Są takie wydarzenia i wartości w dziejach państwa, które kształtują tożsamość narodu, a które powinny być znane już od dzieciństwa. Wartości niezbywalne, które trzeba chronić i pielęgnować. Taką wartością ważną, między innymi też ważnymi, jest umiłowanie Ojczyzny, a przez to ochrona przed utratą niepodległości i osobistej wolności !

 

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W XVIII wieku nie zachowano tych wartości i mimo, że była wtedy Rzeczypospolita Polska Obojga Narodów, kraj ogromny i mocny, mimo to nie upilnowano Polski. A może właśnie dlatego, że była Obojga Narodów, to niestety dopuściła w 1772 do pierwszego rozbioru. Potem było jeszcze gorzej, rozbiór drugi i trzeci, zniknęły granice Polski. Naród polski  nigdy nie pogodził się z taką  stratą i podejmował próby odzyskania wolności.  Droga jednak była długa, zbyt długa, kręta, wyboista, trudna do przebycia, ale nie  rezygnowano, nie zawracano, bo ta droga  miała jeden cel, to była droga do wolności ! Droga pełna tragizmu i bólu, pełna wyrzeczeń, upokorzeń, a na niej morze wylanej krwi, czasem bratniej krwi!  Płacono wysoką cenę, nawet za marzenie o wolności, chociaż wiemy, że wolność nie zna ceny, wolność jest bezcenna!  Wierzono jednak, że ona przyjdzie… i przyszła… i jest, wywalczona orężem, ale także wiarą, nadzieją i pragnieniem bycia wolnym. Teraz cieszy się każdego ten, kto czuje się wolnym. Czy ona pozostanie na dłużej, czy da się ją zatrzymać, czy potrafimy o nią zadbać należycie, czy potrafimy ją  obronić, czy potrafimy bronić siebie, gdy zajdzie taka konieczność ?!  Wiemy już,  że nie zawsze dało się wolność obronić, że utracono ją aż na 123 lata. To był czas niewoli, podły czas ! – Czas pogardy, czas deptania polskości przez zaborców, i był czas nadziei, poprzez wiarę, świadomość kim jestem, poprzez zrywy wolnościowe, powstania.  Był czas pierwszej wojny światowej (1914 – 1918), a w jej centrum  Polska rozdarta, w rękach zaborców, dała swych synów na front !  Wplątani w wojnę, rozsiani po wrogich armiach, zmuszeni walczyli przeciw sobie, brat przeciw bratu ! – przelewali krew i…i wywalczyli Polskę wolną ! – trochę  szczęśliwie, lecz zasłużenie ! Mocarstwa się rozpadły (1918), Polska była wolna, Polacy zjednoczeni. Zjednoczeni do tego stopnia, że nie ulegli nawale bolszewickiej w 1920 r. , która przewaliła się przez Polskę. Nie ulegli, mimo przeważającej siły wroga, mimo bolszewickiej propagandzie, wspomaganej przez polskich zdrajców marzących o komunistycznych rządach i bolszewickim ładzie w Polsce. Polacy byli wolni, choć okradzeni przez zaborców że wszystkiego, biedni, ale wolni !  Polacy cieszyli się wolnością, lecz nie długo, za krótko, bo już od 1939 r pogrzebano nas znowu na wiele lat. Tak łatwo jest wolność utracić, jak trudno jest wolność odzyskać!

 

 

