Okres Zmartwychwstania Pańskiego jest najważniejszym wydarzeniem dla chrześcijan. Szczególnie dla nas Polaków. Specjalnie nie piszę katolików, bo zakładam, że wszyscy Polacy, bez względu na ich wyznania religijne (bądź ich brak) wiedzą jak ważne to jest święto. I chociażby z szacunku dla tych wierzących (a jest nas większość) należy respektować naszą wiarę religijną, a także tradycje. I to o zwykły szacunek polskiego gościnnego domu chodzi.
Jak wspomniałam w otwierającym akapicie Wielkanoc to najważniejsze i najstarsze święto chrześcijańskie, upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Wiara ta daje nam nadzieję zwycięstwo dobra nad złem, życia wiecznego poprzez triumf życia nad śmiercią. Jest to czas radości. W naszej tradycji narodowej łączy się z bogatymi tradycjami obchodzenia tego czasu poprzez zwyczaje i obyczaje. Jest to święto radosne, wiosennego przebudzenia.
Wielkanoc jest obchodzona w całej Europie, ale nie jest to święto oficjalne we wszystkich krajach. W krajach o większości muzułmańskiej (Albania, Kosowo, Bośnia i Hercegowina) nie jest to święto państwowe. Tradycje chrześcijańskie, jeśli są dozwolone to tylko prywatnie, w domu. Pamiętamy to, bo w czasach komunistycznej Polski oficjalnie był Dziad Mróz, a nie święty Mikołaj, choinki (choć przecież sama choinka nie jest symbolem religijnym) były w domu i w kościele, ale nie w instytucjach publicznych. W krajach prawosławnych, gdzie obowiązuje kalendarz juliański, (Grecja, Serbia, Bułgaria, Czarnogóra) Wielkanoc przypada zazwyczaj w innym terminie niż katolicka. Rosja obchodzi Wielkanoc jako kraj prawosławny, z tym, że nie celebruje się tam poniedziałku wielkanocnego. Moja aptekarka, chrześcijanka z Egiptu, praktykuje zgodnie z religią ortodoksyjną, w tym roku tydzień po nas. Jeśli chodzi o święcenie pokarmów to jest to zwyczaj praktykowany także w Słowenii, południowych Niemczech i północnych Włoszech. W państwach o większości muzułmańskiej Wielkanoc nie jest obchodzona jako święto państwowe, a publiczne jej celebrowanie jest ograniczone lub zakazane. Do takich krajów należą: Arabia Saudyjska (surowe prawo oparte na interpretacji islamu, które zabrania publicznego wyznawania innych religii), Korea Północna (państwo ateistyczne, religia jest prześladowana); Somalia, Afganistan, Jemen, Mauretania – w tych państwach islam jest religią państwową, a chrześcijańskie tradycje nie są uznawane; Tadżykistan i Turkmenistan – państwa o ograniczonej wolności religijnej; Chiny – publiczne manifestowanie wiary jest ograniczone, a często prześladowane; Tajlandia, Laos, Kambodża – państwa buddyjskie, gdzie Wielkanoc nie ma znaczenia. W Izraelu Wielkanoc nie jest świętem państwowym, ani powszechnie obchodzonym przez większość mieszkańców, ponieważ dominującą religią jest judaizm. Żydzi w podobnym terminie obchodzą Pesach (Paschę), upamiętniającą wyjście z niewoli egipskiej. W Izraelu obchody Wielkanocy nie są zakazane, choć Wielkanoc obchodzona jest głównie przez chrześcijańskich Arabów, w tym Palestyńczyków. Niedziela i Poniedziałek Wielkanocny są w Izraelu normalnymi dniami pracy. Wyjątek mogą stanowić instytucje i biznesy prowadzone przez chrześcijan. Tydzień pracy w Izraelu trwa od niedzieli do czwartku. W piątek już po południu zaczyna się przygotowanie do szabatu (sobota).
