniej nie muszą podejmować tych  obciążających decyzji i wiedzą co mają robić. Człowiek, któremu się mówi, co ma robić, jest zadowolony i szczęśliwy. Przynajmniej według Klausa Szwaba.

        Tak że jesteśmy naprawdę w niesamowicie ciekawych czasach,  aż chce się żyć, żeby to poznać.

        Mieliśmy w minionym roku wiele dziwnych zgonów młodych ludzi. I  to jest ten słoń, którego nikt nie chce wskazać, w składzie porcelany.

        Jedni mówią, że to jest przez szczepienia i bardzo możliwe, że tak, bo przetestowano na miliardach ludzi nowatorską szczepionkę.  Może ktoś to bada, co ulepszyć? No bo też zauważ, że to było coś nieprawdopodobnego, iż mieliśmy do czynienia z chorobą, która nie była bardzo śmiertelna,  powiedzmy na poziomie grypy hongkońskiej, to nie było coś, co by usprawiedliwiało tę nieproporcjonalną reakcję, a zwłaszcza te wszystkie drakońskie antydemokratyczne środki które zastosowano, te zmiany społeczne, które wprowadzono; zmiany społeczne idące dokładnie według litery globalistów, to znaczy takiego urządzania społeczeństwa nowego typu, build back better, zresztą to hasło, pojawiło się od razu, już było wymyślone, gdzieś tam czekało w zanadrzu.

        To są rzeczy bardzo niepokojące. Część ludzi zdaje sobie z tego sprawę i coś stara się robić; część ludzi zdaje sobie z tego sprawę i macha na to ręką, bo i tak umrą i „co oni mogą zrobić?”. A część jest całkowicie nieświadoma, bo została już uwarunkowana do nowego świata.

        Dzisiaj byłem na demonstracji poparcia dla profesora Jordana Petersona, którego skierowano na reedukacyjne kursy „profesjonalnego zachowania w mediach społecznościowych”,  pod groźbą pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

        I znów to jest coś takiego, co praktykowały systemy totalitarne,  z czym się zetknęliśmy w komunizmie, co robiły hitlerowskie Niemcy; jesteś przeciwko systemowi, nie szczekasz z naszego klucza, to nie będziesz mógł zarabiać.

        Akurat, jeśli chodzi o profesora Jordana Petersona, to jak powiedział Joe Rogan, znany podcaster,  on osiągnął już prędkość wolności, przekroczył tę barierę zależności od czegoś takiego jak Izba tych ontaryjskich psychologów,  więc niewiele mogą mu zrobić. I w tym wszystkim raczej  nie chodzi o niego; chodzi o zastraszenie tysięcy innych ludzi, żeby się bali mówić prawdę w sieci, a zwłaszcza mówić prawdę o takich rzeczach, od których się włos jeży, a ludziom sznurują usta; na przykład związanych ze zmienianiem płci dzieci, kastrowaniem chłopców, wycinaniem piersi dziewczynkom przed pokwitaniem,

        Przeciwko temu wypowiadał się Jordan Peterson, ale też przeciwko tym wszystkim fanaberiom, które robi obecny rząd; były to rzeczy, które nie są związane z jego praktyką, która notabene jest zawieszona, bo on sam nie przyjmuje żadnych pacjentów ze względu na swoją karierę medialną i jego znaczenie publiczne jest o wiele większe niż dawniej.                Więc to nie o niego chodzi, a o całą resztę. Podobnie, pamiętasz, zawieszono konta czy zamknięto konta ludziom, którzy finansowali Konwój Wolności, czy też byli związani z Konwojem Wolności? Tych kont w skali kraju nie zamknięto dużo, już nie pamiętam, 200 czy 300, ale postraszono kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy ludzi, którzy dali po 50, 20 dolarów na konwój. Dotacje te zostały bezprawnie ujawnione przez  niby jakiegoś „hakera”, a można podejrzewać, że służby naszego państwa i od razu znalazły się w mediach głównego nurtu. To są metody, które my czujemy na odległość,  bo myśmy przez to przechodzili. Jak popatrzeć na historię demoludów, Związku Sowieckiego, to to wszystko już było.