Niestety, nie odzyskano wolności po drugiej wojnie światowej, chociaż dla Europy, dla świata wygranej, lecz niestety dla Polski przegranej.  Przegranej, bo jeszcze w czasie jej trwania w 1944 roku, na tak zwanych terenach wyzwolonej dawnej Polski instalował się “polski” – nie polski rząd. Już wtedy “wyzwolone” tereny Polski mogły doświadczyć sowieckiego terroru i rządów frakcji żydowskiej niby tego “polskiego” rządu. Tak było i po 1945 roku przez dekadę rządów umocowanej już prawnie w PZPR tejże frakcji żydowskiej. Postępował terror, zamordowano tysiące polskich patriotów po sfingowanych procesach. To wszystko pod nadzorem sowieckich agentów. Kończono proces likwidacji narodu polskiego, zapoczątkowany w 1936 – 1938, na terenach sowieckich, gdzie mordowano polskich obywateli, także w 1939, kiedy to Armia Czerwona “wkroczyła” do Polski i w 1940 r. już w lutym zaczęła się deportacja polskiej cywilnej ludności na Sybir. Także w 1940 r. poprzez Katyń i inne miejsca mordu polskich oficerów,  inteligencji różnej profesji kontynuowano zbrodniczy akt na narodzie polskim. Tak też było przez pozostałe lata drugiej wojny światowej. Po wojnie katownia na ul Rakowieckiej w Warszawie była kontynuacją tego procesu, mającego na  celu likwidację najbardziej wartościowych polskich obywateli. Mordowano największych patriotów, wybitne osobowości, czyli kwiat polskiego społeczeństwa.   “Rakowiecka”, miejsce okrucieństwa, pozostała symbolem hańby ówczesnych władz Polski, która jak na ironię przyjęła nazwę Polski Ludowej.  Ciągłego terroru nie powstrzymała nawet śmierć  zbrodniarza wszechczasów Józefa Stalina (5 marca 1953 r.).  Tak więc wydawać by się mogło, że po tym wielkim terrorze, śmierci tysięcy  patriotów społeczeństwo polskie jest już spacyfikowane.

 

 

Ale oto 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu wydarzyło się coś, o czym nie wolno zapomnieć, co trzeba przypominać, zwłaszcza teraz, gdy jest tendencja do ograniczenia nauki historii w szkołach. I to w czasie, gdy kompromitują się niewiedzą historyczną nie  tylko młodzi, ale nawet polscy parlamentarzyści !
Otóż wtedy w 1956 r. w Poznaniu zaczyna się coś dziać, rusza wielki marsz pod hasłem “Chleba i wolności”. Rozpoczął się poznański “czarny czwartek’. Na ulicach pojawiły się czołgi dowodzone przez sowieckiego agenta, przywiezionego do Polski już w 1944 roku, by pilnował pro sowiecki kierunek rozwoju Polski. To Gen. sowiecko – polski Stanisław Popławski, “weteran” wojny polsko – bolszewickiej 1920, który walczył po stronie bolszewickiej. W Polsce Ludowej w PZPR i zajmujący ministerialne stanowiska, jednocześnie bohater związku sowieckiego. Miał więc rachunki do wyrównania w Polsce po przegranej wojnie w 1920 r. , więc ochoczo ruszył do pacyfikacji ludności.

Protest poznański rozpoczęli pracownicy największych zakładów w Poznaniu im Hipolita Cegielskiego, (wtedy, a jakże by inaczej, nazywały się “Stalina”). Hipolit Cegielski to polski przemysłowiec i polski patriota, który o to co polskie walczył z zaborem pruskim. Nie tak jak chciałby obecny prezydent Poznania Jaśkowiak, który zamierza oprzeć rozwój  miasta na pruskim – antypolskim dziedzictwie.  Ten strajk – właściwie powstanie w Poznaniu, to było otwarte przeciwstawienie się władzy, bo wreszcie po latach terroru (1944 – 1956) społeczeństwo polskie powiedziało władzy – “Dość”.  To nie był tylko strajk robotniczy, to było właśnie powstanie, bo do robotników przyłączyła się też polska młodzież, nastoletni chłopcy nieśli biało czerwone sztandary, zbroczone krwią, bo do uczestników strzelano. Na sztandarach były jakże symboliczne i wymowne hasła: “Precz z dyktaturą !”, “Precz z ruską demokracją !”, “Chleba i wolności !”

