Więc już jest po prezydenckiej debacie, która okazała się gwoździem do trumny szans Bidena na II kadencję. Sama prezencja obolałego zdrowotnymi problemami Prezydenta i jego makijaż (ktoś kąśliwie powiedział “zrobiony w Domu Pogrzebowym”) wskazywała na wynik toczącej się Debaty. Już po pierwszych minutach widać było, że Biden powinien dać sobie spokój i poszukać dobrego Domu Spokojnej Starości. To największa klapa w dziejach prezydenckich debat, Biden po tygodniu przygotowań (może był przetrenowany?) i odpoczynku często mieszał fakty, niezrozumiale coś bełkotał, nie kończył zdania i ten niemy, nieobecny wzrok, wygląd. I tylko pomyśleć, że ktoś taki ma dostęp do nuklearnych kodów Ameryki…

Jak zwykle fabrykował fakty, za wszystko winił poprzednią administrację Trumpa, kłamiąc wielokrotnie jak z rękawa, ale Trump stał zrelaksowany, uśmiechnięty, nie dał się wciągnąć, robił ździwione miny i usiłował prostować wywody Bidena. Ta łatwość kłamania przez Bidena przypomina pewnego polskiego polityka. W pewnej chwili oświadczył że to on ma poparcie związków zawodowych Straży Granicznej, w odpowiedzi natychmiast na “X” Muska pojawił się tweet tychże strażników zaprzeczający twierdzeniom Bidena. Ten z kolei coś marudził, co trudno było zrozumieć. W pewnej chwili Trump powiedział:

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nie wiem co on powiedział i wątpię czy on sam wie”

Po debacie Biden nawet pomachał widowni, której przecież nie było… Już podczas Debaty aktywiści, konsultanci, macherzy i liderzy Partii Demokratycznej w mediach społecznościowych zaczęli się zastanawiać nad wymianą Bidena na innego kandydata. Jednak to nie takie łatwe, bo to on sam musi zrezygnować i zgodzić się odejść. Były kandydat na prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej Andrew Yang podczas debaty tweetował, że już czas usunąć Bidena z pozycji kandydata. Nawet Van Jons, lewicowy aktywista od Obamy (z Oakland, Kalifornia) wyznał po debacie: “To bolało”

Pierwsze komunikaty od kampanii Bidena sugerowały, że Biden przechodzi grypę i nie jest w pełni sił. Z drugiej strony żona, dr Jill Biden zabrała go natychmiast na salę z widownią jego zwolenników i entuzjastycznie zapowiedziała kontynuowanie dalszej kampanii (chory, czy nie?). Jill na scenie potraktowała go jak dziecko:

Odpowiedziałeś na wszystkie pytania, byłeś kompetentny”.

Różnica wizerunkowa i prezencji między kandydatami była olbrzymia. Wydaje się, że Trump “pozamiatał” i drugiej debaty z Joe Bidenem może już nie być. Z drugiej strony nie jesteśmy dziećmi i dobrze wiemy, że całą tą sceną wyborczą z figurantem prezydentem Bidenem kieruje “grupa trzymająca władzę”. Obama w ciągu dwóch swoich kadencji położył fundamenty pod przeobrażenie Ameryki zgodnie z kursem przebudowy świata w kierunku urzeczywistnienia NWO. Trzecia kadencja Obamy (od czasów śmierci F.D. Roosevelta dozwolone są jedynie dwie!) zwana jest też pierwszą kadencją Bidena i to w tej kadencji zespół Obamy odniósł największe sukcesy w demontażu tradycyjnej Ameryki. Teraz wszystko co złe można przypisać niedołężnemu Bidenowi. Oczywiście Trump był wypadkiem przy pracy i tym razem będą wiele robić, aby ta sytuacja się nie powtórzyła, ale kto wie?

Partia Demokratyczna jest w szoku, totalnie zaskoczona takim rozwojem sytuacji, ale stan Bidena (fizyczny i psychiczny) pogarszał się od dawna, tyle, że informacje o nim były wygaszane, wyśmiewane i jeszcze wczoraj określane mianem “fake newsów”. Za tym wszystkim stoi oczywiście partyjna wierchuszka, która teraz ruszyła do szukania nowego kandydata. Przecież pozostawienie Bidena ogromnie zaszkodziłoby demokratycznym kandydatom na inne stanowiska w wyborach “bez entuzjazmu”.

Wydaje się, że teraz karty ma bardzo ambitna żona Bidena Jill, która zostanie “skonsultowana” przez partyjnych macherów, aby Biden postąpił zgodnie z ich życzeniami i partyjnym wyborczym grafikiem. Mogą jej obiecać, że łagodniej potraktują wychodzącą na jaw ogromną korupcję klanu Bidenów.

Zrzeczenie może nastąpić podczas Narodowej Konwencji Partii demokratycznej w sierpniu, ale kto zastąpi stetryczałego, skorumpowanego Joe? Chyba nie śmiechotka wiceprezydent Kamala Harris, czy będą to gub. Gavin Newsom, czy gub. Gretchen Whitmer? Może jednak Michelle Obama? Wkrótce na powierzchni pojawi się więcej informacji na ten temat.

W sumie to smutne i skandaliczne wystawiać do walki i pokazywać starszego człowieka w takim stanie fizycznym i psychicznym, graniczy to wprost ze znęcaniem się na kimś kto zupełnie już nie jest w formie i należałoby go zostawić w spokoju…

Jacek k. Matysiak Kalifornia, 2024/06/28