No bo jakże inaczej to nazwać? W zeszłym tygodniu pisałam o milczeniu jakie zapadło po medialnej histerii (tak, tak, cały świat o tym mówił) choć faktycznych podstaw i żadnych niezidentyfikowanych grobów dzieci wtedy (2021) nie było, co było przecież do zweryfikowania, To że ktoś coś o ukrytych śmierciach dzieci mówił i o nieoznakowanych grobach dzieci ze szkół z internatami dla dzieci First Nations (kiedyś nazywanych Indians) nie jest wystarczające do wszczęcia kanadyjskiego samobiczowania z tego powodu.
Federalny departament do spraw Indian (Department of Indian Affairs) został przemianowany za czasów obecnego rządu na departament d/s Rdzennej Ludności i osobny departament d/s Północy (Indigenous Affairs  Canada, and Northern Affairs Canada). Ta była nazwa z Indian Affairs była niepoprawna politycznie.
Kiedyś jedna wredna pani w Toronto z wiadomej gazety posądziła mnie (byłam wtedy prezeską Kongresu Polonii Kanadyjskiej Okręg Toronto) o zdefraudowanie jakichś pieniędzy. Tak jej powiedziała inna pani, już wtedy z ewidentnymi objawami halucynacji starczej demencji. No cóż, opinia o tym, że jestem złodziejem, złodziejem mnie nie czyni, prawda? Olałam to i nie dałam się sprowokować, bo o to właśnie chodziło, o rzucenie fałszywego świadectwa przeciwko Kongresowi Polonii Kanadyjskiej. A po co? No bo jak my jesteśmy słabi, to inni tym samym są mocniejsi. Chodzi o stworzenie dziury, w którą wleci każdy inny. Proste jak budowa cepa. Ale niektórzy tego nie rozumieją do dziś. Wtedy chodziło o wykorzystanie starej kobiety do stworzenia prowokacji personalnej, choć to wcale personalnie o mnie nie chodziło, a o obniżenie prestiżu kongresu, a tym samym całej Polonii. Takie szykany nie tylko mnie dotyczyły, ale także prezesów przede mną, i po mnie. I tak jest do dzisiaj. A my jak ślepcy, z manią opętanego powtarzamy, że jesteśmy ‘apolityczni’. A ta apolityczność Polonii to majstersztyk manipulacji innych grup nami. No bo jak jesteśmy apolityczni, to będziemy tylko jeść kiełbasę, ją popijać wódką, i paradować w strojach ludowych. Tak jak to pokazano na wstępie w filmowym paszkwilu na Polaków, z roku 1981, pod tytułem Konopielka.
Wcześniej, bo w 1971 ukazała się książka pod tym samym tytułem Ireneusza Redlińskiego.
Jakoś nigdy nie wiedziałam z czego się w tym paszkwilu na nas śmiać? Z głupoty pomieszanej z prymitywizmem Polaków? Nie wiem skąd ten Redliński taki obraz wsi polskiej wziął, pewnie skumał się z Jerzym Kosińskim, który podpisał swoim nazwiskiem książkę ‘Malowany ptak’ – okrutny paszkwil na polskich chłopów, którzy ratują żydowskie dziecko w czasie II Wojny Światowej.
Ta książka to czysty fałsz, udokumentowany, bo rodzina Kosińskiego (Lewinkopf) została uratowana, bo ksiądz Eugeniusz Okoń wystawił całej rodzinie świadectwo chrztu – za które to fałszerstwo groziła mu kara śmierci, gdyby Niemcy się o tym dowiedzieli. Cała wioska Dąbrowa Rzeczycka, w okolicach Stalowej Woli, pomagała zagrożonym ludziom – nie tylko Żydom. Bo tak jesteśmy nauczeni i tak postępujemy. Pisałam o przypadku fałszerstwa książki Kosińskiego wielokrotnie, ale szczególnie teraz należy o tym pisać – ciągle. Tak długo jak  książka – fałszywy paszkwil na Polaków „Malowany Ptak” – jest ciągle pozycją lektury obowiązkowej w systemie edukacji w Izraelu.
Dlaczego ta książka bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, jest dalej dostępna w Empiku, i to w kilku językach?  Czemu to wszystko służy? Proste: zdegradowaniu i osłabieniu nas jako grupy. Znów i ciągle powinniśmy się wstydzić za to kim jesteśmy, bo wtedy jesteśmy słabi i nie potrafimy się obronić. Proste? Jak budowa…
A czemu służy samobiczowanie Kanadyjczyków przez naszego premiera Justina Trudeau?
W zeszłym tygodniu pisałam o kanadyjskiej orgii zakłamania medialnego związanego z setkami (niektórzy twierdzili tysiącami) nieoznakowanych grobów dzieci przed szkołami z internatem (residential schools). To nie o to chodzi, że ktoś tak napisał, albo miał podejrzenia. Bez należytego zbadania całej sprawy, media wpadły w histerię skandalu. Objął on cały świat: Washington Post, New York Times. A pomógł im w tym nasz premier. Cały świat obiegło zdjęcie Justina Trudeau klęczącego nad ‘nieoznakowanym grobem’ z pluszakiem w ręce. Bardzo to aktorskie zdjęcie, bardzo wymowne, było wzruszające. Tylko…Fałszywe. Bo w 2021 premier klęczał przed grobem na cmentarzu katolickiem, bez nieoznakowanych grobów. Zdjęcie można zobaczyć, między innymi na stronie Toronto Sun https://torontosun.com/opinion/columnists/goldstein-justin-trudeaus-tears-wont-lead-to-reconciliationgh]