Powstańcy zajmowali gmachy publiczne, rozbili więzienie przy ul. Młyńskiej, jakaż musiała być determinacja i złość, skoro nawet zaatakowali gmach ówczesnego UB, atakowano komisariaty MO i zabierano nawet milicyjną broń. Trzeba przyznać, że wielu milicjantów i żołnierzy nie protestowało, a nawet sprzyjało powstańcom rozumiejąc słuszne protesty.
Dla uspokojenia sytuacji do Poznania wysłano z Warszawy Józefa Cyrankiewicza i Edwarda Gierka, którzy raz straszyli, raz obiecywali, ale chodziło im.tylko o utrzymanie władzy. Do dziś pamiętne są słowa Cyrankiewicza: “Kto podniesienie rękę na władzę ludową, to ta władza odrąbie mu rękę”. Gierek 20 lat po tych wydarzeniach, kiedy został pierwszym sekretarzem PZPR zmienił Konstytucję PRL, gdzie min. zapisano: “wieczna przyjaźń z Sowietami i wieczne rządy PZPR!   Teraz niektórzy chwalą Gierka… właśnie za co?!
Wtedy w Poznaniu do pacyfikacji użyto 10 tys wojska i ludzi bezpieki, 420 czołgów, także działa i transportery opancerzone. W dniach 26 – 29 czerwca 1956 r. zginęło w Poznaniu ponad 70 osób, kilkaset było rannych, prawie 700 osób aresztowano i wielu z nich skazano na więzienie. Były więc straty, ale ludzie w całej Polsce nie tylko w Poznaniu podnieśli się z kolan. Społeczeństwo powiedziało – “DOŚĆ” dla ówczesnej władzy!  Ale do pełnego zwycięstwa była jeszcze daleka droga, ale możliwa przebycia, by wreszcie poczuć smak wolności. Decydujący na to wpływ miał 10 milionowy ruch “Solidarności”, działalność Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Papieża Jana Pawła II i właśnie te wydarzenia – powstanie poznańskie, gdzie władza poznała gniew ludu, ostrzeżenie przed dalszym takim rządzeniem. Jesienią tegoż 1956 roku, gdy sytuacja polityczna zaczęła się zmieniać, władza przyznała, że był to słuszny robotniczy protest, ale jak wiemy nie tylko robotniczy, bo transparenty z anty rządowymi hasłami wisiały niemal na każdym domu w Poznaniu. Propaganda komunistyczna bagatelizując te wydarzenia nazywała je “wypadkami poznańskimi”.

To tylko jeden z epizodów w  zmaganiach o taką oczywistą rzecz by być gospodarzem we własnym kraju, ale też, żeby nie być ciemiężonym także przez swoich. Widzimy więc jak trudno było odzyskać, to co kiedyś utracone, bo przecież Polska była wolna, wielka, kwitnąca i silna, niosła wolność innym ciemiężonych narodom, aż w końcu straciła wszystko, przez swoje błędy a także pazerność sąsiadów z imperialistycznymi skłonnościami.

Czy mamy powielać te błędy, bo znów zaczyna się od bezprawia i pogwałcenia prawa. To właśnie możemy obserwować teraz. Cóż to jest, gdy proces o potrącenie pieszego ciągnie się 10 lat i kończy się przedawnieniem, bo sprawcą jest ktoś “ważny”, czytaj nietykalny, “równiejszy od równych”. I wiele innych podobnych spraw, jak długo to będzie podobać się ludziom? Czy już tego nie jest za dużo? Czy prezydent nie ma nic do powiedzenia? Czy osobę ułaskawioną  można za to samo skazać ponownie? Czy eksperci mogą zmieniać prawo ustanowione na żądanie rządzących ?  Czy urzędy publiczne można przejmować siłą? Czy przewód sądowy można zamknąć nie skazując oskarżonego a mając dowody jego winy?

Czy zmiana rządu powinna być powodem do przekreślenia kadencyjności? Tyle pytań i jeszcze więcej, na które ten rząd nie odpowie, bo to pytania retoryczne.
Społeczeństwo natomiast się przygląda, na razie nie odczuwa tak bardzo zmiany rządu, ale widzi, że rząd sobie nie radzi,  ale już widać, że tu i tam jest zastój, że są zwolnienia grupowe, że w pewnych dziedzinach gospodarki grozi nawet zapaść, niebezpieczne spowolnienie produkcji przemysłowej, a rolnicy niepewnie patrzą w przyszłość z obawą o jutro !

