Znajoma mojego dobrego znajomego zaczęła nie tylko tracić pamięć, ale także zachowywać się dziwnie. Ten dobry znajomy tak trochę kręcił z tą znajomą. Przynajmniej na to wyglądało przez kilka dobrych lat. Nie pomieszkiwali razem, ale: jeździli razem na wakacje (nawet do rodzin do Polski), spędzali razem sylwestry, wyprawiali sobie urodziny i imieniny, chodzili do kina, teatru i na różne spotkania. Szczególnie lubili te organizowane przez Forum Dyskusyjne działające przy Gminie 1-szej Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie. Co prawda, to raczej znajoma chodziła dla towarzystwa, bo zainteresowania dyskusyjne miała nikłe. Raczej w rozmowie używała dużo czasowników takich jak: poszłam, kupiłam, ugotowałam, upiekłam, posprzątałam. Trochę mnie to dziwiło, bo znajomy (znałam go jeszcze z Polski) elokwentny jest, do rozmowy skory, nieźle wykształcony, i z niezłą (bo prywatną) emeryturą. Zagadywałam go kilkakrotnie w sprawie tego długiego chodzenia z tą panią, bo mi się to wydawało niesprawiedliwe przede wszystkim dla niej. Wiecie jak to jest. Kobieta podchodzi do wszystkiego bardziej emocjonalnie, przywiązuje się, robi sobie nadzieje. A ten nic. Jeszcze mi oschle odburknął, że jej nigdy niczego nie obiecywał. Nie? A na obiadki i kolacyjki to do niej chadza, a to do kina zabiera, i na balu żeglarza w polonezie prowadzi? Co prawda narzekał, że ona nie lubi filmów akcji, za którymi on przepadał. Zażartowałam, że filmy akcji, to w naszych czasach, wspólnych przecież czasach, należały do kategorii filmów wojennych. Zresztą nie pamiętam czy były jakieś inne?  Poza tym na pewno lubi dramaty, romanse i operę. Więc powinni chodzić na zmianę, raz na to co lubi on, raz na to co ona. Gadała co wiedziała, ale mnie w moim (niestety skandalicznie zakończonym) małżeństwie, to się zupełnie nie udało. U nas to był, raz tak, i raz znowu tak samo. A moim największym przewinieniem był brak podziwu dla narcyza – ale to już inna opowieść.

        Ostatnio pan znajomy zaczął narzekać, że jego pani nie pamięta.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

        – A ty pamiętasz? – zapytałam z głupia. – Przecież wszyscy od czasu do czasu czegoś zapominamy. Ja na przykład teraz kiedy mam znacznie mniej na głowie pamiętam wszystko znacznie lepiej.

        – To nie o takie sporadyczne zapominanie chodzi. Tylko takie bardziej systematyczne. Na przykład nie pamięta, że już jedliśmy lunch. I nie pamięta co na ten lunch było. Albo planuje zapiekanki z grzybami i serem topionym, ale zapomina o tym i nie kupuje nic na lunch.

        – Może nie ma pieniędzy? – pytam żeby ratować sytuację przed najgorszym.

        – Ma, bo przecież na jedzenie daję. – fakt, nigdy nie był skąpy.

        – A ostatnio to nie dość, że zupełnie nie ma poczucia czasu, np. idzie do kościoła na mszę dwie godziny spóźniona, to nie płaci rachunków.

        – A skąd wiesz? – pytam, bo przecież mieszkają osobno.

        – Zdenerwowana pokazała mi upomnienia, i zdaje się nie rozumie o co chodzi.

Już więcej nie musiałam wiedzieć. Poradziłam mu żeby jak najpilniej skontaktował się z jej córką mieszkającą w Polsce, a  z panią jak najszybciej poszedł do lekarza, wyjaśnił wszystko i poprosił o badania specjalistyczne. I najważniejsze, żeby jej w tym momencie nie zostawił samej.

– Ale to przecież nie jest moja żona – żachnął się.

No właśnie. To kto to jest? Nikt?

MichalinkaToronto@gmail.com Toronto, June 2, 2023