W poniedziałek złożę rezygnację na ręce prezydenta Emmanuela Macrona – zapowiedział premier Francji Gabriel Attal po ogłoszeniu wyników drugiej tury wyborów parlamentarnych, które wygrał lewicowy sojusz Nowy Front Ludowy (NFP).

„Dziś ugrupowanie polityczne, które reprezentowałem w tej kampanii, nie ma większości, więc jutro rano złożę rezygnację na ręce prezydenta” – powiedział Attal, który obronił mandat posła do Zgromadzenia Narodowego.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Według sondaży exit poll obóz Macrona uzyskał 120-150 mandatów z parlamencie, co dało mu drugie miejsce w wyścigu.

„Mamy trzy razy więcej posłów niż szacowano na początku tej kampanii” – zaznaczył polityk. „Dzięki naszej determinacji i sile naszych wartości, skrajności nie mogą kierować żadną większością absolutną (w parlamencie)” – dodał.

 

Wstępne wyniki drugiej tury wyborów we Francji pokazują, że klęskę poniosła Marine Le Pen i jej Zjednoczenie Narodowe, które będzie miało tylko 115-150 mandatów. Wygrał lewicowy Nowy Front Ludowy, który wprowadzi 175-205 deputowanych. Macroniści otrzymają 150-175 mandatów, a Republikanie 60-70.

Marine Le Pen i jej ugrupowanie polityczne ostatecznie przegrywa przedterminowe wybory parlamentarne we Francji i nie będzie w stanie utworzyć rządu.
Punktualnie o godz. 20 ogłoszone zostały wstępne (exit poll), sondażowe wyniki drugiej tury wyborów do Zgromadzenia Narodowego.

Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen  znalazło się dopiero na trzecim miejscu  ze 115-150 deputowanymi.

Ordynacja wyborcza   zadziałała na korzyść paktu republikańskiego
Francuska specyfika ordynacji wyborczej do parlamentu zakłada, że tak naprawdę liczy się frekwencja i poparcie w każdym jednomandatowym okręgu.

Dokładnie tydzień temu odbyła się pierwsza tura i wybrano zaledwie 76 deputowanych na 577 członków Zgromadzenia Narodowego. Ci   otrzymali w swoich okręgach poparcie 50 proc. + 1 głosów, przy frekwencji, która przekroczyła 25 proc. W pozostałych 501 okręgach konieczna była dogrywka.

Chcąc powstrzymać RN – i nie dopuścić do tego, aby głosy przeciwników skrajnej prawicy rozłożyły się na pozostałych kandydatów – prezydent Emmanuel Macron zaproponował przewodniczącemu Partii Socjalistycznej Olivierowi Faure pakt republikański. Polegał on na tym, że wszędzie tam, gdzie do drugiej tury przeszli trzej kandydaci, w tym kandydat RN oraz macronista i przedstawiciel lewicy, z walki o mandat wycofał się ten, który miał mniej głosów.

W ponad 200 okręgach doprowadzono więc do sytuacji bezpośredniej walki o mandat przedstawiciela partii Marine Le Pen i “sił demokratycznych”.

To przyniosło spodziewany efekt. Prawica, według wszelkich powyborczych sondaży, nie będzie w stanie uzyskać absolutnej większości 288 głosów.

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przyszły kandydat na stanowiska premiera Jordan Bardella ogłosił, że podejmie się tworzenia nowe rządu tylko wtedy, gdy będzie miał silny mandat. Już wiadomo, że prezydent nie wskaże go na funkcję premiera.

W następną niedzielę przypada święto narodowe, rocznica zburzenia Bastylii. Tradycyjna parada wojskowa w Paryżu powinna się odbyć w poczuciu, że prezydent kontroluje sytuację.

Za kolejne dwa tygodnie, dokładnie 26 lipca, nastąpi oficjalne otwarcie Igrzysk Olimpijskich, ukochanego dziecka prezydenta Macrona.

Przy bardzo dużej frekwencji przekraczającej 65 proc. uprawnionych do głosowania, ponad jedna trzecia obywateli opowiedziała się przeciw dotychczasowemu sprawowaniu rządów żądając mniej polityki, więcej myślenia o gospodarce, tworzeniu nowych miejsc pracy, opiece medycznej, szkole i wyższych uczelniach.