Szkolnictwo w odwrocie, zamiast podnosić poziom nauczania, coraz niższe wymagania wobec uczniów. Zmienia się programy nauczania, lektury szkolne. Wyrzucani są wybitni twórcy z programów  szkolnych.  Rezygnacja już w przyszłym roku szkolnym z doskonałego podręcznika prof. Wojciecha Roszkowskiego: “Historia i teraźniejszość”, który to podręcznik, ta książka wyeksponowana jest w księgozbiorze w wielu polskich domach.
Kilka dni temu minister Nowacka oznajmiła, że rezygnuje z takich wybitnych polskich autorów jak Jarosław Marek Rymkiewicz i Jacek Dukaj, tłumacząc to następująco: “Lista lektur była gigantyczna i niestety nie czytana. Były pewne pomysły indoktrynacyjne, na przykład w ostatnich latach poskładano poezje niejakiego Rymkiewicza. Eksperci bardzo rekomendowali usunięcie. Podpisałam dokument, gdzie pan Rymkiewicz i pan Dukaj się nie pojawiają.   Dla minister Nowackiej wybitny polski poeta i pisarz to jakiś tam “niejaki Rymkiewicz”.  Rymkiewicz niewygodny, bo od pokoleń patriota, mimo, że nie zupełnie polskiego pochodzenia urodzony z nazwiskiem Szulc, kojarzone z niemieckim, więc przyjął nazwisko jego babci z domu Rymkiewicz, zresztą jego ojciec Władysław, prozaik, miał taki pseudonim literacki.

Niewygodny Rymkiewicz, bo prawie zawsze w opozycji i niewygodny pisarz. Jego wiersz: “Kiedy się obudziłem Polski już nie było” , traktujący o Warszawie pod rosyjską okupacją, jest dla rządzących bardzo nie wygodny. Tak samo wiersz: “Do Jarosława Kaczyńskiego”, napisany już 9 dni po katastrofie smoleńskiej, w którym między innymi pisze:

…”Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
I ta druga – którą wiozą na lawecie
To w naszą krew jak sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana…”
…”Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu…”

Prof. Marek Rymkiewicz znany i nagradzany wieloma prestiżowymi wyróżnieniami. Warto poznać jego poezję jak np. “Zachód słońca w Milanówku”, nagrodzony za to poeta  prestiżową nagrodą “Nike”. Jego proza: ‘Kinderszenen”, czy “Wieszanie”, to dzieła, które cieszą się powszechnym uznaniem.

Następny niewygodny na “aucie” Jacek Dukaj także nie mniej wybitny pisarz,  specjalista w tematyce fantastyczno – naukowej, laureat wielu prestiżowych nagród, znany z głośnych powieści: “Czarne oceany” i “Lód”.

Dlaczego więc odbierać młodzieży możliwość omawiania w szkole, na lekcjach takiej twórczości, przecież młodzi uwielbiają fantastykę. Wiem, bo mam jeszcze z lat młodości wszystko co napisał Lem, wtedy chłonąłem to co pisał i teraz też czasem zajrzę, by tę twórczość odkryć na nowo.

Pani Nowacka powinna wiedzieć, że przez naukę do wolności.
A to przecież nie koniec na tych twórcach, bo zapowiada się może nie likwidację całkowicie, ale okrojenie takich autorów jak Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Prus, Sienkiewicz i wielu innych twórców kształtujących tożsamość narodową Polaków, na których wychowały się całe pokolenia. Postanowiono wyrzucić nauki papieża Jana Pawła II i  Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego, właśnie tych, którzy kształtowali oblicze Polski i przeprowadzili społeczeństwo w wierze przez trudny czas Polski Ludowej. Potem wskazując właściwą drogę już w wolnej Polsce.

Oj ! – wyedukuje naszą młodzież pani minister edukacji Barbara Nowacka, Oj ! – wyedukuje!