        Dzisiaj rozmawiałem z ludźmi na proteście. Tam też był  Rebel News i wile osób z takimi kamerkami jak moja,  nie było mediów głównego nurtu, nie było żadnego wozu transmisyjnego Rogersa czy CityTv pomimo tego, że był to całkiem spory protest, kilkaset osób w centrum miasta.

        I znów rozmawiałem z takimi paniami; one przyjechały do Kanady po Pradze 68 roku z Czechosłowacji,  rozmawiałem z panem, pytam dlaczego tu jest? A on, że wyjechał z Węgier w 56… My jesteśmy wyczuleni na to, co się tutaj teraz dzieje, wiemy, do czego to prowadzi.

        Mówiłem o tych mediach; pierwsze, co robisz, jak robisz rewolucję, to bierzesz gazety, media, no bo to jest właśnie podstawa prania mózgów. Jeżeli popatrzysz na to, co zrobili komuniści, jak objęli władzę w Polsce powojennej, to po pierwsze, zrobili Polską Agencję Prasową i obcięli wszystkie rzeczy medialne, były co prawda jakieś katolickie gazety,  były koncesjonowane media opozycyjne w rodzaju Tygodnika Powszechnego, ale ten też zamknęli w latach 50., bo  nie chciał  nekrologu o Stalinie napisać. Media są bardzo ważne, i idą na pierwszy ogień, na pierwszą linię frontu. Dlatego cieszę się, że jeszcze możemy tutaj mówić w Twoim Radiu, bo przecież ustawa C11 już jest w Senacie, czyli w tym roku możemy się spodziewać, że będzie uchwalona i wykosi takich ludzi jak ja, a przede wszystkim zmniejszy niebotycznie ich zasięgi, bo będzie wymagała od tych tzw. prowajderów, żeby ograniczać zasięgi tego rodzaju przekazu.

        Napisałem o tym niedawno tekst, bo są już wytyczne mówiące o „niebezpieczeństwach związanych z dezinformacją i  fake news” itd. Tam się wyszczególnia taką trójcę MDM to jest misinformation, disinformation i malinformation. Rozumiem to pierwsze i drugie.  Ale tam jest również malinformation, czyli gdy informacja jest prawdziwa, faktyczna, ale ją złośliwie rozpowszechnia. I tutaj jako główny przykład,  żeby ludzie się oburzyli, podaje się tzw. pornografię odwetową. Masz jakiś tam związek, filmujecie się w łóżku czy filmujesz ją, a kiedy cię odrzuci, to ty buch umieszczasz to w mediach społecznościowych, w sieci itd. Czyli jest to prawdziwe, faktyczne, ale złośliwie rozpowszechniane. Z tym, że tutaj jest jeden problem, bo tego rodzaju rzeczy już dawno są karalne i nie trzeba dodatkowych przepisów, żeby iść z tym do sądu

        Ale też na kolejnym miejscu czytamy, że te „malinformacje”, to są też takie, które podważają wiarygodność demokratycznych instytucji.

        No i to jesteśmy w domu! Czyli, jeżeli mówisz, że propaganda państwowa, czyli to, co państwo mówi, to jest funta kłaków warte i kłamstwo wierutne, no to podważasz wiarygodność tej instytucji!

        A na dodatek tę całą MDM wsadza się w jeden worek z napisem fake news. To są fake newsy po prostu. Czyli, coś może być prawdziwe, ale jest fake newsem!

        To są niesamowite rzeczy; uciekając z komunizmu myślałem, że zostawiłem za sobą. ten cały idiotyzm, to stanie na głowie. A tu nagle świat, do którego uciekłem, zaczyna mi stawać na głowie i się do mnie śmieje. Coś niebywałego. I niebywałe jest to, że to są te same mechanizmy, że to odbywa  się tak samo. Nie wiem, czy  jest to jakaś ciągłość familijna? Jak oni tę wiedzę zyskali, że to się właśnie w ten sposób robi? No bo przecież, jak weźmiesz propagandę Związku Radzieckiego, to tam było tak samo; my piszemy prawdę, a wszystko, co jest przeciwko nam, to jest fałsz. Stąd gazeta „Prawda”; a wszystko, co jest pisane w innych nie naszych gazetach, przeciwko nam to  imperialistyczna propaganda i fałsz.