Do niedawna chrześcijańscy pielgrzymi brali masowy udział w obchodach Wielkanocnych w Jerozolimie: przy Bazylice Grobu Pańskiego, gdzie sprawowane są liturgie: katolickie, prawosławne i ormiańskie. Podczas jednej z moich pielgrzymek do Ziemi Świętej brałam udział w mszach świętych odprawianych przez polskich księży, z reguły przy bocznych ołtarzach, i z reguły albo wcześnie rano, albo wieczorem. Kiedyś udało mi się także dostać do grupy (wybieranej przez strażnika), która jest zamykana w Bazylice Grobu Pańskiego na noc na modlitwy. Jest to niesamowicie głębokie przeżycie duchowe. Wierni modlą się z małą grupą chrześcijan z całego świata w różnych językach. Taka noc zmienia życie. Można wyjść dopiero gdy wrota zostaną otwarte o świcie. Wrota codziennie są zamykane na klucz, który od pokoleń jest w posiadaniu jednej i tej samej rodziny muzułmańskiej. Dlaczego muzułmańskiej? Przyczyną było uniknięcie konfliktów między zarządzającymi bazyliką franciszkanami, greko prawosławnymi i ormianami. No i oczywiście słynna Via Dolorosa. Via Dolorosa po polsku oznacza „Droga Cierpienia” lub „Droga Boleści”. Jest to łacińska nazwa szlaku w Jerozolimie, którym według tradycji chrześcijańskiej Jezus Chrystus szedł na śmierć, niosąc krzyż na Golgotę. Na Via Dolorosa w Jerozolimie jest polska stacja. Jest to III stacja, upamiętniająca pierwszy upadek Jezusa. Ta stacja (na rogu ulic El Wad i Via Dolorosa) została odnowiona i ufundowana przez polskich żołnierzy Armii generała Andersa w 1947 roku. Wewnątrz kaplicy jest tablica upamiętniająca ten fakt. Tę Drogę Krzyżową Via Dolorosa przeszłam kilkakrotnie podczas moich pielgrzymek do Ziemi Świętej. Życie też nie szczędziło mi mojego osobistego Via Dolorosa.
Nie wiem, czy jeszcze kiedyś dane mi będzie nawiedzić Ziemię Świętą? Obecnie, ze względu na wojnę napastniczą Izraela i Stanów na Iran i Liban, obchody w Jerozolimie są ograniczone. Bazylika Grobu Pańskiego jest zamknięta przez Izrael – do odwołania. Chrześcijańscy pielgrzymi w Ziemi Świętej nie zawsze są mile postrzegani – ani przez żydów, ani przez muzułmanów. Co prawda obecnie nie ma obostrzeń w przejściu do Betlejem i Bazyliki Narodzenia Pańskiego, które jest położone na Zachodnim Brzegu, osiem km od Jerozolimy. Od roku 1996 Betlejem należy do Autonomii Palestyńskiej, wcześniej przez 28 lat znajdowało się pod okupacją Izraela. Co prawda, obecnie nie ma formalnych obostrzeń w przejściu z Izraela do Betlejem, ale też nie ma pielgrzymów.
Obecna wojna zapewne zmieni wiele, bo po cóż innego prowadzi się wojny? Kneset (parlament Izraela) wprowadził restrykcje edukacyjne nauczycieli szkół chrześcijańskich w Jerozolimie. Nauczyciele z kwalifikacjami z Zachodniego Brzegu (pod administracją palestyńską) utracili prawo nauczania w chrześcijańskich szkołach w Jerozolimie. Co to znaczy? Przypomnijcie sobie jak to było z naszymi zaborcami. Zaczynało się od ogłoszenia języka urzędowego, którym nie był polski. W Izraelu językiem urzędowym jest hebrajski. A zakończenie? Miało to być całkowite wynarodowienie. Znów pobierali instrukcje w tych samych szkołach.
Ale tu mamy też wieści niezwykle radosne, bo coraz więcej osób wraca do kościoła katolickiego. Jest tak we Francji, ale i w Detroit. Wzrosła także liczba powołań kapłańskich. Czasy na rozdrożu zmuszają do wyborów. Oby te wybory były właściwe. I oby dane było nam ponownie pielgrzymować do Ziemi Świętej.
A my? Powinniśmy zrobić tyle ile możemy. Przede wszystkim uspokoić swoje własne wojny. Czas Wielkanocy to czas światła, zwycięstwa dobra nad szatanem i powracającej nadziei. Nie przegapmy tego daru, w wymiarze w jakim Bóg nam go ofiaruje – nieustającej życzliwości dla bliźniego.
Alicja Farmus,
Niedziela Palmowa, Toronto, 28 marca, 2026


































