Zobaczcie i przypomnijcie sobie ten aktorski gest premiera,  i zapamiętajcie. A przecież tak niewiele wysiłku trzeba było, żeby to wszystko sprawdzić, zanim rozpętała się nagonka. Efekt przyszedł szybko w postaci zbezczeszczonych i podpalanych kościołów. Nie tylko na terenach rezerwatów, ale i u nas. Niedawno figura Matki Boskiej przed kościołem St Vincent de Paul (prawie naprzeciwko polskiego kościoła Św. Kazimierza na ulicy Roncesvalles w Toronto) została zbezczeszczona.
Ponieważ za zdjęcia trzeba płacić, podaję adres strony internetowej z Toronto Sun, z września 2021 (tak prawie dwa lata trwało to kanadyjskie samobiczowanie w świecie) gdzie nasz premier Justin Trudeau klęczy nad niby nie oznakowanym grobem, grobem bezimiennego dziecka, zaciskając w wymownym geście rozpaczy pluszowego misiaczka. Jak naszemu premierowi przystało, zdjęcie jest bardzo wymowne. Bardzo wzruszające, no po prostu chwytające za serce. Tylko… Okazało się, że klęczy na grobie (zidentyfikowanym) na byłym cmentarzu katolickim. I co? Nikt tego nie wiedział? Nikt tego wcześniej nie sprawdził? No cóż, nasz premier już nas z takimi aktorskim figurami otrzaskał.
Skandal za skandalem. A to ‘black face’ (przebrany i pomalowany za czarnego), a to jakieś niestworzone tańce (z rodziną) w Indii – że nawet mieszkańcy Indii się dziwili, co to za stroje, i co to za tańce; a to gospodarczy skandal za skandalem; a to skandale z fundacjami (Wee i fundacja Pierre’a Trudeau); a to przyjmowanie ukraińskich nazistów z SS Galizien w parlamencie kanadyjskim.   Nic to więc dziwnego, że jako jeden z bogatszych krajów zjeżdżamy błyskawicznie w dół. Już spadliśmy z dochodem na głowę do roku 2009, a im niżej tym szybciej się ze zjeżdżalni jedzie. W zeszłym tygodniu przeczytałam, że nieoznakowane groby dzieci, są obecnie określane jako ‘anomalia’.

Ale tak było od początku! Początkowe (kilka lat temu) badania gruntu przed residential schools wykazywały ‘anomalia’: korzeń, skały, zbite grudy ziemi. No cóż, każdy interpretuje tak jak mu pasuje i potrzeba. Tylko dlaczego nasz rząd, z premierem na czele dał się w to wpuścić i nas wszystkich w to skandalicznie wciągnął?
I to jest pytanie. Czemu to wszystko miało i ma służyć? Kto na nas kręci bicz degradując Kanadę, naszą historię i nas samych?

Alicja Farmus, 
Millbridge, 1 czerwca, 2024