        Tutaj mamy dokładnie to samo podejście. Jedna pani, którą spotkałem na tym proteście była byłą nauczycielką, mówiła, że teraz szkoła indoktrynuje, nie wymaga żadnego krytycznego myślenia. Podajemy ci rzeczy do wierzenia, testujemy z tych rzeczy i idziemy dalej. Nie tam, żebyś mogła, na przykład, napisać,  esej, że  zmiana klimatu nie jest spowodowana przez człowieka, albo nie jest spowodowana przez CO2, tylko, na przykład, przez parę wodną i coś jeszcze.

        Dzieci się uczy,  tak, jak było w socjalizmie, że mogliśmy się tam niuansować, ale nie można było ruszyć kanonu socjalistycznych wierzeń.

        Ideologii się nie da zrefutować, nie da się jej obalić. Możesz w nią wierzyć albo nie wierzyć, bo ideologia nie jest naukowa. Ona nie podaje, nie zakłada tak zwanego eksperymentu krzyżowego, to znaczy po to, żeby teoria była naukowa, musi wskazywać na warunki, które jeśli zajdą, to ją obalą.

        Natomiast  ideologia tłumaczy wszystko,  ona wszystko zawsze racjonalizuje. Jest nie do obalenia na gruncie nauki, bo nie jest naukowa.

        I jeżeli  premier Kanady mówi, że trzeba wierzyć w naukę. No to przepraszam bardzo, to jest oksymoron, to jest zaprzeczenie samo w sobie. Cała nauka rozwija się przez kwestionowanie.

        Myślę, że to są właśnie te główne rzeczy  na nowy rok, z jednej strony cyborgizacja kultury, bo wracając do tej sztucznej inteligencji,  ona jest mało twórcza, to znaczy ona kompiluje rzeczy, które już zostały powiedziane, wymyślone, zrobione, natomiast nie ma w tej sztucznej inteligencji, o której mówiliśmy, bo może jest w innej, tego momentu „aha”, to znaczy człowiek myśli, coś tam sobie kombinuje itd. I nagle bum, przychodzi myśl, jak u pomysłowego Dobromira. Nie wiem, czy są tacy, którzy pamiętają jeszcze te dobranocki, ale w moim pokoleniu na pewno.

        Wiesz,  coś w głowie się pojawia i to jest właśnie ta myśl, która popycha cywilizację do przodu,  ta obecna sztuczna inteligencja może to poszerzyć, pogłębić, ująć inaczej, dać ludziom do myślenia, ale na razie z pewnością nas nie zastąpi, a na pewno nas ogłupi, dlatego że po to, żeby człowiek miał ten „moment aha”, musi być wykształcony, czyli musi znać co było wcześniej, nie wyważać otwartych drzwi, nie być analfabetą naukowym, językowym, cywilizacyjnym i kulturowym. Czyli znać te wszystkie konteksty,  to, co było do tej pory. I tylko  ludzie, którzy są wolni do tego, żeby testować różne ścieżki, żeby myśleć,  rzeczy nawet najbardziej nie do pomyślenia są w stanie rozwijać cywilizację,   dopiero wtedy mamy postęp.

        Więc jeżeli nie mamy wolności myślenia, a jeszcze dodatkowo wszyscy ludzie są rozleniwieni, a w szkołach, już teraz zaczyna być problem ze ściąganiem z sieci –  w sytuacji, kiedy żyjemy wśród pokoleń, które nauczone są łatwizny, nie wymagają od siebie itd. to nie dość, że zmniejsza nam się, liczba spermy, zmniejsza się iloraz inteligencji, to jeszcze będziemy ogłupiani przez to, że ileś tam ludzi będzie zdawało egzaminy, czy pisało różnego rodzaju rzeczy w oparciu o podpowiedź  inteligencji sztucznej; czyli będą zastępować swoje myślenie i będzie mniej mądrych ludzi.