Ale chyba oto chodzi, by pozbawić Polaków korzeni, by złamać kręgosłup. Nie wiedząc kim jesteśmy, będziemy łatwiej sterowalni przez innych.
Dlatego pilnujemy Polski, bo jutro możemy obudzić się bez niej ! – tak podpowiadał nam wielki przyjaciel  Polski już nieżyjący, niestety Władimir Bukowski, rosyjski dysydent, pochodzenia polskiego, więzień i emigrant, wielki obrońca praw człowieka.
Pilnujmy więc Polski, szczególnie teraz, patrząc na ręce obecnie rządzących !
Pilnujmy my sami, bo obecni rządzący albo nie potrafią, albo zaniechają. Wyrażamy to w głosowaniach i protestach, jeśli się coś złego dzieje, my społeczeństwo mamy przecież głos, może najważniejszy. Musimy wymóc na dyrekcji “Muzeum drugiej wojny światowej w Gdańsku”, by usunięci bohaterowie i męczennicy polscy wrócili na miejsce ich ekspozycji. Błogosławiona Rodzina Ulmów, Święty Ojciec Maximilian Maria Kolbe i rotmistrz Witold Pilecki. Gdańsk to jest Polska i turysta niemiecki musi poznać prawdę o swym wojennym pokoleniu, co wyprawiali na ziemiach polskich z polską ludnością, bo pewnie według Niemiec historia tamtych dni wygląda nieco inaczej. Muszą poznać prawdę, jak nie teraz to kiedy ?!  Polska nie musi podobać się na świecie wyrzekając się swojego dziedzictwa, poddając się sugestiom fałszywej historii i rezygnując z eksponowania dokonań polskich bohaterów, męczenników.  Nie można rezygnować z pokazania ich okrutnego losu, ich tragizmu ich cierpienia, które ich spotkało ze strony Niemiec, tylko dlatego, że nie byli Niemcami, że byli Polakami, lub za udzielanie pomocy bliźniemu.  Jakież to prozaiczne powody ?! – jednak dla przyszłej “rasy panów” były wystarczające by zamordować nawet kobietę w ósmym miesiącu ciąży !!! Niech Niemcy – turyści poznają prawdę o swoich przodkach i nigdy więcej takich rzeczy, bo świat się dowie, te zbrodnie pozostaną już na zawsze zbrodniami, mimo takich prób tuszowania jak teraz w Gdańskiej ekspozycji muzealnej.  Dyrekcja muzeum wyrzekając się własnej prawdziwej historii, tylko po to by oczyścić wizerunek niedawnych oprawców, to jest zdrada własnego narodu!
Ci którzy decydują o takich niegodnych Polaka decyzjach nie powinni piastować dalej swych funkcji, bo przedstawiając historię narodu polskiego nie znają jego historii.
Dlatego trzeba przypominać ciągle, o trudzie i ofiarach jakie Polacy ponieśli w drodze do Wolności!

Nie wolno tego zmarnować, trzeba dbać o polskie dziedzictwo, nie pruskie, czy jakieś inne !
Z ostatniej chwili: Jednak społeczny nacisk, oburzenie większości społeczeństwa, nawet tego lewicowego ma moc. Dyrekcja muzeum w Gdańsku postanowiła przywrócić wymienione wyżej ekspozycje na właściwe miejsca. Tłumacząc jednocześnie, że rotmistrz Pilecki nie był usunięty, tylko gdzieś przeniesiony. To by się zgadzało z narracją o “podobaniu się światu” jak pisał Rymkiewicz, tutaj Niemcom, bo rotmistrza Pileckiego zamordowano już po wojnie i nie byli to Niemcy tylko polski “wymiar sprawiedliwości” rękoma UB, a więc mógł sobie pozostać. Tu sprawcami byli Polacy, nie Niemcy !
Dobrze więc się stało, że ekspozycja przybrała poprzedni, właściwy kształt, dobrze, że chociaż tutaj Polacy przemówili jednym głosem !
To rokuje nadzieję na przyszłość.

Jerzy Rozenek