        To jest moim zdaniem, rzeczywisty problem w nadchodzących latach, nie tylko tym roku.

        Natomiast, żyje się niesamowicie przyjemnie, żyje się bardzo ciekawie właśnie, gdy człowiek jest tego świadomy.

        Ja bym wszystkich namawiał do poszerzania własnej świadomości i namawiania dzieci do czerpania przyjemności z myślenia. W dzisiejszych czasach naprawdę jest to rewolucyjne. 20, 30 lat temu  to byłby banał i truizm, ale dzisiaj to już nie jest banał, dlatego, że nas się od myślenia oducza. Czymżesz jest myślenie, jak nie kwestionowaniem tego, co nam się podaje, tego co widzimy, tego co inni mówią; zastanawianiem się nad tym, czy ci, którzy do ciebie mówią, mówią prawdę,  patrzenie – właśnie.  jak mówiliśmy o Ukrainie i innych częściach świata, kto, co ma, czyli jakie są te przepływy, te transfery, kto na kogo pracuje, kto zbiera śmietankę, a kto jest tylko zwykłym robolem.

        Więc to są fajne rzeczy i naprawdę wszystkich do tego zachęcam, żeby rozmawiali ze swoimi dziećmi i wnukami na ten temat, bo szkoła już tego nie zrobi. Szkoła oducza od myślenia; szkoła przekazuje kanon nowych czasów. Pół biedy, gdyby szkoła przekazywała kanon naszej cywilizacji czy kanon naszej wiedzy, ale tak nie jest; przekazuje kanon politycznej poprawności, który tak na dobrą sprawę jest mało przydatny w życiu. Oczywiście, znając go będziemy potrafili wygłosić ładne politycznie poprawne przemówienie  prawić komunały, jak kiedyś w PRL-u…

        Jak popatrzeć na przemówienia np. wiceprezydent Stanów Zjednoczonych pani Kamali Harris, to bardzo często przypominają one przemówienia pierwszych sekretarzy. Ja tutaj, uczestnicząc w wielu obchodach, uroczystościach, jak słucham tych polityków, odnoszę wrażenie, że brzmią jak sekretarze. To jest mówienie banałów i komunałów, to jest mówienie po to, żeby nic nie powiedzieć.

Jolanta Ostrowska: Ostatnio w takich bardzo znanych mediach, wpadło mi nawet coś z takim tytułem Polska na skraju krachu, rząd ukrywa prawdę przed Polakami. I tam było właśnie…

– Chodzi Ci o wypowiedź w Redacted Darka Monreo? To jest  Polak z Chicago, którego, mama jest z Krakowa. Poznałem go kiedy mnie wywiadował, gdy pomówiono mnie o antysemityzm. Bardzo lewicowy człowiek.

        Wiesz, ja bym nie przesadzał z takimi stwierdzeniami, Bo skąd to wiadomo? Kraj jest zadłużony – oczywiście wiadomo przez kogo jest rządzony. Polska nie jest samodzielna w tym sensie. To znaczy to jest tak, jak z Ukrainą. Ukraina jest, bo jej nie pozwala się upaść. Więc jeżeli zewnętrzne siły mają interes w tym, żeby taki kraj jakoś tam funkcjonował, no  to właśnie się robi to, co się robi w Polsce. Ja odnoszę wrażenie, że ci ludzie, którzy rządzą, objęli władzę pod hasłami patriotyzmu, powrotu do jakiejś normalności itd. Jeżeli popatrzysz dzisiaj na te pyrrusowe zwycięstwa nad Europą, to  okazuje się, że oni robią wszystko to, o co ta główna soldateska europejska od Polski chce. Więc więc jaka tu jest różnica?

        To tylko jest kwestia, czym motywujemy część społeczeństwa, jedni motywują tym a inni tamtym. I nie ma w Polsce żadnego polityka, który by wyrastał ponad tymi podziałami, bo gdy jest tego rodzaju polaryzacja, to się łatwiej z zewnątrz rządzi. Jedni drugim skaczą do gardeł, a Polacy potulnie pracują na kogo trzeba.

        – Czy ty masz jakiś optymizm w widzeniu przyszłości?

        – Ja jestem wielkim optymistą! Przez długi czas podstawą naszej cywilizacji była wiara. Jeżeli wierzysz, że jesteś nieśmiertelna; a wszyscy katolicy wierzą, że są nieśmiertelni; wszyscy chrześcijanie wierzą w to, że są nieśmiertelni, ale również i wszyscy Żydzi,  muzułmanie, bo przecież wierzymy, że życie się nie kończy tutaj. Więc jeżeli życie się nie kończy tutaj, to…  miłej podróży. Fajnie się jedzie, ale wiadomo, że się to skończy.

        Wiesz, ja już mam z górki. Czyli wiem, że to nie jest n+1. Ten ciąg się nie będzie cały czas rozwijał, pewne możliwości już się sko.czyły. Cóż mi pozostaje, jak obserwować to, co się ze światem dzieje. I myślę, że Pan Bóg ma niezły ubaw patrząc na nas, na tę pychę i próżność, którą w nas szatan rozbudza, mówiąc, że będziemy „jak Bóg”, bo nam da owoce z „Drzewa mądrości”; manipulację genetyczną i tym podobne rzeczy. A potem… A potem albo każdy z nas umrze, a jak nie umrze, to jeden meteoryt strzeli i też będzie do widzenia…

        Wcale nie mówię, że jest beznadziejnie. Trzeba mieć dzieci, trzeba mieć pokój serca, trzeba robić to, co należy robić. Właśnie chodzi o to, że trzeba robić rzeczy, które są przykazane; my wiemy, jak trzeba żyć, są przykazania itd. Żyjmy tak i do widzenia, może coś dobrego z tego wyniknie. Natomiast nie oczekujmy raju na ziemi, nie oczekujmy, że przez zaawansowane technologie my sobie na tym łez padole zrobimy to samo, z czego Pan Bóg nas wyrzucił. Tak nie będzie, a to obiecuje właśnie Klaus Schwab i to obiecują  ludzie, którzy chcą innym robić lobotomię mózgu, oni to tak racjonalizują, że my się samozabawimy przez technologię, że to będzie raj na ziemi, zbudujemy wieżę Babel i sięgniemy Nieba.

         No ale to jest taki „raj”, gdzie wycinają ludzi  aborcją, bo uważają, że ich jest za dużo,  eutanazją też będą wycinali, żeby poprawić Pana Boga i zrobić tutaj niesamowite szczęście na tym łez padole; już zaraz, jutro będzie dobrze, tylko jeszcze muszą usunąć jednych i przeformatować innych. I zauważ, że to całe szczęście jest lokowane w przyszłości. Miałem kiedyś płytę Janis Joplin,  na której ona mówi, że jutro nigdy się nie zdarza, zawsze jest dzisiaj, więc nie należy się tym wszystkim przejmować. Myślę, że dopiero jak człowiek zaczyna patrzeć na życie z perspektywy swojego statusu ontologicznego; kim jest, z perspektywy tego,  że umrze, to rzeczywiście może mieć pokój ducha; zaczyna smakować życie, zaczyna cenić każdą minutę i zaczyna być zadowolony i szczęśliwy wbrew wszystkiemu.

        – Czas się zdecydowanie kończy, tak że bądźmy w tym roku szczęśliwi. Dziękuję bardzo. Chyba pożyczymy jeszcze dobrego roku, bo to nasza pierwsza audycja.

        – Zdrowia, pogody ducha, zdrowia i miłości w rodzinie. Kochajmy innych ludzi. Bo tak patrząc z katolickiego, chrześcijańskiego punktu widzenia, miłość jest główną siłą sprawczą we wszechświecie. Przecież jesteśmy tylko przez to, że Pan Bóg nas ukochał.